1955.11.27 Ruch Chorzów - Wisła Kraków 3:0

Z Historia Wisły

1955.11.27, I liga, 22. kolejka, Chorzów,
Ruch Chorzów 3:0 (0:0) Wisła Kraków
widzów: ok. 6.000
sędzia: Nalepa ze Stalinogrodu
Bramki
Wiśniewski 58'
Wiśniewski 70'
Pohl II 75'
1:0
2:0
3:0
Ruch Chorzów
3-2-5
Wyrobek
Glebur
Bartyła
Bomba
Suszczyk
Mateja
Pohl I
Tim
Alszer
Pohl II
Wiśniewski

trener: Adam Niemiec
Wisła Kraków
3-2-5
Jerzy Jurowicz
Jerzy Piotrowski
Mieczysław Dudek
Ryszard Budka
Leszek Snopkowski
Ryszard Jędrys
Marian Machowski
Zbigniew Kotaba
Zdzisław Mordarski
Antoni Rogoza Grafika:Zmiana.PNG (Kazimierz Budek)
Stanisław Adamczyk

trener Mieczysław Gracz

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Spis treści

Relacje prasowe

"Przegląd Sportowy" z 1955.11.28

I bez Cieślika Ruch wygrał z Wisłą

STALINOGRÓD, 27.11 (tel. wł.) Ruch Chorzów - Wisła Kraków 3:0 (0:0). Bramki zdobyli w 58 i 70 min. Wiśniewski, w 75 min. Pohl II. Sędziował Matuszewski z Bydgoszczy. Widzów 5.000.

Ruch: Wyrobek, Glebur, Bartyła, Bomba, Suszczyk, Mateja, Pohl I, Tim, Alszer, Pohl II, Wiśniewski.

Wisła: Jurowicz, Piotrowski, Dudek, Budka, Snopkowski, Jędrys, Machowski, Kotaba, Mordarski, Rogoza (Budek), Adamczyk

Ostatni mecz o mistrzostwo I ligi przynieść miał dwa rozstrzygnięcia: która drużyna zajmie trzecie miejsce w lidze i który z jej napastników zostanie królem strzelców. Zgodnie z przewidywaniami trzecią lokatę zdobył Ruch, a królem strzelców pozostał Hachorek, ponieważ jego największy rywal w tabeli strzelców - Cieślik nie zjawił się w niedzielę na boisku.

5.000 widzów przybyłych na ten mecz stanowili najzagorzalsi kibice Ruchu, których nawet przenikliwe zimno nie odstraszyło od skontrolowania formy drużyny chorzowskiej przed jej wyjazdem na tournee do Francji. Ocena wypadła dodatnio i gdy opuszczaliśmy stadion słyszeliśmy następujące opinie kibiców: - "Jeżeli tak będą grać we Francji, to nie przyniosą nam wstydu".

Mimo nieobecności Cieślika atak Ruchu grał wczoraj bardzo dobrze, inicjując raz po raz składne akcje. Zwłaszcza po przerwie zagrania linii ofensywnej gospodarzy były bardzo dokładne, a trzy zdobyte bramki padły jak dojrzałe jabłka z drzewa: w wyniku wypracowanych sytuacji. Prym wiedli Alszer, Wiśniewski i Suszczyk. Ta trójka nadawała ton całej grze - ton zdecydowanie ofensywny.

Krakowscy goście ograniczyli się do wzmożonej defensywy, w ataku Wisły tylko jeden jedyny Mordarski przez cały mecz był wysunięty do przodu. Wisła ustępowała Ruchowi zdecydowanie pod względem szybkości a na ośnieżonym boisku wychodziły tym bardziej rażąco na jaw braki techniczne niektórych jej młodych zawodników.

Już po kwadransie meczu Ruch mógł prowadzić 3:0, bowiem posiadał w tych pierwszych minutach trzy murowane pozycje, niestety nie było Cieślika, który by wykończył te akcje. Gospodarze rozpoczęli mecz z wiatrem i gdy po 45 minutach gry nie potrafili zapewnić sobie prowadzenia, można się było obawiać po przerwie, że do głosu dojdą krakowianie. A tymczasem pod wiatr zagrał Ruch jeszcze lepiej i zasłużenie zdobył trzy bramki. (Druga jednak zdobyta zostaje przez Wiśniewskiego z podania Pohla, który znajdował się na pozycji spalonej).

Zwycięstwo Ruchu jest najzupełniej zasłużone. Dzięki energicznemu finiszowi w końcówce mistrzostw drużyna Cieślika zajęła ostatecznie trzecie miejsce.

Cieślik nie wystąpił wczoraj na boisku. bowiem kierownictwo Ruchu nie chciało narazić go na ewentualne odnowienie niezaleczonej jeszcze całkowicie kontuzji. Ruch wyjeżdża w poniedziałek do Warszawy, skąd w środę uda się w drogę do Francji. Pierwszy mecz rozegra 4 grudnia w mijscowości Longwy z reprezentacją okręgu FSGT, zaś w poniedziałek 5 grudnia zmierzy się ze znanym w Polsce RC Lens.

Trzeci i ostatni mecz rozegra w miejscowości Asgenlej położonej w pobliżu Paryża. Do Francji wyjeżdża 15 zawodników, to znaczy cała drużyna, która grała przeciw Wiśle plus Cieślik oraz rezerwowi Regula, Kubicki i Brajter.

Istniała początkowo koncepcja by do Francji pojechali również Pleda, Pala i Ksoi, którzy po odbyciu służby wojskowej podpisali ponownie zgłoszenia do macierzystego klubu. Dla trójki tej jednak nie zdążono w porę załatwić formalności.

Nastroje w zespole przed wyjazdem są dobre, wszyscy cieszą się na daleką podróż, na piękną Francję.

Wspomnienia

Jerzy Jurowicz

Rozgrywki ligowe zbliżały się tymczasem do końca.

- Tym razem to już naprawdę mój ostatni mecz.

Postanowienie to podjąłem przed zawodami z chorzowskim Ruchem. Graliśmy w Chorzowie zaległe spotkanie w tydzień po zakończeniu mistrzostw. Smutny, listopadowy dzień sprzyjał nastrojom pożegnania się z boiskiem. Tym mocniej też przeżyłem to spotkanie, w którym zresztą kilkakrotnie przychodziły mi z pomocą poprzeczki i słupek. Ruch wystąpił bez Cieślika, ale zdaniem kibiców rozegrał przeciwko Wiśle najlepszy mecz w sezonie.

Po zdobyciu drugiej bramki dla gospodarzy radość i podniecenie publiczności śląskiej zdawały się nie mieć granic. Kapelusze, czapki, szaliki wylatywały w powietrze, trybuny stadionu rozbrzmiewały okrzykami i kipiały wrzawą. Zawodnicy wydobywali z siebie resztki sił i jak opętani uganiali za piłką. W tej chwili właśnie prowadził ją przy nodze środkowy napastnik Ślązaków. Celne podanie do prawoskrzydłowego, który z kolei wypuścił w uliczkę nadbiegającego łącznika. Ten przedryblował naszego pomocnika i podał piłkę na pole karne, gdzie pojawił się znów grający na środku ataku Alszer. Ledwo dotykając piłki w biegu przedłużył on podanie na lewe skrzydło. Tam dopadł ją Pohl II, przebiegł kilka kroków i nie patrząc prawie na bramkę strzelił. Zanów zatrzepotała siatka… To, co nastąpiło później można by chyba porównać z jakąś detonacją. Wszyscy, którzy znajdowali się na stadionie krzyczeli, gwizdali, wiwatowali…

Jeszcze kilkanaście minut gry i końcowy gwizdek sędziego oznajmił tym razem dla mnie już nie tylko zakończenie kolejnego spotkania…

Źródło: Jerzy Jurowicz, Pamiętniki