Z Historia Wisły
2001.03.03, Seria A, Kraków, hala Wisły,
| TS Wisła Solidex Kraków
| 2:3
| Nike Węgrów
|
|
(29-27, 23-25, 25-21, 21-25, 9-15)
|
ilość widzów:
|
| I sędzia:
| II sędzia:
| Komisarz:
|
| W. Kobienia
|
|
|
|
TS Wisła Solidex Kraków
|
| Nike Węgrów
|
Ryszard Pozłutko
| Trenerzy:
| Jacek Skrok
|
| '
| Składy:
| '
|
|
| (l) – libero
|
Relacje prasowe
Dziennik Polski. 2001, nr 54 (5 III) = nr 17240
WISŁA SOLIDEX KRAKÓW - OKFENS ERG NIKE WĘGRÓW 2-3 (29-27, 23-25, 25-21, 21-25, 9-15) i 3-1 (21-25, 25-23, 25-15, 25-22). Stan rywalizacji o miejsca 9-10 (do czterech zwycięstw): 1-2. Wisła: Krawczyk, Lissachmara, Sieradzan, Ziębacz (sobota - 6, niedziela - wchodząca), Lehman-Dybała, Mijakowska, Targosz (1) oraz Ślusarz (s, n-6), Szydełko, Seta (tylko s). Nike: Kozieł, Barbachowska, Kiktyewa, Mieszała, Kupisz, Gołowacz, Robak (1) oraz Kłos, Kuczyńska, Laskowska, Liniarska (tylko n). Z wyraźną ulgą odetchnął trener Wisły Ryszard Pozłutko po autowym ataku zawodniczki Nike, kończącym niedzielne spotkanie wiślaczek z siatkarkami z Węgrowa. Dzięki temu zwycięstwu podopieczne trenera Pozłutki zmniejszyły niekorzystny dla siebie wynik rywalizacji. Przy odrobinie szczęścia, krakowianki mogły pokusić się także o zwycięstwo dzień wcześniej, jednak sobotnia porażka sprawiła, że wiślaczki muszą wygrać przynajmniej jeden mecz w Węgrowie, by myśleć o utrzymaniu się w lidze. Sobotnie spotkanie rozpoczął bardzo emocjonujący set, w którym wojnę nerwów wygrała Wisła. Wygrana pierwsza odsłona zdekoncentrowała chyba siatkarki „Białej Gwiazdy”, bo już po krótkim czasie przegrywały w drugim secie 8-2, by po mozolnym odrabianiu strat wyjść na prowadzenie 19-15. Wtedy jednak kilkakrotnie ataki wiślaczek zablokowała Mieszała, co było kluczem do zwycięstwa Nike w tym secie. Początek trzeciego seta to ponownie słaba gra Wisły i wysokie prowadzenie przyjezdnych. Dodatkowo, przy stanie 10-5 dla Nike, kontuzji doznała Krawczyk, która nie pojawiła się już na parkiecie. Wyzwoliło to jednak u siatkarek z Krakowa sportową złość, a skuteczne ataki Sieradzan i Lissachmary pozwoliły wyjść na prowadzenie, którego już nie oddały do końca seta. Czwarta odsłona była najmniej emocjonująca, a wiślaczki zepsuły zbyt dużo zagrywek, 'by myśleć o zwycięstwie. W tie-breaku węgrowianki zaprezentowały skuteczny atak, szczelny blok i dobrą grę w obronie, co przy złym odbiorze serwów i autowych atakach siatkarek Wisły, spowodowało, że już po chwili wynik brzmiał 11-3. Tylko najwięksi optymiści mogli wtedy liczyć na cud, który mimo ambitnej postawy krakowianek nie nastąpił. Początek niedzielnego spotkania układał się dobrze dla zawodniczek „Białej Gwiazdy”, dopóki siatkarki Nike nie uszczelniły bloku. Przegrana w tym secie spowodowała, że wiślaczki z niezbyt pewnymi minami przystępowały do dalszej gry. Siatkarki z Węgrowa w drugim secie cały czas prowadziły kilkoma punktami, aż do przełomowego wyniku 22-20. W tym momencie wreszcie obudziła się Wisła. Skuteczny blok, as serwisowy Lissachmary oraz świetne ataki Szydełko i Mijakowskiej i w końcu na twarzach sympatycznych krakowianek zagościły uśmiechy. Set trzeci to pokaz gry wiślaczek, które mocnymi serwami odrzuciły węgrowianki od siatki, znakomicie atakowały i wykorzystywały każdy błąd przeciwniczek. Na nic zdały się zmiany przeprowadzane przez trenera Nike Jacka Skroka, gdyż przewaga Wisły nie podlegała dyskusji. Ogromne emocje wśród kibiców wzbudziła kolejna odsłona, w której trwała zacięta walka punkt za punkt. Przy stanie 22-22 wiślaczki postawiły skuteczny blok, a chwilę później po serwie Sieradzan piłka zatańczyła na siatce i spadła po stronie zespołu z Węgrowa. Westchnienie ulgi kibiców i zawodniczek dało się słyszeć w całej hali. Za moment siatkarki Wisły mogły się cieszyć ze zwycięstwa, po wspomnianym już autowym ataku węgrowianek. Po meczu trener Wisły Ryszard Pozłutko powiedział: - To było naprawdę bardzo dobre spotkanie, a takie mecze jak w sobotę i dziś chciałoby się oglądać cały rok. Wczoraj brakło nam trochę szczęścia, nie mam jednak do zawodniczek żadnych pretensji, bo dały z siebie wszystko. Dzisiaj z bardzo dobrej strony pokazała się nasza młodzież, a Szydełko i Ślusarz, przy pomocy starszych koleżanek, w kluczowych momentach wzięły na siebie ciężar gry. Co czeka nas w Węgrowie? Na pewno będziemy grać do końca i może uda się zwyciężyć. Musimy walczyć, na wyjazdach idzie nam lepiej, więc jestem dobrej myśli. GRZEGORZ FILIPEK