2024.02.28 Wisła Kraków - Widzew Łódź 2:1

Z Historia Wisły

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Puchar Polski: Bój o półfinał!

1 dzień temu | 27.02.2024, 14:01

W środę 28 lutego czeka nas długo wyczekiwany mecz ćwierćfinałowy 70. edycji Pucharu Polski. Do Krakowa przyjedzie Widzew Łódź, co już teraz jest zapowiedzią świetnego widowiska – zarówno na murawie, jak na i trybunach naszego stadionu. Start meczu zaplanowany jest na godzinę 20:30 i będzie to spotkanie ostatniej pary w ramach 1/4 finału.

Łodzianie w ostatnim czasie zdecydowanie są na fali wznoszącej. Podopieczni trenera Daniela Myśliwca wygrali swoje dwa ostatnie mecze ligowe. W wyjazdowym spotkaniu derbowym pokonali ŁKS wynikiem 0:2, a w następnej kolejce okazali się lepsi od Górnika Zabrze, zwyciężając 3:1. Zwyżka formy piłkarskiej na chwilę przed tak ważnym starciem pucharowym może wzbudzać wśród naszych zaprzyjaźnionych rywali optymizm, ale i też dodatkowo motywować piłkarzy Białej Gwiazdy.

Nadchodzące spotkanie stać będzie pod znakiem wielu historycznych akcentów. Wisła i Widzew to przede wszystkim dwie uznane marki, których barwy na przestrzeni wielu lat reprezentowali wybitni piłkarze oraz szkoleniowcy. Obie drużyny posiadają w swoich gablotach pokaźną liczbę pucharów, a tegoroczna edycja Pucharu Polski jest realną okazją na powiększenie obecnego dorobku i wpisanie się do klubowych annałów.

W Pucharze Polski oba zespoły mierzyły się ze sobą ostatni raz dwa lata temu. Wtedy to na wyjeździe lepsi okazali się Wiślacy, wygrywając 1:3 po dwóch golach Klimenta i trafieniu Forbesa. Wszyscy czekamy na podobny rezultat, tym razem jednak przy R22. Bardzo liczymy na Wasze wsparcie, które może być kluczowe w drodze po upragnione trofeum. Na obecną chwilę przekroczyliśmy już liczbę 22 tysięce zakupionych wejściówek, a kolejne sektory cały czas pojawiają się w sprzedaży. Wszystko wskazuje na to, że mecz Wisła - Widzew będzie jednym z najciekawszych wydarzeń sportowych trwającego sezonu!

Pozostałe pary ćwierćfinałowe:

Piast Gliwice – Raków Częstochowa

Lech Poznań – Pogoń Szczecin

Jagiellonia Białystok – Korona Kielce


Źródło: wislakrakow.com


Walka o pucharowy półfinał. Wisła zagra dziś o ten cel z Widzewem

Środa, 28 lutego 2024 r.


Przed nami niewątpliwie kibicowskie święto, bo takim będzie nasza pucharowa rywalizacja z łódzkim Widzewem. W bieżącym sezonie doświadczyliśmy już niemal pełnego stadionu przy Reymonta, gdy oficjalnie podczas meczu ze Stalą Rzeszów doszło do pożegnania Jakuba Błaszczykowskiego. Dziś wieczorem doświadczymy tego ponownie, bo nasz "drugi dom" znów solidnie się zapełni. Wtedy nie było jednak święta na murawie, czy teraz będzie podobnie?

Start ligowej wiosny piłkarzy Wisły jest bowiem rozczarowujący. Można śmiało stwierdzić, że dla trenera Alberta Rudé "miesiąc miodowy" z kibicami "Białej Gwiazdy" nie zdążył się zacząć, a już się skończył. Wyrwana wygrana w Rzeszowie, porażka w meczu "za sześć punktów" z Tychami i atmosfera wokół drużyny znów solidnie się zagęściła. Jakby zaś tego było mało - siedmiu kontuzjowanych piłkarzy to coś, czego jednak dość dawno nie widzieliśmy. I choć każdy uraz jest - jak sam trener mówi - inny, a sporo zrzucić można na pecha, to nie zmienia to faktu, że pole manewru przed dzisiejszym oraz kolejnymi spotkaniami zaczyna się Hiszpanowi zmniejszać.

Wisła w rywalizacji z Widzewem bynajmniej nie jest faworytem. Łodzianie dzierżyli wprawdzie całkiem niedawno fatalną ligową passę czterech porażek z rzędu, ale na Reymonta przyjeżdżają już jednak po dwóch kolejnych zwycięstwach - w tym jakże prestiżowym, bo derbowym, więc pewność siebie jest niewątpliwie po stronie widzewiaków. Będzie to zresztą ciekawa weryfikacja, bo starająca się grać ofensywnie w I lidze Wisła miałaby mieć według niektórych ocen - teoretycznie łatwiej w… Ekstraklasie, niż na boiskach pierwszoligowych. Tak postawioną tezę będziemy mieli okazję przełożyć na rzeczywistość dziś wieczorem, choć na pierwszy rzut oka ciężko się z nią jednak… zgodzić. Wystarczy bowiem rzut oka na aktualną tabelę Ekstraklasy oraz pozycje w niej… beniaminków, którzy solidarnie okupują trzy ostatnie miejsca.

Nie zmienia to natomiast faktu, że po okresie "posuchy" Wisła postarała się o dobre występy w rodzimych rozgrywkach pucharowych i choć ktoś może zarzucić, że wszystkie dotychczasowe mecze bieżącej edycji zagraliśmy jedynie z pierwszoligowcami oraz na własnym stadionie, to jednak w niedalekiej przeszłości zdarzało się nam odpadać ze znacznie niżej notowanymi przeciwnikami. Tym razem przeszkoda ustawiona jest zdecydowanie wyżej i dla wiślaków będzie to ciekawy test ich możliwości... Dodajmy również, że droga do ćwierćfinału była bardziej zróżnicowana dla Widzewa, który wszystkie swoje dotychczasowe mecze grał na wyjazdach, pokonując kolejno Concordię Elbląg (4-0), Wisłę Puławy (4-1) oraz Stal Mielec (2-1).

A jak będzie dzisiaj? Na pewno spodziewamy się ciekawego widowiska, bo będąc wśród ośmiu najlepszych drużyn pucharowych zmagań nie można już jakkolwiek kalkulować. Pewne jest bowiem, że każda z drużyn chce awansować do półfinału, a że Puchar Polski rządzi się swoimi prawami przekonać mogliśmy się choćby wczoraj, kiedy to odpadły z dalszej gry faworyzowane Raków oraz Lech. Może i nas czeka niespodzianka?

Środa, 28.02.2024 r. 20:30

Wisła Kraków-Widzew Łódź

  • 1/4 finału Fortuna Pucharu Polski.
  • Stadion Miejski im. Henryka Reymana, Kraków.
  • Sędziuje: Damian Kos (Wejherowo).
  • Transmisja TV: Polsat Sport HD.
  • » Wisła zmierzyła się dotychczas w oficjalnych meczach z Widzewem 66 razy. 33 spotkania wygrała, 16 zremisowała oraz 17 przegrała. Bilans bramek to 111-72.
  • » Od poprzedniego oficjalnego meczu obydwu klubów, który odbył się 2 grudnia 2021 r., upłynęło 818 dni, czyli ponad 2 lata.
  • » Nasz bilans oficjalnych rywalizacji z Widzewem Łódź na przestrzeni ostatnich pięciu lat to: 1-0-0 oraz bramkowy 3-1.
  • » Poprzednie zwycięstwo Wisły nad Widzewem Łódź miało miejsce 2 grudnia 2021 roku. Wygraliśmy wtedy na wyjeździe 3-1.
  • » Ostatnie domowe zwycięstwo Wisły z Widzewem Łódź to mecz, który odbył się 29 października 2013 roku. Zwyciężyliśmy w nim 3-0.
  • » Po raz ostatni remis w meczu obydwu klubów padł 30 lipca 2011 roku. Spotkanie rozegrane na wyjeździe zakończyło się wynikiem 1-1.
  • » Poprzednia porażka Wisły z Widzewem Łódź miała miejsce 5 kwietnia 2014 roku. Przegraliśmy na wyjeździe 1-2.
  • » Wyniki ostatnich sześciu meczów Wisły z Widzewem Łódź: 3-1 (w), 1-2 (w), 3-0 (d), 1-0 (d), 2-1 (w) oraz 1-0 (d).
  • » Zawodnicy nieobecni:
  • → Vullnet Basha (kontuzja);
  • → Kamil Broda (kontuzja);
  • → Patryk Gogół (kontuzja);
  • → David Juncà (kontuzja);
  • → Igor Sapała (kontuzja);
  • → Bartosz Talar (kontuzja);
  • → Miki Villar (kontuzja);
  • » Wiślacki akcent w zespole rywala:
  • → piłkarzem Widzewa jest nasz były zawodnik - Serafin Szota. W naszych barwach zagrał w 26 meczach, zdobywając 2 bramki.
  • » Przewidywana pogoda w porze meczu (wg danych IMGW):
  • → pochmurnie;
  • → temperatura: 10°
  • → opady: 0 mm.

Źródło: wislaportal.pl

Albert Rudé przed meczem z Widzewem: - Musimy być gotowi, by walczyć o nasz cel

Wtorek, 27 lutego 2024 r.


Przed piłkarzami krakowskiej Wisły spotkanie pucharowe z Widzewem Łódź. Oto co na konferencji prasowej przed tą rywalizacją mówił trener wiślaków - Albert Rudé.

Czy spodziewać się można w meczu z Widzewem gry Wisły "pierwszą jedenastką"?

Albert Rudé: - Naszym głównym planem na jutrzejsze spotkanie będzie połączenie nas z otoczką, przy jakiej przyjdzie nam jutro zagrać. Świetnie się złożyło, że rozegrywamy ten ćwierćfinał Puchary Polski u siebie i jesteśmy przed tym meczem podekscytowani. Moim zadaniem jest wybrać najlepszych zawodników na dane spotkanie, nie dzielę kadry na piłkarzy podstawowych i rezerwowych. Widzę ich jako całość. Zawsze będę wybierać skład z nadrzędną myślą, by dał nam on zwycięstwo.

W jakiej formie jest nowy zawodnik Wisły Billel Omrani?

- Billel Omrani jest z nami, dziś odbył pierwszy trening z zespołem, wygląda dobrze. Oczywiście, będzie musiał nadrobić zaległości. Jest gotowy do gry, ale będzie potrzebował trochę czasu, by być fizycznie tam, gdzie teraz znajduje się reszta drużyny.

Jak w treningach wygląda Karol Dziedzic, czy może się on znaleźć jutro w kadrze meczowej?

- Podobna sytuacja jest z Karolem Dziedzicem, który dopiero co dołączył do zespołu. Również będzie potrzebował czasu. Chodzi tu nie tylko o fizyczność naszych treningów, ale również o sposób w jaki gramy.

Czy Jakub Krzyżanowski jest już gotowy do gry?

- Jakub Krzyżanowski był oszczędzany, ale na jutrzejszy mecz jest w pełni gotowy.

Czy nie przerażają pana liczne kontuzje mięśniowe? Skąd bierze się ich tak dużo?

- Mamy kilka kontuzji i każdą musimy traktować jednostkowo. Każda z nich jest trochę inna i musimy ją ocenić zależnie od kontekstu, w jakim ona wyniknęła. Talar i Gogół mieli problemy z kolanami, tego nie da się uniknąć. Przy wysokich natężeniach czasami kolano nie wytrzymuje. Na drugim biegunie są urazy mięśniowe, nad którymi pracujemy, by uniknąć kolejnych podobnych kontuzji w przyszłości. Przy pracy na najwyższych obrotach balansujesz pomiędzy cienką granicą topowej formy i kontuzją. Staramy się "tańczyć" na tej granicy w najlepszy możliwy sposób, by drużyna była fizycznie gotowa, ale również, by nie zmagała się z kontuzjami. Mocno wierzę, że gdy drużyna przywyknie do naszego sposobu pracy, to urazy będą nas omijać.

Czy trener nie uważa, że popełniono błędy w przygotowaniach, bo drużyna nie wygląda dobrze pod względem szybkości, świeżości?

- By rozmawiać o przygotowaniu fizycznym drużyny trzeba spojrzeć na liczby. Suche liczby nie kłamią. W ostatnim meczu Joseph Colley i Alan Uryga przebiegli po 10 kilometrów. Jaroch i Duda przebiegli po 12 kilometrów. Nasz napastnik, podczas gdy z reguły napastnicy biegają mniej, przebiegł 11 kilometrów, a 86% z tego dystansu było przebiegniętych na wysokiej intensywności. To oznacza, że drużyna fizycznie prezentuje się jak bestie. Cały czas prze do przodu, pressuje przez 90 minut, ma w ostatnich 20 minutach wiele sytuacji dzięki tej intensywności. Drużyna fizycznie jest gotowa, by grać tak jak chcemy i osiągać nasze wysokie standardy.

Drużyna jest dobrze przygotowana kondycyjnie, ale co, jeśli chodzi o szybkość?

- Trochę nie rozumiem tego pytania. O przygotowaniu fizycznym drużyny świadczą liczby, a nie opinia po obejrzanym meczu. Pokazują one ile sprintów wykonał zespół, ile kilometrów przebiegł, w jakiej intensywności te kilometry były pokonane. Liczby mogą nam powiedzieć, czy zespół jest gotowy na rywalizację. Wnioski o przygotowaniu fizycznym wyciąga się po przeanalizowaniu liczb, a nie po opiniach poszczególnych widzów i komentatorów. W profesjonalnej piłce pracuję od dziesięciu lat i te liczby, które osiągają moje zespoły są bardzo podobne. W mojej opinii, patrząc na statystyki drużyny, piłkarze są przygotowani fizycznie by rywalizować na najwyższym poziomie.

Co z testami medycznymi Richarda Boatenga?

- Klub podjął decyzję, by nie podpisać kontraktu z Richardem Boatengiem Welbeckiem.

Na ogół było tak, że w Pucharze Polski dochodziło do zmiany w bramce, czy takiej sytuacji można spodziewać się i tym razem?

- Z reguły wygląda to tak, że gdy jeden bramkarz występuje w lidze, to drugi dostaje swoje szanse w pucharze krajowym. W naszej sytuacji Anton Cziczkan jest nowy w drużynie, dalej nadrabia zaległości i uczy się tego jak gramy. Musimy wziąć to pod uwagę w ocenie i finalnej obsadzie bramki na mecz pucharowy.

Pomiędzy meczami pucharowym z Widzewem i ligowym z Odrą Opole minie około 67 godzin. To nie jest dużo i czy to w jakiś sposób determinuje wybór składu na mecz?

- Musimy podjąć mądrą decyzję w sprawie składu, który jutro wystawimy. Naszym głównym celem jest awans do Ekstraklasy, ale gra o półfinał Pucharu Polski to dla nas wielka sprawa. Musimy podjąć mądrą decyzję, by w obu spotkaniach, jutro z Widzewem oraz w weekend w Opolu, zaprezentować się z najlepszej możliwej strony.

Jakie atuty ma Widzew Łódź, czy spodziewa się pan bardziej otwartego spotkania?

- Wiem, że Widzew to zasłużona historycznie drużyna dla polskiej piłki. Mają szalonych kibiców, widać to było, gdy oglądaliśmy ze sztabem ich spotkania i analizowaliśmy ich grę. Grają w ustawieniu 4-3-3, w środku pola mają bardzo dużo jakości. To jest Ekstraklasa, w której ta jakość z piłką jest większa. Grają ładnie dla oka. Środkowi obrońcy nie boją się wyprowadzać piłki od tyłu i podprowadzać ją do ofensywy. Mają ofensywne nastawienie. Gdy nie posiadają piłki starają się ją odzyskać jak najszybciej. Chcą posiadać piłkę i kontrolować grę. Nasza filozofia jest taka sama, ciekawie będzie zobaczyć starcie dwóch drużyn o podobnej filozofii futbolu, to będzie ciekawe spotkanie.

Kontuzja Igora Sapały to wynik ostatniego meczu, czy też coś stało się podczas treningu?

- Igor Sapała i jego uraz to sytuacja z treningu. Poczuł coś z tyłu nogi. Sprawdzamy co się dokładnie stało, ale na jutro nie będzie gotowy.

W ostatnich miesiącach pojawiały się trudne do zweryfikowania opinie, że Wisła ze względu na swoją jakość łatwiej miałaby w Ekstraklasie, niż w I lidze, gdzie rywale często się cofają. Czy uważa pan, że z rywalami, którzy będą chcieli grać bardziej ofensywnie byłoby łatwiej?

- To bardzo ciekawe pytanie. Słyszałem takie opinie, gdy pojawiłem się w Krakowie po raz pierwszy. Staram się zrozumieć sposób w jaki gra się w piłkę w Ekstraklasie i w I lidze. Na ten moment ciężko mi to ocenić. Intensywność gry w I lidze jest wysoka. Muszę się szybciej i lepiej zaadaptować do takiego sposobu gry. W ostatnim meczu mieliśmy problem z trzema, czterema kontratakami, nad tym musimy popracować. Optycznie pozostawia to wrażenie, że nie jesteśmy wystarczająco silni. Gdy udaje się zapobiec takim sytuacjom, to obraz gry wygląda zupełnie inaczej.

Start rundy rozczarował kibiców, co pan mógłby przekazać kibicom, jakie są nadzieje, że w środę oraz w kolejnych meczach zobaczą Wisłę, która będzie grać lepiej, skuteczniej oraz będzie lepiej radzić sobie w ataku pozycyjnym?

- Podobnie jak kibice, nie jestem zadowolony ze stylu jaki zaprezentowaliśmy w rozegranych spotkaniach. Mamy wiele do poprawy. Nie jestem jednak czarodziejem, jestem trenerem. Potrzebuję czasu, by nauczyć ten zespołu tego jak chcę żeby grał. Nie możemy sobie jednak pozwolić na takie podejście, bo wtedy nie będziemy w stanie rywalizować, będziemy gubić punkty i oddalimy się od naszego celu. Musimy więc symultanicznie rozwijać nasz styl i utrzymywać rywalizację na najwyższym poziomie. Musimy być gotowi, by walczyć o te punkty cały czas. Musimy być gotowi, by walczyć o nasz cel.

Źródło: wislaportal.pl

Relacje z meczu

Pucharowy dreszczowiec z happy endem! Wisła - Widzew 2-1

Środa, 28 lutego 2024 r.


Po niesamowitym spotkaniu krakowska Wisła pokonuje po dogrywce Widzew Łódź 2-1 i melduje się w półfinale Puchar Polski!

Bardzo ofensywnie pucharowy mecz z ekstraklasowym Widzewem rozpoczęła ekipa krakowskiej Wisły. Dość powiedzieć, ale już po kilkunastu sekundach swoją "setkę" mógł mieć Szymon Sobczak, ale nieznacznie wyjście do podania spalił, a i tak uderzył obok bramki. Wisła poszła jednak za ciosem i w 5. minucie strzał Kacpra Dudy został zablokowany, a poprawka Marca Carbó - po rykoszecie - dała nam tylko rzut rożny. W następnych minutach gra przeniosła się bliżej środka boiska, ale w 18. minucie to znów Wisła miała swoją szansę. Świetny przechwyt Carbó zakończył się takim też jego podaniem do Ángela Baeny, ale próba naszego skrzydłowego po bloku padła łupem Rafała Gikiewicza. Wiślacy złapali jednak wiatr w żagle i w 23. minucie z półobrotu uderzył Szymon Sobczak, tyle tylko, że obił... poprzeczkę! Zaraz zaś potem Dejvi Bregu oddał strzał sprzed szesnastki, ale nieznacznie obok bramki. Jeśli nie dotychczas, to Wisła wręcz powinna wyjść na prowadzenie w minucie 33., ale tym razem Bregu trafił w słupek!

W końcu na przewagę Wisły odpowiedział Widzew, ale uderzenie Fábio Nunesa z 35. minuty choć celne, to jednak nie sprawiło żadnych problemów Álvaro Ratónowi. Takie w 45. minucie sprawił za to Gikiewiczowi Duda, który huknął celnie, ale doświadczony golkiper gości nie dał się zaskoczyć. A to oznaczało, że obydwa zespoły zeszły do szatni z mimo wszystko niesprawiedliwym wynikiem, bo bezbramkowym. Wisła co najmniej jedną bowiem ze swoich okazji jednak powinna wykorzystać.

Drugą połowę zaczęliśmy od mocnego, ale niestety niecelnego strzału z dystansu Carbó z 47. minuty, który chwilę wcześniej zaliczył kolejny w tym spotkaniu przechwyt. Na następną zaś okazję czekaliśmy tylko kilkadziesiąt sekund, bo do dośrodkowania z prawego skrzydła doszedł Bregu, ale główkował niecelnie. Albańczyk spróbował też uderzenia z rzutu wolnego, co miało miejsce w minucie 50., ale piłka przeleciała obok słupka.

W 52. minucie to jednak Widzew mógł wyjść na prowadzenie, ale z opresji uratowała nas kapitalna interwencja Ratóna, który nie dał się pokonać Jordiemu Sánchezowi, który celnie główkował! Podobna sztuka nie udała się Jakubowi Krzyżanowskiemu w 61. minucie, bo choć doszedł do dośrodkowania, to zblokowany przyniósł nam tylko rzut rożny.

W 73. minucie piłka znalazła się już w naszej bramce po trafieniu Imada Rondicia, ale sędziowie najpierw odgwizdali pozycję spaloną napastnika Widzewa, ale potem całość bardzo długo, bo przez prawie... siedem minut, sprawdzana była jeszcze na VAR. Ostatecznie sędziowie dopatrzyli się faulu Alana Urygi i goście zamiast gola mieli rzut karny! Z niego nie pomylił się Bartłomiej Pawłowski i przegrywaliśmy od 80. minuty 0-1.

Na gola łodzian Wisła mogła odpowiedzieć w minucie 85., ale strzał Sobczaka przeleciał obok bramki. Podobnie niecelnie przymierzył dwie minuty później Goku. Chwilę później wiślacy wyszli ze świetnie zapowiadającym się kontratakiem, ale podanie Jesúsa Alfaro zdołał przeciąć obrońca.

W związku z licznymi przerwami w grze - spowodowanych przez zadymienie murawy po "racowisku" oraz analizę VAR - sędzia Damian Kos doliczył do II połowy aż 17 minut... I jako pierwszy w dodatkowym czasie gry swoją szansę mógł mieć Goku, ale jednak nie zdołał swojego obiecującego wyjścia z piłką zakończyć strzałem. W kolejnych i szybko upływających minutach doliczonego czasu gry Wiśle nie udawało się stworzyć dogodnej sytuacji, aby wyrównać. Dopiero bowiem w 14. dodatkowej minucie zrobiło się bardziej gorąco, gdy do długiej piłki pobiegł Sobczak, ale szybszy przy niej był jednak Gikiewicz. Szczęście z bramkarzem gości było też minutę później, gdy strzał Ángela Rodado, po rykoszecie, przeleciał ponad bramką.

Walka do końca po raz kolejny pokazuje, że popłaca... W już... 19. doliczonej minucie rzut wolny dla Wisły kończy się zbyt krótkim wybiciem przez Gikiewicza, do piłki dopada Rodado i doprowadza do wyrównania! Ogromne emocje, ale... jakby ich było mało - znów do gry wkracza... VAR. Sędzia znów długo sprawdza sytuację na wideo, by ostatecznie gola uznać! 1-1... A po wznowieniu gry przez Widzew sędzia odgwizduje koniec, a to oznacza dogrywkę.

W niej pierwsza atakuje Wisła, ale strzał Goku jest zablokowany. W odpowiedzi zaś do defensywy wrócił Rodado i sam zablokował próbę widzewiaka. Na kolejną okazję do zmiany wyniku czekaliśmy do 8. minuty dogrywki, ale blokowany przez obrońcę Sobczak nie zdołał oddać strzału, będąc już w "piątce" przed łódzką bramką. Po kolejnych trzech minutach szansę miał Widzew, ale Pawłowski uderzył z rzutu wolnego ponad naszą bramką. Bardzo nieznacznie pomylił się za to w oficjalnej 103. minucie tego szalonego meczu Sobczak, bo piłka po jego uderzeniu tylko o centymetry minęła bramkę gości! Swoją okazję w pierwszej połowie dogrywki poszukał też Goku, ale jego próba z dystansu także minęła bramkę...

Drugą część doliczonego czasu gry od swojej akcji rozpoczął z kolei Widzew, ale strzał Pawłowskiego został zablokowany i przyjezdni mieli tylko rzut rożny. Po nim nie zagrozili bramce, ale... tę Ratón sprezentował gościom sam... bo podając futbolówkę z Urygą na piątce dał się oszukać Rondicowi, który zabrał mu futbolówkę i wpakował ją do bramki. 1-2?! Nic z tego, bo znów do gry wszedł... VAR, w którym sędziowie wypatrzyli, że zawodnik gości znalazł się za szybko w naszym polu karnym przy wybijaniu wspomnianej "piątki"! Ratón z ogromnym szczęściem, bo wciąż było 1-1. W 115. minucie nasz bramkarz zrehabilitował się zresztą po części za swój błąd broniąc kolejny strzał rywali, co nie zmienia jednak faktu, że w końcówce dogrywki ciężko było już nam zawiązać jakąś sensowną akcję, podobnie zresztą jak łodzianom.

I kiedy pomału wszyscy zastanawiali się nad rzutami karnymi... nadeszła 119. minuta spotkania. I przynosi nam ona dogranie w pole karne gości ze skrzydła od Bartosza Jarocha oraz nieudany strzał Goku, który ostatecznie wślizgiem wykańcza pakując piłkę do bramki Szymon Sobczak. Znów gra do końca, znów nagroda i Wisła jest w półfinale!

Środa, 28.02.2024 r. 20:30:

2 Wisła Kraków-1 Widzew Łódź

  • 0-1 Bartłomiej Pawłowski (80. k.)
  • 1-1 Ángel Rodado (90.)
  • 2-1 Szymon Sobczak (119.)

Wisła Kraków:

  • Álvaro Ratón
  • Dawid Szot
  • Igor Łasicki
  • Joseph Colley
  • (64. Alan Uryga)
  • Jakub Krzyżanowski
  • (84. Bartosz Jaroch)
  • Ángel Baena
  • (84. Ángel Rodado)
  • Marc Carbó
  • Kacper Duda
  • Jesús Alfaro
  • (90. Michał Żyro)
  • Dejvi Bregu
  • (63. Goku)
  • Szymon Sobczak

Widzew Łódź:

  • Rafał Gikiewicz
  • Paweł Zieliński
  • (46. Lirim Kastrati)
  • Mateusz Żyro
  • Juan Ibiza
  • (31. Serafin Szota)
  • Luís Silva
  • Fábio Nunes
  • Fran Álvarez
  • Dominik Kun
  • (90. Noah Diliberto)
  • Bartłomiej Pawłowski
  • Antoni Klimek
  • (90. Kamil Cybulski)
  • Jordi Sánchez
  • (63. Imad Rondić)

1/4 finału Fortuna Pucharu Polski.

  • Stadion Miejski im. Henryka Reymana, Kraków.
  • Sędzia: Damian Kos (Wejherowo).
  • Widzów: 26 742.
  • Pogoda: 10°.


Źródło: wislaportal.pl

#WISWID: Niesamowity rollercoaster przy R22 z awansem Białej Gwiazdy!

5 godzin temu | 29.02.2024, 00:28

Mecz ćwierćfinału Pucharu Polski pomiędzy Wisłą a Widzewem już się zakończył, lecz emocje po nim wciąż nie opadły. Biała Gwiazda dzięki wygranej w szalonych okolicznościach w dogrywce meczu 1/4 finału Pucharu Polski awansowała do kolejnej rundy, pokonując ekstraklasowego rywala 2:1 po bramkach Angela Rodado i Szymona Sobczaka.

W pierwszym kwadransie na murawie brakowało zdecydowanie konkretów. Oba zespoły nieśmiało szukały swoich szans, lecz żaden z nich nie potrafił przed dłuższy czas utrzymać się przy piłce. Zupełnie inaczej sytuacja prezentowała się natomiast na trybunach - kibice obu zespołów gorąco dopingowali swoje ekipy, stając się zdecydowanymi bohaterami pierwszych minut widowiska.

Wiślacy swoją pierwszą dobrą szansę zaliczyli w 18. minucie. Dobrze w odbiorze w środku pola popracował Carbo, który po przejęciu futbolówki celnym podaniem uruchomił Baenę. W sytuacji dwa na dwa Hiszpan zdecydował się na strzał, który znalazł się na rękawicach bramkarza.

W 23. minucie spotkania piłkarze Wisły wywalczyli wyrzut z autu w okolicach pola karnego Widzewa. Po długim dorzuceniu w okolice piątego metra przy piłce odnalazł się Sobczak, który sprytnym strzałem spróbował przelobować Gikiewicza. Okazało się to świetna decyzja, bo niewiele brakło, aby otworzył w ten sposób wynik meczu. Piłka trafiła w górę poprzeczki i wyszła za boisko.

Biała Gwiazda dalej atakowała. Włączający się do akcji Szot przyjął piłkę i inteligentnie wycofał ją przed „szesnastkę”. Adresatem podania został Bregu, którego plasowany strzał niewiele minął bramkę gości.

W 33. minucie prawym skrzydłem futbolówkę do linii końcowej podciągnął Baena. Jego wrzutka dosięgła głowy jednego z naszych atakujących i wylądowała na spojeniu. Dalej mieliśmy remis. Widzew bezskutecznie starał się odzyskać rytm gry. Tuż przed przerwą z piłką pod bramką gości dobrze zastawił się niezwykle aktywny Sobczak. Wyłożył ją do podłączającego się do akcji ofensywnej Kacpra Dudy, który zaliczył groźny strzał, lecz po raz kolejny golkiper zbił go na rzut rożny. Był to ostatni akcent przed gwizdkiem na przerwę.

Ciąg dalszy po przerwie

Podopieczni trenera Rude chcieli kontynuować swoją dobrą grę już od pierwszych sekund drugiej połowy. Podchodzili do wysokiego pressingu, który niejednokrotnie zmuszał piłkarzy z Łodzi do błędów. Po jednym z takich odbiorów z piłką ładnie zabrał się Krzyżanowski, który został sfaulowany na skraju pola karnego. Do rzutu wolnego z dogodnej pozycji podszedł Bregu, który niestety oddał niecelny strzał.

W 52. minucie świetną sytuację w ofensywie wypracował Widzew. Po długo rozgrywanej akcji jeden z łódzkich pomocników celne dorzucił piłkę za plecy naszych obrońców. Napastnik rywali stanął oko w oko z Alvaro Ratonem, który skrócił kąt i świetnie zainterweniował, parując piłkę do boku.

Po mniej więcej godzinie gry tępo widowiska nieco zwolniło i więcej czasu przy piłce spędzali goście. Reakcją trenera Rude było wprowadzenie dwóch świeżych zawodników. Na boisku zameldowali się Goku oraz Uryga.

Chwilę po przeprowadzonych zmianach arbiter zmuszony był na dłuższy moment zatrzymać spotkanie. Gra została wznowiona dopiero w okolicach minuty 70. i była to przysłowiowa „cisza przed burzą”, kiedy to w 73. minucie po dużym zamieszaniu w polu karnym Wiślaków piłkę między słupkami umieścił Rondić. Sędzia anulował zdobytego gola, lecz zaraz później otrzymał informację, że sytuacja ta powinna być dokładnie sprawdzona. Został przywołany do ekranu i po dość długiej analizie wskazał na rzut karny. Do piłki podszedł Pawłowski, który mocnym strzałem pod poprzeczkę otworzył wynik zawodów. Całe to zamieszanie trwało aż do 80. minuty, co zwiastowało dużo doliczonego czasu.

Nadal bardzo aktywny na całej szerokości ofensywy był Szymon Sobczak. W 85. spróbował swojego szczęścia uderzeniem z powietrza, lecz piłka przeleciała ponad bramką Gikiewicza. Piłkarze Białej Gwiazdy wykonywali wiele krótko rozgrywanych rzutów rożnych, zamykając ten sposób łodzian w polu karnym. Piłkarze Widzewa wyraźnie myśleli już o końcowym gwizdku. Bardzo dobrze bronili na swojej połowie, solidnie radząc sobie przy wszelkich górnych piłkach.

Arbiter spotkania doliczył aż 17 dodatkowych minut. Grający zawzięcie w defensywie Widzewiacy prokurowali wiele rzutów wolnych, z których starali się skorzystać nasi piłkarze. Gra się dość wyraźnie zaostrzyła, o czym świadczyła mnogość żółtych kartek.

W 105. minucie wprowadzony Rodado był bliski wyrównania, lecz piłka prześmignęła tuż nad poprzeczką. Kilka chwil później, już po przekroczeniu doliczonego wcześniej czasu, po zamieszaniu w polu karnym przyjezdnych piłka znalazła Angela Rodado. Tym razem napastnik już się pomylił i mocnym uderzeniem wpakował futbolówkę do siatki, dając nam upragnione wyrównanie! Wobec tak dużego zamieszania akcja ta była po raz kolejny weryfikowana, lecz po chwili arbiter podtrzymał swoją decyzję o prawidłowo zdobytym golu i wkrótce zaprosił wszystkich na krótką przerwę. Mieliśmy dogrywkę!

Mocno zmęczeni gracze wznowili po raz kolejny grę ze środka boiska, rozpoczynając dodatkowe pół godziny emocji przy R22. Pierwszą popisową akcją popisał się niestrudzony Rodado, którego próba zdobycia dubletu została jednak skutecznie zblokowana. W 7. minucie dogrywki po raz kolejny przypomniał o sobie Sobczak, którego przed wyprowadzeniem Wisły na prowadzenie powstrzymał ofiarnie ostatni z obrońców Widzewa.

Przyjezdni z Łodzi również nie składali broni. Wywalczyli rzut wolny w dogodnym do uderzenia miejscu. Do piłki podszedł Pawłowski, lecz strzelił nad poprzeczką. Ostatni akcent pierwszej części dogrywki należał jednak do Wisły. Swój rajd z piłką rozpoczął Goku, który niesygnalizowanym strzałem chciał zaskoczyć defensywę rywali. Nie udała mu się ta próba, po czym od razu wybrzmiał gwizdek zapraszający do zmiany stron.

Szaleństwo i awans

Drugą połowę dogrywki lepiej zaczął Widzew, który już w swojej pierwszej akcji mógł zagrozić gospodarzom. Zdecydowani w swoich poczynaniach rywale w krótce potem umieścili po kolejnym zamieszaniu piłkę w naszej bramce, lecz sędzia dopatrzył się nieprawidłowości i nakazał Wiślakom wznowienie z rzutu wolnego.

Było to ostateczne ostrzeżenie, po którym piłkarze Białej Gwiazdy już nie oddawali gościom inicjatywy. Poza akcją, w której umiejętnie przy słupku piłkę złapał Raton, to Wisła była cały czas bliżej wyjścia na prowadzenie. W końcowej - 120. minucie - do uderzonej przez Goku piłki dobiegł zdecydowany bohater całych zawodów - Szymon Sobczak - który wślizgiem umieścił piłkę w bramce i doprowadził do wybuchu radości na trybunach! Sędzia doliczył jeszcze 2 dodatkowe minuty, lecz nie doszło w nich już do zmiany rezultatu i tym samym Wisła Kraków melduje się w półfinale Pucharu Polski!

Wisła Kraków - Widzew Łódź 2:1 (0:0, 1:1)

  • 0:1 Pawłowski 80’ (k.)
  • 1:1 Rodado 90’+18’
  • 2:1 Sobczak 119’

Wisła Kraków: Raton – Szot, Łasicki, Colley (64’ Uryga), Krzyżanowski (84; Jaroch) – Duda, Carbo – Baena (84’ Rodado), Alfaro (90’ +7’ Michał Żyro), Bregu (63’ Goku) – Sobaczak

Widzew Łódź: Gikiewicz – Zieliński (46’ Kastrati), Mateusz Żyro, Ibiza (31’ Szota), Luis Silva - Alvarez, Kun (90’’+8 Diliberto), Pawłowski - Nune, Sanchez (64’ Rondić), Klimek (90’+8’ Cybulski)

Sędziował: Damian Kos (Wejherowo)

Żółte kartki: Łasicki, Colley, Sobczak, Carbo, Uryga, Szot – Nunes, Rondić, Kastrati, Cybulski, Szota

Widzów: 26 742


Źródło: wislakrakow.com


Minuta po minucie

Środa, 28.02.2024 r. - godz. 20:30. 1/4 finału Fortuna Pucharu Polski. Stadion Miejski im. Henryka Reymana, Kraków. Sędzia: Damian Kos (Wejherowo). Widzów: 26 742. Pogoda: 10°


  • Dawno nie byliśmy świadkami tak fantastycznego wieczoru na stadionie przy Reymonta. Co za mecz! Brawo Wisła!
  • KONIEC MECZU! MAMY TO! CO ZA DRAMATURGIA! PÓŁFINAŁ PUCHARU POLSKI JEST NASZ!
  • 124.
  • Bardzo niecelnie Goku. Niepotrzebny ten strzał.
  • 123.
  • Szymon Sobczak wywalczył aut pod polem karnym rywala.
  • 122.
  • Faul na Dudzie pod naszym polem karny.
  • W dogrywce pogramy jeszcze minimum dwie minuty.
  • Szymon Sobczak zamyka nieudany strzał Goku! Nigdy tak pięknie nie uderzyłeś niecelnie Goku!
  • SZYMON SOBCZAK!
  • KTO STRZELIŁ TEGO GOLA!!!! PROWADZIMY 2-1!!!!!
  • GOOOOOOL!!!!!!!!!!!!!! WISŁA!!!!!!!!!!
  • 118.
  • Znów bardzo złe dośrodkowanie Nunesa i od bramki Ratón. Ostatnie dwie minuty do karnych.
  • 117.
  • Daleko wyrzucony aut do Żyry, ale niestety Michał poślizgnął się i stracił piłkę.
  • 115.
  • Świetnie tym razem Ratón.
  • 116.
  • Nasi mają już chyba dość. Oby dotrzymali do karnych...
  • 115.
  • Widzew mógł wyjść z groźną akcją, ale świetnie zastopował ją Jaroch.
  • 114.
  • Bardzo niecelny strzał Szota. Już trochę siadły obie drużyny.
  • Co tutaj się dzieje... Niesamowity mecz oglądamy...
  • 113.
  • Bardzo złe dośrodkowanie Nunesa z rzutu wolnego. Od bramki Ratón.
  • 110.
  • Żółta kartka dla Szota.
  • 110.
  • Gikiewicz ratuje Widzew od utraty gola!
  • Gola nie ma. VAR zadziałał teraz na korzyść Wisły.
  • Ratón próbował kiwać się z Rondiciem i ten wybił mu piłkę. Ta wpadła do siatki.
  • 108.
  • Fatalny błąd Ratóna i bramka na 1-2.
  • 107.
  • Dobre zachowanie defensywy i od bramki zacznie Ratón.
  • 106.
  • Rzut rożny po indywidualnej akcji Pawłowskiego.
  • 106.
  • Rozpoczynamy drugą część dogrywki.
  • 105.
  • Pawłowski bardzo niecelnie z dystansu. Tym akcentem kończymy pierwszą część dogrywki.
  • 105.
  • Goku niecelnie z dystansu po solowej akcji.
  • Oczy się cieszą oglądając duet Carbó-Duda w dzisiejszym meczu.
  • 104.
  • Kapitalny dziś Duda skutecznie w defensywie.
  • Dalej to Wisła w natarciu. Zyskaliśmy nowe siły tym golem wyrównującym.
  • 103.
  • Sytuacyjny strzał Sobczaka po dośrodkowaniu Żyry mija minimalnie słupek bramki Widzewa!
  • 101.
  • Pawłowski niecelnie z rzutu wolnego.
  • 100.
  • Znów faul Szota. Tym razem tuż przed polem karnym Wisły. Do piłki podejdzie pewnie Bartłomiej Pawłowski.
  • 100.
  • Faul Szota stopuje groźny atak Widzewa.
  • 98.
  • Sobczak po dośrodkowaniu Dudy był sam przed Gikiewiczem, ale nie zdołał oddać strzału. To musi być przynajmniej uderzenie Szymona w tej sytuacji...
  • 96.
  • W ostatnim momencie Uryga przedłużył podanie i nie dał Rondiciowi dojść do sytuacji sam na sam z Ratónem.
  • 95.
  • Dobry powrót Goku do defensywy.
  • 93.
  • Rondić groźnie, ale wprost w Rodado, który wrócił się we własne pole karne. Po chwili niecelnie Nunes.
  • 92.
  • Zamieszanie w polu karnym, ale bez uderzenia.
  • Ruszyliśmy tak jakbyśmy dalej gonili wynik!
  • 91.
  • Świetna akcja Goku, ale tylko rzut rożny dla Wisły.
  • 90.
  • Rozpoczynamy pierwszą część dogrywki.
  • Niesamowite spotkanie przy Reymonta. Niech żałuje ten kogo nie ma.
  • Koniec regulaminowego czasu gry. Będziemy mieć dogrywkę.
  • Uff... Jakaś totalna farsa ze sprawdzaniem tej bramki na VAR.
  • BRAMKA UZNANA!
  • 90+23
  • Kartki dla Urygi i Szoty.
  • Sędzia podbiegł do monitora VAR. Nie wiemy narazie o co chodzi.
  • Piłkarze nie wytrzymali. Przepychanki na murawie.
  • VAR...
  • SCENY PRZY REYMONTA! Mamy wyrównanie!
  • Złe wyjście z bramki Gikiewicza i gol Rodado z okolic linii pola karnego.
  • 90+19
  • MAMY TO!!!! GOOOOOOOOL!!!!!
  • Álvaro Ratón w polu karnym rywala.
  • 90+18
  • Groźny stały fragment gry dla Wisły. Rozegrajmy go dobrze!
  • Znów leży piłkarz Widzewa. Niepotrzebne to...
  • 90+17
  • Świetna interwencja Gikiewicza po dośrodkowaniu Szota.
  • 90+16
  • Po rzucie rożnym niecelnie Uryga. Końcowe minuty meczu.
  • 90+16
  • Groźnie w polu karnym Widzewa, ale tylko rzut rożny po zblokowanym strzale.
  • 90+15
  • Kartka dla Kastratiego.
  • 90+14
  • Groźne dośrodkowanie Pawłowskiego, ale nikt nie zamknął wrzutki. W odpowiedzi daleka piłka do Rodado, ale uprzedził go Gikiewicz.
  • Niestety bardzo skutecznie broni się Widzew. My nie mamy za bardzo pomysłu na grę.
  • 90+12
  • Faul Carbó i kartka.
  • 90+10
  • Faul na Sobczaku tuż przy linii bocznej boiska.
  • 90+8
  • Diliberto i Cybulski zmienili Kuna i Klimka.
  • 90+7
  • W Wiśle Żyro zastąpił Alfaro.
  • 90+6
  • Znów zła wrzutka ze stałego fragmentu.
  • 90+5
  • Faul na Sobczaku. Rzut wolny z groźnej strefy dla Wisły. Dobrze tu wrzuć!
  • 90+3
  • Faul Carbó na Alvarezie. Teraz rzut rożny dla gości.
  • 90+2
  • Bardzo nieudane dośrodkowanie Szota.
  • 90+2
  • Rondić z kartką.
  • 90+2
  • Świetnie Duda odebrał piłkę Pawłowskiemu, a całą akcję zepsuł Goku.
  • To efekt przerwy zadymienia stadionu przez race i przerwy na VAR.
  • 90.
  • Minimum 17 minut doliczonych do drugiej połowy meczu.
  • 89.
  • Sobczak z kartką.
  • Zawodzimy w kluczowych momentach. Trochę tak wygląda różnica jakości między pierwszoligowcem, a ekstraklasowcem. Widzew, oprócz karnego, miał tylko jedną wypracowaną sytuację bramkową.
  • 88.
  • Świetnie wypracowaliśmy atak, ale fatalnie w pole karne wrzucał Alfaro.
  • 87.
  • Goku fatalnie z woleja. To również mogła być bramka wyrównująca.
  • 85.
  • Sobczak źle po dobrym dośrodkowaniu Alfaro. Sytuacja bramkowa...
  • 84.
  • Zmiany w Wiśle. Rodado i Jaroch zmieniają Sobczaka i Baenę i Krzyżanowskiego. Dawid Szot przeszedł na lewą obronę.
  • 83.
  • Rzut rożny dla gości.
  • Od bramki ze spalonego do ostatecznego prawidłowego gola z karnego minęło siedem minut. Ciekawe ile doliczy arbiter...
  • 80.
  • Pewnie wykonany rzut karny. Widzew prowadzi.
  • Do wykonania "jedenastki" szykuje się Bartłomiej Pawłowski.
  • 11 79.
  • Potwierdzone to co napisaliśmy przed momentem. Rzut karny dla gości.
  • W akcji bramkowej Uryga sfaulował rywala w polu karnym Wisły. Później do piłki doszedł Rondić i strzelił gola ze spalonego.
  • Gol nieuznany, ale będzie rzut karny dla Widzewa.
  • Sami możemy pluć sobie w brodę za niewykorzystane sytuacje. Inna sprawa, że druga połowa już nie jest tak dobra jak pierwsza w naszym wykonaniu.
  • Sędzia odgwizduje spalonego zawodnika Widzewa. Czekamy na decyzję VAR-u.
  • 73.
  • Seria ogromnych błędów w defensywie "Białej Gwiazdy" zamieniona na gola przez Rundicia.
  • 72.
  • Świetna interwencja Łasickiego. Nadal atakuje Widzew.
  • Na zegarze 71. minuta meczu.
  • Wracamy do gry.
  • Nadal czekamy na wznowienie gry.
  • 26 742 biletów sprzedanych na dzisiejszy mecz.
  • Przerwa w grze może nam odrobinę pomóc bo przed nią odrobinę zwolniliśmy z intensywności, a coraz groźniej atakował Widzew.
  • Przerwa w grze przez "piro" odpalone w sektorze gości.
  • 63.
  • Goku i Uryga w Wiśle zmieniają Bregu i Colleya. W Widzewie Rondić wchodzi za Sancheza.
  • 62.
  • Znów źle rozegraliśmy swój stały fragment gry.
  • 61.
  • Dobra akcja Wisły i zblokowane uderzenie Krzyżanowskiego. Rzut rożny.
  • Trochę wyżej wyszedł WIdzew i już nie czeka na to co zrobi Wisła.
  • 55.
  • Łasicki świetnie powalczył z Sanchezem i odebrał mu piłkę.
  • 55.
  • Rzut rożny dla Wisły. Dobrze, że odpowiadamy na ataki gości.
  • 54.
  • Ratón świetnie wyłapał zgraną piłkę po stałym fragmencie gry.
  • 54.
  • Seria stałych fragmentów gry dla gości.
  • 52.
  • Álvaro Ratón ratuje nas od utraty gola po świetnie rozegranym ataku gości i dośrodkowaniu na Jordi Sancheza. Z naszej przewagi mogło być wielkie nic gdyby napastnik gości zamienił świetne dośrodkowanie na gola.
  • 51.
  • Bregu na spalonym.
  • Mamy przewagę nad ekstraklasowym przeciwnikiem. Koniecznie w najbliższych minutach musimy udokumentować to golem!
  • 50.
  • Bardzo zły wybór Bregu, który uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego zamiast szukać dośrodkowania.
  • 49.
  • Kartka dla Nunesa po bardzo ładnej akcji Wisły.
  • 48.
  • Szybki odbiór na połowie rywala i dośrodkowanie na Bregu, który główkuje obok bramki. Drugą połowę zaczęliśmy na podobnej intensywności co pierwszą.
  • 47.
  • Carbó z dystansu nad poprzeczką.
  • 46.
  • Lecimy z drugą połową meczu. Walczyć!
  • W przerwie kolejna korekta w składzie gości. Kastrati wchodzi za Zielińskiego.
  • Bardzo dobre pierwsze 45 minut Wisły. Chyba pokusimy się o tezę, że najlepsze w tym roku. Jesteśmy drużyną optycznie lepszą i nie pozwalamy Widzewowi prawie na nic. Czekamy na drugą odsłonę meczu.
  • Pierwszą połowę kończymy kontrowersją. Dobrze powalczyliśmy pressingiem po stałym fragmencie gry i odebraliśmy piłkę pod polem karnym rywala. Sędzia zagwizdał jednak na przerwę.
  • 45+1
  • Rzut rożny dla Wisły.
  • 45.
  • Minimum minuta doliczona do pierwszej części meczu.
  • 45.
  • Duda celnie po bardzo dobrej akcji Wisły, ale skutecznie broni Gikiewicz.
  • 43.
  • Fatalny błąd popełnił Szota, ale nie potrafiliśmy tego wykorzystać.
  • 41.
  • Poszkodowany Łasicki po dośrodkowaniu Klimka.
  • 39.
  • Ostatnie upomnienie dla Krzyżanowskiego po faulu na skrzydle.
  • 38.
  • Kartka dla Colleya.
  • 35.
  • Pierwszy strzał Widzewa. Piłka leci z prawego skrzydła, ale pewnie łapie ją Ratón.
  • 35.
  • Kartkę ogląda Łasicki.
  • 33.
  • Kolejna akcja Wisły. Znów Bregu, ale trafia w spojenie!
  • 26.
  • Bregu uderzył nieznacznie obok słupka!
  • 24.
  • Faul Sancheza w ataku.
  • 23.
  • Daleki wrzut z autu na Sobczaka, który uderzając z półobrotu obił poprzeczkę bramki rywala! Było blisko otwierającej bramki!
  • 23.
  • Sobczak dobrze powalczył o piłkę przy linii końcowej boiska, ale wrzucił wprost w nogi rywala.
  • 21.
  • Po rzucie rożnym dobrze w polu karnym rywala odnalazł się Krzyżanowski, ale został nabity przez rywala. Od bramki Gikiewicz.
  • 18.
  • Carbó świetnie odebrał piłkę na połowie rywala i jeszcze lepiej wypatrzył Baenę. Ten źle kończy akcję zablokowanym uderzeniem. Pewnie piłkę złapał Gikiewicz.
  • 17.
  • Krzyżanowski spóźniony do Nunesa, ale ten źle wrzucił w pole karne. Od bramki Ratón.
  • 15
  • Mogliśmy wyjść z kontrą, ale rozegraliśmy ją fatalnie.
  • 15.
  • Udało nam się wybronić przed stałym fragmentem.
  • 14.
  • Fatalny błąd Bregu pod naszym polem karnym. Skórę uratował mu Colley. Będzie rzut rożny dla RTS-u.
  • Teraz w ataku Widzew.
  • 12.
  • Faul w ataku Dudy. Szkoda bo z groźną akcją mógł ruszyć Baena.
  • 12.
  • Tym razem Bregu fatalnie z rzutu rożnego.
  • 11.
  • Rzut rożny dla Wisły po tym jak w polu karnym powalony został Sobczak. Sędzia nie sięgnął po gwizdek.
  • Wisła w ataku pozycyjnym. Widzew na własnej połowie czeka co zrobimy.
  • 9.
  • Fatalne dośrodkowanie Baeny ze stojącej piłki.
  • 9.
  • Rzut wolny dla "Białej Gwiazdy" z bocznej strefy boiska.
  • Racowisko na sektorze "C".
  • 8.
  • Dobre zachowanie Colleya w defensywie.
  • 6.
  • Świetna interwencja Łasickiego stopuje groźną akcję Widzewa.
  • 4.
  • Dobra akcja Wisły, ale Baena niedokładnie wrzucił w pole karne. Po chwili świetnie Duda, ale trafił w rywala. Piłka spadła pod nogi Carbó, po rykoszecie będzie rzut rożny dla Wisły. Dobrze zaczęliśmy.
  • 3.
  • Dobra interwencja Łasickiego w obronie stopuje atak Pawłowskiego.
  • 2.
  • Daleka piłka do Sancheza. Pierwszy przy niej Ratón.
  • 1.
  • Już w 15 sekundzie "setka" przed Sobczakiem, który bardzo się pomylił. Sędzia podniósł chorągiewkę i odgwizdał pozycję spaloną napastnika Wisły.
  • 1.
  • Fantastyczna atmosfera na trybunach, aura typowo piłkarska. Nic tylko grać. Rozpoczynamy mecz. Walczyć Wisła!
  • Podobnie jak w piątek z GKS-em Tychy w pierwszej połowie atakujemy w stronę krakowskich Błoń.
  • Wisła zagra na czerwono-biało. Widzew na czarno.
  • Kapitanem Wisły jest dziś Igor Łasicki.
  • A oto skład Widzewa: Rafał Gikiewicz - Paweł Zieliński, Mateusz Żyro, Juan Ibiza, Luís Silva, Fábio Nunes, Fran Álvarez, Dominik Kun, Bartłomiej Pawłowski, Antoni Klimek, Jordi Sánchez. Ławka rezerwowych Widzewa: Ivan Krajčírik, Serafin Szota, Dawid Tkacz, Paweł Kwiatkowski, Noah Diliberto, Lirim Kastrati, Kamil Cybulski, Ignacy Dawid, Imad Rondić.
  • Oto skład, w jakim mecz rozpocznie Wisła: Álvaro Ratón - Dawid Szot, Igor Łasicki, Joseph Colley, Jakub Krzyżanowski, Ángel Baena, Marc Carbó, Kacper Duda, Jesús Alfaro, Dejvi Bregu, Szymon Sobczak. A to nasza ławka rezerwowych: Anton Cziczkan, Alan Uryga, Ángel Rodado, Michał Żyro, Eneko Satrústegui, Goku, Eneko Satrústegui, Mariusz Kutwa, Dawid Olejarka.
  • Przed nami piłkarskie święto i pucharowa rywalizacja Wisły z Widzewem.

Źródło: wislaportal.pl

Pomeczowe wypowiedzi trenerów

#WISWID: Trenerski dwugłos

21 godzin temu | 29.02.2024, 11:00

To była udana środa dla Wisły Kraków i jej kibiców. Biała Gwiazda zameldowała się w półfinale Pucharu Polski dzięki wygranej nad Widzewem 2:1. Zapraszamy na tekstowe podsumowanie meczu w wykonaniu trenerów Daniela Myśliwca i Alberta Rudé.

Daniel Myśliwiec - Widzew Łódź

„Zastanawiam się w sumie, co mogę państwu powiedzieć? Bardziej mam ochotę zadać pytanie, czy państwo widzieli kiedyś taki scenariusz? Odpowiedź będzie pewnie taka, że nie. Zadam trudniejsze pytanie. Czy ktoś był w stanie sobie wyobrazić taki scenariusz? I zakładam, że nawet ludzie z dużą wyobraźnią nie są w stanie sobie czegoś takiego wyobrazić, ale chyba za to wszyscy kochamy piłkę. Myślę, że Kraków dzisiaj bardziej niż Łódź. I w sumie nie wiem, czy jest sens, żebym się rozwodził jakoś na temat meczu czy kluczowych momentów, których było około 48. Jedna rzecz, którą mam w głowie, to zastanawiam się, co jeszcze mogę zrobić lepiej, żeby moja drużyna na sam koniec nie czuła się teraz tak, jak się czujemy i muszę zrobić wszystko, by być dla nich lepszym trenerem i osobą, która w takich momentach będzie w stanie im pomóc cieszyć się i napisać piękną historię, a nie dramatyczną historię. Na pewno bardzo ich szanuję za to jak zagrali przy tak krótkim czasie na regenerację i konfrontacji z drużyną, która nijak nie pasuje do pierwszej ligi, która ma swoją jakość, swoją intensywność piłkarską, którą dzisiaj zaprezentowali - szczególnie w końcówkach... Powiem krótko. Po prostu gratuluję bardzo gospodarzom. Napiszcie piękne zakończenie dla Was pięknej historii, a tutaj chyba zakończę, bo czego bym nie powiedział, to i tak nie zmniejszy prawdopodobnie odczuć negatywnych moich piłkarzy. Na pewno jest jedna bardzo, bardzo ważna rzecz, która chcę, żeby jeszcze raz wybrzmiała - bardzo ich szanuję za wiarę. Za to, że byli tak blisko pomimo takiego dużego zmęczenia i takich dużych trudności w przygotowaniach do tak ważnego dla nas meczu. I dziękuję też naszym kibicom, bo myślę, że zasłużyli też na nagrodę, a my jej im nie daliśmy” - podsumował.

Na pytanie, czym Wisła zaskoczyła rywala i jakie są powody tego, że Widzew na zbyt dużo pozwalał gospodarzom w polu karnym, odpowiedział: „Z tą drugą tezą nie do końca bym się zgodził, bo myślę, że w wielu momentach w obronie pola karnego byliśmy odpowiednio na pozycji. Może nie reagowaliśmy na tyle szybko, żeby Wisła nie była w stanie oddać strzału na bramkę, ale patrząc na kontekst, to jeszcze raz wrócę do naszych przygotowań i dwóch dni, gdy mierzyliśmy się z dwoma różnymi filozofiami: Górnika jest ofensywna, ale nastawiona na kontrataki. Inną przestrzeń chcieliśmy z Górnikiem wykorzystać, czyli przestrzeń między liniami. Z Wisłą, żeby grać skutecznie i tworzyć wiele sytuacji, to trzeba było korzystać z przestrzeni za linią obrony. W związku z tym, że mieliśmy niewiele czasu, aby zmienić myślenie piłkarzy i nie w sensie werbalnym, bo to oczywiście wybrzmiało na naszych odprawach, ale jeśli piłkarz przy zmęczeniu nie będzie w stanie tego przetrenować, to moglibyśmy 40 razy mówić, a i tak odruch będzie taki, żeby grać między linie. Zmierzając do odpowiedzi na pierwsze pytanie: Wisła nas nie zaskoczyła, tylko ja nie byłem w stanie na tyle na pełnej intensywności wdrożyć te odruchy, które mogłyby nam pomóc, a nie przeszkodzić. Bardzo dobry pressing, gdzie zmieniliśmy znów strukturę, żeby ułatwić nam odbiór piłki. Wisła uciekała się też do bezpośredniej gry. My po odbiorze zagrywaliśmy od razu piłkę tam, gdzie Wisła szybko reaguje, bo to widać dużą zmianę in plus po zmianie trenera w Wiśle, że bardzo szybko reagują na stratę. I mają dużą liczbę piłkarzy w środku pola. My tam zagrywaliśmy odruchowo piłkę, czyli tam, gdzie chcieliśmy odruchowo zagrywać piłkę w meczu z Górnikiem Zabrze. To jest jeden z przykładów. Nie wiem, czy jest sens, żebym podawał kolejne. Generalnie styl Wisły, jakość Wisły nie były dla nas zaskoczeniem. Faza finalizacji, czyli zagranie piłki w momencie, kiedy nie ma miejsca do zagrania piłki prostopadłej, do boku, wcięcia się środkowych pomocników, rotacji środkowych pomocników. Przeładowanie prawej strony, na co też zresztą chcieliśmy reagować naszym ustawieniem, to są wszystkie rzeczy, które są bardzo widoczne, powtarzalne, nieprzypadkowe. Efekt pracy gospodarzy. Mogę tylko żałować, że nie mieliśmy dnia, dwóch, żeby się jeszcze lepiej na to przygotować. Nie w sensie teoretycznym, tylko w sensie praktycznym. Wtedy myślę, że obraz gry byłby inny. Nie było ciężko przewidzieć takiego scenariusza w pierwszej połowie. Najważniejsze dla nas było te momenty przetrwać. Dlatego wracając jeszcze raz do odpowiedzi, tego, że pozwoliłem nie zgodzić się z tą tezą, to przy dyspozycji naszej drużyny i przy tym, co prezentuje Wisła, to mimo wszystko byłem w stanie w tym okresie zaakceptować taki efekt finalny”.

Albert Rudé - Wisła Kraków

„Powiem bardzo krótko : myślę, że graliśmy dobry mecz przeciwko dobrej drużynie. W mojej opinii to był piękny mecz. Wreszcie udało się uzyskać coś bardzo ważnego dla naszych kibiców i dla naszej szatni. Jestem bardzo szczęśliwy z tego powodu” - zaczął.

Zdaniem opinii publicznej Wisła powinna poradzić sobie lepiej na tle drużyny z Ekstraklasy i w ostatecznym rozrachunku można uznać, że tak właśnie było. Co na ten temat uważa szkoleniowiec z R22? „Po tym doświadczeniu i porównując mecze z rywalami z I ligi ze spotkaniem z Widzewem, z przeciwnikiem z Ekstraklasy, to muszę powiedzieć, że presja ze strony rywala była tym razem większa, bo miał on w sobie dużo jakości. Sposób w jaki chcemy grać jest jednak podobny do tego, co prezentował przeciwnik. Było to spotkanie, które bardzo mi się podobało. Musimy dalej pracować nad naszą pryncypiami, by pokazywać podobny poziom w lidze. To tam jest nasz główny cel na ten sezon” - mówił.

Już w sobotę Wiślaków czeka mecz w Opolu z Odrą. Jak będą wyglądały przygotowania do tego starcia? „Najpierw powiem o aspekcie fizycznym. Przygotowaliśmy ten zespół na takie granie, by grać wysokim pressingiem, nawet przez 120 minut. Pokazaliśmy, że jesteśmy na to gotowi. Teraz przed nami krótki czas na regenerację. Nie spodziewaliśmy się dogrywki, więc musimy sobie z tym poradzić w najlepszy możliwy sposób, bo przed nami naprawdę ważne spotkanie. Jeżeli zaś chodzi o naszą stronę mentalną, to mam takie spostrzeżenie. Co zmieniło się między naszym ostatnim meczem domowym a tym dzisiejszym? Było bardzo mało czasu i w tak krótkim czasie nie możesz zmienić praktycznie nic. To pokazuje, że ten mecz to nie tylko zasługa taktyki czy pracy, a mentalności. W lidze mamy na sobie bardzo dużo presji, mamy przed sobą jasny cel nadrzędny, jesteśmy wielkim klubem. W przyszłości z tą presją musimy nauczyć się walczyć. Dziś był trochę inny scenariusz. To było nasze marzenie, by trafić do półfinału Pucharu Polski, chcieliśmy się dobrze bawić. Graliśmy swoje, bawiliśmy się grą, zagraliśmy fantastyczny mecz. To będzie teraz wyzwanie, by sprostać presji. Do tego potrzebne nam będzie odpowiednie nastawienie i mentalność, żeby utrzymać takie to również w lidze. Dzięki temu musimy osiągnąć cel, który mamy przed sobą” - tłumaczył.

Dziennikarzy ciekawiło, jakie słowa do swoich podopiecznych skierował trener przed dogrywką: „Przekazałem mojemu zespołowi, żeby zawodnicy podeszli do niej z odpowiednim nastawieniem. W dogrywkach nie zawsze chodzi bowiem o taktykę, czasami ważniejsza jest mentalność. Mamy pewne zasady, których chcę, żebyśmy się trzymali, jeżeli chodzi o mentalność tej drużyny. W każdym meczu, na każdym treningu, w każdej sytuacji pracujemy nad nimi, żeby to weszło w nawyk. Jest to proces, ale wydaje mi się, że jesteśmy na dobrej drodze” - zaznaczył.

Atmosfera na trybunach była niesamowita, co podkreślił także trener w swojej wypowiedzi: „Było po prostu niesamowicie, po prostu niesamowicie. Jestem z tego dumny. Tak jak mówiłem ostatnio, kibice napędzali nas, abyśmy strzelili tego gola. Ostatnio nie udało się, a teraz to już nam wyszło. Kibice byli z nami, wspierali nas. Doświadczenie czegoś takiego sprawiło, że bardzo cieszyłem się z tego widoku” - kontynuował.

Niecelne zagranie Alvaro Ratona przyniosło bramkę dla Widzewa, której ostatecznie arbiter nie uznał. Jak sytuacja ta wyglądała ze strony trenera? „Tak, jak wiecie, chcemy rozgrywać swoje akcje od bramkarza i podejmować to ryzyko w rozgrywaniu piłki, by później w ostatniej tercji boiska mieć przewagę, ale musimy też pamiętać o tym, że czasami to ryzyko jest zbyt duże. Alvaro wie doskonale, że popełnił w tej sytuacji błąd. Jest profesjonalistą, ma wielkie doświadczenie. Nie muszę mu mówić, że ten błąd popełnił, on to wie. Jest bardzo silny mentalnie, będzie nadal pracować nad rozgrywaniem od tyłu, by podobne błędy już się oczywiście nie przytrafiły” - zakończył.


Źródło: wislakrakow.com

Albert Rudé: - To był piękny mecz

Czwartek, 29 lutego 2024 r.


- To było dobre spotkanie przeciwko dobrej drużynie. W mojej opinii to był piękny mecz. Wreszcie udało się uzyskać coś bardzo ważnego dla naszych kibiców i dla naszej szatni - mówił na konferencji prasowej, po wygranym spotkaniu pucharowym z Widzewem Łódź trener zespołu Wisły Kraków - Albert Rudé.

- Porównując starcia z rywalami z pierwszej ligi z dzisiejszym meczem, z przeciwnikiem z Ekstraklasy, muszę powiedzieć, że presja ze strony rywala była dziś większa, bo miał on w sobie dużo jakości. Sposób w jaki chcemy grać jest jednak podobny do tego, co prezentował rywal. Było to spotkanie, które bardzo mi się podobało. Musimy dalej pracować nad naszą filozofią, by pokazywać podobny poziom w lidze. To tam jest nasz główny cel na ten sezon - dodał Rudé.

- Przygotowaliśmy ten zespół na takie granie. By był intensywny, by grać wysokim pressingiem, nawet przez 120 minut. Dziś pokazaliśmy, że jesteśmy na to gotowi. Teraz przed nami krótki czas na regenerację, nie spodziewaliśmy się dogrywki. Teraz musimy sobie z tym poradzić w najlepszy możliwy sposób, bo przed nami bardzo ważne spotkanie. Jeżeli zaś chodzi o nasz "mental" to mam takie spostrzeżenie. Między ostatnim spotkaniem ligowym, a dzisiejszym było bardzo mało czasu. W tak krótki okres nie da się zmienić praktycznie nic. To pokazuje, że dzisiejszy mecz to niekoniecznie zasługa taktyki, czy pracy, a mentalności tej drużyny. W lidze mamy na sobie bardzo dużo presji, mamy przed sobą jasny cel nadrzędny, jesteśmy wielkim klubem. W przyszłości z tą presją musimy nauczyć się walczyć. Dziś był trochę inny scenariusz. Marzyliśmy o tym by trafić do półfinału Pucharu Polski, chcieliśmy się dziś dobrze bawić. Graliśmy swoje, bawiliśmy się grą, zagraliśmy fantastyczne spotkanie. To będzie nasze wyzwanie - by sprostać presji. Do tego potrzebne nam będzie odpowiednie nastawienie. Musimy przenieść takie występy na ligę i dzięki nim osiągnąć cel, który mamy przed sobą postawiony - powiedział ponadto Hiszpan.

- W dogrywkach nie zawsze chodzi o taktykę, czasami ważniejsza jest mentalność. To przekazałem zespołowi przed dogrywką, żeby podeszli do niej z odpowiednim nastawieniem. Mamy pewne zasady, których chcę żebyśmy się trzymali, jeżeli chodzi o mentalność tej drużyny. W każdym meczu, na każdym treningu, w każdej sytuacji pracujemy nad nimi, żeby to się wykrystalizowało. Jest to proces, ale wydaje mi się, że jesteśmy na dobrej drodze - mówił Rudé.

- Atmosfera na trybunach była niesamowita. Tak jak mówiłem ostatnio, kibice pchnęli nas do tego wyrównującego gola. Ostatnio nie udało się go strzelić, dziś już tak. Jestem z tego dumny. Dziś było tak samo jak ostatnio, ale udało się strzelić w końcówce. Kibice byli z nami, wspierali nas, byli cały czas za nami. Doświadczanie tego dało mi wiele satysfakcji - przyznał.

Na zakończenie zapytano jeszcze trenera o słuszność gry od bramki, bo gdyby nie błąd zawodnika Widzewa i analiza VAR, to po stracie piłki przez Álvaro Ratóna to Wisła w dogrywce przegrywałaby.

- Chcemy rozgrywać swoje akcje od bramkarza i podejmować to ryzyko w rozgrywaniu piłki, by później w ostatniej tercji boiska mieć przewagę. Musimy jednak pamiętać o tym, że czasami to ryzyko jest zbyt wielkie. Álvaro wie, że popełnił w tej sytuacji błąd. Jest profesjonalistą, ma wielkie doświadczenie. Nie muszę mu mówić, że ten błąd popełnił, on to wie. Jest bardzo silny mentalnie, będzie nadal pracować nad rozgrywaniem od tyłu, by podobne błędy już się nie przydarzyły - zakończył trener Rudé.



Źródło: wislaportal.pl


Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Szymon Sobczak: - Na końcu to my jesteśmy zwycięscy

Czwartek, 29 lutego 2024 r.


- Bez zmęczenia, bez poświęcenia, nie ma zwycięstw. I to chyba najlepiej podsumowuje to spotkanie. Bardzo dobry mecz. Już w pierwszej połowie powinniśmy zdobyć bramkę, potem musieliśmy gonić wynik, ale pokazaliśmy charakter i o to właśnie chodzi - powiedział zdobywca zwycięskiej dla Wisły bramki w meczu pucharowym z Widzewem, a więc Szymon Sobczak.

- Nie ma znaczenia, że jesteśmy z pierwszej ligi. Jesteśmy Wisła Kraków i każda drużyna, która tutaj przyjeżdża, ma obawy i pokazaliśmy dlaczego. Przez większość spotkania graliśmy swoją piłkę, to co ostatnio podkreślałem. Oczywiście były błędy, ale na końcu to my jesteśmy zwycięscy i przede wszystkim przed tą publicznością, która widać w jakiej ilości dopisała. Fantastyczny mecz i tylko tyle można powiedzieć - dodał.

Sobczaka zapytano, czy grał kiedykolwiek w tak... długim spotkaniu. Bo przypomnijmy, że do drugiej połowy sędziowie doliczyli aż 17 minut, a przecież potem była jeszcze dogrywka.

- Zdarzało się tak, ale dopóki piłka w grze... Chcieliśmy to rozstrzygnąć. Jeszcze przed drugą częścią dogrywki mówiłem - załatwmy to w meczu i to się udało. Jestem bardzo szczęśliwy - przyznał wiślak.

Zapytany zaś na kogo teraz z trójki Jagiellonia, Pogoń, Piast chciałby trafić, odpowiedział: - Bez różnicy. Wcześniej chciałem zagrać z Legią, później z Lechem. Tych drużyn już nie ma, a żeby podnieść puchar trzeba wygrywać z każdym. Co da losowanie - weźmiemy i jesteśmy gotowi. Jest trochę czasu na radość. To jest ważny aspekt piłki, tego że po zwycięstwie jest czas na radość, a potem jest czas na pracę - zakończył Szymon Sobczak.

Źródło: Polsat Sport

Źródło: wislaportal.pl


Galeria sportowa