1987.08.15 Concordia Knurów - Wisła Kraków 3:2

Z Historia Wisły

Wersja z dnia 06:31, 19 lis 2019; PawelP (Dyskusja | wkład)
(różn) ← Poprzednia wersja | Aktualna wersja (różn) | Następna wersja → (różn)
1987.08.15, II Liga, 2. kolejka, Knurów, Stadion Concordii,
Górnik Knurów 3:2 (0:1) Wisła Kraków
widzów: 2.000-3.000
sędzia: M. Bartnikowski z Wałbrzycha
Bramki


Janduda 65'
Janduda (g) 79'
Podolski (w) 83'
0:1
0:2
1:2
2:2
3:2
5’ (g) Zdzisław Strojek
52’ Kazimierz Moskal



Górnik Knurów
4-4-2
K. Sulski
Gałach
Podolski
Sałasiński grafika: Zmiana.PNG (46' Siwiec)
Jegor
Krettek
Klimek grafika: Zmiana.PNG (78' Skolargus)
Koźlik
Żurek
Janduda
Zagórski

trener:
Wisła Kraków
4-3-3
Robert Gaszyński
Marek Motyka
Zenon Małek
Robert Markowski
Jarosław Giszka
Leszek Lipka
Jacek Mróz
Dariusz Wójtowicz
Kazimierz Moskal
Marek Świerczewski grafika: Zmiana.PNG (38’ Marcin Jałocha)
Zdzisław Strojek

trener: Aleksander Brożyniak

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl


„Dziennik Polski” nr 188 anons, 189 relacja.

Relacje prasowe

Echo Krakowa. 1987, nr 157 (14/15/16 VIII) nr 12457

Futboliści „Białej gwiazdy” mieli lepszy start niż hutnicy, w inaugurującym pojedynku zdobył komplet punktów. Teraz czeka ich o wiele trudniejsze zadanie. Wystąpią bowiem w Knurowie przeciwko tamtejszemu Górnikowi, jednemu z ubiegłorocznych kandydatów na awans do ekstraklasy. Z obawą będziemy oczekiwać na wynik tej konfrontacji.


Echo Krakowa. 1987, nr 158 (17 VIII) nr 12458

GÓRNIK Knurów — WISŁA 3:2 (0:1), Bramki strzelili: dla gospodarzy — Paweł Janduda w 65 i 78 min., Waldemar Podolski w 83 min. dla gości — Zdzisław Strojek w 5 i Kazimierz Moskal w 52 min.

Można mówić bez przesady o godzinie szczęścia wiślaków. Po składnej akcji już w 5 minucie objęli prowadzenie i gdy w 52 min Moskal podwyższył wynik na 2:0 wydawało się, że zwycięstwo mają krakowianie w kieszeni. Nagle jednak piłkarze „Białej gwiazdy” stracili impet, i oddali całkowicie inicjatywę zespołowi gospodarzy, który zdołał uzyskać trzy gole, przy czym ten ostatni wpadł na kilka minut przed końcem, z rzutu wolnego, który Podolski egzekwował aż z odległości 30 m. Szkoda straconych punktów, zaprzepaszczonej szansy cennego zwycięstwa.