2025.12.07 ŁKS Łódź - Wisła Kraków 1:1
Z Historia Wisły
| ŁKS Łódź | 1:1 (1:0) | Wisła Kraków | ||||||||
| widzów: 8.562 | ||||||||||
| sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń), Marcin Boniek i Michał Sobczak (asystenci), Wojciech Myć (techniczny), Marek Opaliński (VAR), Filip Kaliszewski (asystent VAR), Piotr Brodecki (obserwator), Tomasz Organek (delegat) | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
| Ławka rezerwowych: Kamil Broda, Marc Carbó, Ervin Omić, Mariusz Kutwa, Jakub Krzyżanowski, Filip Baniowski Kapitan: Ángel Rodado Bramki: 1‑1 (1‑0) Strzały: 6‑8 (3‑2) Strzały celne: 2‑5 (1‑1) Posiadanie piłki (w %): 43‑57 (45‑55) Spalone: 0‑0 Rzuty rożne: 2‑8 (0‑3) Faule: 23‑18 (14‑10) Podania: 358‑566 (186‑286) Podania celne (w %): 61‑73 (64‑75) Żółte kartki: 2‑1 (1‑1) Czerwone kartki: 0‑0 | ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Spis treści |
Przed pierwszym gwizdkiem
Ostatni mecz w tym roku. Wisła zagra dziś w Łodzi z ŁKS‑em
Niedziela, 7 grudnia 2025 r.
Nie tak wyobrażaliśmy sobie bieżący tydzień, jeśli chodzi o występy piłkarzy krakowskiej Wisły. Każdy kibic liczył bowiem na to, że pewnie liderująca w pierwszoligowych rozgrywkach "Biała Gwiazda" upora się z trzecioligowym Zawiszą, a następnie w bojowych nastrojach udamy się na ostatni mecz 2025 roku do Łodzi z ŁKS‑em. Udajemy się tam, ale co najwyżej w nastrojach wkurzonych.
Oczywiście bywają takie mecze, kiedy tobie wychodzi niewiele, a rywalowi niemalże wszystko. Bydgoszczanie w rywalizacji z nami właśnie na taki trafili, dlatego to oni ‑ a nie "Biała Gwiazda" ‑ zagrają w pucharowym ćwierćfinale. Inna oczywiście sprawa, że nawet jeśli przeciwnik miał "swój dzień", to jednak należało zrobić znacznie więcej, by mu końcowy sukces uniemożliwić. W czwartkowym meczu to wiślacy podawali "tlen" trzecioligowcowi, prezentując bramki ze stałych fragmentów gry. W takich przypadkach winnych szukać łatwo, no więc spore grono fanów uznało że jednym z nich jest trener Mariusz Jop, który ‑ co zrozumiałe po porażce ‑ wystawił "zły skład". Ten oczywiście zawsze jest "dobry", choć też mógłby być wtedy zdecydowanie "lepszy", gdy Wisła wygrywa, no i co zrozumiałe "zły" ‑ gdy przegrywa. Dziś już przeszłości nie zmienimy, ale konia z rzędem temu, kto rzeczywiście utyskiwałby na zestawienie, które zobaczył przed pierwszym gwizdkiem czwartkowej konfrontacji. No i jeśli taki miał sobie nie poradzić z ‑ było nie było ‑ zespołem występującym o dwie klasy niżej, no to zwyczajnie się z tym nie zgadzamy. Zakładając z kolei, że trener Jop posłałby na mecz w Bydgoszczy "pierwszy garnitur" i po prostu tam wygrał, a potem z tym samym zestawem graczy... przegrał w Łodzi, no to również byłoby źle, a nawet jeszcze gorzej. Bo i po co było wystawiać tak mocny skład trzy dni przed ligą?! Dlatego też i w tym miejscu wypada podkreślić niezaprzeczalny fakt. W Pucharze Polski Mariusz Jop od początku dawał w większym stopniu szansę "zmiennikom", a że Ci na których postawił ‑ zawiedli, więc i klub ma teraz dodatkowy materiał do rozważań nad tym, co z tym "fantem" zrobić. Nie zmienia to natomiast faktu, że tak jak faktycznie "pierwszy garnitur" Wisły Kraków wybiegnie dziś na rywalizację z ŁKS‑em, tak ta jedenastka, która wybiegła w czwartek w Bydgoszczy ‑ nie miała prawa przegrać. Do tego w takich rozmiarach. Kto najbardziej zawiódł? Warto może przemyśleć ponownie.
No i czas też najwyższy przejść do rozważań nad tym co czeka nas jednak dzisiaj, czyli przed nami kolejny przeciwnik, który bez wątpienia łatwo punktów nie odda, bo jeśli dziś mówić, że Wisła... zawiodła, to zrobiła to w jednym (!) meczu. Z kolei w Łodzi ich drużyna zawodzi całą rundę. Przypomnieć bowiem wypada, że przed sezonem ŁKS, obok Śląska i oczywiście Wisły, typowany był jako jeden z głównych kandydatów do awansu. Transfery plus trener z doświadczeniem "w awansach", czyli Szymon Grabowski, na swoim stołku wytrwał jednak tylko do Święta Niepodległości. Zastąpił go dobrze znający pierwszoligowe realia Grzegorz Szoka, który w poprzednim sezonie z niezłymi osiągnięciami prowadził Znicz Pruszków. W niespełna miesiąc wiele poprawić się nie da, to jednak w tych dwóch meczach, które ŁKS już pod wodzą nowego szkoleniowca zagrał, jeszcze nie przegrał. Wprawdzie nie byli to rywale z tzw. "górnej półki", bo łodzianie ograli Górnik Łęczna (2‑1) oraz zremisowali ze Zniczem (1‑1), ale zarazem i kolejkę wcześniej polegli 0‑3 u siebie z Puszczą. Jest więc ŁKS drużyną, która gra w kratkę, wiec nie dziwi fakt, że zajmuje aktualnie dopiero 11. miejsce w tabeli. Na pewno nie oddaje ono potencjału tej ekipy.
Wisła pewna jest z kolei tego, że przezimuje na pozycji lidera, pytanie tylko z jaką przewagą nad resztą stawki. Po wczorajszym remisie Pogoni Grodzisk Mazowiecki znów nadarza się okazja, aby tę poprawić. Dzielić skóry na niedźwiedziu jednak nie zamierzamy, bo też w czwartek, zbyt wielu z nas było pewnych, że nic złego nam się nie stanie. Dziś natomiast bardzo mocno liczymy na to, że wiślacy są na tyle na siebie "wkurzeni", że jednak na mecz w Łodzi wyjdą na tyle zmotywowani, że po prostu ‑ i jak mówił trener Jop ‑ zmażą plamę, którą w czwartek spowodowali. Cel dla zespołu jest niezmienny i jego kolejną próbą będzie to, co wydarzy się na stadionie ŁKS‑u. Do boju Wisełka!
Niedziela, 07.12.2025 r. 14:30
ŁKS Łódź-Wisła Kraków
- 19. kolejka Betclic I Ligi.
- Stadion Miejski, Łódź.
- Sędziuje: Patryk Gryckiewicz (Toruń).
- Transmisja: TVP Polonia, TVP Sport OTT.
- » Wisła zmierzyła się dotychczas w oficjalnych meczach z ŁKS-em 134 razy. 67 spotkań wygrała, 27 zremisowała oraz 40 przegrała. Bilans bramek to 239-169.
- » Od poprzedniego oficjalnego meczu obydwu klubów, który odbył się 26 lipca 2025 roku, upłynęło 134 dni (czyli dokładnie: 4 miesiące i 11 dni).
- » Nasz bilans oficjalnych rywalizacji z ŁKS-em Łódź na przestrzeni ostatnich pięciu lat to: 5-1-2 oraz bramkowy 22-12.
- » Poprzednie zwycięstwo Wisły nad ŁKS-em miało miejsce 26 lipca 2025 roku. Wygraliśmy wtedy na własnym stadionie 5-0.
- » Poprzedni wyjazdowy mecz Wisły z ŁKS-em Łódź, który zakończył się naszym zwycięstwem, odbył się 3 lipca 2020 roku. Wygraliśmy 2-1.
- » Po raz ostatni remis w meczu obydwu klubów padł 7 października 2022 roku. Spotkanie rozegrane na naszym stadionie zakończyło się wynikiem 2-2.
- » Poprzednia porażka Wisły z ŁKS-em Łódź miała miejsce 17 września 2024 roku. Przegraliśmy na wyjeździe 1-3.
- » Wyniki ostatnich sześciu meczów Wisły z ŁKS-em Łódź: 5-0 (d), 2-1 (d), 1-3 (w), 2-3 (w), 2-2 (d) oraz 2-1 (w).
- » Zawodnicy nieobecni z powodów zdrowotnych:
- → Piotr Starzyński;
- → Kacper Skrobański;
- → Bartosz Talar;
- → Alan Uryga;
- → Rafał Mikulec;
- → Bartosz Jaroch;
- » Jeśli zagrają muszą uważać na kartki:
- → Kacper Duda;
- → Julian Lelieveld;
- » Przewidywana pogoda w porze meczu (wg danych IMGW):
- → pochmurnie;
- → temperatura: 6°
- → opady: 0 mm.
- » Mecz można będzie oglądać online na stronie TVP Sport »
Źródło: wislaportal.pl
Mariusz Jop przed meczem z ŁKS‑em: ‑ Szansa zmazania plamy
Sobota, 6 grudnia 2025 r.
Na wyjazdowy dwumecz do Bydgoszczy oraz do Łodzi piłkarze krakowskiej Wisły wybrali się licząc na dwa sukcesy. Pierwsza część tego planu to jednak kompletny zawód, bo zespół "Białej Gwiazdy" przegrał z trzecioligowym Zawiszą. I odpadł z rozgrywek pucharowych. Teraz przed nami drugi etap wspomnianego wyjazdu, a więc mecz ligowy z ŁKS‑em. Oto co na przedmeczowej konferencji prasowej mówił trener naszych piłkarzy ‑ Mariusz Jop. I chyba zrozumiałe, że w jej trakcie sporo było wątków dotyczących tego, co stało się w Bydgoszczy.
Jak wygląda strona mentalna zespołu, po tym co wydarzyło się w czwartek w Bydgoszczy? Czy widzi Pan pozytywną sportową złość, która spowoduje, że zobaczymy zupełnie inny zespół i że ta porażka z Zawiszą nie wpłynie na to, jak Wisła zaprezentuje się Łodzi w meczu z ŁKS‑em?
Mariusz Jop: ‑ Myślę, że taki proces, jeżeli chodzi o tę stronę mentalną, to pierwsze takie zachowanie zaraz po meczu, to oczywiście były spuszczone głowy. Natomiast jak to można powiedzieć, że czas leczy rany i tutaj jakby ta spuszczona głowa w tym momencie zmienia się i zmieniła się na taką sportową złość i chęć rewanżu. I to jest pozytywne. My wiemy, że w piłce takie sytuacje się zdarzają i wiemy też, że w piłce jest krótki czas od tego, jak się wygrywa lub się przegrywa mecz, bo każdy kolejny jest najważniejszy. I to jest dla nas szansa po prostu zmazania tej plamy, bo niewątpliwie mecz pucharowy był dla nas wstydliwy.
Stałe fragmenty gry w obronie, to była Wasza dosyć mocna broń. Nie traciliście dużo bramek po nich w tym sezonie. Co takiego się stało? Czy została już dokonana analiza, że tak się to w Bydgoszczy rozsypało, że wszystkie cztery bramki straciliście ze stałych fragmentów gry, bo i rzut karny to także stały fragment gry.
‑ Oczywiście była szczegółowa analiza tych straconych bramek i wiemy, że co najmniej trzech powinniśmy uniknąć, jeżeli chodzi o te bezpośrednie stałe fragmenty gry. Mam tutaj na myśli rzut karny, trzecią i czwartą bramkę. Przy drugiej też trzeba oddać, że było to bardzo dobrze wykonane natomiast to nie znaczy, że temu nie można było zapobiec. Wiemy jakie zachowania powinny być w takiej sytuacji, natomiast błędy indywidualne decydowały o tym, że rywal był bardzo skuteczny. Oczywiście trzeba oddać, że te dośrodkowania były bardzo dobrej jakości i też chociażby przy trzeciej i przy czwartej bramce rywal miał trochę szczęścia, bo przypomnę były to bramka samobójcza Duarte oraz odbicie od słupka, a piłka spadła akurat pod nogi zawodnika, który był niekryty. Tutaj oczywiście kamyczek do naszego ogródka, że w naszym sposobie krycia taka sytuacja nie może mieć miejsca, bo tam powinien być piłkarz, który za niego odpowiadał ‑ ustawiony od bramki, czyli ta piłka spadłaby mu pod nogi, a nie rywalowi.
Wiele krytyki spadło po tym meczu na Kamila Brodę. Jak została zanalizowana, oceniona od takiej strony już fachowej sztabu, jego postawa w tym meczu?
‑ Nie chciałbym oceniać tutaj indywidualnie piłkarzy na forum. My to zrobiliśmy wewnętrznie i niech to zostanie jakby wewnątrz zespołu. Oczywiście każdy ma prawo, tak jak zawsze, do swojej opinii ‑ dziennikarze, kibice. Natomiast my tę analizę oczywiście mamy zrobioną i każdego zawodnika, ale też gry zespołu i postawy zespołu.
Robiliście analizę odnośnie przygotowania ogólnego? Bo sytuacja trochę się powtarza, że Wisła pod koniec jesieni wygląda trochę słabiej. Ja wiem, że był mecz ze Stalą Mielec tydzień temu, który zagraliście bardzo dobrze i wygraliście dosyć pewnie, ale nie jest to taki top i myślę że się tutaj zgodzimy, jaki był na początku sezonu. Czy nie użyć innych narzędzi, żeby utrzymać ten poziom, czy to po prostu tak się musi dziać, że jak się już kilkanaście spotkań rozegrało, to gdzieś ta dyspozycja nie może być tak topowa, jak na starcie?
‑ Myślę, że wszyscy chcielibyśmy, żeby Wisła Kraków wyglądała tak jak w pierwszej połowie spotkania ze Stalą Mielec. Natomiast no też się ta retoryka bardzo szybko zmienia. Zresztą to pytanie o tym świadczy, że w niedzielę gramy bardzo dobrze, a w czwartek zagraliśmy słaby mecz i przegraliśmy, no ale tutaj już ta zmiana jest dosyć istotna w postrzeganiu zespołu. Zdaję sobie sprawę, że tak to jest u nas i też myślę, że sporo osób po prostu czekało na to, aż będzie mogło te krytyczne uwagi w kierunku trenera i w kierunku zawodników przedstawić, bo chyba to jest taka nasza specyfika, że generalnie jak jest dobrze, to nie za bardzo niektórzy wiedzą co powiedzieć i co napisać. No a jak jest coś nie tak, no to wtedy można jakby cały oręż tej krytyki przedstawić. Oczywiście to jest prawo każdego kibica i dziennikarza, tak jak mówiłem, natomiast uważam, że ostatni mecz ligowy był na dobrym poziomie. Oczywiście mecz pucharowy nie powinien się wydarzyć, nie powinna się wydarzyć taka sytuacja, abstrahując absolutnie od okoliczności analizy takiej szczegółowej na chłodno ‑ po prostu Wisła Kraków nie może przegrywać z trzecioligowym zespołem w takich rozmiarach. Natomiast nie wiem, czy tutaj szukalibyśmy analogii, bo sytuacja pod koniec poprzedniego roku była trochę inna. Oczywiście jest też naturalna sytuacja, że z końcem roku to zmęczenie jest, o tym zresztą mówiłem już kilka tygodni temu. I to jest naturalna sytuacja, natomiast to jest sytuacja, która nie dotyczy tylko nas, czyli piłkarzy Wisły Kraków. Ja widzę w zespole dobre nastawienie, dobrą energię do tego, żeby jutro zagrać o zwycięstwo. Myślę, że to jest teraz dla nas najważniejsze, żeby się optymalnie przygotować do jutrzejszego spotkania i to, co zaczęliśmy w spotkaniu z Mielcem, czyli bardzo dobrze rozpoczęliśmy rundę wiosenną ‑ liczę na to, że będziemy kontynuowali tę serię i zakończymy ten rok zwycięstwem.
Ja to pytanie zadałem nie dlatego, żeby szukać "dziury w całym", tylko bardziej chodzi mi o to, że jednak na początku roku mieliście serię po prostu bardzo dobrych meczów. Teraz ta forma trochę faluje. Oczywiście mecz ze Stalą był bardzo dobry, ale jak się cofnąć tydzień wcześniej, to nie był idealny mecz w Siedlcach. Z Polonią też nie było super, więc stąd jakby moje pytanie, czy tutaj szukacie przyczyn, żeby ustabilizować się na tym takim poziomie, jaki zaprezentowaliście w spotkaniu ze Stalą. Absolutnie nie należę do grona tych, którzy tylko czekali na to, że się potkniecie, żeby wam przewalić.
‑ Oczywiście to potwierdzam, że tu Pan redaktor [Bartosz Karcz ‑ przyp. red.] akurat jest osobą, która racjonalnie podchodzi i przedstawia sytuację jaka jest. Oczywiście to nie znaczy, że nie jesteśmy krytykowani, bo jeżeli zasłużymy to sami siebie możemy krytykować, bo w piłce tak jest, że ta sinusoida jest i będzie zawsze. Ale też nie oczekujmy, że Wisła Kraków będzie grała tak, jak w pierwszych sześciu spotkaniach przez cały sezon, bo po prostu tak się nie da. Są bardzo nieliczne przypadki ‑ raz na jakiś czas we wszystkich ligach, jakbyśmy spojrzeli ‑ że się taki zespół zdarzy. Natomiast całkiem naturalną sytuacją jest ta, że jednak ta forma faluje i to dotyczy indywidualnie każdego piłkarza i dotyczy też zespołu. Naszym celem i zadaniem jest teraz to, żeby na ten ostatni mecz przygotować zespół tak, żeby był w maksymalnie dobrej dyspozycji i to wszyscy robimy.
Kluczowi zawodnicy jak Julius Ertlthaler i Frederico Duarte zagrali całe spotkanie w Bydgoszczy. Wasze wewnętrzne badania i wskaźniki podają, że dla nich to nie jest problem, żeby zagrać znów dziewięćdziesiąt minut, a może krócej, w meczu w Łodzi?
‑ Założenie przed było trochę inne, natomiast w związku z tym, jaka była sytuacja ‑ chcieliśmy do końca grać o zwycięstwo. To też dlatego i Julek i Dua zagrali całe spotkanie. Natomiast są to akurat piłkarze, którzy jakby te parametry wytrzymałościowe, intensywność, potrafią utrzymywać na dobrym poziomie w wielu spotkaniach, więc oni są normalnie brani pod uwagę do pierwszej jedenastki i nie sądzę, żeby był tu jakiś problem dla nich pod względem fizycznym.
Jak mówimy o problemach Wisły w ostatnim czasie, to co powiedzieć o ŁKS‑ie, który był przewidywany jako jeden z faworytów tych rozgrywek. Tymczasem dzisiaj zajmuje odległe miejsce w tabeli. Z jednej strony mamy drużynę, która ma problemy z zespołami grającymi o utrzymanie, bo dostała "trójkę" od Puszczy, zremisowała ostatnio ze Zniczem Pruszków, ale też potrafił wygrać u siebie ze Śląskiem Wrocław. Jaka jest ich prawdziwa twarz? Gdzie są mocne i słabe punkty waszego najbliższego przeciwnika?
‑ Ja myślę, że tu trzeba spojrzeć na ŁKS przede wszystkim po zmianie trenera. Trener Szoka wiemy w jaki sposób jego zespół funkcjonował, kiedy prowadził Znicz, z ustawieniem w obronie niskiej pięć‑trzy‑dwa. I zresztą trener o tym chyba też mówił publicznie, że głównie skupia się teraz na grze defensywnej i myślę, że możemy się spodziewać takiego obrazu, że jednak ŁKS mimo tego, że gra u siebie, nie będzie zespołem proaktywnym. Raczej będzie zespołem, który będzie czekał nisko i będzie liczył na ataki szybkie i na stałe fragmenty gry. Bo ma kilku wysokich zawodników, groźnych przy stałych fragmentach gry. Natomiast wiemy też, że jakość boiska jest bardzo niska w Łodzi. Już takie sygnały miałem kilka tygodni wcześniej. Ciekawy jestem na ile udało się doprowadzić to boisko, bo dwa ostatnie spotkania pod wodzą trenera Szoki były rozgrywane na wyjazdach, więc ciekaw jestem jakie to boisko faktycznie jest. Bo jeszcze nie miałem okazji zobaczyć tej murawy, więc raczej spodziewam się takiego sposobu grania. Oczywiście prowadzenie nowego systemu wymaga czasu, żeby zespół działał jak automat i każdy tydzień myślę to jest coś co sprawi, że ŁKS będzie funkcjonował lepiej jako zespół i będzie lepiej rozumiał tę taktykę, która w dużej części została zmieniona w stosunku do poprzedniego trenera. Tak jak mówiłem ‑ spodziewam się raczej obrony niskiej i ataków szybkich. Spodziewam się raczej czekania na stałe fragmenty gry, a jeżeli budowanie ataków, to ta struktura jest trochę podobna do naszej, bo ona jest w takim układzie trzy, dwa, cztery, jeden ‑ czyli trochę podobnie jak my. To jest też zespół, który próbuje budować swoje ataki przez środek. Ma tam wystarczająco dużo jakości, jeżeli chodzi o indywidualne umiejętności piłkarzy, więc na pewno ten mecz będzie dla nas wymagający.
Czy widział Pan po reakcji swoich zawodników na początku meczu z Zawiszą, czy w trakcie gry, jakieś takie momenty rozluźnienia? Bo mam wrażenie, że był problem z koncentracją u poszczególnych zawodników. Takie błędy indywidualne, o których też Pan mówił na konferencji pomeczowej. Czy dostrzegł Pan, że ten mecz z ich perspektywy wyglądał trochę inaczej, niż takie zwykłe spotkanie ligowe?
‑ Kogo ma Pan na myśli konkretnie?
No chociażby niektóre interwencje Kamila Brody. Mam wrażenie, że nie był sobą w tym meczu.
‑ Jak sobie przypomnimy, jak Kamil bronił w lidze, no to też miał podobne problemy, jeżeli chodzi o budowanie. No też były takie sytuacje, bo rozumiem, że tutaj ma Pan na myśli tę sytuację, gdzie w budowaniu podał do rywala no i gdzieś takie trochę można powiedzieć nerwowe interwencje. Bardziej bym to widział w takim kontekście, że to nie było coś co wynikało z jego rozluźnienia, czy lekceważenia, raczej były tam trochę nerwowe reakcje. Bardziej widzę to jakby w tę stronę, a nie jako lekceważenie, czy brak koncentracji.
Co zrobić, żeby ewentualnie coś takiego nie powtórzyło się w meczu z ŁKS‑em? Oczywiście domyślam się, że inna będzie obsada bramki, natomiast to jest taki element, który mam wrażenie, rywale mogą przeczytać i zobaczyć, że Wisła Kraków momentami jest taka chwiejna, bo wydaje mi się, że nawet ta sytuacja na początku meczu z Kamilem Brodą, który podał niecelnie, nie chcę powiedzieć, że była początkiem waszego końca, natomiast dała takiego tlenu też drużynie Zawiszy.
‑ Ja myślę, że przez jedną, czy dwie sytuacje, przez jedną błędną decyzję, czy złe zagranie nie możemy mówić o Wiśle, że jest chwiejna.
A jeżeli chodzi o takie błędy indywidualne, bo też mówił Pan o tym, że na przykład rzeczywiście obrona stałych fragmentu gry nie była na wysokim poziomie, natomiast przede wszystkim można było temu zapobiec. I co zrobić, żeby zapobiec takim drobnym pomyłkom, typu na przykład sytuacja Mariusza Kutwy. I w tym meczu z ŁKS‑em do czegoś takiego nie dopuścić?
‑ Myślę, że przekaz jest jasny tutaj, jeżeli chodzi o to, co my chcemy zrobić w fazie przejściowej, bo tam była taka sytuacja, gdzie Mariusz odebrał piłkę, wygrał pojedynek jeden na jeden i pierwsze, co my chcemy robić, to jest szukać podaniem zawodnika, który jest ustawiony jak najwyżej. To jest zachowanie oczekiwane w fazie przejściowej. Mariusz zdecydował się na wyprowadzenie piłki i popełnił błąd, bo ta piłka gdzieś mu za daleko odskoczyła no i w finale jakby zgadzam się w pełni, że to był taki też ważny moment, który pozwolił rywalom uwierzyć w to, że to spotkanie mogą wygrać. Myślę, że to jest całkiem naturalne, że jak się gra z zespołem, który jest niżej notowany, no to takie sytuacje sprawiają, że ten zespół zaczyna wierzyć w siebie. Każda stworzona potencjalnie sytuacja pod naszą bramką, czy zdobyty gol, daje im dużo więcej energii, kibice ich niosą. To jest jakby naturalne zachowanie, jeżeli chodzi o tę stronę mentalną gospodarzy. I zgadzam się z tym, że to my daliśmy rywalowi w tamtym spotkaniu ten przysłowiowy tlen i wiarę w to, że mogą to spotkanie wygrać. I finalnie tak było.
Jest pan w stanie powiedzieć, jak duża będzie skala zmian, jeżeli chodzi o skład w meczu z ŁKS‑em? Czy będzie podobna liczba rotacji, jak wcześniej w porównaniu do meczu z Mielcem i teraz z Zawiszą?
‑ Duża będzie skala zmian.
Mówił Pan o tym, że jeśli chodzi o ŁKS to rywal może się cofnąć, szukać ataku szybkiego, natomiast to dla nich też będzie pewnie wyjątkowe święto. Nowy trener, mecz u siebie z prestiżowym rywalem. Czy nie uważa Pan, że jednak koncepcja może być trochę inna, żeby zacząć w sposób taki otwarty i zacząć grać jednak wysoko? To jest mecz u siebie zamykający jesień.
‑ Ja mówiłem o fazie obronnej. Oczywiście spodziewamy się tego, że jak będziemy otwierali od bramki, to rywal podejdzie do nas wysoko. No nie sądzę, żeby od razu ustawili się nisko i dali nam tutaj swobodę. Natomiast dwa ostatnie mecze pokazały, że po pierwsze każde otwarcie gry, to było długie podanie i byli często w obronie niskiej. Co nie znaczy, tak jak mówiłem, że to jest zespół, który nie potrafi, nie ma jakości do tego, żeby operować piłką. Natomiast też rozumiem jakby tę logikę działania trenera, że najpierw skupił się przede wszystkim na grze defensywnej, bo też ŁKS miał z tym problemy.
Czy mógłby Pan trener w dwóch zdaniach powiedzieć o planach na najbliższe tygodnie? Bo jak rozumiem, po meczu w Łodzi i powrocie do Krakowa udajecie się na urlopy. Kiedy wracacie do treningów? Kiedy, a może z kim pierwszy sparing? Kiedy i czy to tradycyjnie będzie Turcja, jeśli chodzi o zagraniczne zgrupowanie?
‑ Jeżeli chodzi o plan, to są cztery tygodnie przerwy, to nie znaczy, że cztery tygodnie piłkarze nic nie będą robili. Będą mieli plany indywidualne na ostatnie dwa tygodnie poprzedzające start przygotowań. Zaczynamy 5 stycznia. Tydzień trenujemy na własnych obiektach. 11 stycznia wylatujemy do Turcji na dwa tygodnie, wracamy 25 stycznia i w Turcji mamy zaplanowane cztery gry: środa, sobota, środa, sobota. Po powrocie mamy jeszcze w planie sparing ze Stalą Mielec w Myślenicach. Prawdopodobnie w sobotę. No i to będzie ostatni sparing poprzedzający rozpoczęcie rozgrywek, bo jak wiemy, na 7 lutego jest zaplanowany powrót do meczów o punkty. No więc taki jest plan. Pierwsze dwa tygodnie zawodnicy mają taki pełny odpoczynek. Oczywiście znam ich dobrze i wiem że oni nie będą leżeli plackiem, tylko jakieś aktywności będą mieli. Wielu lubi grać w padla, również inne dyscypliny. To są ludzie, którzy lubią po prostu ruch. Natomiast na te dwa tygodnie mają, jeżeli chodzi o wybór tej formy rekreacji, zupełną dowolność. Natomiast tak jak mówiłem, te dwa tygodnie, które poprzedzają start przygotowań, już mają konkretną rozpiskę, tam będzie osiem treningów do zrobienia tak, żeby nie startować od zera, tylko z wyższego pułapu. Bo tego czasu na przygotowania jest pięć tygodni. To nie jest dużo, natomiast jest to wystarczające. Wiemy, że każdy tę pracę wykona tak jak należy, bo tak było w poprzednim roku, tak było przed początkiem sezonu, czyli w okresie letnim, więc jest to wszystko zaplanowane i przedstawione piłkarzem.
Te dwa tygodnie, na które będą mieć te rozpiski, monitorujecie w jakiś sposób? Żeby mieć dane przy analizie?
‑ Oczywiście. Zawodnicy mają obowiązek wysłać dane z każdego treningu.
Źródło: wislaportal.pl
Relacje z meczu
W Łodzi na remis. ŁKS ‑ Wisła 1‑1
Niedziela, 7 grudnia 2025 r.
W ostatnim meczu jesiennej części bieżącego sezonu krakowska Wisła podzieliła się punktami z Łódzkim Klubem Sportowym. Na straconą na początku spotkania bramkę z rzutu karnego zdołaliśmy odpowiedzieć tylko trafieniem Igora Łasickiego.
Po czwartkowej pucharowej klęsce w Bydgoszczy mecz w Łodzi z ŁKS‑em miał być dla wiślaków próbą zmazania choć trochę tamtej plamy, ale jeszcze dobrze się nie zaczął, a... plama zrobiła się jeszcze większa. Była bowiem dopiero druga minuta tego meczu, gdy Darijo Grujčic zagrał krótko w naszym polu karnym do Frederico Duarte. Ten zaś zaatakowany przez Kōki Hinokio ‑ choć pytanie czy czysto ‑ piłkę stracił. Próbujący zaś powstrzymać Japończyka Grujčic zagrał wślizgiem i go sfaulował... W taki oto sposób wiślacy już na początku zawodów sprezentowali ŁKS‑owi rzut karny! Z tego mocno i skutecznie uderzył Artur Crăciun i od 4. minuty Wisła w Łodzi przegrywała. Jeszcze więc dobrze mecz ten się nie zaczął, a już musieliśmy myśleć o odrabianiu straty.
Łodzianie mieli natomiast swój wynik, mogli cofnąć się do obrony, no i grali od początku bardzo agresywnie i często na faul. Przekonał się o tym dobitnie w 16. minucie Julius Ertlthaler bardzo brzydko wycięty przez Piotra Głowackiego. Za to nieprzepisowe zaganie obrońca ŁKS‑u obejrzł jedynie żółtą kartkę, choć nie jeden raz wiedzieliśmy za podobne przewinienia poważniejsze napomnienia. Nie zmienia to natomiast faktu, że Wiśle gra się w tym meczu po prostu nie układała, więc na odpowiedź krakowian próżno było czekać. Przez pierwsze dwa kwadranse tego spotkania podopieczni trenera Mariusza Jopa nie stworzyli sobie żadnej poważniejszej okazji do wyrównania, bo jedyny strzał w tym okresie Wisły, który dopiero w 28. minucie oddał Marko Božić, nie mógł zaskoczyć Łukasza Jakubowskiego. Za to w 31. minucie, po błędzie technicznym Juliana Lelievelda, to ŁKS miał naprawdę świetną sytuację na zdobycie kolejnej bramki! Na nasze szczęście osamotniony pod naszą bramką Mateusz Lewandowski główkował niecelnie.
Oddać strzału głową nie udało się za to w 41. minucie w polu karnym gospodarzy Wiktorowi Biedrzyckiemu, bo uniemożliwiło mu to uderzenie łokciem Sebastiana Rudola. Wiślak upadł na murawę, trzymając się za twarz, no ale Wiśle "takich rzutów karnych" się nie gwiżdże. Tenże szczęściarz Rudol bliski mógł być też kolejnego swojego sukcesu w tym meczu w minucie 43., gdy po dograniu Hinokio z rzutu wolnego główkował nieznacznie ponad naszą bramką. Minutę zaś później mieliśmy kolejny przykład "gospodarskiego sędziowania". Po tym gdy Božić został sfaulowany taktycznie przez Michała Mokrzyckiego chyba tylko jedynie sędzia Patryk Gryckiewicz wie jaki przepis nie nakazał mu pokazać pomocnikowi ŁKS‑u żółtej kartki? Z wolnego uderzał sam poszkodowany, ale pomylił się nieznacznie. I jakby to nie zabrzmiało ‑ była to jedyna groźniejsza okazja bramkowa Wisły w tym meczu do przerwy, po której przegrywaliśmy 0‑1.
Pierwsza okazja po wznowieniu gry w drugiej połowie to szansa Ángela Rodado z 53. minuty, ale choć Hiszpan mimo asysty Rudola odwrócił się z piłką i oddał strzał, to ten po obcierce od nogi obrońcy padł łatwym łupem Jakubowskiego. Trzy minuty później Rodado spróbował z kolei strzelać sprzed szesnastki, ale został zablokowany. W 61. minucie udaje nam się oddać kolejną celną próbę, bo po dobrym dograniu Kacpra Dudy z rzutu rożnego główkował Biedrzycki, ale Jakubowski nie dał się zaskoczyć. Wisła jednak wciąż nacierała i powinna lepiej wykorzystać błąd defensywy gospodarzy, tyle że podanie Rodado przeciął obrońca i mieliśmy tylko rzut rożny. Po chwili znów w roli głównej wystąpił Rodado, gdy piłkę po jego strzale sprzed linii bramkowej wybił ofiarnie Crăciun.
Wisła kontynuowała jednak swoją wyraźną w tej części meczu przewagę i w 63. minucie doprowadziła do wyrównania! Dogranie Duarte na dalszy słupek poprawił głową Biedrzycki, a wprowadzony na drugą połowę Igor Łasicki sam celnie uderzył głową i mimo rozpaczliwych interwencji bramkarza i obrońców, którzy starali się jeszcze piłkę wybić ‑ trafił na 1‑1.
Już minutę później Wisła śmiało mogła w Łodzi prowadzić, ale z podania od Duarte nie skorzystał Božić, uderzając niecelnie. Niecelnie główkował też pod naszą bramką w 67. minucie Hinokio i była to kolejna groźna szansa gospodarzy.
Następną okazję Wisła stworzyła sobie w 74. minucie, ale choć Rodado ruszył z piłką w stronę pola karnego gospodarzy, to ostatecznie otoczony przez trzech obrońców nie zdołał wykończyć tej akcji. Z kolei w 76. minucie wykazać musiał się Patryk Letkiewicz parując mocny i celny strzał z rzutu wolnego w wykonaniu Mokrzyckiego.
Na ostatnie minuty meczu trener Jop posłał jeszcze do gry Ardita Nikaja, wyraźnie dając znak, że remis go nie zadowala i chce wzmocnić naszą siłę ofensywną. I choć Wisła starała się jeszcze przechylić szalę na swoją korzyść, to strzały z dystansu z ostatnich minut meczu Macieja Kuziemki oraz Lelievelda ‑ nie przyniosły nam powodzenia. Pierwszy z nich dał bowiem tylko rzut rożny, a drugi był mocno niecelny. Nieudana była też próba już w 90. minucie Sebastiana Ernsta, bo z rzutu wolnego trafił w mur. Groźnie pod naszą bramką było też po nieporozumieniu w naszym polu karnym w drugiej doliczonej minucie, ale skończyło się tylko na rzucie rożnym.
Ostatecznie Wisła remisuje z ŁKS-em 1-1, a taki wynik oznacza, że w jesiennej części sezonu zapisujemy na swoim koncie równo 43 punkty. Nad resztą stawki mamy wyraźną przewagę, ale też w drodze do naszego celu jesteśmy ledwie za półmetkiem. Końcówka tej rundy pokazuje natomiast, że walka o każdy punkt będzie w tej lidze do samego końca niezmiennie szalenie zacięta.
Niedziela, 07.12.2025 r. 14:30:
1 ŁKS Łódź-1 Wisła Kraków
- 1-0 Artur Crăciun (4. k.)
- 1-1 Igor Łasicki (63.)
ŁKS Łódź:
- Łukasz Jakubowski
- Jasper Löffelsend
- (76. Serhij Krykun)
- Sebastian Rudol
- Artur Crăciun
- Mateusz Kupczak
- Piotr Głowacki
- (76. Gustaf Norlin)
- Michał Mokrzycki
- (85. Sebastian Ernst)
- Mateusz Wysokiński
- Kōki Hinokio
- Bastien Toma
- (64. Miłosz Szczepański)
- Mateusz Lewandowski
- (64. Andreu Arasa)
Wisła Kraków:
- Patryk Letkiewicz
- Raoul Giger
- Wiktor Biedrzycki
- Darijo Grujčić
- (46. Igor Łasicki)
- Julian Lelieveld
- Frederico Duarte
- James Igbekeme
- Kacper Duda
- (84. Ardit Nikaj)
- Julius Ertlthaler
- Marko Božić
- (66. Maciej Kuziemka)
- Ángel Rodado
19. kolejka Betclic I Ligi.
- Stadion Miejski, Łódź.
- Sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń).
- Widzów: 8 562.
- Pogoda: 6°.
Źródło: wislaportal.pl
Minuta po minucie
Niedziela, 07.12.2025 r. - godz. 14:30. 19. kolejka Betclic I Ligi. Stadion Miejski, Łódź. Sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń). Widzów: 8 562. Pogoda: 6°
- Napinali się piłkarze i kibice ŁKS-u przez cały mecz więc szkoda, że nie udało się utrzeć im nosa, ale z przebiegu meczu jest to i tak dobry wynik. Wisła kończy rok kompromitującą porażką w Pucharze Polski i jednym punktem wywiezionym z gorącego terenu w Łodzi. Jest niedosyt, ale 2025 rok to i tak wybitne punktowanie podopiecznych trenera Jopa. Niech 2026 rok będzie taki sam i wszyscy pod jego koniec będziemy się cieszyć. Na dziś tyle - wesołych świąt!
- 93.
- Koniec meczu.
- 93.
- Dobrze Wisła w obronie.
- 92.
- Znów źle Wisła. Błąd w komunikacji między Letkiewiczem i Biedrzyckim i rzut rożny dla ŁKS-u...
- 91.
- Bezsensowny faul przy linii bocznej Gigera. ŁKS z kolejnym stałym fragmentem. Sami podłączamy do prądu rywala...
- 91.
- Słaby rzut rożny Wisły.
- 91.
- Druga połowa przedłużona o minimum trzy minuty.
- 90.
- Kuziemka skutecznie na skrzydle w dryblingu. Wywalczył rzut rożny.
- 90.
- Ersnt w mur.
- 89.
- Znów groźny rzut wolny dla ŁKS-u. Niepotrzebnie rywala sfaulował Łasicki.
- 88.
- Dobrze bita piłka przez Julka, ale znów w powietrzu lepiej ŁKS. Lelieveld zdecydował się na skontrowanie wybitej piłki strzałem z woleja, ale uderzył niecelnie.
- 88.
- Jeszcze rzut rożny dla Wisły.
- 87.
- Dobre dośrodkowanie, ale w miejsce, gdzie nie było ani jednego piłkarza Wisły.
- 87.
- Duarte faulowany w dobrym miejscu na wrzutkę w pole karne. Musi to być dobrej jakości dośrodkowanie!
- 85.
- Ernst za Mokrzyckiego.
- 84.
- Nikaj za Dudę.
- 83.
- Błąd Igbekeme, ale słabo ŁKS ruszył z kontrą.
- 81.
- Mokrzycki próbował taktycznie powstrzymać Kuziemkę, ale Maciek utrzymał się na nogach. Sędzia znów oszczędził zawodnika ŁKS-u.
- Ostatnie dziesięć minut gry. Od doprowadzeniu do remisu i niewykorzystanej sytuacji przez Božicia Wisła bez konkretów w ofensywie.
- 76.
- Letkiewicz do boku po mocnym uderzeniu Mokrzyckiego ze stojącej piłki.
- 75.
- Löffelsend i Głowacki zmienieni przez Norlina i Krykuna.
- 75.
- Zagranie ręką Dudy i groźny stały fragment tuż przed polem karnym.
- 74.
- Rodado samolubnie. W lepszej pozycji był Duarte, ale Ángel pokusił się o strzał, który został zablokowany. Bezsensowne zakończenie tej sytuacji.
- 73.
- Hinokio bardzo źle z rzutu wolnego.
- 73.
- Faul Lelievelda. Rzut wolny dla ŁKS-u.
- 71.
- Groźniejszy ŁKS. Otwierające podanie od Kupczaka, ale Głowacki nie zdążył "złapać" piłki przed linią końcową. Od bramki Letkiewicz.
- 70.
- Biedrzycki bardzo niecelnie po dobrym dośrodkowaniu Dudy.
- 69.
- Zblokowany Ertlthaler. Rzut rożny.
- 67.
- Biedrzycki zgubił krycie i znów setkę miał ŁKS. Napastnik łodzian bardzo się pomylił. Źle bronimy...
- 65.
- Kuziemka za Božicia.
- 65.
- Szansa na wyjście na prowadzenie, ale bardzo źle Božić. Przy lepszym wykończeniu powinno być 2-1.
- Łasicki posłał piłkę głową nad Jakubowskim. Ta odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki.
- 64.
- Gol dla Wisły. Napór daje efekt. Igor Łasicki z bramką.
- 63.
- Ogromny błąd Löffelsenda, ale nie wykorzystał tego Rodado. Jeżeli nie wykorzystujemy takich błędów to równie dobrze ten mecz mógłby się już skończyć.
- 61.
- Świetnie bita piłka przez Dudę. Biedrzycki ze strzałem, ale znów w sam środek bramki. Jakubowski do "koszyczka".
- 61.
- Głowacki w asekuracji po podaniu od Božicia. Rzut rożny dla Wisły.
- 60.
- Božić z kolejnym błędem technicznym i stratą. Chyba pora na zmianę.
- 58.
- Dobre dośrodkowanie Božicia, ale sędzia odgwizdał faul w ataku Gigera, który nabiegał na dograną piłkę.
- 57.
- Źle Wisła rozegrała kolejny stały fragment gry. Nie pomagamy sobie.
- 56.
- Zblokowana próba Rodado zza pola karnego.
- 53.
- Rodado przebił się przez obronę ŁKS-u, ale uderzył w sam środek bramki. Jakubowski znów pewnie.
- 51.
- Bardzo źle Duda od początku drugiej połowy. Najpierw słabe dośrodkowania - z gry i ze stałego fragmentu. Teraz złe podanie do Duarte. Od bramki ŁKS.
- 50.
- Gramy po obwodzie. Bardzo cofnięty ŁKS. My bez pomysłu.
- 49.
- Faul na Rodado. Słabe dośrodkowanie Dudy z rzutu wolnego.
- Szybko po rozpoczęciu gry w środku boiska upadł piłkarz ŁKS-u.
- 46.
- Początek drugiej połowy meczu.
- W przerwie Łasicki zmienił Grujčicia.
- Szybko straciliśmy gola. ŁKS może się bronić. Mało Wisły pod polem karnym ŁKS-u bo łodzianie dobrze funkcjonują w defensywie, a my jesteśmy bardzo apatyczni w ofensywie. Tylko dwa strzały Wisły przez 45 minut, obydwa w wykonaniu Božicia, w tym jeden z rzutu wolnego. Chyba dobrze, że ten rok się już kończy i odpoczniemy sobie od piłki nożnej na parę miesięcy...
- 45.
- Koniec pierwszej połowy.
- 45.
- Dobry strzał Božicia. Minimalnie nad poprzeczką.
- 44.
- Błąd ŁKS-u w rozegraniu, ale nie skorzystał z tego Božić bo źle przyjął piłkę. Sfaulował go jednak Mokrzycki, ale ŁKS kartek za takie faule nie dostaje. Rzut wolny z dobrej pozycji dla Wisły.
- 43.
- W odpowiedzi odgwizdany bardzo miękki faul Igbekeme na Löffelsendzie.
- Bardzo wysoko popracował Rudol łokciem i na niego nabił się Biedrzycki. Wisła takich karnych nie dostaje.
- 41.
- Biedrzycki przewrócony w polu karnym rywala.
- 40.
- Rudol stopuje akcję Wisły ręką.
- 39.
- Źle akcję Wisły rozpoczął Božić. Igbekeme musiał zastopować kontrę faulem. James z kartką.
- 38.
- Znów w polu karnym ŁKS-u górą Crăciun.
- 38.
- Dobrze rozegraliśmy swoją akcję po paru minutach bezczynności w ofensywie. Rzut rożny.
- 36.
- Jeżeli chodzi o sam mecz to Wisła od paru minut bardzo pogubiona. Nie jesteśmy w stanie utrzymać się przy piłce.
- Jak można dać na mecz o takiej elektryce takiego arbitra? Ten sędzia kompletnie tego nie czuje i już w pierwszych minutach meczu dał sobie wejść na głowę. Kompromitujące.
- 34.
- Kupczak nie pozwolił Rodado szybko rozpocząć grę po rzucie wolnym. Bez kartki dla Kupczaka. Kompromitacja sędziego.
- 33.
- Dośrodkowanie Głowackiego wybite poza pole karne.
- 33.
- I mamy bardzo groźny stały fragment gry dla ŁKS-u.
- ŁKS mógł mieć już dwubramkowe prowadzenie po dwóch wypadach w nasze pole karne. Najgorsze wydanie tej drużyny - to którym Wiślacy raczyli nas w zeszłym sezonie.
- 31.
- Kolejny błąd techniczny Lelievelda napędził akcję ŁKS-u. Setka Lewandowskiego, ale uderzył obok bramki. Kryminał w obronie!
- Gramy za wolno. Koronnym przykładem postawa Lelievelda, który stopuje każdą naszą akcję, gdy tylko jest przy piłce.
- 28.
- Strzał Božicia, ale bez problemu Jakubowski.
- Wisła przeważa, ale nie jesteśmy w stanie stworzyć sobie sytuacji strzeleckiej.
- 27.
- Głowacki z kolejnym faulem na zawodniku Wisły.
- 26.
- Seria dokładnych dośrodkowań w pole karne ŁKS-u, ale za łatwo dają się przepychać zawodnicy w polu karnym.
- 24.
- Ertlthaler, będący o jakieś 10 kilo lżejszy od Kupczaka, dobrze zastawił się z obrońcą ŁKS-u na plecach. Sędzia odgwizdał faul Julka. W podobnej sytuacji przewracany był Duarte. Wtedy gwizdek sędziego milczał.
- Mokrzycki, nabuzowany od początku meczu, prowokuje w niesportowy sposób Božicia. Utrzyjcie im nosa, Wiślacy!
- 22.
- Dobrze głową dośrodkowanie zgrał Božić, ale skutecznie obrona ŁKS-u.
- 21.
- Ogromny błąd techniczny Lelievelda. Na całe szczęście nie zdołał wykorzystać tego Löffelsend.
- 19.
- Bardzo źle Rodado w utrzymaniu piłki. To nie był pierwszy raz w tym meczu.
- Beznadziejnie układa się nam to spotkanie. Źle Wisła w rozegraniu.
- Julius zostaje na boisku.
- Atak korkami Głowackiego na staw skokowy Ertlthalera. To może być koniec spotkania dla Juliusa...
- 16.
- Brzydki faul na Ertlthalerze. Kartka dla Głowackiego.
- 14.
- Lelieveld faulowany przy linii bocznej, ale sędzia tego nie widział. Po chwili odgwizdał jednak faul Lelievelda. To będzie długi mecz...
- 12.
- Dobra wrzutka Dudy, ale nikt tego nie zamknął.
- 11.
- Dobra akcja Wisły, ale tylko rzut rożny.
- 8.
- Duda z rzutu rożnego, ale górą w powietrzu Crăciun.
- Ciężko powiedzieć czy Duarte był faulowany w tej sytuacji, ale chyba można się już przyzwyczaić, że w tym sezonie wszystkie decyzje stykowe są dyktowane przeciwko nam. Dlatego też trzeba sobie to powiedzieć - kryminał Duarte we własnym polu karnym. Niedopuszczalne zachowanie.
- 4.
- Gol dla ŁKS-u. Pewny strzał Crăciuna.
- 11 4.
- Potwierdzony rzut karny dla ŁKS-u.
- 3.
- Świetnie ŁKS rozpoczął swój atak. Piłkę we własnym polu karnym stracił Duarte, ale chyba był faulowany. Hinokio, który odebrał piłkę Fredowi, został sfaulowany przez Grujčicia. Co zrobi tutaj VAR? Loteria.
- 11 2.
- Sędzia dyktuje rzut karny dla ŁKS-u.
- 1.
- Rozpoczynamy ostatni mecz Wisły w tym roku. Zakończmy go porządnie! Tylko zwycięstwo!
- W takim zestawieniu mecz rozpoczną gospodarze: Łukasz Jakubowski - Jasper Löffelsend, Sebastian Rudol, Artur Crăciun, Mateusz Kupczak, Piotr Głowacki, Bastien Toma, Michał Mokrzycki, Mateusz Wysokiński, Kōki Hinokio, Mateusz Lewandowski. Ławka rezerwowych: Aleksander Bobek - Husein Balić, Andreu Arasa, Sebastian Ernst, Gustaf Norlin, Antoni Młynarczyk, Serhij Krykun, Maksymilian Rozwandowicz, Miłosz Szczepański.
- Oto skład "Białej Gwiazdy" na dzisiejszy mecz: Patryk Letkiewicz - Raoul Giger, Wiktor Biedrzycki, Darijo Grujčić, Julian Lelieveld - Frederico Duarte, James Igbekeme, Kacper Duda, Julius Ertlthaler, Marko Božić - Ángel Rodado. A to nasza ławka rezerwowych: Kamil Broda - Marc Carbó, Ardit Nikaj, Ervin Omić, Igor Łasicki, Mariusz Kutwa, Maciej Kuziemka, Jakub Krzyżanowski, Filip Baniowski.
- Przed nami ostatnie spotkanie ligowe piłkarzy Wisły Kraków w 2025 roku, w którym zagramy w Łodzi z tamtejszym ŁKS-em. Zapraszamy na naszą relację z tej potyczki.
Źródło: wislaportal.pl
Pomeczowe wypowiedzi trenerów
Mariusz Jop po #ŁKSWIS: Cieszy mnie dobra reakcja zespołu po straconej bramce
08.12.2025, 16:11
Mariusz Jop po #ŁKSWIS: Cieszy mnie dobra reakcja zespołu po straconej bramce
W niedzielę, 7 grudnia meczem z ŁKS-em Łódź Biała Gwiazda zakończyła rozgrywki w 2025 roku. Ostatni mecz tego roku zakończył się podziałem punktów z zespołem z Łodzi. Mariusz Jop skomentował ten mecz na konferencji prasowej.
„Z mojej perspektywy było to spotkanie, w którym było widać bardzo dużo determinacji, bardzo dużo walki z obydwu stron. Mniej było płynnych akcji. Mimo to myślę, że zawiązaliśmy kilka ciekawych akcji. Na pewno były trudne warunki do tego. Raz, że zespół gospodarzy był agresywny, intensywny w fazie defensywnej. Dwa - warunki boiskowe też nie były tu łatwe. Wiemy, że tutaj to boisko nie jest idealne, a to czasami przeszkadzało trochę jednej i drugiej drużynie. Mecz był wyrównany. Mnie cieszy dobra reakcja zespołu po straconej bramce, bo ten początek nie był udany w naszym wykonaniu. Było widać bardzo dużą chęć do tego, żeby nie zremisować, ale żeby wygrać. Oczywiście rywal też miał swoje momenty przy stałych fragmentach. Myślę, że były chyba dwa dośrodkowania, które były dosyć groźne. A tak to zagrożenia pod naszą bramką nie było. Gratuluję zespołowi przede wszystkim właśnie tego, tej reakcji, która nie zawsze jest taka łatwa do pokazania i przełożenia tego w konkrety, czyli sytuacje podbramkowe. Podsumowując nie tylko ten mecz, ale całą rundę, myślę, że możemy być bardzo zadowoleni. Punktowanie ze średnią 2,26 po tym meczu to jest coś, co otwiera drogę do realizacji naszego celu. Liga się ułożyła tak, że w tym momencie mamy na pewno dziesięć punktów przewagi nad trzecim zespołem. Być może będzie więcej. To zależy od wyniku meczu Polonii Bytom z Chrobrym Głogów. Oczywiście my wiemy, że to jest dopiero kawałek za półmetkiem. Mamy tego świadomość i wiemy, że przed nami dużo, dużo pracy. Teraz czas jednak na zasłużony odpoczynek.” – skomentował wydarzenia boiskowe trener Białej Gwiazdy Mariusz Jop.
Zmiana Darijo była spowodowana urazem? „Była to decyzja taktyczna.” – odparł krótko szkoleniowiec Wisły.
Kontrowersji przy decyzjach arbitrów było dość dużo. Czy sytuacja z pojedynkiem powietrznym Wiktora Biedrzyckiego, który został uderzony łokciem w głowę kwalifikowała się na przewinienie i rzut karny dla krakowian? „Dla mnie większą kontrowersją jest faul Głowackiego na Ertlthalerze. Ja pamiętam, że my dostaliśmy kilka czerwonych kartek za podobne sytuacje, więc tutaj, no nie wiem. Wisła może musi bardziej zapracować na te przychylne decyzje. Może nie tyle nieprzychylne, bo to chodzi o to, żeby sędziować to, co jest na boisku. No dla mnie to jest większa kontrowersja. Przyznam, że nie widziałem tej sytuacji Biedrzyckiego i Rudola, natomiast, tą akurat oglądaliśmy jeszcze w powtórkach i tam był ewidentny stempel, który tak jak mówię, wielokrotnie nas pozbawiał zawodnika, po prostu był wyrzucany za czerwoną kartkę.” – zakończył trener Mariusz Jop.
Źródło: wislakrakow.com
Mariusz Jop: ‑ Teraz czas na zasłużony odpoczynek
Niedziela, 7 grudnia 2025 r.
‑ Z mojej perspektywy było to spotkanie, w którym było widać bardzo dużo determinacji, bardzo dużo walki z obydwu stron ‑ powiedział na konferencji prasowej po zakończonym remisem 1‑1 meczu ŁKS ‑ Wisła trener Mariusz Jop.
‑ Mniej było płynnych akcji, mimo tego myślę, że zawiązaliśmy kilka ciekawych akcji. Na pewno dzisiaj były trudne warunki do tego. Raz, że zespół gospodarzy był agresywny, intensywny, w fazie defensywnej, a dwa ‑ warunki boiskowe też nie były tutaj łatwe. Wiemy, że to boisko nie jest tutaj idealne, ale czasami przeszkadzało i jednej i drugiej drużynie. Mecz wyrównany, mnie cieszy dobra reakcja zespołu po straconej bramce, bo ten początek nie był udany w naszym wykonaniu. Było widać bardzo dużą chęć do tego, żeby nie zremisować, ale żeby wygrać. Oczywiście, rywal też gdzieś tam miał swoje momenty. Stwarzał zagrożenie po stałych fragmentach gry. Były dwa dośrodkowania, które były dosyć groźne. A tak to zagrożenia pod naszą bramką nie było. Gratuluję zespołowi przede wszystkim właśnie tej reakcji, która nie zawsze jest taka łatwa do pokazania i przełożenia tego w konkrety, czyli w sytuacje podbramkowe i w bramkę. Podsumowując, nie tylko ten mecz, ale całą rundę, to myślę że możemy być bardzo zadowoleni. Punktowanie po tym meczu ze średnią 2,26 ‑ to jest coś co otwiera drogę do realizacji naszego celu. Liga ułożyła się tak, że w tym momencie mamy na pewno dziesięć punktów przewagi nad trzecim zespołem. Być może będzie więcej, to zależy od wyniku meczu Polonii Bytom z Chrobrym Głogów. Oczywiście wiemy że, to jest dopiero kawałek za półmetkiem i mamy tego świadomość. I absolutnie przed nami dużo, dużo pracy. Teraz czas na zasłużony odpoczynek. Także dziękuję bardzo ‑ dodał trener Jop.
Po tym słowie wstępu Mariusz Jop odpowiedział jeszcze na dwa pytania zadane z sali.
Zmiana w przerwie Darijo Grujčicia na Igora Łasickiego okazała się kluczowa, bo Igor zdobył bramkę. Czym ona była spowodowana? Jakimś urazem, czy po prostu taktyczna decyzja?
Mariusz Jop: ‑ Taktyczna decyzja.
O sędziowaniu chciałem jeszcze dwa zdania. Sytuacja z pierwszej połowy. Sebastian Rudol i Wiktor Biedrzycki. Oglądaliście to, pytaliście sędziego dlaczego nie było to sprawdzane?
‑ Dla mnie większą kontrowersją jest faul Głowackiego na Ertlthalerze. Pamiętam że dostaliśmy kilka czerwonych kartek, za podobne sytuacje, więc tutaj... No nie wiem, Wisła może musi bardziej zapracować na te przychylne... Choć może nie, że przychylne... bo chodzi o to, żeby sędziować to co jest na boisku. Dla mnie to jest większa kontrowersja. Przyznam, że nie widziałem tej sytuacji Biedrzyckiego i Rudola. Natomiast tę akurat oglądaliśmy w powtórkach i był tam ewidentny stempel, który ‑ tak jak mówię ‑ wielokrotnie pozbawiał nas zawodnika. Po prostu był wyrzucany za czerwoną kartkę.
Źródło: wislaportal.pl
Grzegorz Szoka: ‑ Walczyliśmy bardzo aktywnie, żeby ten mecz wygrać
Niedziela, 7 grudnia 2025 r.
‑ Na pewno pierwsza połowa była lepsza, niż druga. Pod kątem przede wszystkim pozwolenia przeciwnikowi na stworzenie sytuacji do zdobycia bramki ‑ powiedział po meczu ŁKS ‑ Wisła trener zespołu gospodarzy ‑ Grzegorz Szoka.
‑ Dosyć szybko zdobyliśmy bramkę po rzucie karnym, ale też po bardzo dobrej akcji w bocznym sektorze i wejściu w pole karne. Później dobre momenty kontroli meczu bez piłki. Dzisiaj duża poprawa też jeżeli chodzi o obronę wysoką, bo bardzo często byliśmy na połowie przeciwnika. Zmuszaliśmy przeciwnika do tego, żeby grał długim podaniem. Odbieraliśmy piłki, więc to na pewno jest element, który może budować naszą pewność siebie, a zabierać pewność siebie przeciwnikowi. I w tej pierwszej połowie naprawdę dobrze to funkcjonowało. W drugiej połowie trochę nie wiem z czego to wynikało, ale trochę tak jakbyśmy od jej początku chcieli utrzymać ten wynik. Przeciwnik widać, że wyszedł dobrze nastawiony, bardzo szybko wprowadzał piłkę w nasze pole karne i tutaj niestety daliśmy się zepchnąć i straciliśmy bramkę. Dobra nasza odpowiedź, jeżeli chodzi o zawodników, którzy wchodzili z ławki, ale też było widać, że cały zespół w momencie kiedy stracił bramkę chciał iść po zwycięskiego gola. Nikt nie chciał się cofnąć, tylko cały czas napieraliśmy i chcieliśmy wygrać mecz. Chciałem jeszcze podziękować kibicom, bo dzisiaj naprawdę ten doping było słychać. Ciężko było się w ogóle przedrzeć z jakąś podpowiedzią do zawodników. Na pewno to był taki poziom, który no niósł długimi fragmentami naszych zawodników. I chciałem za to podziękować. Z takich rzeczy pozasportowych no to chciałem złożyć wszystkim kibicom po prostu życzenia na święta, wszystkiego dobrego. I mam nadzieję, że ten następny rok będzie lepszy dla nas wszystkich jako środowiska ‑ dodał Szoka.
Cofnięcie się na początku drugiej połowy wynikało z Waszego pomysłu, czy z tego, że Wisła strasznie Was zepchnęła? To wyglądało tak, jakbyście się cofnęli i oddali granie.
Grzegorz Szoka: ‑ Nie no, to nie był nasz pomysł. Rozmawialiśmy w przerwie też o tym, że dobrze czujemy się w tej wysokiej obronie. I tak naprawdę zakładaliśmy, że na pewno na początku chcemy wyjść wysoko do przeciwnika i zobaczymy, czy będziemy w tym skuteczni, czy nie. I ewentualnie wtedy, jeżeli przeciwnik nas zmusi, czy będzie przez dobre konstruowanie akcji napędzał swoje ataki, no to wtedy mogliśmy, czy mieliśmy taki pomysł, że może wtedy się cofniemy. Ale po pierwszej połowie naprawdę cała drużyna chciała iść wysoko, bo czuła się bardzo dobrze w tym elemencie. Wydaje mi się, że to trochę wynikało z jakości przeciwnika, który przyspieszył, dał dużą liczbę zawodników... Chociaż mówię ‑ w pierwszej połowie też próbowali to robić, ale udawało nam się ich wypychać. A tutaj mieliśmy duży problem, żeby właśnie wyjść wyżej. Na pewno była też różnica w utrzymaniu piłki. Nasza góra, dwóch zawodników u góry, dwóch napastników przestała utrzymywać piłki. Nawet jeżeli były takie momenty, kiedy mogliśmy ją utrzymać, no to źle wybieraliśmy i szybko chcieliśmy w tych momentach przechodzić do ataków szybkich. I to myślę, że trochę nas rozwaliło, bo jeżeli przeciwnik długo ma piłkę, a ty bardzo długo bronisz, no to musisz poszukać tego utrzymania, żeby po prostu dać sobie moment na to żeby odpocząć z piłką, żeby też mentalnie inaczej do tego podejść, niż to, że jesteś cały czas pod naporem przeciwnika. Odpowiadając więc na pytanie ‑ tak konkretnie to nie był nasz pomysł. Po prostu wydaje mi się, że zadecydowała jakość. No a też pewnie sobie gdzieś tam zobaczymy, czy przeciwnik coś zmienił, czy to wynikało po prostu z momentu w meczu, bo po tej bramce wyrównującej momentalnie wypchnęliśmy ich wyżej, byliśmy wyżej. Może to się wiązać też właśnie ze zmianą tych dwóch zawodników z przodu, którzy weszli z nową energią. Myśleliśmy o tej zmianie, a była 52. minuta? Bo w której straciliśmy? Przepraszam nie wiem, ale zepchnęli nas bardzo szybko. No więc nie wydaje mi się, że po przerwie zawodnicy tak szybko stracili siły. Po prostu musiało to bardziej wynikać z jakiegoś metalu i takiego momentu w meczu. Są różne momenty. Też trochę czekaliśmy z tymi zmianami, bo w Pruszkowie te zmiany zrobiłem dosyć szybko. W momencie, kiedy w miarę było dobrze i wydawało się, że wrzucimy jeszcze drugi bieg, a okazało się, że ta końcówka oklapła. Tutaj chciałem jeszcze utrzymać tych zawodników i liczyliśmy na moment, że właśnie utrzymamy piłkę i będziemy w grze. W momencie kiedy zdecydowałem się na zmianę ‑ dwóch zawodników stało przy linii, a my straciliśmy bramkę. No ale po tej zmianie było widać, że poszliśmy wszyscy wyżej i walczyliśmy bardzo aktywnie, o to żeby ten mecz wygrać.
Źródło: wislaportal.pl
Pomeczowe wypowiedzi zawodników
Igor Łasicki: ‑ Mocne słowa w przerwie
Niedziela, 7 grudnia 2025 r.
‑ Nie ma co ukrywać, to był średni mecz w naszym wykonaniu. Szczególnie pierwsza połowa była bardzo słaba. Padły mocne słowa w przerwie, żeby się troszeczkę otrząsnąć ‑ przyznał zdobywca jedynej bramki dla Wisły w meczu ligowym z ŁKS‑em, a więc Igor Łasicki. I gol ten pozwolił Wiśle wrócić do Krakowa z remisem 1‑1.
‑ Nie wiem czym to było spowodowane? Może jeszcze tym meczem w Pucharze Polski, że tacy wyszliśmy, że tak powiem na miękkich nogach? Na pewno brakowało takiej walki, woli walki. I w drugiej połowie, już nie ma co ukrywać, było to na lepszym poziomie. Mieliśmy posiadanie, były okazje. Cieszę się, że zdobyłem bramkę, że mogłem pomóc drużynie. Taka była też moja rola ‑ wchodząc w przerwie, żeby dać energię, waleczność i było ok ‑ dodał Łasicki.
Wiślackiego bohatera łódzkiego meczu zapytano o dołek formy Wisły w końcówce 2025 roku. W pięciu ostatnich spotkaniach jesiennej części sezonu Wisła wygrała bowiem tylko jeden raz, odpadając przy okazji z rozgrywek Pucharu Polski.
‑ Straciliśmy rytm, który prezentowaliśmy na samym początku, ale taka jest piłka. Są wzloty i upadki. Na pewno dzisiaj ten remis ‑ nie ma co ukrywać ‑ trzeba szanować. Mamy zimę do przepracowania, że tak powiem. Na pewno będziemy ciężko pracować, bo w tej lidze wszystko jest możliwe. My na pewno nie będziemy się skupiać na tym, że gdzieś jesteśmy na pierwszym miejscu, tylko mecz po meczu, spokojnie. Tak jak dzisiaj to spotkanie pokazało, że każda drużyna będzie walczyć o zwycięstwo i nawet te ostatnie drużyny będą urywać punkty... Także tylko koncentracja, ciężka praca i do celu ‑ zakończył wiślak.
Źródło: TVP Sport
Źródło: wislaportal.pl
Podsumowanie 19. kolejki Betclic I Ligi
Poniedziałek, 8 grudnia 2025 r.
Przed ostatnią kolejką w 2025 roku na czele pierwszoligowej tabeli plasowały się Wisła Kraków oraz Pogoń Grodzisk Mazowiecki, tyle że na finiszu roku obydwie te ekipy złapały lekką zadyszkę. I swoje mecze w tej serii gier tylko zremisowały. Wisła w Łodzi, a Pogoń u siebie z Puszczą. W tym ostatnim przypadku potkniecie grodziszczan wykorzystała Polonia Bytom, która po wygranej nad Chrobrym awansowała ich kosztem na fotel wicelidera!
Po jesiennej część sezonu krakowianie mają na swoim koncie 9 punktów więcej od wspomnianych bytomian oraz 10 od trzeciej Pogoni Grodzisk Mazowiecki. I tak jak "Biała Gwiazda" wyraźnie "odjechała" reszcie stawki, tak za jej plecami jest niewiarygodny ścisk. Różnica pomiędzy drugimi bytomianami, a zajmującą 10. miejsce Miedzią, to zaledwie cztery punkty! A przecież na pewno wiosną nawiązać do swojego "rycerskiego przydomku" próbować będzie aktualnie jedenasty ŁKS, który nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Do najniższego miejsca barażowego łodzianie sami tracą bowiem tylko cztery oczka. Niekiedy mówi się o polskiej pierwszej lidze, że to "najciekawsza liga świata". Zwłaszcza dla nas wiosną 2026 roku taką będzie! Warto przed zimową przerwą rzucić też okiem na dół stawki, bo po porażce Stali Mielec ze Zniczem ‑ sytuacja ostatnich trzech ekip w tabeli jest nie do pozazdroszczenia.
Piątek, 5 grudnia:
GKS Tychy 1‑1 Polonia Warszawa
- 0‑1 Robert Dadok (5.)
- 1‑1 Daniel Rumin (62.)
Sobota, 6 grudnia:
*Miedź Legnica 2‑1 Odra Opole
- 1‑0 Asier Córdoba (12.)
- 1‑1 Adrian Purzycki (72.)
- 2‑1 Gleb Kuczko (90.)
Pogoń Grodzisk Mazowiecki 1‑1 Puszcza Niepołomice
- 1‑0 Jakub Konstantyn (53.)
- 1‑1 Konrad Stępień (82.)
Pogoń Siedlce 0‑2 Wieczysta Kraków
- 0‑1 Michał Pazdan (52.)
- 0‑2 Stefan Feiertag (81.)
Niedziela, 7 grudnia:
Stal Mielec 1‑2 Znicz Pruszków
- 0‑1 Krystian Tabara (33.)
- 1‑1 Marvin Senger (58.)
- 1‑2 Jarosław Jach (84.)
ŁKS Łódź 1‑1 WISŁA KRAKÓW
- 1‑0 Artur Crăciun (4. k.)
- 1‑1 Igor Łasicki (64.)
Polonia Bytom 2‑0 Chrobry Głogów
- 1‑0 Konrad Andrzejczak (10.)
- 2‑0 Jakub Arak (13.)
Górnik Łęczna 0‑1 Ruch Chorzów
- 0‑1 Patryk Szwedzik (11.)
Poniedziałek, 8 grudnia:
Śląsk Wrocław 1‑1 Stal Rzeszów
- 0‑1 Sébastien Thill (5.)
- 1‑1 Luka Marjanac (20.)
Aktualna tabela:
- 1. WISŁA KRAKÓW 19 43 48 - 15
- 2. Polonia Bytom 19 34 33 - 21
- 3. Pogoń Grodzisk Mazowiecki 19 33 37 - 27
- 4. Chrobry Głogów 19 31 26 - 18
- 5. Stal Rzeszów 19 31 30 - 29
- 6. Wieczysta Kraków 19 30 40 - 29
- 7. Śląsk Wrocław 19 30 34 - 31
- 8. Ruch Chorzów 19 30 29 - 26
- 9. Polonia Warszawa 19 30 29 - 27
- 10. Miedź Legnica 19 30 35 - 36
- 11. ŁKS Łódź 19 26 28 - 29
- 12. Pogoń Siedlce 19 22 21 - 21
- 13. Odra Opole 19 22 19 - 23
- 14. Puszcza Niepołomice 19 19 20 - 24
- 15. Znicz Pruszków 19 17 21 - 41
- 16. GKS Tychy 19 13 25 - 43
- 17. Stal Mielec 19 13 21 - 40
- 18. Górnik Łęczna 19 11 22 - 38
Źródło: wislaportal.pl
