1950.07.22 Legia Warszawa - Wisła Kraków 1:2

Z Historia Wisły

1950.07.22, mecz towarzyski, Warszawa, Stadion Wojska Polskiego,
CWKS Warszawa 1:2 (0:1) Gwardia Kraków
widzów:
sędzia: Naporski z Łodzi
Bramki
Kazimierz Górski 8'


1:0
1:1
1:2

45' Cichocki
76' Zdzisław Mordarski
CWKS Warszawa
3-2-5
Skromny
Piotrowski Grafika:Kontuzja.png Grafika:Zmiana.PNG (Zieliński)
Henryk Serafin
Łyszczerz
Orłowski
Oprych
Sąsiadek
Wojciechowski II
Górski
Olejnik
Ochmański

trener: Wacław Kuchar
Gwardia Kraków
3-2-5
Jerzy Jurowicz
Eugeniusz Wójcik
Maruszkiewicz (Gwardia Warszawa)
Leszek Snopkowski
Mieczysław Szczurek
Jan Wapiennik
Olszewski (Gwardia Warszawa)
Mieczysław Gracz
Cichocki (Gwardia Warszawa)
Józef Kohut
Zdzisław Mordarski

trener: Josef Kuchynka

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl


Relacje prasowe

"Przegląd Sportowy" z 1950, nr 58

Piłkarze Gwardii zdobyli Puchar Prezydenta R.P. CWKS przegrał tradycyjny mecz 1:2

GWARDIA - CWKS 2:1 (1:0). Bramki dla Gwardii: Cichocki w 45 min. i Mordarski w 76 min., dla CWKS - Górski w 8 min. Sędziował Naporski z Łodzi.


GWARDIA: Jurowicz, Wójcik, Maruszkiewicz, Snopkowski, Szczurek, Wapiennik, Olszewski, Gracz, Cichocki, Kohut, Mordarski.

CWKS: Skromny, Piotrowski (Zieliński), Serafin, Łyszczerz, Orłowski, Oprych, Sąsiadek, Wojciechowski II, Górski, Olejnik, Ochmański.


Rozegrany w dniu Święta Odrodzenia tradycyjny mecz piłkarski o Puchar Prezydenta między reprezentacjami Gwardii i Wojska zakończył się zwycięstwem gwardzistów 2:1. Zwycięski zespół reprezentowany był przez I-ligową drużynę krakowską zasiloną kilku najlepszymi piłkarzami kandydata do drugiej ligi - Gwardii warszawskiej. Wojskowych reprezentował ligowy zespół warszawskiego CWKS.

Mecz czołowych zespołów polskich pozbawiony "pieprzyka"- walki o punkty - było mimo to widowiskiem, które mogło zadowolić wielu fachowców. Nie "zwracano" jak w wielu meczach ligowych uwagi na nogi przeciwnika, więcej myślano o piłce (jedyny wyjątek faul Mordarskiego na Piotrowskim, którego zniesiono z boiska). Skutek był taki, że widziało się wiele bardzo ładnych akcji. Brak im jednak było wykończenia w postaci strzałów, które przecież dostarczają widzom najwięcej emocji.

Poziom widowiska obniżył znacznie padający prawie przez cały czas deszcz. Rozmokłe boisko utrudniało poruszanie się graczom, mokra piłka - w miarę zbliżania się do końca spotkania - była coraz bardziej nieposłuszna. Że w tych warunkach mecz stał na dobrym poziomie, jest zasługą graczy, którzy prócz niezłej techniki wykazywali bardzo dobrą kondycję. Za nieposłuszną piłką biegali do ostatniego gwizdka z ambicją, jaką chcielibyśmy podziwiać na każdym spotkaniu ligowym.

Sukces Gwardii jest zasłużony, choć z gry nie było widać, by zwycięstwo jej miało przypaść w udziale. CWKS w polu nie był gorszym zespołem. Kombinował składnie do pola karnego, co na śliskim terenie nie było celowe. Warszawianie przekombinowali wiele okazji do zdobycia bramki. Do zmarnowania tych pozycji przyczyniła się również niedyspozycja strzałowa Ochmańskiego. "Pikuś" nie dochodził do piłki, tak, jak to wiele razy widzieliśmy, ale przekładał ją z jednej nogi na drugą, a wtedy "wyrastała" trzecia , należąca do gwardzisty.

Gwardziści też nie oddali za wiele strzałów, ale decydowali się na nie znacznie częściej. Wynikiem tego zwycięstwo.

Bramki padły w dość niecodziennych okolicznościach. Bramkarze usprawiedliwieni są ciężką i oślizgłą piłką, która "leciała" im z rąk. Pierwsza bramka padła w ostatniej minucie gry przed przerwą. Cichocki strzelał z dużej odległości i zdawało się, że Skromny zatrzyma piłkę bez trudu. Tymczasem wyślizgnęła się ona z rąk i uciekła przed usiłującym uczynić poprawkę Skromnym, który w dodatku poślizgnął się. Wyrównującą bramkę zdobył Górski. Daleki strzał z wolnego, wykonywany przez Serafina, Jurowicz odbił z największym trudem. Nadbiegający Górski główką wpakował piłkę do siatki obok wybiegającego bramkarza Gwardii. Zwycięska bramka gwardzistów padła znów po wolnym. Serafin zatrzymał nieprawidłowo Olszewskiego na linii pola karnego. Wolny egzekwował Gracz. Podał do nieobstawionego Mordarskiego, a ten znalazł w "murze" CWKS lukę, której nie widział Skromny.

Bramka Mordarskiego zdecydowała o losach Pucharu Prezydenta R.P. Otrzymała go z rąk gen. dywizji Rotkiewicza Gwardia.