2006.03.04 Wisła Kraków - Dyskobolia Grodzisk 2:1

Z Historia Wisły

2006.03.04, Orange Ekstraklasa, 18. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 18:00
Wisła Kraków 2:1 (1:0) Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski Grafika:Dyskobolia Grodzisk herb.gif
widzów: 10.000
sędzia: Tomasz Mikulski z Lublina
Bramki
Paweł Kryszałowicz 8’
Paweł Kryszałowicz 72’

1:0
2:0
2:1


85' Tomasz Zahorski
Wisła Kraków
Radosław Majdan
Marcin Baszczyński
Tomasz Kłos
Maciej Stolarczyk
Dariusz Dudka
Jakub Błaszczykowski grafika: Zmiana.PNG (77’ Grafika:Zk.jpg Nikola Mijailović)
Norbert Varga grafika: Zmiana.PNG (43’ Radosław Sobolewski)
Mauro Cantoro
Marek Zieńczuk
Jean Paulista grafika: Zmiana.PNG (67’ Grafika:Zk.jpg Paweł Brożek)
Grafika:Zk.jpg Paweł Kryszałowicz

trener: Dan Petrescu
Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski
Sebastian Przyrowski
Vlade Lazarevski Grafika:Zk.jpg grafika: Zmiana.PNG (78’ Adrian Sikora)
Mate Lacić Grafika:Zk.jpg
Panče Ḱumbev
Rafał Lasocki
Piotr Piechniak
Igor Kozioł
Marcel Lička
Jarosław Lato grafika: Zmiana.PNG (53’ Marcin Radzewicz)
Piotr Rocki Grafika:Zk.jpg
Bartosz Ślusarski grafika: Zmiana.PNG (84’ Tomasz Zahorski)

trener: Werner Lička
W 8. minucie Marek Zieńczuk nie wykorzystał rzutu karnego (Sebastian Przyrowski obronił).

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl


== Źródło: The White Star Division

==

Spis treści

Zaczynamy! W sobotę Wisła - Groclin!

Po zimowej przerwie wznawiają rozgrywki piłkarze Orange Ekstraklasy. W swoim pierwszym spotkaniu o punkty, drużyna Wisły Kraków podejmować będzie największe rozczarowanie poprzedniej rundy – Groclin Grodzisk Wielkopolski.

Groclin zajmuje dopiero 12 miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 19 punktów (stosunek bramek 21-26). W rundzie jesiennej, pod wodzą Jerzego Engela, Biała Gwiazda pokonała biało-zielonych 4:2. Bramki dla Wisły zdobywali wtedy: Tomasz Frankowski (dwie), Paweł Brożek i Marek Zieńczuk. Dla gospodarzy: Bartosz Ślusarski i Pance Cumbev.

Od tego czasu w obu klubach sporo się zmieniło, przybyli nowi piłkarze, zmienili się trenerzy. Dodatkowym smaczkiem sobotniego spotkania powinien być powrót na Reymonta Wernera Liczki, byłego szkoleniowca Wisły. Zapytany o to czy ma Wiśle coś do udowodnienia, trener Liczka odpowiedział - W żadnym wypadku. Nie jestem już trenerem krakowian od ponad pół roku, więc nie ma mowy o podtekstach. Udowodnić to mogą piłkarze, którzy chcą przełamać kompleks spotkań z mistrzem Polski. Przecież od kilku lat Groclin za każdym razem przegrywa z ,,Białą Gwiazdą’’ dotkliwie. Nie wiem, co jest tego przyczyną. Może brak wiary w pokonanie rywala. (cytat za www.dyskobolia.pl)

Drużyna z Grodziska od początku sezonu przeżywa poważne kłopoty kadrowe. Obecnie na urazy narzekają Radek Mynar, Mico Vranjes i Dariusz Gęsior. W przerwie zimowej drużynę z Wielkopolski wzmocniło kilku piłkarzy, wśród których na uwagę zasługuje na pewno syn trenera Wernera Liczki – Marcel. Bramkostrzelny zawodnik pokazał się na polskich boiskach z dobrej strony, broniąc barw Górnika Zabrze. Groclin rozegrał w przerwie zimowej kilka meczów spraingowych, z czego ostatni, 25. lutego z Amicą, pokonując drużynę z Wronek 1:0 (bramkę zdobył Piotr Piechniak).

Piłkarze Wisły do sobotniego spotkania przystępują ogromnie zdeterminowani i skoncentrowani. Już przed sparingowym spotkaniem z GKS Bełchatów, zarówno trener jak i sami zawodnicy podkreślali, że najważniejszy jest dla nich mecz z Groclinem. Pierwsze spotkanie powinno dać odpowiedź na pytanie, na jakim etapie budowy znajduje się zespół Wisły.

Drużyna ostro przygotowywała się do tego meczu. Szkoleniowcy nie oszczędzili zawodników także w dzień przed meczem, zarządzając dwugodzinny trening w blasku reflektorów, lecz za zamkniętymi drzwiami. W zajęciach wzięło udział 26 zawodników, z których sześciu przed sobotnim meczem odrzucił trener Dan Petrescu. Zabrakło miejsca m.in. dla Marcina Kuźby, który w sparingu z Bełchatowem zagrał od pierwszej minuty. Znacznie lepiej od niego sprawował się Paweł Kryszałowicz i to jego typujemy jako napastnika w wyjściowym składzie. „Czarnym koniem” Petrescu powinien zostać jutro Paweł Brożek, który nie jest jeszcze gotów do gry przez pełne 90 minut, ale na podmęczonego przeciwnika szybki napastnik nadaje się znakomicie. W odwodzie trener Wisły ma jeszcze do wyboru Tomasza Dawidowskiego.

Ciekawe, na kogo Dan Petrescu postawi w bramce. Mimo iż w meczu z Bełchatowem w pierwszej połowie bronił Mariusz Pawełek, my stawiamy na Radosława Majdana. To właśnie on wystąpił podczas dzisiejszego treningu w wewnętrznej gierce w teoretycznie mocniejszym zespole „żółtych”.

Wielu zawodników jest do wyboru jeśli chodzi o środek pola. Tu aż roi się od defensywnych pomocników. Wydaje się, że pewny miejsca w składzie może być tylko Mauro Cantoro. Rywalizacje o miejsce w pierwszej jedenastce z Radosławem Sobolewskim i Konradem Gołosiem wygra prawdopodobnie Norbert Varga. „Sobol” deklaruje jednak, że jest gotów do gry na 100 procent przez cały mecz. Właściwie w najgorszej sytuacji znalazł się Gołoś, który niewiele trenował w tym tygodniu, także piątkowy popołudniowy trening spędził głównie na truchtaniu wokół murawy.

Choć dla lepszej mobilizacji czasem dobrze doszukać się jakiegoś podtekstu, to piłkarze Wisły nie zwracają większej uwagi na powrót trenera Wernera Liczki pod Wawel. Mało który zawodnik miał na pieńku z Czechem, jest mało prawdopodobne, by któryś gracz Wisły miał mu coś do udowodnienia. Stawka spotkania - trzy punkty w meczu ligowym powinny być najważniejszym „mobilizatorem”.

Mecz z Groclinem będzie debiutem Dana Petrescu jako trenera Wisły Kraków w oficjalnym spotkaniu. Los chciał, że rumuński trener znajduje się obecnie w bardzo podobnej sytuacji, w jakiej niemal dokładnie rok temu, znajdował się jego odpowiednik na ławce drużyny z Grodziska, Werner Liczka.


(Dave & rav)

Kryszał gol!

Siedem miesięcy czekał na ten moment Paweł Kryszałowicz. Dwie bramki napastnika Wisły zapewniły jej zwycięstwo 2:1 nad Groclinem-Dyskobolią!

Wisła rozpoczęła mecz grając w ataku z Kryszałowiczem na szpicy i "podwieszonym" Paulistą. W bramce zgodnie z awizowanym przez nas składem wystąpił Radosław Majdan. Już w 5. minucie gry powinien być rzut karny dla Wisły! Lacić faulował w polu karnym "Kryszała", ale sędzia nakazał grać dalej. Jednak co się odwlecze to nie uciecze. W 7 minucie Kryszałowicz podał do Błaszczykowskiego, ten wpadł w pole karne i został podcięty przez Cumbeva. Tym razem sędzia nie miał wątpliwości i wskazał na "wapno". Jedenastkę wykonywał Zieńczuk, ale jego strzał obronił Przyrowski. Za to "pudło" wdzięczny lewoskrzydłowemu Wisełki może być Paweł Kryszałowicz, który strzałem z lewej strony zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach naszego klubu!

Napór "Białej Gwiazdy" trwał. W 22 minucie aktywny Paulista ładnie przyjął piłkę po dalekim podaniu Cantoro, wpadł w pole karne z prawej strony i strzelił z ostrego kąta tuż obok słupka. W 37 minucie Wisła przeprowadziła piękną akcję. Zieńczuk zagrał z lewej strony wyśmienitą piłkę do "Kryszała", który uderzył z pierwszej piłki, niestety nad bramką. W 40 minucie było groźnie w polu karnym Wisły. Rocki zacentrował do nieobstawionego Laty, ale na szczęście dla "Białej Gwiazdy" ten zdecydował się na strzał z woleja, który minął bramkę. W 43 minucie doszło do wymuszonej zmiany w drużynie Wisły. Ból mięśnia czworogłowego uda zasygnalizował Norbert Varga, którego zmienił Radosław Sobolewski. W 47 minucie Tomasz Kłos wykonywał, podyktowany za faul na Pauliście 25 metrów przed bramką Groclinu, rzut wolny. Piłka po mocnym strzale przeleciała nad poprzeczką. W 61 minucie Wisła mogła prowadzić 2:0. Kryszałowicz wycofał piłkę do Mauro Cantoro, który mocno uderzył po ziemi. Strzał Mauro został jednak efektownie obroniony nogą przez Przyrowskiego. W 69 minucie mało brakowało, żeby wynik meczu wyrównał Kozioł. Pomocnik Groclinu huknął zza pola karnego w spojenie słupka z poprzeczką.

W 73 minucie kibice doczekali się na drugą bramkę dla Wisły! Cumbevowi tak niefortunnie odskoczyła piłką, że „wyłożył” ją Pawłowi Kryszałowiczowi. Napastnik „Białej Gwiazdy” „wjechał” środkiem w pole karne i strzelił po ziemi obok Przyrowskiego. W 85 minucie Groclinowi udało się zdobyć kontaktowego gola. Po składnej akcji Groclinu Liczka zagrał na lewo do Radzewicza, ten dośrodkował w kierunku wprowadzonego chwilę wcześniej młodego Tomasza Zahorskiego, który nie miał problemów z trafieniem z dwóch metrów do pustej bramki Wisły.

W 89 minucie Wisła wykonywała rzut wolny z lewej strony bramki Groclinu, tuż przy linii końcowej. Paweł Brożek uderzył bezpośrednio na bramkę, jednak Przyrowskiemu udało się w ostatniej chwili wybić piłkę nogą, właściwie z linii bramkowej. W 90 minucie doszło do spięcia między Pawłem Brożkiem, a Piotrem Rockim. Gracz Groclinu zahaczył Wiślaka butem po twarzy, a ten w odwecie rzucił się w kierunku rywala. Piłkarze zostali szybko rozdzieleni, a zajście skończyło się żółtą kartką dla Brożka. Wydaje się, że conajmniej "żółtko" należało się również Rockiemu, który słynie ze złośliwych zachowań na boisku...

W doliczonym czasie gry sędzia podjął dwie niezrozumiałe decyzje, które zdenerwowały kibiców „Białej Gwiazdy”. Najpierw upomniał żółtym kartonikiem Kryszałowicza... właściwie nie wiadomo za co, a później po strzale Zahorskiego nad bramką Wisły wskazał na... rzut rożny! Kibice mogli jednak odetchnąć z ulgą, gdy po rogu Lasocki niecelnie główkował i sędzia zakończył spotkanie. Trzy punkty zostały w Krakowie, tym samym Wisła wróciła na pierwsze miejsce w tabeli i w dalszym ciągu wyprzedza o punkt warszawską Legię!

(matc)

Dan Petrescu: Tak nie traktuje się mistrza

Mimo wygranej i dobrej gry Wisły w pierwszej połowie trener Dan Petrescu nie ukrywał irytacji. - Nie tak traktuje się mistrza - stwierdził rumuński szkoleniowiec odnosząc się m.in. do decyzji arbitra. Petrescu miał zarzuty do gry defensywnej zespołu.

- W pierwszej połowie mecz toczył się na jedną bramkę - stwierdził Petrescu na pomeczowej konferencji. - Mogliśmy i powinniśmy strzelić więcej bramek. Powinien być rzut karny, a przy tym podyktowanym ostatniemu obrońcy rywala należała się czerwona kartka. Po tej sytuacji stwarzaliśmy dalsze szanse, które powinniśmy zamienić na gole. - W drugiej połowie rywal grał od nas lepiej. Zamiast odnieść pewne zwycięstwo zakończyło się na trudnej przeprawie.

Trener Wisły kontynuował: - Muszę dowiedzieć się kto jest mistrzem Polski?! W Anglii, Hiszpanii czy Włoszech inaczej traktuje się mistrza! Nie pytajcie o szczegóły, ale pewne zachowania były dziwne... Wiele decyzji było dziwnych. Podczas meczu Petrescu żywo reagował na to co dzieje się na boisku. - Zawsze żyję grą, chociaż zwykle zachowuję się spokojniej niż dziś. Decyzje sędziowskie doprowadzały mnie dziś do szaleństwa...

Petrescu mimo wygranej zganił swój zespół: - Nie jestem zadowolony z łatwo straconej bramki. To nie do pomyślenia by mistrz tracił bramkę w ten sposób. Gdybyśmy grali lepiej w defensywie byłbym zadowolony. . Rumun zapewnił też, że więcej krytycznych uwag przekaże swoim zawodnikom. - Wygrana była zasłużona. Gratuluję jednak rywalowi, tak dobrze zorganizowana nie jest chyba żadna drużyna w Rumunii.

- O zmianach zadecydowały kontuzje i zmęczenie - przyznał trener Wisły. - Varga grał bardzo dobrze, ale musiał zejść. Także Jakub Błaszczykowski poprosił o zmianę. Kryszałowicz też był do zmiany, bo dużo biegał - zwykle to napastnik jest pierwszy do zmiany. Problemy zdrowotne wymusiły inne zmiany.

Praca trenera Wisły to częste dokonywanie trudnych decyzji personalnych. Na trybunach pozostał Marcin Kuźba, na ławce zasiedli m.in. Sobolewski i Pawełek. - Wszyscy są zaskoczeni, że gra Kryszałowicz, a dla mnie to dziś zawodnik meczu - chwalił swego podopiecznego trener. - Podejmowanie decyzji to część mojej pracy. Za to mi tutaj płacą.

Petrescu zapytany czy nie myśli o zmianie podstawowego strzelca rzutu karnego, gdyż Marek Zieńczuk nie trafił już trzeciej "jedenastki" odparł: - To ostatnia rzecz, o której teraz myślę. Mam nadzieję, że będziemy mieli więcej rzutów karnych. Ważne jest, że zawodnik czuje się na siłach podchodzić do "jedenastek". W przyszłym tygodniu może będę musiał porozmawiać z "Zieniem".

Werner Liczka: Gdyby to był hokej...

- Na początku zabrakło wiary we własne umiejętności i ambicji. Mieliśmy problemy w defensywie, brakowało wsparcia i asekuracji - ocenił początek meczu trener Groclinu-Dyskobolii Werner Liczka.

- Wisła prostymi środkami przechodziła do ataku. Zaliczyliśmy wiele niewymuszonych strat. Moja drużyna zaskoczyła mnie tak słabą grą w pierwszej połowie. Gdyby to był hokej natychmiast wziąłbym czas, w boksie musiałbym rzucić ręcznik, a tu musiałem czekać do przerwy - stwierdził czeski trener, który przed rokiem prowadził Wisłę.

- Po przerwie mecz był bardzo wyrównany. Po błędzie indywidualnym straciliśmy bramkę na 0:2, gol na 1:2 padł zbyt późno. Z Wisłą trzeba grać na maksimum możliwości przez cały mecz.

Zahorski pokazał, że nie ma kompleksów, mimo że niedawno grał w IV lidze. Mam szczęście do takich zawodników - dodał Liczka wymieniając m.in. Jakuba Błaszczykowskiego i Milana Barosa.

Bohater tylko na boisku...

Ręce składały się do oklasków oglądając w sobotę grę Pawła Kryszałowicza. Podczas zimowego okresu przygotowawczego "Kryszał" wyraźnie odżył. Szybkość i zaangażowanie stały się atutami byłego gracza Amiki; gdyby jeszcze poprawić skuteczność, Groclin wyjechałby z Krakowa z bagażem pięciu bramek.

To właśnie Paweł Kryszałowicz zdobył dwa gole dla Wisły, które dały jej wygraną na inaugurację ligowej wiosny. Po meczu napastnik Wisły nie zachował się już niestety jak na bohatera przystało. - Nie będę rozmawiał, wszyscy po mnie jechaliście - stwierdził Kryszałowicz w kierunku oczekujących dziennikarzy wśród których byli przestawiciele m.in. "Dziennika Polskiego", "Gazety Krakowskiej" czy "Gazety Wyborczej". Z resztą już po sparingu z Bełchatowem "Kryszał" odmówił mediom rozmowy.

Napastnik Wisły przypomniał przeczytane o sobie niepochlebne opinie ("facet z jedną nogą" i inne). Na końcu zasugerował, że może udzielić wywiadu tylko przedstawicielom oficjalnej strony klubowej. A nieoficjalna? - padło pytanie. - Też po mnie jechali - odparł Kryszałowicz. Którzy? - Ci - odparł napastnik i skinął głową w kierunku budynku, w którym jako pierwsi przeprowadziliśmy kibicowskiego chata z Pawłem Kryszałowiczem.

== Źródło: Wisła Portal

==

Wisła Kraków - Groclin Grodzisk Wlkp. 2:1

Wisła nieźle rozpoczęła piłkarską wiosnę 2006 roku zasłużenie pokonując Groclin Grodzisk 2:1. Obydwie bramki dla mistrza Polski zdobył odmieniony Paweł Kryszałowicz. Ze spotkania nie był jednak zadowolony trener Dan Petrescu, tym bardziej, że kontuzji doznał Norbert Varga. Pomimo niezadowolenia wymagającego szkoleniowca kibice z optymizmem mogą oczekiwać kolejnych meczów niezwykle walecznej dzisiaj Wisły!

XVIII kolejka ligi polskiej, sezon 2005/2006

Kraków, ul. Reymonta, 4. marca 2006 r., godz. 18:00

Widzów: 10 000, sędziował: Tomasz Mikulski (Lublin)

Wisła Kraków - Groclin Grodzisk Wlkp. 2:1

Bramki:

1:0 Kryszałowicz (8.)

2:0 Kryszałowicz (72.)

2:1 Zahorski (85.)


Składy:

Majdan

Baszczyński

Kłos

Stolarczyk

Dudka

Błaszczykowski (77. Mijailović)

Varga (43. Sobolewski)

Cantoro

Zieńczuk

Paulista (67. Paweł Brożek)

Kryszałowicz


Przyrowski

Lazarevski (78. Sikora)

Lacić

Ćumbev

Lasocki

Piechniak

Kozioł

Lička

Lato (53. Radzewicz)

Rocki

Ślusarski (84. Zahorski)


Piłkarz meczu:

Paweł Kryszałowicz

• Mimo wspomnianego "niezadowolenia" Dana Petrescu, spotkanie Wisły z Groclinem było emocjonującym widowiskiem. Zwłaszcza w wykonaniu drużyny mistrza Polski, która długimi momentami, głównie jednak w I połowie, dyktowała warunki na murawie.

Bardzo dobrze prezentował się dzisiaj strzelec dwóch goli, Paweł Kryszałowicz, któremu szybkości, sprytu, a także waleczności nikt nie mógł odmówić. Ciekawie grał – aż do momentu zejścia z boiska – Norbert Varga – z tego gracza Wisła będzie miała naprawdę sporo pożytku!

Już pierwsze minuty gry znamionowały spore emocje, zwłaszcza pod bramką strzeżoną przez Przyrowskiego. Zaraz też na początku spotkania rzut rożny wywalczył aktywny Paulista. Po nim Paweł Kryszałowicz zbyt lekko uderzył piłkę głową, aby pokonać bramkarza gości. Nie minęło kilka minut, a "Kryszał" wykorzystując podanie z głębi pola wyszedł sam na sam z Przyrowskim, ale już w polu karnym został powalony przez jednego z obrońców. Gwizdek sędziego jednak milczał.

Kolejna akcja wiślaków kończy się brzydkim faulem obrońcy na Pauliście, a po rzucie wolnym Zieńczuka Przyrowski pewnie łapie dośrodkowanie. W 7. minucie w "szesnastkę" wpada Kuba Błaszczykowski, a tam Panče Ćumbev fauluje młodego wiślaka. Tym razem sędzia już reaguje i mamy rzut karny. Egzekwuje go Marek Zieńczuk, strzela jednak w środek i Przyrowski piłkę odbija! Na szczęście dopada do niej Paweł Kryszałowicz i przytomnie umieszcza futbolówkę w siatce! Od 8. minuty jest więc 1-0 dla Wisełki, a gol ten jest pierwszym golem byłego bracza Amiki w barwach Wisły!

"Biała Gwiazda" idzie za ciosem, a rywal gubi się niemiłosiernie. Kolejne dośrodkowanie w pole karne gości kończy się zagraniem ręką obrońcy, oczywiście bez reakcji sędziego. Nie mija zbyt wiele czasu, a po centrze Zieńczuka z pierwszej piłki ładnie przymierza Błaszczykowski, myląc się jednak niewiele. To kolejna akcja wiślaków, która musi się podobać. Goście przytłumieni skupiają się głównie na... faulowaniu i prowokowaniu Mauro Cantoro, który maltretowany był przez piłkarzy Wernera Lički wielokrotnie. To właśnie jednak Argentyńczyk jako kolejny zagroził bramce Przyrowskiego, minimalnie niecelnym uderzeniem nad poprzeczką! W 22. minucie technicznym kunsztem popisuje się Jean Paulista! Brazylijczyk świetnie ogrywa obrońcę gości, wpada w pole karne i z ostrego kąta uderza "po długim rogu". Niestety futbolówka o centymetry mija bramkę strzeżoną przez Przyrowskiego! Akcja "Jaśka" więcej niż przedniej marki! Po kolejnych sześciu minutach nieporozumienie Kryszałowicza z Vargą kończy się strzałem tego drugiego, znów minimalnie niecelnie. Szkoda, że wiślacy w tej akcji wzajemnie sobie przeszkodzili. W 34. min. groźną kontrę inicjuje Groclin, ale ostre dośrodkowanie Piechnika wychodzi poza boisko. To, że wiślacy nie próżnują na treningach, zobaczyć mogliśmy chwilę później. Kombinacyjnie rozegrany rzut wolny – znów po faulu na Cantoro – kończy się płaskim uderzeniem Argentyńczyka, Przyrowski był jednak na posterunku.

Minutę później bramkarz gości nie powinien mieć już jednak nic do powiedzenia, Marek Zieńczuk odnalazł "Kryszała", a ten w sytuacji sam na sam nie trafia w bramkę. W tym momencie nie tylko Dan Petrescu złapał się za głowę!

Niewykorzystana okazja Pawła szybko mogła się zemścić, bo goście przeprowadzają od razu klasyczną kontrę. Rocki zagrał w pole karne do Laty, a ten myli się minimalnie, świetnie uderzając tuż obok okienka bramki Radka Majdana!

I połowa kończy się przymusowym opuszczeniem boiska przez Norberta Vargę, który nadciągnął mięsień. Wszystko przez błąd Darka Dudki, po którym rumuński pomocnik "ratował sytuację". Za byłego gracza Sportulu do gry wchodzi Radek Sobolewski – i o dziwo... prezentuje się gorzej od swojego poprzednika. Widać, po tym przykładzie, że przyjście do Wisły Vargi solidnie wzmocniło konkurencję na środku pomocy w Wiśle!

II połowa zaczęła się od dwóch ładnych akcji Paulisty oraz minimalnie niecelnego uderzenia z wolnego Tomka Kłosa.

Gra od początku tej części meczu "siadła" i na kolejną akcję musimy czekać aż do 61. minuty. Wtedy to w trójkę: Zieńczuk, Krzyształowicz, Cantoro, wiślacy rozklepali defensywę gości, a ostatni z wymienionych ładnie uderzył w krótki róg bramki Przyrowskiego. Niedawny reprezentacyjny bramkarz nogą odbił jednak piłkę przed siebie!

Po tej akcji do głosu coraz częściej dochodził Groclin, a kulminacyjnym momentem było uderzenie w poprzeczkę przez Igora Kozioła, w 69. minucie!

Kiedy wydawało się, że mecz przybrać może nienajlepszy obrót, w 72. minucie, zrobiło się 2-0 dla mistrzów Polski! Fatalny błąd popełnił Panče Ćumbev – ten sam piłkarz Groclinu, który faulował przy rzucie karnym – przepuszczając pod nogą piłkę, do której najszybciej wystartował Paweł Kryszałowicz, świetnie finalizując akcję!

Wynik 2-0 powinien dać wiślakom spokojne zakończenie spotkania, ale widać, że podopieczni Dana Petrescu "postanowili" inaczej i zafundowali nam nerwową końcówkę.

Wprawdzie w 76. min. Ślusarski z niezłej pozycji przymierzył na... aut boczny, ale już w 85. minucie wiślacka defensywa i bramkarz popełniają katastrofalny błąd. Zaczęło się od... straty Mauro Cantoro, szybka akcja gości, dośrodkowanie i już do opuszczonej przez Radka Majdana bramki, debiutujący w I lidze i wprowadzony do gry minutę wcześniej Zahorski strzela kontaktowego gola! Jest 2-1.

Wisła próbuje dotrwać końcówkę, długo celebrujemy rozgrywanie piłki, w końcu w 89. min. wynik mógł jeszcze podwyższyć wprowadzony za Paulistę Paweł Brożek, który z ostrego kąta, strzałem z wolnego, o mało nie pokonał Przyrowskiego. Skończyło się jednak na strachu gości ale i kolejnych dwóch ich akcjach, które choć niewykorzystane napędziły wiślakom niepokoju. Na szczęście tylko tego. Mimo tej niefrasobliwej końcówki, Wisła zasłużenie pokonuje grodziszczan, choć Ci zaprezentowali się dzisiaj całkiem przyzwoicie, ich grę chwalił zresztą trener Petrescu.

Po meczu sparingowym z Bełchatowem, przed tygodniem, można było obawiać się o styl gry wiślaków, dzisiaj jednak nie ma co na ich postawę utyskiwać. Zostawili bowiem sporo zdrowia na boisku i choć kilku naszych pupili na pewno nie jest jeszcze w najwyższej dyspozycji, to ta wygrana pozwala z większym optymizmem patrzeć w przyszłość!

Na kilka słów zasługuje też Dan Petrescu, który niezwykle żywiołowo reagował na boiskowe poczynania, w swoim oficjalnym debiucie w Wiśle. Dużo gestykulował, zwłaszcza przy "niezrozumiałych" decyzjach sędziego.

Także to, że odważnie krytykuje zespół, mimo wygranej... dobrze wróży! Widać, że rumuński internacjonał ma swoją koncepcję gry, którą wiślacy będą musieli opanować. Jako, że i trener i piłkarze mają jeden cel, którym jest mistrzostwo, to też wszystkim jest "po drodze". Kolejny jej przystanek już za tydzień, przy Kaluży, w derbach Krakowa!

Warto jeszcze dodać, że mecz dzisiejszy był 60. spotkaniem ligowym przy Reymonta, w którym nie doznaliśmy porażki! Seria trwa więc nadal! • Dodał: Piotr (2006-03-04 20:26:03)