2024.11.30 Wisła Kraków - ŁKS Łódź 2:1

Z Historia Wisły

2024.11.30, Betclic 1 liga,, 18. kolejka, Kraków, Stadion miejski im. Henryka Reymana, 19:35, sobota, 5°C
Wisła Kraków 2:1 (0:1) ŁKS Łódź
widzów: 17.383
sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork), Krzysztof Stępień i Mikołaj Kostrzewa (asystenci), Aleksander Kozieł (techniczny), Piotr Rzucidło (VAR), Dawid Golis (asystent VAR), Jacek Lis (obserwator), Marcin Stasieczek (delegat)
Bramki

Łukasz Zwoliński 61’
Łukasz Zwoliński 90’
0:1
1:1
2:1
11’ g. Levent Gülen

Wisła Kraków
4-2-3-1
Patryk Letkiewicz
Bartosz Jaroch
Alan Uryga
Mariusz Kutwa
Rafał Mikulec
Ángel Baenagrafika:zmiana.PNG(72’ Jesús Alfaro)
Marc Carbó
James Igbekemegrafika:zmiana.PNG(46’ Kacper Duda)
Ángel Rodadografika:zmiana.PNG(81’ Frederico Duarte)
Tamás Kissgrafika:zmiana.PNG(81’ Giánnis Kiakós)
Łukasz Zwoliński



Trener: Mariusz Jop

ŁKS Łódź
4-3-3
Aleksander Bobek
Kamil Dankowski
Levent Gülen
Łukasz Wiech grafika:zk.jpg
Piotr Głowacki
Andreu Arasa
Mateusz Kupczak grafika:zk.jpg
Michał Mokrzycki grafika:zk.jpg
Pirulo
Antoni Młynarczykgrafika:zmiana.PNG(64’ Jędrzej Zając)
Stefan Feiertag



Trener: Jakub Dziółka


Ławka rezerwowych: Anton Cziczkan, Olivier Sukiennicki, Patryk Gogół, Dawid Szot, Wiktor Biedrzycki
Kapitan Alan Uryga

Bramki: 2-1 (0-1)
Posiadanie piłki (w %): 71-29
Strzały: 26-8
Strzały celne: 10-4
Rzuty rożne: 13-3
Faule: 15-16
Spalone: 3-0
Żółte kartki: 0-3
Czerwone kartki: 0-0

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

O pełną pulę: Zapowiedź #WISŁKS

29.11.2024, 18:52


W sobotę 30 listopada o godzinie 19:35 Wisła Kraków podejmie ŁKS Łódź w ramach 18. kolejki Betclic 1 Ligi. To nie tylko kolejny mecz ligowy, ale również szansa na rewanż za wcześniejszą porażkę.

ŁKS Łódź to drużyna, która mimo chwilowych problemów wciąż stanowi groźnego przeciwnika. Zespół prowadzony przez Jakuba Dziółkę w ostatnich trzech ligowych meczach nie zdołał sięgnąć po zwycięstwo, notując jedynie dwa remisy i jedną porażkę. Łodzianie liczą więc na przełamanie w starciu z Białą Gwiazdą, co z pewnością dodałoby im pewności siebie.

Dla Wisły Kraków nadchodzący mecz to okazja, aby powrócić na zwycięską ścieżkę po ostatnim remisie. Krakowianie podchodzą do sobotniego spotkania z jasno określonym celem - zdobyć trzy punkty. Dodatkową motywacją może okazać się ostatnie spotkanie z ŁKS-em, które zakończyło się porażką dla drużyny Białej Gwiazdy. Wisła ma szansę, by zrewanżować się za porażkę i udowodnić, że wyciągnęła wnioski.

Dla obu zespołów wynik tego meczu ma ogromne znaczenie. Wisła walczy o umocnienie swojej pozycji w czołówce tabeli, a ŁKS szuka przełamania. Zdobycie trzech punktów to więc priorytet dla obu drużyn. Sobotni wieczór przy R22 zapowiada się naprawdę emocjonująco.

Tylko zwycięstwo! Źródło: wislakrakow.com


Rewanże czas zacząć. Wisła gra dziś z ŁKS-em

Sobota, 30 listopada 2024 r.


Spotkaniem z Łódzkim Klub Sportowym rozpoczniemy dziś rundę rewanżową sezonu 2024/2025 w pierwszej lidze. I wiślacy zdecydowanie mają za co "rewanżować się" łodzianom, bo w poprzedniej rywalizacji zdecydowanie im ulegli. Jednocześnie liczymy też na to, że jeszcze bardziej będą chcieli poprawić swoje notowania w oczach kibiców! W dwóch ostatnich meczach na własnym stadionie zdobyli bowiem tylko jedną bramkę i dopisali zaledwie dwa punkty. Czas najwyższy na pełną domową zdobycz!

Jak to jednak w pierwszej lidze - nie będzie o nią łatwo, bo też łódzka ekipa wyjdzie na murawę podrażniona. W lidze ŁKS nie wygrał bowiem od ponad miesiąca, gdy 26 października ograł w Rzeszowie 4-2 tamtejszą Stal. Od tego momentu ŁKS zaliczył domową porażkę z Ruchem, bezbramkowy remis z Polonią Warszawa oraz swój kolejny podział punktów, po 2-2 w Pruszkowie. Przez gorszy bilans bramek są zresztą łodzianie w tabeli tuż za naszymi plecami i niewątpliwie przyjechali pod Wawel po to, aby zastąpić nas po tej kolejce w czołowej "szóstce" ligi.

Zapowiada się nam tym samym emocjonujące widowisko, zresztą - co warto podkreślić - przedostatnie w bieżącym roku przy Reymonta, stąd też najwierniejszych fanów "Białej Gwiazdy" do tego, aby stawić się na Reymonta, zachęcać zbytnio nie trzeba. I to nawet pomimo tego, że wyniki w ostatnich dwóch domowych występach wiślaków dalekie były od kibicowskich oczekiwań. Remisy z GKS-em Tychy oraz Stalą Rzeszów to były dla nas każdorazowo "straty punktów", no i sama gra podopiecznych trenera Mariusza Jopa - a dokładniej nasza skuteczność - na pewno mogła i powinna być lepsza.

Czy oznacza to jednocześnie roszady kadrowe? Być może, choć przyznać też trzeba, że trener Jop lubi stawiać na swoich sprawdzonych już zawodników. A że ostatnio w naszej kadrze nie dochodzą na szczęście nowe problemy zdrowotne, to szkoleniowiec nie musi specjalnie martwić się o dobór wyjściowej "jedenastki". Nikt bowiem nie pauzuje za kartki, a problemy zdrowotne po meczu ze Stalą sprzed tygodnia Łukasza Zwolińskiego oraz Bartosza Jarocha nie okazały się groźne. Obydwu piłkarzy spodziewać się więc można w podstawowym składzie "Białej Gwiazdy".

Nie pozostaje nam tym samym nic innego, jak kibicom, którzy przy Reymonta się dziś stawią napisać "do zobaczenia", a tym, którzy ewentualne stawiennictwo na stadionie jeszcze rozważają - jeszcze raz przypomnimy jedynie to, że to już naprawdę przedostatni mecz w tym roku w Krakowie, który rzeczywiście zapowiada się wyjątkowo ciekawie. Mamy więc nadzieję, że i Wy postanowicie zobaczyć naszą drużynę "na żywo"!

Sobota, 30.11.2024 r. 19:35

Wisła Kraków-ŁKS Łódź

  • 18. kolejka Betclic I Ligi.
  • Stadion Miejski im. Henryka Reymana, Kraków.
  • Sędziuje: Jarosław Przybył (Kluczbork).
  • Transmisja: TVP 3, TVP Sport OTT.
  • » Wisła zmierzyła się dotychczas w oficjalnych meczach z ŁKS-em 132 razy. 65 spotkań wygrała, 27 zremisowała oraz 40 przegrała. Bilans bramek to 232-168.
  • » Od poprzedniego oficjalnego meczu obydwu klubów, który odbył się 17 września 2024 roku, upłynęło 74 dni.
  • » Nasz bilans oficjalnych rywalizacji z ŁKS-em Łódź na przestrzeni ostatnich pięciu lat to: 2-1-2 oraz bramkowy 11-11.
  • » Poprzednie zwycięstwo Wisły nad ŁKS-em miało miejsce 3 lipca 2020 roku. Wygraliśmy wtedy na wyjeździe 2-1.
  • » Ostatnie domowe zwycięstwo Wisły z ŁKS-em Łódź to mecz, który odbył się 16 sierpnia 2019 roku. Zwyciężyliśmy w nim 4-0.
  • » Po raz ostatni remis w meczu obydwu klubów padł 7 października 2022 roku. Spotkanie rozegrane na naszym stadionie zakończyło się wynikiem 2-2.
  • » Poprzednia porażka Wisły z ŁKS-em Łódź miała miejsce 17 września 2024 roku. Przegraliśmy na wyjeździe 1-3.
  • » Wyniki ostatnich sześciu meczów Wisły z ŁKS-em Łódź: 1-3 (w), 2-3 (w), 2-2 (d), 2-1 (w), 4-2 (w) oraz 4-0 (d).
  • » Zawodnicy nieobecni z powodów zdrowotnych:
  • → Bartosz Talar
  • → Enis Fazlagić
  • → Joseph Colley;
  • » Jeśli zagrają muszą uważać na kartki:
  • → James Igbekeme;
  • → Igor Łasicki;
  • » Przewidywana pogoda w porze meczu (wg danych IMGW):
  • → pochmurnie;
  • → temperatura: 2°
  • → opady: 0 mm.
  • » Mecz można będzie oglądać online na stronie TVP Sport »

Źródło: wislaportal.pl

Mariusz Jop przed meczem z ŁKS-em: - Mamy prosty cel

Piątek, 29 listopada 2024 r.


Po dwóch kolejnych remisach na własnym stadionie przed piłkarzami krakowskiej Wisły niezwykle ciekawie zapowiadająca się kolejna domowa rywalizacja, w której zmierzymy się z ŁKS-em. Oto co na konferencji prasowej przed tym spotkaniem powiedział trener Mariusz Jop.

Pierwsze pytanie podczas konferencji dotyczyło problemów Wisły przed tygodniem z kreowaniem sytuacji podczas meczu ze Stalą Rzeszów, w czym nie pomagała słabsza dyspozycja skrzydłowych.

- Drogą do poprawienia elementów technicznych, czy taktycznych, jest tylko praca i my to robimy w każdym tygodniu, nie tylko wtedy, kiedy nie do końca to funkcjonuje tak, jak byśmy chcieli w trakcie meczu, więc ta praca jest ciągła. Praca na poszczególnych pozycjach i praca indywidualna zawodników, ona jest wykonywana praktycznie na każdym treningu. I myślę, że tutaj też nasze "dziesiątki" w tym ostatnim spotkaniu mało kreowały dla zespołu, więc to nie tylko skrzydłowi, nie tylko oni za to są odpowiedzialni, ale tak naprawdę cały zespół, bo budowanie zaczyna się od bramkarza, więc to jak szybko my zmienimy stronę, to jak szybko piłkę dostarczymy, czy do "szóstek", czy do "dziesiątek", czy za linię obrony, decyduje o tym, czy stwarzamy sytuacje. Więc tutaj myślę, że zrzucanie takiego ciężaru tylko na skrzydłowych, to nie będzie właściwe. Tak jak bronimy wszyscy, tak samo wszyscy atakujemy i wszyscy jesteśmy odpowiedzialni też za tę fazę gry - uważa Jop.

Drugie z pytań dotyczyło Filipa Baniowskiego, a więc wyróżniającego się piłkarza naszych rezerw. Czy może on jeszcze w tym roku liczyć na debiut w pierwszym zespole?

- Filip, podobnie jak "Kuzi" [Maciej Kuziemka - przyp. red.], trenują z nami. Zobaczymy, jaka będzie sytuacja w tych najbliższych spotkaniach. Nie chcę deklarować tutaj, czy akurat Filip w tym roku zadebiutuje, czy nie zadebiutuje, natomiast jest z nami w trakcie treningu. Też pojedzie z nami do Warszawy, więc jest to zawodnik, którego na pewno wdrażamy do pierwszego zespołu. Natomiast ten proces potrzebuje czasu, więc tutaj na pewno jest potrzebna cierpliwość - przyznał szkoleniowiec.

Kolejne pytanie dotyczyło już ŁKS-u oraz tego, że zespół ten nie wygrał od ponad miesiąca. Czy to oznacza, że jest w lekkim kryzysie?

- Zremisowali dwa ostatnie mecze, trzeci chyba przegrali z Ruchem, zdaje się u siebie. Z rozpędzonym Ruchem. Wcześniej chyba w poprzednim meczu wygrali w Pucharze Polski, z tego co kojarzę. To chyba nie miesiąc, tylko trochę mniej? Nie wydaje mi się, żeby to był zespół, który jest w jakimś kryzysie. Zespół, który jednak strzela sporo bramek, bo chyba ma 26 zdobytych, więc to jest całkiem przyzwoity wynik. Na pewno możemy się spodziewać zespołu, który nawet jeżeli w ostatnich meczach nie wygrywał, to każdy przyjeżdżając tutaj, czy grając z Wisłą, liczy na to, że właśnie zostaną wyzwolone dodatkowe pokłady emocji, dodatkowe pokłady motywacji i nastąpi jakieś przełamanie. Każdy ma swoje cele. Myślę, że każdy zespół przyjeżdżając tutaj, czy grając u siebie z nami, ma taki cel, żeby wygrać z Wisłą. Podobnie jak my mamy prosty cel, żeby wygrać z ŁKS-em. To jest naturalne - przyznał Mariusz Jop.

Z kolei na pytanie, czy ostatnio jednak nie szwankuje w ŁKS-ie skuteczność, trener zespołu Wisły Kraków odpowiedział krótko: - Niech szwankuje, jestem za.

Mariuszowi Jopowi wspomniano nasz poprzedni mecz z łodzianami, który przegraliśmy na wyjeździe 1-3, a pytający o to spotkanie dziennikarz przyznał, że był to bodajże najsłabszy występ Wisły w bieżącym sezonie ligowym. Czy więc jest w zespole chęć zrewanżowania się i udowodnienia, że to był tak naprawdę jedynie słabszy dzień Wisły?

- Wtedy ŁKS zdobył 3 bramki po stałych fragmentach gry, z 6 w ogóle po stałych fragmentach jakie zdobyli, więc na pewno tutaj Wiśle przede wszystkim ten element, jeżeli chodzi o grę defensywną, szwankował. Oczywiście jest to dodatkowy element motywacyjny dla nas, że chcielibyśmy się zrewanżować i chcielibyśmy pokazać, że jesteśmy zespołem lepszym i na pewno jutro będzie okazja do tego, żeby to udowodnić na boisku - mówił trener.

Mariuszowi Jopowi przypomniano, że to właśnie od tamtej porażki w Łodzi przejął on Wisłę. Z czego jest od tego momentu najbardziej zadowolony? Co udało się w Wiśle zmienić? A może z czego jest najmniej zadowolony?

- Praktycznie z każdej fazy gry mogę być zadowolony, bo wydaje mi się, że zespół pokazuje to, że się rozwija i jest lepszy w każdym elemencie. Mam tu na myśli atakowanie pozycyjne i fazę przejściową, i pressing, i budowanie ataków, więc myślę, że ten zespół nabiera kształtu takiego, jaki byśmy chcieli. Myślę, że też jeżeli chodzi o stałe fragmenty gry, to poprawiliśmy skuteczność w atakowaniu i bronieniu, więc to też są elementy, nad którymi pracujemy i które są lepsze, lepiej je robimy niż wcześniej - uważa Mariusz Jop.

Trenera poproszono także o komentarz do informacji, którą podał ostatnio prezes Jarosław Królewski, a mianowicie taką, że będzie on prowadzić drużynę Wisły Kraków już do końca sezonu.

- Ja spokojnie pracuję, tak jak pierwotnie się z prezesem umawialiśmy. Oczywiście gdzieś tam było takie krótkie pytanie, czy chciałbym podjąć się tego wyzwania. Oczywiście chciałbym, natomiast my jeszcze mamy do dogadania trochę szczegółów, więc ja się czuję trenerem tego zespołu w najbliższym meczu i do końca na razie roku - odpowiedział Jop.

Kolejne z pytań dotyczyło planów na zimowy okres przygotowawczy.

- Tak, znany jest dzień rozpoczęcia treningów, to jest 7 stycznia. Znany jest termin wyjazdu na obóz do Turcji - 18 stycznia na dwa tygodnie. Tam mamy zaplanowane cztery sparingi. Dwa są już potwierdzone, dwa są w trakcie ustaleń. Prawdopodobnie przed wyjazdem do Turcji zagramy jeszcze sparing z Podbeskidziem. Po przyjeździe alternatywnie jest planowany sparing, ale jest to uzależnione od tego, czy nie zagramy Superpucharu z Jagiellonią. A z kolei ten termin jest uzależniony od ich występów w Lidze Konferencji, czy będą w pierwszej "ósemce", czy nie. Bo jeśli będą, to wtedy tam przeskakują jedną rundę, więc pojawi się termin przed rozpoczęciem rundy rewanżowej. Czyli przed 15 lutego, bądź w tym okienku od 15 do 22... Te terminy wtedy byłyby realne dla nas, żeby zagrać to zaległe spotkanie - mówił.

Szkoleniowca zapytano ponadto o zawodników z zespołu rezerw oraz o to, czy ktoś może z tej drużyny trafić pod jego skrzydła?

- Potencjalnie tak, natomiast to nie jest łatwy proces przejścia z gry w trzeciej lidze do pierwszoligowej kadry. Na pewno będziemy się zastanawiali jeszcze nad tym, kto z tej grupy mógłby wziąć udział w treningach z pierwszym zespołem od rundy rewanżowej i kto ewentualnie mógłby pojechać na zgrupowanie do Turcji. Więc na pewno nie chcę tutaj mówić żadnych nazwisk, natomiast oczywiście ten zespół jest ciągle obserwowany. Zazwyczaj jest ktoś ze sztabu na meczu rezerw, praktycznie zawsze jest dyrektor sportowy, więc na pewno mamy przegląd tego, co się tam dzieje. Poza tym znamy dobrze tych zawodników, bo ja jeszcze w zeszłym sezonie prowadziłem zespół rezerw, Bartek Bąk, który jest moim asystentem, też jest na bieżąco, jest blisko tego zespołu, dobrze ich zna, więc oczywiście każdy z nich potencjalnie ma szansę na to, żeby wskoczyć to piętro wyżej i trenować z pierwszym zespołem - powiedział.

Na zakończenie trenerowi wspomniano, że Wiśle gra się ostatnio trudniej "u siebie", gdzie rywale mocno się zamykają, a Wisła ma jednak kłopoty ze skutecznością. Jaki jest na to pomysł?

- Cierpliwie robić to, co trenujemy i cierpliwie podążać za naszym modelem, za naszym sposobem grania. Nie robić rzeczy, których nie trenujemy pod wpływem emocji, tylko zachować spokój i cierpliwość. I wtedy na pewno sytuację będziemy kreować i będziemy zdobywać bramki - zakończył Jop.


Źródło: wislaportal.pl

Relacje z meczu

Nagroda za grę do końca. Wisła - ŁKS 2-1

Sobota, 30 listopada 2024 r.


Po dwóch trafieniach Łukasza Zwolińskiego krakowska Wisła pokonuje Łódzki Klub Sportowy 2-1! Spotkanie długo nie układało się, jeśli chodzi o wynik, po myśli "Białej Gwiazdy", ale gra do końca została dziś nagrodzona, bo wiślacy gola na wagę kompletu punktów zdobyli w 90. minucie!

Bardzo źle rozpoczął się dla nas mecz z ŁKS-em, a dokładniej - to przyjezdni zaczęli go bardzo dobrze. Od pierwszych bowiem minut to aktualny spadkowicz z Ekstraklasy przejął inicjatywę i gdyby Michał Mokrzycki uderzył dokładniej, albo mocniej, to Patryk Letkiewicz nie zatrzymałby nogami uderzenia, które pomocnik łodzian oddał w 3. minucie. Bardzo szybko mogliśmy więc w tej potyczce przegrywać. Odpowiedź Wisły przyszła wprawdzie szybko, bo już minutę później, tyle tylko, że strzał głową Ángela Rodado nie miał prawa zaskoczyć Aleksandra Bobka. Jego odpowiednik po drugiej stronie boiska, a więc Letkiewicz, w roli głównej wystąpił już w 6. minucie, gdy parować musiał celny strzał z rzutu wolnego Pirulo, podyktowany tuż przed naszą "szesnastką" za faul Alana Urygi.

Niestety dla nas w minucie 11. młody bramkarz Wisły nie mógł już nic zdziałać. Po dograniu z rzutu rożnego piłka zgrana od Stefana Feiertaga, który łatwo wygrał walkę o nią z Markiem Carbó, dotarła w naszą "piątkę" do Leventa Gülena, a ten z kolei bez problemu wpakował ja pod poprzeczkę! Przegrywaliśmy więc szybko 0-1.

Goście osiągnęli więc to co chcieli i zapewne taki był ich plan na mecz, bo od tego momentu cofnęli się i czekali już na nasze ewentualne błędy i okazje do kontrataków. Wiślacy z kolei zaczęli swój znany z poprzednich domowych meczów "taniec" przed skomasowaną defensywą rywala, z którego długimi fragmentami niewiele niestety wynikało. A gdy już coś spróbowaliśmy, to tak jak to było po uderzeniach z 18. i 19 minuty odpowiednio Tamása Kissa oraz Ángela Baeny, po których Bobek nie został nawet zatrudniony. Z kolei w 31. minucie to Mariusz Kutwa musiał ratować nasz zespół, blokując groźne dogranie przed bramkę strzeżoną przez Letkiewicza.

W końcu w 33. minucie Wisła choć trochę postarała się postraszyć gości, ale po dośrodkowaniu Rafała Mikulca i strzale głową Łukasza Zwolińskiego - Bobek pewnie piłkę złapał. Wisła wreszcie osiągnęła przewagę, ale w 35. minucie nieznacznie niecelnie huknął James Igbekeme, a choć po minucie strzał Rodado leciał w krótki róg, to Bobek zdołał sparować futbolówkę na korner.

Ostatnie pięć minut pierwszej połowy, choć wciąż należało do Wisły, to próbę Bartosza Jarocha z z 42. minuty z dystansu najlepiej byłoby pominąć, z kolei w 43. minucie bliski szczęścia mógł być Carbó, tyle że Bobek zdołał sparować futbolówkę do boku. I choć dopadł do niej jeszcze Zwoliński, to już jednak było to za daleko od światła bramki, aby ponowić uderzenie. Ostatnie zaś momenty przed przerwą to jeszcze zblokowana próba Mikulca oraz bardzo nieudana Rodado, stąd też do przerwy przegrywaliśmy 0-1.

Na drugą połowę Wisła wyszła już bez Igbekeme, którego zastąpił Kacper Duda, co zdecydowanie poprawiło jakość naszej gry w środku pola, ale też na pierwszy strzał przyszło nam poczekać całe pięć minut, a i tak próba Urygi została zablokowana. Po kolejnych trzech minutach piłka po wyrzucie z autu znów trafiła do Urygi, ale ten z trudnej pozycji nie zdołał oddać celnego strzału głową. W 56. minucie Wisła wyszła wprawdzie z kontratakiem, po którym Duda dograł do Baeny, a choć Hiszpan zdobył bramkę, to nasz skrzydłowy głupio spalił tę akcję i gol nie mógł zostać uznany!

Po trzech minutach to goście mieli z kolei idealną wydawało się okazję, aby podwyższyć prowadzenie, bo sami wyszli z kontratakiem, ale Letkiewicz zdołał nas uratować, odbijając strzał Pirulo! Mecz zaczął się więc rozkręcać i w 60. minucie ponownie wykazać musiał się Bobek, parując na rzut rożny celny strzał z dystansu Carbó.

No i od 61. minuty było już 1-1. Po rzucie rożnym i zgraniu od Urygi z najbliższej odległości Zwoliński pokonał Bobka, no i mecz zaczął nam się niejako od nowa.

No i od momentu doprowadzenia do wyrównania Wisła przejęła już zdecydowanie inicjatywę, ale też nie udawało nam się stworzyć kolejnej dogodnej sytuacji do zdobycia następnej bramki. Bobka zatrudnił bowiem poważniej dopiero w 75. minucie i tuż po wejściu na murawę Jesús Alfaro, bo po jego wrzutce golkiper gości interweniował niepewnie. Po chwili zaś swoją okazję mógł mieć Carbó, ale został zablokowany. I choć zaraz potem piłka dotarła do Zwolińskiego i ten po starciu z obrońcą upadł w polu karnym, to sędziowie nie dopatrzyli się przewinienia.

Końcówka meczu to nadal przewaga Wisły, tyle że strzał głową Giánnisa Kiakósa z 84. minuty oraz uderzenie nogą tego samego zawodnika po następnych dwóch, zdołał każdorazowo wybronić Bobek.

Wisła grała jednak do końca i gdy zegar wskazywał już 90. minutę Duda podał idealnie w pole karne do Zwolińskiego, a ten pewnie trafił na 2-1!

Sędzia doliczył tylko trzy minuty i w nich goście mieli jeszcze okazję aby po stałym fragmencie gry wyrównać, ale ofiarnie blokowany przez Jarocha Andreu Arasa przestrzelił, a to oznaczało, że to Wisła, która jednak mocniej dążyła w tym meczu do wygranej, dopisuje jakże cenny komplet punktów!

Sobota, 30.11.2024 r. 19:35:

2 Wisła Kraków-1 ŁKS Łódź

  • 0-1 Levent Gülen (11.)
  • 1-1 Łukasz Zwoliński (61.)
  • 2-1 Łukasz Zwoliński (90.)

Wisła Kraków:

  • Patryk Letkiewicz
  • Bartosz Jaroch
  • Alan Uryga
  • Mariusz Kutwa
  • Rafał Mikulec
  • Ángel Baena (72. Jesús Alfaro)
  • Marc Carbó
  • James Igbekeme (46. Kacper Duda)
  • Ángel Rodado (81. Frederico Duarte)
  • Tamás Kiss (81. Giánnis Kiakós)
  • Łukasz Zwoliński

ŁKS Łódź:

  • Aleksander Bobek
  • Kamil Dankowski
  • Levent Gülen
  • Łukasz Wiech
  • Piotr Głowacki
  • Andreu Arasa
  • Mateusz Kupczak
  • Michał Mokrzycki
  • Pirulo
  • Antoni Młynarczyk (64. Jędrzej Zając)
  • Stefan Feiertag

18. kolejka Betclic I Ligi.

  • Stadion Miejski im. Henryka Reymana, Kraków.
  • Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).
  • Widzów: 17 383.
  • Pogoda: 5°.


Źródło: wislaportal.pl

Zwycięski rewanż: #WISŁKS 2:1

30.11.2024, 22:00


Rewanżowe starcie Wisły Kraków z Łódzkim Klubem Sportowym zakończyło się zwycięstwem Białej Gwiazdy 2:1. Oba gole dla gospodarzy zdobył Łukasz Zwoliński, dając zawodnikom Mariusza Jopa ważne trzy punkty!

Spotkanie 18. kolejki Betclic 1. igi już od pierwszych minut świetnie rozpocząć mogło się dla gości, ponieważ w znakomitej sytuacji do zdobycia gola znalazł się Michał Mokrzycki. Pojedynek w polu karnym wygrał jednak dobrze ustawiony Patryk Letkiewicz, łapiąc futbolówkę w swoje rękawice. Było to z pewnością ostrzeżenie dla defensywy Białej Gwiazdy, która musiała zachować pełne skupienie w rywalizacji z dobrze czującym się w ataku przeciwnikiem.

Mimo tego początek zawodów na stadionie przy Reymonta należał niestety do przyjezdnych, którzy w 11. minucie potwierdzili swoją przewagę golem na 0:1. Bramkę głową w siatce umieścił Levent Gulen. Od tej chwili Wiślacy musieli ruszyć do przodu w poszukiwaniu jak najszybszego wyrównania.

Ekipa Mariusza Jopa długimi fragmentami utrzymywała się przy posiadaniu na połowie rywali, starając się odnaleźć lukę w formacji łodzian. Dobrą okazję na doprowadzenie do remisu miał w 33. minucie Łukasz Zwoliński, uderzając jednak zbyt lekko, by pokonać stojącego między słupkami Aleksandra Bobka. Chwilę później swoich sił z dystansu spróbował James Igbekeme, myląc się naprawdę nieznacznie.

Końcówka pierwszej połowy praktycznie całkowicie odbywała się już pod dyktando krakowskiej Wisły. Nie zostało to natomiast potwierdzone zdobyczą bramkową - ofiarna praca w obronie Biało-Czerwono-Białych sprawiła, że podopieczni trenera Dziółki pomimo kłopotów schodzili do szatni z prowadzeniem. Po zmianie stron Wisła Kraków będzie musiała rozpocząć swoje strzelanie, aby odwrócić losy meczu.

Znaleźć sposób

Po około 10 minutach od wznowienia gry do bramki po sprawnie przeprowadzonym kontrataku trafił Angel Baena. Radość hiszpańskiego skrzydłowego nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ sędzia liniowy zdecydowanym ruchem podniósł chorągiewkę, sygnalizując pozycję spaloną. Wóź VAR podtrzymał tę decyzję, a krakowianie musieli nadal walczyć o wyrównanie.

Sztuka ta, tym razem w prawidłowy sposób, udała się w 61. minucie Łukaszowi Zwolińskiemu. Napastnik wykorzystał zamieszanie w polu karnym ŁKS-u i z najbliższej odległości dał swojej drużynie upragnione wyrównanie. Wisła w żadnym wypadku nie zadowalała się jedynie remisem i raz za razem napędzała kolejne akcje w ofensywie. Świetną dyspozycję z ławki prezentował wprowadzony po przerwie Kacper Duda, który był prawdziwym motorem napędowym w atakach gospodarzy.

Rezultat 1:1 od dłuższego czasu nie zmieniał się na tablicy wyników, a na zegarze upływała już na dodatek 80. minuta spotkania. Zawody nieco się wyrównały i ciężar gry utrzymywał się głównie w środkowej strefie boiska. Gdy wydawało się, że widowisko może zakończyć się podziałem punktów, stadion przy R22 raz jeszcze ogarnęła niesamowita radość ze zdobycia gola. Łukasz Zwoliński znów był dokładnie tam, gdzie było trzeba i pięknym strzałem z powietrza ustalił w 90. minucie końcowy wynik na 2:1 dla Białej Gwiazdy.

Wisła Kraków – ŁKS Łódź (0:1) 2:1

  • 0:1 Gulen 11.
  • 1:1 Zwoliński 61.
  • 2:1 Zwoliński 90.

Wisła Kraków: Letkiewicz - Jaroch, Uryga, Kutwa, Mikulec - Carbó, Igbekeme (46. Duda) - Baena (72. Alfaro) - Rodado (81. Duarte), Kiss (81. Kiakos) - Zwoliński

ŁKS Łódź: Bobek - Dankowski, Gulen, Wiech, Głowacki - Mokrzycki, Kupczak, Pirulo - Arasa, Feiertag, Młynarczyk (64. Zając)

Żółte kartki: Wiech, Kupczak, Mokrzycki

Sędziował: J. Przybył (Kluczbork)

Frekwencja: 17 383


Źródło: wislakrakow.com


Minuta po minucie

Sobota, 30.11.2024 r. - godz. 19:35. 18. kolejka Betclic I Ligi. Stadion Miejski im. Henryka Reymana, Kraków. Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów: 17 383. Pogoda: 5°


  • Tego właśnie brakowało w poprzednich sezonach - wygrywania spotkań, w których mieliśmy problemy. Brawo panowie!
  • KONIEC MECZU! MAMY TO! WYSZARPALIŚMY!
  • 90+3
  • Ostatnie 30 sekund!
  • 90+1
  • Blisko, bardzo blisko gola wyrównującego, ale piłkarz ŁKS-u uderzył niecelnie.
  • 90+1
  • Faul Dudy na naszej połowie.
  • 90+1
  • Faul Dudy na naszej połowie.
  • 90.
  • Sędzia doliczył minimum trzy minuty. KONCENTRACJA!
  • Dośrodkowanie zamienione na gola. PIĘKNE UDERZENIE. BRAWO ŁUKASZ!!!!
  • 90.
  • GOOOOOL!!!!! ZWOLAK! CO TO JEST ZA GOŚĆ!!!!
  • Za łatwo daliśmy skrzydłowemu ŁKS-u wbiec w nasze pole karne. Na całe szczęście nie zdołał on oddać strzału.
  • Ostatnie minuty meczu. Podobnie jak ze Stalą w końcowych minutach meczu o wyniku spotkania mógł przesądzić Kiakós. W obu przypadkach efekt identyczny...
  • 87.
  • Róg dla Wisły rozegrany fatalnie.
  • 86.
  • Świetna okazja przed Kiakósem, ale niestety znów skuteczna interwencja Bobka.
  • 85.
  • Celnie głową Alfaro, ale za lekko by zaskoczyć Bobka.
  • 84.
  • Z kontrą po rogu wyszedł ŁKS, ale do zbyt mocnego podania w pole karne wyszedł Letkiewicz i złapał piłkę.
  • 83.
  • Znów róg. Ten sam narożnik co przy bramce na 1-1.
  • 82.
  • Za bardzo słabego Rodado wchodzi Duarte. Za Kissa Kiakós.
  • 81.
  • Słaby strzał Kissa z dobrej pozycji.
  • 80.
  • Przeciągnięte dośrodkowanie Głowackiego z wolnego.
  • 79.
  • Rzut wolny dla gości.
  • Gramy dalej.
  • Czekamy na decyzję VAR-u.
  • 77.
  • Zwoliński upadł w polu karnym po starciu z rywalem.
  • Cały czas atakuje Wisła. Co robi dziś w Krakowie ŁKS? Trudno powiedzieć.
  • 76.
  • Dobre dośrodkowanie, ale znów bez zagrożenia.
  • 75.
  • Zagranie ręką piłkarza ŁKS-u około 30 metrów od własnej bramki. Rzut wolny.
  • 74.
  • Niepewna interwencja Bobka po ponowionym dośrodkowaniu w pole karne, ale bez konsekwencji.
  • 73.
  • Róg dla Wisły.
  • 72.
  • Alfaro zmienił Baenę.
  • Na boisko wejdzie Jesús Alfaro.
  • 71.
  • Znów Rodado nie zdołał zabrać się z otwierającą piłką. Tylko róg.
  • 67.
  • Napomnienie dla Mokrzyckiego.
  • 66.
  • Otwierająca piłką od Carbó w stronę "Zwolaka". Łukasz ładnie zabrał się z podaniem, ale spalił tę sytuację.
  • 65.
  • Słabo rozegrany wolny.
  • 65.
  • Faul na Mikulcu w okolicach narożnika pola karnego.
  • 65.
  • Piłka meczowa na nodze Jarocha, który fatalnie przestrzelił.
  • 64.
  • Zając za Młynarczyka.
  • 63.
  • Dobre podanie otwierające od Dudy do Rodado. Niestety Ángel nie zabrał się z piłką.
  • Gol uznany. Do roboty.
  • Szukają sędziowie czegoś żeby gola nie uznać. Co wy robicie pajace?
  • 62.
  • Dośrodkowanie zgrane na piaty metr przez Urygę. Łukasz wpakował piłkę do siatki.
  • 61.
  • Jakimś cudem zdobywamy gola po rzucie rożnym. Jest 1-1. Gola zdobył Łukasz Zwoliński.
  • 59.
  • Carbó celnie i mocno z dystansu. Bobek na róg.
  • 58.
  • W odpowiedzi kontra ŁKS-u. Pirulo przegrał pojedynek sam na sam z Letkiewiczem. Co jednak w tej sytuacji w defensywie zrobił Alan Uryga, który nawet nie próbował doskoczyć do zawodnika ŁKS-u.
  • 57.
  • Kolejny róg dla Wisły.
  • 56.
  • Wyszliśmy z kontrą idealną, a gola zdobył Baena, który w banalny, juniorski sposób dał się złapać w pułapkę ofsajdową. Nie myślą ci piłkarze nic na boisku.
  • 55.
  • Stałe fragmenty gry dla ŁKS-u. Dośrodkowanie z rzutu wolnego wybite na róg.
  • Bez choćby pierwiastka werwy weszła Wisła w drugą połowę meczu.
  • Niektóre drużyny, gdy wiedzą że atak pozycyjny nie jest ich mocną stroną, skupiają się na opanowaniu stałych fragmentów do perfekcji. My nie potrafimy ani grać z piłką przy nodze, ani wykorzystywać stałych fragmentów. Pytanie co potrafimy?
  • 50.
  • Seria stałych fragmentów Wisły, ale wszystkie rozegrane źle.
  • 49.
  • Kartka dla Kupczaka.
  • 48.
  • Arasa bez żadnego krycia z uderzeniem z dystansu. Bardzo niecelnie.
  • 47.
  • Po chwili błąd techniczny Kissa. Nie ma w tej drużynie pół skrzydłowego.
  • 47.
  • Dramat dośrodkowanie Kissa.
  • 46.
  • Rzut rożny dla Wisły.
  • 46.
  • Rozpoczynamy drugą połowę. Czekamy na inną Wisłę. Czy się doczekamy?
  • Duda za Igbekeme, który popełniał dziś szkole błędy.
  • Koniec pierwszej połowy. Gramy ślamazarnie w ataku i nie jesteśmy dla ŁKS-u żadnym zagrożeniem. Nie ma się co dziwić, że z taką postawą naszej ofensywy po golu goście cofnęli się na własną połowę. Podobna połowa jak ze Stalą, tylko tydzień temu różnica była taka, że wtedy genialnego gola z "niczego" zdobył Zwoliński. Dziś nie wychodzi nic, a pomysłu brak.
  • 44.
  • Fatalnie do uderzenia złożył się Rodado. W bardzo złej formie jest nasz napastnik, a jeżeli jego na boisku nie ma to nie ma naszej gry.
  • 43.
  • Bobek do boku po dobrym uderzeniu Carbó zza pola karnego.
  • 42.
  • Jaroch z dystansu. Jest sens pisać z jakim efektem?
  • Jeżeli nie dostaniemy tu prezentu od arbitra to z tak fatalną grą ofensywą, jaką ostatnimi czasy prezentujemy, nie mamy czego tutaj szukać.
  • 40.
  • W polu karnym rywala upadł Mikulec. Znów bez decyzji sędziego.
  • 39.
  • Piłka po wrzutce w nasze pole karne zatańczyła na poprzeczce!
  • 36.
  • Rodado celnie w krótki róg, ale Bobek paruje na rzut rożny!
  • 35.
  • Igbekeme uderzył sprzed szesnastki, ale nieznacznie niecelnie!
  • 30.
  • Świetna kontra ŁKS-u. Kutwa skutecznie zablokował jednak groźne dośrodkowanie.
  • 29.
  • Podanie na skrzydło do Baeny, który zaliczył wywrotkę, a piłka wyszła na aut.
  • 25.
  • W polu karnym rywala, po dośrodkowaniu Mikulca, przewrócił się Rodado. Bez decyzji sędziego.
  • 24.
  • I znów w roli głównej Kiss. Dośrodkowanie przeleciało przez całe pole karne, a ten przyglądał się jak piłka opuszczała boisko, a był do niej najbliżej.
  • 23.
  • Kiss z wolnego w mur.
  • 22.
  • Kartka za faul na Rodado dla Wiecha.
  • 21.
  • Ależ znów zostawiliśmy mnóstwo przestrzeni gościom! Róg rozegrany podaniem po ziemi przed nasze pole karne (!). Uderzenie dobrze zblokował jednak najprzytomniejszy w tej sytuacji Uryga, który skutecznie "wyskoczył" do rywala.
  • 20.
  • Jaroch próbował zgrać dośrodkowanie głową do Letkiewicza, ale zrobił to fatalnie. Rzut rożny dla ŁKS-u.
  • 18.
  • Baena niecelnie po szybszej akcji Wisły. Wydawało się, że powinien poszukać dośrodkowania.
  • 17.
  • Niecelna próba Kissa z dystansu.
  • 16.
  • Zła piłka od Carbó w stronę Kissa, który wybiegał na czystą pozycję.
  • 12.
  • Rzut rożny dla Wisły. My tak swoich fragmentów jak ŁKS rozgrywać nie umiemy. Zero zagrożenia pod bramką gości.
  • Fatalne tym razem krycie Kutwy. To on jest odpowiedzialny za tego gola.
  • 11.
  • Zasłużone prowadzenie ŁKS-u. Dośrodkowanie z rzutu rożnego zgrane na piąty metr. Tam niepilnowany Gülen, który bez problemu wpakował piłkę do siatki. Zaczęło się to najgorzej jak mogło.
  • 11.
  • Rzut wolny dla ŁKS-u. Dobre dośrodkowanie, ale świetnie ustawiony Kutwa wybił piłkę na rzut rożny.
  • 9.
  • Po rzucie wolnym utrzymaliśmy się przy piłce, a zbyt głębokie dośrodkowanie dał Igbekeme.
  • 8.
  • Teraz faul na Rodado.
  • 7.
  • Kolejny faul stopera, tym razem Kutwy w środku boiska.
  • Mocno w mecz wszedł ŁKS. Mamy problemy z wyjściem z własnej połowy.
  • 6.
  • Celny strzał. Letkiewicz pewnie do boku.
  • 6.
  • Faul Urygi tuż przed naszym polem karnym. Groźny stały fragment gry dla ŁKS-u.
  • Nie będzie karnego dla ŁKS-u.
  • 4.
  • Rodado głową celnie, ale pewnie Bobek.
  • 4.
  • Po chwili złe wybicie piłki Letkiewicza i sytuacja przed Feiertagiem, który w pojedynku z Carbó upadł w polu karnym. Będzie to sprawdzane...
  • 4.
  • Mocne wstrzelenie piłki i stuprocentowa sytuacja dla Mokrzyckiego, który uderzył wprost w Letkiewicza. Piłka mogła jeszcze spłatać figla bramkarzowi Wisły, ale odbiła się na tyle korzystnie, że ten złapał ją w rękawice.
  • 3.
  • Błąd techniczny Mikulca w rozegraniu piłki. Od autu zacznie ŁKS.
  • 1.
  • Gramy! Wisełko tylko zwycięstwo!
  • Przed meczem minuta ciszy poświęcona Janowi Furtokowi.
  • Na przedostatni mecz ligowy w 2024 roku przy Reymonta, a więc rywalizację Wisły z ŁKS-em, wejściówki zakupiło ponad 17 tysięcy kibiców.
  • Znamy też skład zespołu z Łodzi. Oto on: Aleksander Bobek - Kamil Dankowski, Levent Gülen, Łukasz Wiech, Piotr Głowacki - Andreu Arasa, Mateusz Kupczak, Michał Mokrzycki, Pirulo, Antoni Młynarczyk - Stefan Feiertag. Ławka rezerwowych gości: Łukasz Bomba, Artemijus Tutyškinas, Ivan Mihaljević, Jorge Alastuey, Maksymilian Sitek, Kelechukwu Ibe-Torti, Jędrzej Zając, Mateusz Wysokiński, Oliwier Sławiński.
  • Oto wyjściowy skład Wisły: Patryk Letkiewicz - Bartosz Jaroch, Alan Uryga, Mariusz Kutwa, Rafał Mikulec - Ángel Baena, Marc Carbó, James Igbekeme, Ángel Rodado, Tamás Kiss - Łukasz Zwoliński. A to nasza ławka rezerwowych: Anton Cziczkan - Frederico Duarte, Jesús Alfaro, Olivier Sukiennicki, Patryk Gogół, Giánnis Kiakós, Kacper Duda, Dawid Szot, Wiktor Biedrzycki.
  • Przed nami pierwszy mecz rewanżowej części sezonu, w którym zagramy na własnym stadionie z ŁKS-em.

Źródło: wislaportal.pl

Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Trenerski dwugłos: #WISŁKS

01.12.2024, 11:49

Rzutem na taśmę zespół Białej Gwiazdy wywalczył 3 punkty w starciu z ŁKS-em Łódź. Komentarzami po sobotnim meczu podzielili się trenerzy Jakub Dziółka i Mariusz Jop.

Jakub Dziółka - ŁKS Łódź

„Byliśmy dzisiaj dobrzy przez pierwsze piętnaście minut, do strzelenia pierwszej - jedynej - bramki dla nas, potem niestety nie. Wiedzieliśmy, jak ten mecz będzie wyglądał, że będzie bardzo dużo pojedynków, że Wisła ma dużą jakość indywidualną zawodników i nie byliśmy w stanie kontrolować meczu przez posiadanie piłki na połowie Wisły. Tego zabrakło w mojej drużynie. Przez to Wisła zdobywała przewagę i wygrała mecz w ostatniej akcji. Tak, jak powiedziałem - Wisła była jakościowa w swoich działaniach, a my nie byliśmy tacy, jak chcemy być. To też jest dla nas przykład, jak trzeba być intensywnym, jak trzeba być skutecznym, jak trzeba być jakościowym w działaniach z piłką i bez piłki, także gratuluję Wiśle zwycięstwa” - podsumował spotkanie opiekun łodzian.

ŁKS w starciu z Wisłą dokonał tylko jednej zmiany, co trener został zapytany przez dziennikarzy: „Tak, zrobiłem jedną zmianę, bo zrobiliśmy dwie zmiany w Pruszkowie i nie były one po prostu dobre i taka była moja decyzja. A ten początek? My chcieliśmy grać przez cały mecz intensywnie i wysoką obroną i tak, jak powiedziałem - działania po prostu indywidualne Dudy na przykład w drugiej połowie, jego dobre manewry i wychodzenie spod pressingu naszego spowodowało, że musieliśmy obniżać się cały czas do obrony niskiej, a nie byliśmy w stanie po odbiorach wejść w posiadanie piłki”.

Goście nie radzili sobie z wykańczaniem kontrataków, które mogły przynieść realne zagrożenie. „Tak, celowo nie wspomniałem o tym szczególe, bo dla mnie to też jest po prostu jakość i my musimy się w tych działaniach zachowywać zdecydowanie jakościowo lepiej. Dużo czasu na to poświęcamy, bo ja wiele razy o tym mówiłem, że chcemy korzystać z tych odbiorów wysoko. Teraz mieliśmy nisko te odbiory i kilka razy na pewno byliśmy groźni, ale tylko do szesnastego metra w tej fazie przejściowej i nie skończyło się to bramką. Mieliśmy też takie okazje, żeby to zrobić w pierwszej połowie i gdyby był wynik 2:0, to pewno nam też inaczej by się grało. Więc jakby ten początek mojej wypowiedzi dotyczył wszystkiego, że tutaj nasz poziom po prostu gry na połowie przeciwnika z piłką i pod presją rywala musi być zdecydowanie wyższy” - kontynuował.

Mariusz Jop - Wisła Kraków

„Na pewno słabo weszliśmy w to spotkanie. Początek nie był dobry w naszym wykonaniu, źle broniliśmy się też przy stałym fragmencie gry. Nie możemy sobie pozwolić na takie proste momenty dekoncentracji, bo bardzo dużo na ten temat mówiliśmy i ćwiczyliśmy, więc tutaj na pewno to musimy poprawić. Natomiast później reakcja zespołu była bardzo dobra. Z każdą minutą nabieraliśmy rozpędu, yliśmy cierpliwi, stwarzaliśmy duże zagrożenie pod bramką. Myślę, że to była kwestia czasu, kiedy te gole padną. Bardzo się cieszę, że tego czasu nam wystarczyło” - zaczął trener Białej Gwiazdy.

Duży wpływ na grę Wisły miał Kacper Duda, który został wprowadzony na murawę po przerwie: „Mogę powiedzieć, że w następnym meczu „Dudi” zagra od początku. Ale może James też zagra od początku…”.

Pierwsza faza meczu nie była udana dla krakowian, którzy mieli problem z wychodzeniem spod pressingu ŁKS-u. „Trochę nie realizowaliśmy tego, co było założone, bo przy zaangażowaniu dużej liczby zawodników drużyny przeciwnej mieliśmy obniżać naszego skrzydłowego i szukać przestrzeni za plecami, która była. Tam były sytuacje trzy na trzy, a niepotrzebnie czasami komplikowaliśmy i próbowaliśmy grać przez środek, gdzie trochę za wolno operowaliśmy piłką i z tego były problemy. Plus mieliśmy trochę problemów przy zebraniu drugiej piłki. Marc miał takie zadanie, żeby stawać przy zawodniku, na którego było grane podanie, ale trochę nam go później brakowało w środku. Skorygowaliśmy to jeszcze w trakcie pierwszej połowy i było widać, że mamy większe możliwości zbierania drugiej piłki” - analizował. „Oczywiście, chcemy budować od tyłu zawsze. Chcemy wykorzystywać środkowych pomocników do tego, natomiast są momenty, gdzie trzeba być pragmatycznym i jeżeli jest sytuacja dwa na dwa czy trzy na trzy na całej połowie rywala, jest do tego przestrzeń, to też trzeba to umieć wykorzystać, a troszkę za mało było właśnie tych momentów - po prostu zagrania za plecy rywala, aby tam wykorzystać szybkość „Baenki” Kissa i „Zwolaka”, więc było trochę możliwości, żeby taki sposób gry też zastosować” - kontynuował.

Na pytanie, czy w przerwie meczu trener starał się podnieść cechy wolicjonalne drużyny, odpowiedział: „Tak, rozmawialiśmy o tym i zawodnicy czuli, że to wejście w pierwszą połowę nie było dobre. Wydawało się w szatni i na rozgrzewce, że wszystko jest w porządku, że jakby to nastawienie jest właściwe, natomiast nie do końca tak to później było w praktyce. Oczywiście ja ich mobilizowałem i zawodnicy sami siebie też mobilizowali, bo też czują, że pewne rzeczy w pierwszej połowie nie były dobre. Także w drugiej zdecydowana poprawa, dominacja i myślę, że to tak, jak mówiłem wcześniej - to była kwestia czasu, kiedy te bramki zdobędziemy. Natomiast oczywiście w takich momentach też trzeba być bardzo czujnym i uważnym, jeżeli chodzi o asekurację ataku, bo ŁKS też kilka razy groźnie kontratakował”.

W starciu z łodzianami na listę strzelców nie wpisał się Angel Rodado, którego świetnie uzupełnia Łukasz Zwoliński. „Angel strzelił bardzo dużo bramek w tej rundzie. Zawsze bardzo mocno pracuje dla zespołu i jest to naturalne, że w pewnym momencie przychodzi taki dołek, przede wszystkim fizyczny, bo Angel jest piłkarzem, który pracuje bardzo mocno i z jednej strony oczywiście chciałbym, żeby Angel jeszcze wrócił i wiem, że wróci na te najbliższe trzy mecze - w sensie dyspozycji i będzie strzelał bramki. Ale z drugiej strony też jest ważne, że właśnie „Zwolo” potrafi wziąć wtedy ciężar odpowiedzialności za zdobywanie bramek na siebie i cieszę się, że ci zawodnicy się uzupełniają” - zaznaczył. „Zwolo” jest z dobrej dyspozycji fizycznej i też takiej strzeleckiej, gdzie piłka go szuka. Ma sytuacje, potrafi je wykorzystać, ale to też jest zawodnik, który gdzieś odczuwa to zmęczenie. Zresztą tak, jak cały zespół, bo trzeba pamiętać, że jednak osiem spotkań rozegraliśmy więcej. Natomiast staramy się przede wszystkim dać zawodnikom odpoczynek i później dobry impuls w trakcie tygodnia, żeby w meczu byli w dobrej dyspozycji. Myślę, że dzisiaj absolutnie nie było widać, żebyśmy fizycznie wyglądali gorzej. Powiedziałbym nawet, że wyglądaliśmy lepiej. Oczywiście poza tym początkiem, gdzie brakowało nam trochę i agresywności, i trochę przegrywaliśmy pojedynków. Trochę też to, o czym mówiłem wcześniej wynikało z naszych taktycznych zachowań, gdzie dawaliśmy rywalowi zbyt dużo przestrzeni do gry” - dodał.

Mariusz Jop zapytany o to, co zrobić, aby po strzałach z dystansu piłka wpadała do siatki, odparł: „Trzeba pamiętać, że tam jest jeszcze bramkarz w bramce, który też bronił dobrze w kilku sytuacjach. Oczywiście, jeżeli zespół przeciwny broni nisko i płasko, nawet z ŁKS-em były takie momenty, że broni 6-4 w polu karnym i jest ta przestrzeń w okolicy dwudziestego metra, to tak, kładziemy na to nacisk, żeby zawodnicy, którzy mają dobre uderzenie, tacy jak Marc, jak Rodado i Jaroch czy Duda szukali tego uderzenia. To sprawi, że następnym razem prawdopodobnie stworzy się przestrzeń, bo ktoś z drużyny przeciwnej będzie musiał to uderzenie blokować. Oczywiście jeszcze są do poprawy pewne rzeczy, ale zawsze będą do poprawy, bo sport i proces treningowy to jest kwestia ciągłości, i powtarzalności, więc my musimy doskonalić te rzeczy, które robimy - szczególnie atak pozycyjny, bo widzimy, że Wisła Kraków jest bardzo często postawiona przed takim zadaniem, żeby jednak w ataku pozycyjnym grać. Tam jest ważne szybkie działanie, tam jest ważne wygrywanie pojedynków, jest ważne dobre poruszanie się w polu karnym. Dużo jest tych elementów, nie jest to łatwe i przeciwnik broni czasami bardzo dużą liczbą zawodników w polu karnym”.

Następny tydzień niesie intensywność ze względu na dwa mecze w Warszawie z Polonią. Jak będzie wyglądał ten czas? „Myślę, że najważniejsze jest to, że w poniedziałek wyjeżdżamy i zostajemy tam już do piątku, bo to jest coś, co nam oszczędzi czas na podróże. Mecze są bardzo późno i wracając po takim spotkaniu, gdzie zawodnicy zarwaliby noc nie byłoby dobrym rozwiązaniem, więc to jest pierwsza rzecz. I tutaj też podziękowania dla klubu, że taką możliwość mamy, bo wiadomo nie są to tanie rzeczy, jak to się mówi. Dlatego cieszę się, że mamy taką możliwość. Oczywiście też przyjdzie czas na to, żeby zawodnicy, którzy grali troszeczkę mniej, zagrali we wtorek. Na pewno tutaj ta rotacja i wykorzystanie potencjału, jaki mamy, będzie też bardzo istotna. Obawiam się troszeczkę o pogodę i dostępność boiska trawiastego, bo jak będzie mróz, to pewnie będziemy mieli problem i będziemy musieli wyjść w Warszawie na boisko sztuczne. Tam nie mamy takiego komfortu, jak w Myślenicach, że boisko jest podgrzewane, więc to jest taki jeden element, którego się troszeczkę obawiam. Natomiast, jeśli tak będzie, to mamy też alternatywę i opcję zapasową na boisku sztucznym - na zewnątrz lub nawet pod balonem, więc mamy to - wydaje się organizacyjnie - wszystko „połapane”. Mamy zarezerwowane boiska, także myślę, że to nie będzie dla nas problem” - zakończył Mariusz Jop.

Źródło: wislakrakow.com

Mariusz Jop: - Bardzo się cieszę, że tego czasu nam wystarczyło

Sobota, 30 listopada 2024 r.


- Na pewno słabo weszliśmy w to spotkanie. Początek nie był dobry w naszym wykonaniu. I też źle broniliśmy przy stałym fragmencie gry. Także tam nie możemy sobie pozwolić na takie jakby proste momenty dekoncentracji, bo bardzo dużo na ten temat mówiliśmy i ćwiczyliśmy, więc tutaj na pewno musimy to poprawić - powiedział na konferencji prasowej po wygranym 2-1 spotkaniu z ŁKS-em trener Mariusz Jop.

- Natomiast później reakcja zespołu była bardzo dobra. Z każdą minutą nabieraliśmy rozpędu, byliśmy cierpliwi. Stwarzaliśmy duże zagrożenie pod bramką i myślę, że to była kwestia czasu, kiedy te bramki padną. Bardzo się cieszę, że tego czasu nam wystarczyło - dodał opiekun zwycięskiego dziś zespołu.

Pierwsze pytanie na konferencji dotyczyło gry Kacpra Dudy. Czy tym co pokazał po wejściu na boisko wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie w kolejnym spotkaniu?

- Tak, mogę powiedzieć, że w następnym meczu Duda zagra od początku, ale może James też zagra od początku - odpowiedział potwierdzająco, ale i trochę "zagadkowo" trener.

Kolejne z pytań dotyczyło początku meczu. Co miało być kluczem do tego, aby wyjść spod wysokiego pressingu ŁKS-u i samemu zepchnąć rywala do defensywy?

- Nie realizowaliśmy tego, co było założone, bo przy zaangażowaniu dużej liczby zawodników drużyny przeciwnej, mieliśmy obniżać naszego skrzydłowego i szukać przestrzeni za plecami, która była. I tam były sytuacje "3 na 3", a niepotrzebnie czasami komplikowaliśmy i próbowaliśmy grać przez środek. Tam trochę za wolno operowaliśmy piłką i z tego były problemy. Plus mieliśmy trochę problemów przy zebraniu drugiej piłki. Marc miał takie zadanie, żeby stawać przed zawodnikiem, na którego było to podanie długie grane i trochę nam go brakowało później w środku. Skorygowaliśmy to jeszcze w trakcie pierwszej połowy i było widać, że tam mamy wtedy więcej możliwości zebrania drugiej piłki - mówił Jop.

Trenera Wisły zapytano także o wyprowadzenia piłki na krótko od bramki. Czy jest to w grę zespołu wkalkulowane, że tak właśnie należy robić, zamiast czasami piłkę wybić?

- Oczywiście chcemy budować od tyłu zawsze. Chcemy wykorzystywać środkowych pomocników do tego. Natomiast są momenty, gdzie trzeba być pragmatycznym i jeżeli jest sytuacja "2 na 2", czy "3 na 3" na całej połowie rywala, jest do tego przestrzeń, to też trzeba to umieć wykorzystać, a troszkę za mało było właśnie tych momentów - po prostu zagrania za plecy rywala, aby tam wykorzystać szybkość i "Baenki", i Kissa, i "Zwolaka", więc było trochę możliwości, żeby w taki sposób gry też zastosować - przyznał szkoleniowiec.

Kolejne pytanie dotyczyło cech wolicjonalnych. Czy zostały one w przerwie podniesione? Bo agresywność - zwłaszcza od momentu wyrównania - była dużo wyższa, niż w pierwszej połowie.

- Tak, rozmawialiśmy o tym i zawodnicy też czuli, że to wejście w pierwszą połowę nie było dobre. Wydawało się w szatni i na rozgrzewce, że wszystko jest w porządku, że jakby to nastawienie jest właściwe, natomiast nie do końca tak to później było w praktyce. Oczywiście ja ich mobilizowałem i chłopaki sami siebie też mobilizowali, bo oni też czuli, że pewne rzeczy w pierwszej połowie nie były dobre. Także w drugiej zdecydowana poprawa, dominacja i myślę, że to tak jak mówiłem wcześniej - to była kwestia czasu. kiedy te bramki zdobędziemy, natomiast oczywiście w takich momentach też trzeba być bardzo czujnym i uważnym, jeżeli chodzi o asekurację ataku, bo ŁKS też kilka razy groźnie kontratakował - stwierdził Jop.

Opiekuna zespołu z ulicy Reymonta zapytano jeszcze o Ángela Rodado oraz o to, czy nie niepokoi go seria Hiszpana bez bramki?

- Ángel strzelił bardzo dużo bramek w tej rundzie. Zawsze bardzo mocno pracuje dla zespołu i jest to naturalne, że w pewnym momencie przychodzi taki dołek, przede wszystkim fizyczny, bo Ángel jest piłkarzem, który, tak jak mówiłem - pracuje bardzo mocno. I z jednej strony oczywiście chciałbym, żeby Ángel jeszcze wrócił i wiem, że wróci na te najbliższe trzy mecze - w sensie dyspozycji i będzie zdobywał bramki, ale z drugiej strony też jest ważne, że właśnie "Zwolo" potrafi wziąć wtedy ciężar odpowiedzialności za zdobywanie bramek na siebie i cieszę się, że ci zawodnicy się uzupełniają - mówił trener, który został oczywiście zapytany też o wywołanego przez siebie Łukasza Zwolińskiego. Czy jest on już w tej "topowej" formie fizycznej? - Tak "Zwolo" jest z dobrej dyspozycji fizycznej i też takiej strzeleckiej, gdzie piłka go szuka. Ma sytuacje, potrafi je wykorzystać, ale to też jest zawodnik, który gdzieś odczuwa to zmęczenie. Zresztą tak jak cały zespół, bo trzeba pamiętać, że jednak 8 spotkań rozegraliśmy więcej. Natomiast staramy się przede wszystkim dać zawodnikom odpoczynek i później dobry impuls w trakcie tygodnia, żeby w meczu byli w dobrej dyspozycji. Myślę, że dzisiaj absolutnie nie było widać, żebyśmy fizycznie wyglądali gorzej. Powiedziałbym nawet, że wyglądaliśmy lepiej. Oczywiście poza tym początkiem, gdzie brakowało nam trochę i agresywności i trochę przegrywaliśmy pojedynków i trochę też to, o czym mówiłem wcześniej, wynikało to też trochę z naszych taktycznych zachowań, gdzie dawaliśmy rywalowi zbyt dużo przestrzeni do gry - mówił Jop.

Trenera zapytano jeszcze o to, czy łatwiej pracuje mu się po deklaracji prezesa odnośnie dokończenia bieżącego sezonu na piastowanym właśnie stanowisku?

- Ja nic nie zmieniłem w swojej pracy. Nie czuję się absolutnie inaczej. Myślę, że zespół też nie odbiera mnie inaczej. Nie odczuwam tego w każdym razie. Pracuję dalej tak jak pracowałem. Nic nie zamierzam zmieniać - przyznał.

Kolejne pytanie dotyczyło strzałów z dystansu w wykonaniu wiślaków. Co poprawić, żeby były one celne no i aby wpadały do bramki?

- No ale trzeba pamiętać, że tam jest jeszcze bramkarz w bramce, który też bronił dzisiaj dobrze w kilku sytuacjach. Oczywiście, jeżeli zespół przeciwny broni nisko i płasko, nawet dzisiaj były takie momenty, że broni 6-4 w polu karnym i jest ta przestrzeń w okolicy 20 metra, to tak, kładziemy na to nacisk, żeby zawodnicy, którzy mają dobre uderzenie, tacy jak Marc, tacy jak Rodado, tacy jak Jaroch, czy Duda, żeby szukali tego uderzenia. To sprawi, że następnym razem prawdopodobnie stworzy się przestrzeń, bo ktoś z drużyny przeciwnej będzie musiał to uderzenie blokować. Oczywiście jeszcze są do poprawy pewne rzeczy, ale zawsze będą do poprawy, bo sport i proces treningowy to jest kwestia ciągłości, kwestia powtarzalności, więc my musimy doskonalić te rzeczy, które robimy, szczególnie atak pozycyjny, bo widzimy, że Wisła Kraków jest bardzo często postawiona przed takim zadaniem, żeby jednak grać w ataku pozycyjnym. Tam jest ważne szybkie działanie, tam jest ważne wygrywanie pojedynków, jest ważne dobre poruszanie w polu karnym. Dużo jest tych elementów, nie jest to łatwe, tak jak mówiłem, przeciwnik broni czasami bardzo dużą liczbą zawodników w polu karnym - mówił Jop.

Na zakończenie trener został zapytany o logistykę najbliższego tygodnia, bo przypomnijmy, że czeka nas "wtorkowo-piątkowy dwumecz" z Polonią Warszawa. Najpierw w Pucharze Polski, a potem w lidze.

- Myślę, że najważniejsze jest to, że w poniedziałek wyjeżdżamy i zostajemy tam już do piątku, bo to jest coś, co nam oszczędzi czas na podróże. Mecze są bardzo późno i wracając po takim spotkaniu, gdzie zawodnicy zarwaliby noc... No nie byłoby to dobre, więc to jest pierwsza rzecz. I tutaj też podziękowania dla klubu, że taką możliwość mamy, bo wiadomo, nie są to tanie rzeczy. Jak to się mówi. Dlatego cieszę się, że mamy taką możliwość. Oczywiście też przyjdzie czas na to, żeby zawodnicy, którzy grali troszeczkę mniej, zagrali we wtorek. Na pewno tutaj ta rotacja i wykorzystanie potencjału jaki mamy będzie też bardzo istotna. Także tyle oczywiście. Obawiam się troszeczkę o pogodę i dostępność boiska trawiastego, bo jak będzie mróz, to pewnie będziemy mieli problem i będziemy musieli wyjść w Warszawie na boisko sztuczne. Tam nie mamy takiego komfortu jak w Myślenicach, że boisko jest podgrzewane, więc to jest taki jeden element, którego się troszeczkę obawiam. Natomiast jeśli tak będzie, to mamy też alternatywę, mamy opcję zapasową na boisku sztucznym, na zewnątrz lub nawet pod balonem, gdyby były takie warunki. Więc mamy to, wydaje się, organizacyjnie wszystko "połapane", mamy porezerwowane boiska, także myślę, że to nie będzie dla nas problem - zakończył trener Jop.


Źródło: wislaportal.pl


Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Mikulec: Zagraliśmy tak, jak ŁKS zagrał u siebie

02.12.2024, 11:20

Sobotni wieczór upłynął pod znakiem hitu kolejki. Wisła Kraków na własnym obiekcie podejmowała ŁKS Łódź. Po niezwykle emocjonującym starciu górą okazali się być gracze spod Wawelu, wygrywając 2:1. Po zakończeniu gry porozmawialiśmy z Rafałem Mikulcem. Co powiedział?

Obrońca krakowskiej Wisły analizując sobotnie starcie dostrzegł, że nie wszystko wyglądało tak, jakby sobie tego życzyli gracze spod Wawelu, ale piłkarze Białej Gwiazdy potrafili wyciągnąć odpowiednie wnioski. „Uważam, że pierwsza połowa nie była słaba w naszym wykonaniu, tylko mieliśmy słaby początek. W dalszej części zdominowaliśmy przeciwnika. Trener powiedział nam, żebyśmy grali cały czas swoje, żebyśmy nie wykonywali nieprzemyślanych zagrań. To poskutkowało tym, że wygrywamy mecz” - rozpoczął obrońca Wisły.

Zapytany o taktykę na to spotkanie, Rafał Mikulec powiedział: „Wiedzieliśmy, że ŁKS będzie wychodził wysokim pressingiem do nas. Możemy być jedynie źli na siebie, że tak weszliśmy w mecz, dokonywaliśmy złych wyborów, mieliśmy niedokładne podania. ŁKS się tym napędzał. Potem poprawiliśmy grę i to było widać na boisku”.

W grze defensora Białej Gwiazdy widoczna była chęć gry do przodu. Mikulec wielokrotnie podłączał się do akcji ofensywnych, dając możliwość wykończenia akcji swoim kolegom. „Trener wymaga ode mnie nieco więcej gry do przodu, gram nieco wyżej niż Bartek Jaroch. Mnie się to podoba i cieszę się z tego. Bardzo dobrze czuje się grając w ofensywie” - zaznaczył. „Na pewno od początku czułem się bardzo dobrze, chyba w defensywie nie przegrałem żadnego pojedynku, ale muszę to na spokojnie przeanalizować, by móc nieco więcej powiedzieć” - dodał.

Obrońca Białej Gwiazdy wypowiedział się także na temat tego, jak piłkarze Wisły zareagowali na wydarzenia boiskowe podczas przerwy. „Byliśmy spokojni w szatni. Wiedzieliśmy, że dobrze zakończyliśmy pierwszą połowę, mimo że przegrywaliśmy 0:1. Byliśmy przekonani, że na drugą część meczu wyjdziemy odpowiednio zmotywowani i zagramy ją dobrze i myślę, że tak to wyglądało. Napędzaliśmy się kolejnymi akcjami” - zaznaczył.

Mecz z ŁKS-em mógł być potraktowany jako swoisty rewanż za poprzedni mecz między tymi drużynami. Czy tak do tego podchodzili gracze spod Wawelu? „Zostawiliśmy poprzedni mecz z ŁKS-em za nami. Trener uczula nas, że każde spotkanie jest inne. Zagraliśmy tak, jak ŁKS zagrał u siebie. Cieszę się, że zdominowaliśmy rywala i wygraliśmy ten mecz” - stwierdził Mikulec.

Teraz przed graczami Wisły dwa istotne mecze - oba z Polonią Warszawa. Jedno spotkanie rozegrane będzie w ramach Pucharu Polski, drugie zaś w lidze. „Na pewno chcemy się zrewanżować Polonii za mecz, gdzie tylko zremisowaliśmy, bo średnio weszliśmy w sezon. Jedziemy tam po trzy punkty, jak w każdym spotkaniu. Jeśli chodzi o rozgrywki pucharowe, to chcemy powtórzyć zdobycie Pucharu Polski” - zakończył.

Źródło: wislakrakow.com


Bartosz Jaroch: - Byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym

Niedziela, 1 grudnia 2024 r.


- Oprócz pierwszych 10 minut, to przez cały mecz to my byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym. Tworzyliśmy dużo sytuacji, dużo było strzałów, choć może dużo niecelnych, ale fajnie, że ostatecznie wpadła ta bramka, bo wygraliśmy zasłużenie - powiedział po ograniu 2-1 ŁKS-u Bartosz Jaroch.

Zwycięstwo cieszy, 2-1 i w końcu taki mecz przepchnięty, bo ostatnio takiego brakowało. Nie mówię, że ono smakuje lepiej, ale myślę, że to niezwykle cenne trzy punkty.

Bartosz Jaroch: - Na pewno cieszy wygrana, a czy mecz przepchnięty? Można tak powiedzieć, aczkolwiek myślę, że może oprócz pierwszych 10 minut, to przez cały mecz to my byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym. Tworzyliśmy dużo sytuacji, dużo było strzałów, choć może dużo niecelnych, ale fajnie, że ostatecznie wpadła ta bramka, bo wygraliśmy zasłużenie.

Co się stało w tych pierwszych 10 minutach? ŁKS zaskoczył was intensywnością? Mieli rzut wolny, jedną sytuację też wcześniej, no a skończyło się bramką...

- Może nie zaskoczył, po prostu zabrakło nam na pewno koncentracji w kilku sytuacjach, bo sami zbyt łatwo oddawaliśmy piłkę i sami stworzyliśmy jakby sytuacje ŁKS-owi. Ale dobrze, że po tej bramce od razu się otrząsnęliśmy. Zaraz po straconej bramce mieliśmy zresztą sytuację, żeby wyrównać.

Próbowałeś kilka razy strzelać z dystansu, z różnym skutkiem. W poprzednich sezonach ta piłka lepiej ci "siedziała".

- No tak, chciałem strzelić. Mam nadzieję, że jeszcze wpadnie. Tak jak mówię, dzisiaj dużo było naprawdę tych strzałów, bo tych sytuacji z przedpola mieliśmy sporo, więc były okazje do próbowania. Szkoda, że się nie udało dzisiaj strzelić.

Cieszy chyba to, że fizycznie też drużyna dobrze wygląda, bo tych meczów mamy najwięcej rozegranych ze wszystkich drużyn pierwszoligowych, a praktycznie nie było tego widać na boisku.

- Tak, tych meczów już było sporo, ale my wiemy, że to już jest końcówka. Zostało naprawdę kilka meczów, kilka bardzo ważnych meczów, więc wiemy, że musimy dać z siebie maksa, zostawić zdrowie na boisku, a później przyjdzie czas na odpoczynek.

Teraz właśnie taki intensywny czas, bo dwa mecze wyjazdowe w Warszawie i ostatni mecz z Miedzią Legnica. Jak podchodzicie do czekającego Was teraz spotkania w Pucharze Polski? Czy wiecie już jak bardzo zmieniony będzie na ten mecz skład?

- A to już pytanie do trenera. Zobaczymy we wtorek, jak to będzie wyglądało, ale każdy ma być gotowy. Mamy szeroką kadrę, też szybka regeneracja i będziemy na pewno gotowi na wtorek.

Puchar Polski pokazał rok temu, że warto wierzyć, bo gdzieś tam ten cel na końcu jest bardzo przyjemny.

- Jedziemy po to, żeby awansować dalej. Zostało już naprawdę niewiele kroczków, żeby cieszyć się tak jak rok temu, bo na pewno dużo radości i nam piłkarzom, ale też kibicom, sprawiła ta zeszłoroczna wygrana, także my patrzymy na to w ten sposób, że nie ma żadnego odpuszczania, tylko jedziemy do Warszawy wygrać dwa mecze.

Źródło: wislaportal.pl

Alan Uryga: - Zasłużone zwycięstwo

Niedziela, 1 grudnia 2024 r.


- Absolutnie zasłużone zwycięstwo, absolutna dominacja, bezwzględna i cieszymy się, że właśnie dziś udało się te dwie bramki zdobyć i jedną więcej od przeciwnika - powiedział po zwycięskim dla nas finale rywalizacji z ŁKS-em, kapitan krakowskiej Wisły, Alan Uryga.

Rozmawialiśmy ostatnio i mówiłeś, że Wiśle brakuje zwycięstw takich jedną bramką, takich przepchniętych. No i jest to zwycięstwo i chyba smakuje nienajgorzej?

Alan Uryga: - Tak, smakuje, choć nie powiedziałbym, że smakuje jakoś lepiej niż taka wysoka, zdecydowana wygrana. Ale rzeczywiście w końcu udaje się odwrócić losy meczu, który gdzieś tam średnio się zaczyna. Ale wydaje mi się, że absolutnie zasłużone zwycięstwo, absolutna dominacja, bezwzględna i cieszymy się, że właśnie dziś udało się te dwie bramki zdobyć i jedną więcej od przeciwnika, bo często mieliśmy takie spotkania, w których dominowaliśmy, w których cisnęliśmy, po których każdy mówił, że graliśmy dobrze, a brakło tej jednej bramki. A czasami czasu na jej zdobycie.

Na początku to jednak ŁKS miał przewagę.

- Tak, tylko może z 10 minut, więc w kontekście całego meczu, no to ktoś musiałby być wariatem, żeby powiedział, że nie było naszej dominacji. Oczywiście, absolutnie nie mówię, że początek mieliśmy pod kontrolą, bo tak nie było. I te pierwsze 10 minut... Rzeczywiście zbyt nerwowo weszliśmy w to spotkanie, co skończyło się chwilę później straconą bramką. Ale to było 10 minut, a mecz trwa 90. Przez pozostałe 80, no to nie wiem, nie patrzyłem w statystyki, ale wydaje mi się tak na gorąco, że nie ma tutaj w ogóle mowy o czymś innym, niż nasze zasłużone zwycięstwo.

Jesteś pod wrażeniem formy Łukasza Zwolińskiego, zdobywa bramkę za bramką. Macie teraz dwóch napastników, którzy mogą się wymieniać.

- Nic tylko się cieszyć, że ten ciężar zdobywania bramek może się rozłożyć na więcej zawodników, niż tylko na jednego, co wcześniej było dość sporym problemem. Było takie ryzyko, że kiedy Ángel czy to miał uraz, czy troszkę słabszy dzień lub okres, no to oczywiście było ciężko znaleźć kogoś, kto tę odpowiedzialność za zdobywanie bramek na siebie weźmie, więc my jako drużyna cieszymy się wszyscy, że nie musimy liczyć tylko na jedną osobę.

Teraz wyjazd do Warszawy. Wspomnienia macie dobre. Jak widzisz te dwa czekające Was tam mecze?

- Pojedziemy nastawieni tak jak zawsze, czyli po zwycięstwo. I czy to mecz pucharowy, czyli ligowy, to mam nadzieję, że wrócimy z Warszawy z trzema punktami i z awansem do kolejnej rundy. Taki jest plan. Nie ma absolutnie mowy o jakimś odpuszczaniu, czy słynnym skupianiu się na lidze, bo nic nie odkryję nowego, no ale chyba rok temu wszyscy widzieli, że wszystko jest możliwe i trzeba walczyć o każdy kolejny mecz, bo piłka jest jaka jest i czasami niewiele trzeba, żeby zrobić dużą rzecz.

Czyli jak zdobywa się puchar, to to zobowiązuje, żeby go obronić i walczyć do końca?

- Tak i przede wszystkim dlatego, że pokazaliśmy rok temu, że wszystko jest możliwe, więc teraz i wszyscy dookoła i my sami nie traktujemy tego pucharu jako jakiś dodatek, tylko rzeczywiście wiemy, że wszystko jest do zrobienia, więc wychodzimy po to, żeby ten krok po kroku robić i ten awans do kolejnej rundy już za 2-3 dni sobie zaklepać i walczyć dalej, tak jak rok temu.


Źródło: wislaportal.pl

Łukasz Zwoliński: - Zakończyć ten rok z przytupem

Niedziela, 1 grudnia 2024 r.


- Na pewno cieszą bramki, ale przede wszystkim cieszy zwycięstwo, bo w końcu w takim no nie, że w wyszarpanym stylu, bo dominowaliśmy przez całe spotkanie, ale w końcu opłaciła się ta cierpliwość, o której trener wspominał już po wcześniejszych meczach - powiedział po wygranym 2-1 spotkaniu Wisły z ŁKS-em, zdobywca dwóch w nim bramek, a więc Łukasz Zwoliński.

Zwycięstwo 2-1, jesteś ojcem tego sukcesu. Bramki zdobywasz dubletami i po tym słabszym początku w Wiśle jesteś chyba teraz zadowolony z tego co jest?

Łukasz Zwoliński: - Myślę, że już moglibyśmy grubą kreską odciąć to, co było na początku i nie wracać do tego. Ważne co jest tu i teraz. Na pewno cieszą bramki, ale przede wszystkim cieszy zwycięstwo, bo w końcu w takim no nie, że w wyszarpanym stylu, bo dominowaliśmy przez całe spotkanie, ale w końcu opłaciła się ta cierpliwość, o której trener wspominał już po wcześniejszych meczach, o której my wspominaliśmy, czego nam brakowało, bo często dominowaliśmy, ale brakowało nam tej "kropki na i", żeby wygrać ten mecz. No i cieszę się, że dzisiaj, jeszcze w takim stylu wygraliśmy.

Na początku to jednak ŁKS zepchnął was do obrony, ta stracona bramka. Wcześniej też mieli dogodną sytuację. To był taki trochę zimny prysznic, choć oczywiście później już dominacja, bo już do końca spotkania ŁKS miał może jeszcze ze dwie okazje.

- No tak, początek był kiepski w naszym wykonaniu. Nie ma co tutaj owijać w bawełnę, ale dobrze zareagowaliśmy, bo nie jest łatwo - szczególnie gdy grasz z ŁKS-em, a on strzela ci bramkę - żeby wrócić do meczu. Nam się to udało i to bardzo cieszy.

Teraz przed wami ciężkie dni, trzy kolejne mecze, no i zimowa przerwa. Pierwsze czekające Was spotkanie to mecz pucharowy. Przed rokiem Wisła pokazała, że warto wierzyć, warto marzyć, żeby w tym Pucharze Polski awansować jak najdalej.

- Ja wróciłbym do początku pytania... Czy ja wiem, czy ciężkie mecze, czy ciężkie dni? Właśnie nie ma nic lepszego, jak grać co trzy dni, przynajmniej ja tak uważam. Po to się trenuje, żeby grać, a teraz będziemy grać co trzy dni, mamy fajne mecze. Tak jak pan wspomniał, zostały dwa mecze ligowe, jeden w Pucharze Polski, no i planujemy sprawić miły prezent dla nas samych i dla kibiców i po prostu zakończyć ten rok z przytupem. Jedziemy po trzy zwycięstwa.


Źródło: wislaportal.pl

Podsumowanie 18. kolejki Betclic I Ligi

Poniedziałek, 2 grudnia 2024 r.


Liderujący w pierwszoligowych rozgrywkach duet - Bruk-Bet Termalica Nieciecza oraz Arka Gdynia - zaliczył w rozpoczynającej rundę rewanżową kolejce numer 18. zwycięstwa. No i umocnił się na czołowych lokatach w tabeli.

Stało się tak za sprawą dwóch niespodzianek, do których doszło w sobotnich spotkaniach. W nich Miedź Legnica przegrała u siebie z GKS-em Tychy, a Wisła Płock została pokonana przez ostatnio mocno dołującego beniaminka z Kołobrzegu.

Najskuteczniejszą drużyną tej serii spotkań był chorzowski Ruch, który odprawił do domu opolską Odrę z bagażem aż sześciu bramek! Nie tak efektownie, ale ze sporym "smaczkiem", jakim jest decydujący gol w 90. minucie, krakowska Wisła wysłała do Łodzi "na tarczy" ekipę ŁKS-u.

Piątek, 29 listopada:

Znicz Pruszków 2-1 Polonia Warszawa

  • 0-1 Łukasz Zjawiński (22. k.)
  • 1-1 Dominik Sokół (25.)
  • 2-1 Paweł Moskwik (43.)

Ruch Chorzów 6-0 Odra Opole

  • 1-0 Daniel Szczepan (1.)
  • 2-0 Bartłomiej Barański (35.)
  • 3-0 Mateusz Szwoch (39.)
  • 4-0 Bartłomiej Barański (63.)
  • 5-0 Jakub Myszor (70.)
  • 6-0 Miłosz Kozak (72.)

Sobota, 30 listopada:

Miedź Legnica 1-3 GKS Tychy

  • 0-1 Julián Keiblinger (37. k.)
  • 0-2 Daniel Rumin (62. k.)
  • 0-3 Wiktor Niewiarowski (90.)
  • 1-3 Marcel Mansfeld (90. k.)

Kotwica Kołobrzeg 2-0 Wisła Płock

  • 1-0 Wołodymyr Kostewycz (41.)
  • 2-0 Désiré Segbé (47.)

WISŁA KRAKÓW 2-1 ŁKS Łódź

  • 0-1 Levent Gülen (11.)
  • 1-1 Łukasz Zwoliński (61.)
  • 2-1 Łukasz Zwoliński (90.)

Niedziela, 1 grudnia:

Chrobry Głogów 1-0 Pogoń Siedlce

  • 1-0 Patryk Szwedzik (45.)

Warta Poznań 0-1 Bruk-Bet Termalica Nieciecza

  • 0-1 Kamil Zapolnik (50.)

Górnik Łęczna 2-0 Stal Stalowa Wola

  • 1-0 Przemysław Banaszak (83.)
  • 2-0 Przemysław Banaszak (90.)

Poniedziałek, 2 grudnia:

Arka Gdynia 2-1 Stal Rzeszów

  • 1-0 Karol Czubak (19.)
  • 2-0 Tornike Gaprindaszwili (23.)
  • 2-1 Kamil Kościelny (62.)

Aktualna tabela:

  • 1. Bruk-Bet Termalica Nieciecza 18 42 39 - 13
  • 2. Arka Gdynia 18 37 39 - 15
  • 3. Miedź Legnica 17 34 34 - 17
  • 4. Ruch Chorzów 18 31 29 - 18
  • 5. Wisła Płock 18 30 29 - 26
  • 6. WISŁA KRAKÓW 17 29 32 - 16
  • 7. Górnik Łęczna 18 29 28 - 23
  • 8. ŁKS Łódź 18 26 27 - 19
  • 9. Stal Rzeszów 18 26 31 - 24
  • 10. Znicz Pruszków 18 25 25 - 24
  • 11. Polonia Warszawa 18 24 19 - 21
  • 12. Warta Poznań 18 19 14 - 27
  • 13. GKS Tychy 18 17 13 - 21
  • 14. Kotwica Kołobrzeg 18 17 15 - 29
  • 15. Chrobry Głogów 18 16 15 - 34
  • 16. Odra Opole 18 15 14 - 38
  • 17. Stal Stalowa Wola 18 11 14 - 35
  • 18. Pogoń Siedlce 18 9 17 - 34

Źródło: wislaportal.pl

Galeria sportowa