2007.05.16 Lech Poznań - Wisła Kraków 2:2

Z Historia Wisły

2007.05.16, Puchar Ekstraklasy, 1/4 finału, Poznań, Stadion Lecha, 20:30
Lech Poznań 2:2 (1:1) Wisła Kraków
widzów: 8.000
sędzia: Hubert Siejewicz z Białegostoku
Bramki

Marcin Zając 34’
Przemysław Pitry 50’

0:1
1:1
2:1
2:2
25' Jacob Burns


52' Jacob Burns
Lech Poznań
Paweł Linka
Grafika:Zk.jpg Marcin Kikut
Dawid Kucharski
Marcin Drzymont
Kristijan Dobrew
Marcin Zając grafika: Zmiana.PNG (65’ Marcin Sobczak)
Dimitrije Injac grafika: Zmiana.PNG (65’ Grafika:Zk.jpg Arkadiusz Czarnecki)
Grafika:Zk.jpg Maciej Scherfchen
Jacek Dembiński
Przemysław Pitry
Grafika:Zk.jpg Ilijan Micanski

trener: Franciszek Smuda/Marek Bajor
Wisła Kraków
Emilian Dolha
Michael Thwaite
Adam Kokoszka Grafika:Zk.jpg
Cléber grafika: Zmiana.PNG (75’ Marcin Baszczyński)
Maciej Stolarczyk
Hristu Chiacu
Jacob Burns grafika: Zmiana.PNG (60’ Dariusz Dudka)
Mauro Cantoro Grafika:Zk.jpg
Marek Zieńczuk grafika: Zmiana.PNG (67’ Konrad Gołoś)
Jean Paulista
Patryk Małecki grafika: Zmiana.PNG (75’ Tomasz Dawidowski)

trener: Adam Nawałka

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Motywujący trening

Data publikacji: 15-05-2007 12:15


Na dzisiejszy trening, ostatni przed spotkaniem w Pucharze Ekstraklasy z Lechem Poznań, wybiegło 22 zawodników. Przeważającą część zajęć poprowadził trener Bahr.

Zawodnicy zaczęli od luźnych podań oraz ćwiczeń na "drabince". Wszystko koordynował trener Bahr, pilnując, aby piłkarze dawali z siebie jak najwięcej w trakcie wykonywania poszczególnych zadań, a nie tracili sił w czasie przeznaczonym na złapanie oddechu. Szkoleniowiec nie ustawał w ostrym motywowaniu swoich podopiecznych, zachęcając ich w ten sposób do jak największego wysiłku.

W drugiej części zajęć Wiślacy grali w "dziada", a na zakończenie odbyła się piętnastominutowa gierka na sześć bramek.

Po treningu Kazimierz Moskal powiedział nam, że z powodu drobnych dolegliwości w jutrzejszym meczu nie wystąpią Kuba Błaszczykowski, Piotr Brożek oraz Marek Penksa. Do Poznania nie pojadą także Radosław Sobolewski i Paweł Brożek, któremu trener dał chwilę wytchnienia.

Szkoleniowiec Białej Gwiazdy, zapytany o nastroje przed jutrzejszym spotkaniem powiedział: "Jak w każdym meczu, na pewno podejmiemy walkę. Trzeba starać się o zwycięstwo, bo w końcu gramy o półfinał".

K. Cyganik

Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA


Źródło: wisla.krakow.pl

Relacje z meczu

Rozstrzygnięcie w Krakowie

Data publikacji: 16-05-2007 23:21


Co prawda Wisła zremisowała kolejne spotkanie, ale tym razem po niezłym meczu w swoim wykonaniu. Bohaterem Białej Gwiazdy był Jacob Burns, który zdobył dwie bramki. Remis 2:2 osiągnięty w Poznaniu to dobry wynik przed rewanżowym spotkaniem przy Reymonta.

Oba zespoły, choć zagrały w rezerwowych składach, prezentowały się całkiem dobrze. Dużo było strzałów na bramki, a trzy z czterech goli, które padły, mógłby być ozdobą każdego meczu. Efektownego gola w 12 minucie chciał zdobyć Chiacu. Po bardzo dobrym podaniu od Małeckiego znalazł się sam przed Linką i chciał go pokonać strzałem w okienko, nieznacznie jednak się pomylił. Po 7 minutach świetną szansę zaprzepaścił Stolarczyk. Rzut wolny bardzo dobrze wykonał Paulista, obrońca Wisły wślizgiem uderzał piłkę z najbliższej odległości, ale uczynił to na tyle źle, że przeniósł ją nad poprzeczką.

Trzecia okazja Białej Gwiazdy przyniosła jej gola. W czasie wyprowadzania akcji faulowany był Zieńczuk, ale sędzia pozwolił Wiślakom grać dalej, bowiem do futbolówki doskoczył Burns. Podciągnął on z piłką kilka metrów i sprytnym strzałem przelobował wysuniętego nieco za daleko Linkę. Wiślacy prowadzeniem cieszyli się jednak tylko 9 minut. W 34 minucie bowiem Pitry, mimo asysty kilku zawodników Wisły, podał do Zająca, a ten z pierwszej piłki wypalił w długi róg. Dolha nie miał szans. Ten strzał starał się skopiować w 39 minucie Zieńczuk, jednak jego strzał został zablokowany.

Druga połowa rozpoczęła się świetnie dla Lecha. Już w 50 minucie Scherfchen zdecydował się na uderzenie z dystansu. Zablokował je Kokoszka, ale tak nieszczęśliwie, że piłka wylądowała pod nogami Pitrego, który bez zastanowienia huknął pod poprzeczkę. Dolha znów był bez szans. Gospodarze ze swojego prowadzenia cieszyli się jeszcze krócej, niż Wisła z wyniku 1:0 w pierwszej połowie. Już w 52 minucie bowiem po zagraniu piłki w pole karne przez Thwaite'a i nieudanej interwencji Drzymonta futbolówka spadła pod nogi Burnsa, który z najbliższej odległości wyrównał.

Chociaż oba zespoły do końca spotkania grały otwarty futbol i dążyły do strzelenia kolejnych goli, to udało im się to zaangażowanie zamienić jedynie na kolejne dogodne sytuacje. Bramki już nie padły, co przed rewanżem w Krakowie w lepszej sytuacji stawia Wisłę. W lepszej, co nie znaczy, że Biała Gwiazda może być już pewna awansu. Losy tej rywalizacji nie są jeszcze rozstrzygnięte.

Lech Poznań – Wisła Kraków 2:2

1:0 25' Burns

1:1 34' Zając

2:1 50' Pitry

2:2 52' Burns

Lech: Linka - Kikut, Kucharski, Drzymont, Dobrev - Zając (65' Sobczak), Injać (65' Czarnecki), Scherfchen, Pitry - Dembiński, Micanski

Wisła: Dolha - Thwaite, Kokoszka, Cleber (75' Baszczyński), Stolarczyk - Chiacu, Cantoro, Burns (60' Dudka), Zieńczuk (67' Gołoś) -Paulista, Małecki (75' Dawidowski)

Żółte kartki: Scherfchen, Micanski, Kikut, Czarnecki (Lech) - Kokoszka, Cantoro (Wisła)

sędziował: Hubert Siejewicz

Widzów: 9000

Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA


Źródło: wisla.krakow.pl

Puchar Ekstraklasy: Lech - Wisła 2:2

16. May 2007, 22:26 (aktual. 16. May 2007, 22:57)

Wisła zremisowała w Poznaniu 2:2 w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Ekstraklasy. Dwa gole dla "Białej Gwiazdy" zdobył Jacob Burns. Rewanż odbędzie się 29 maja na stadionie przy ul. Reymonta w Krakowie.

Obie drużyny wystąpiły w mocno osłabionych składach. „Kolejorz” m.in. bez nowego zdobywcy stu ligowych goli - Piotra Reissa, a także... trenera Franciszka Smudy, który zasiadł na trybunach. Na mecze Pucharu Ekstraklasy Lech pozwala na prowadzenie drużyny asystentowi Smudy - Markowi Bajorowi. W Wiśle oprócz od dawna kontuzjowanych zawodników brakło chociażby braci Brożków czy Arkadiusza Głowackiego. Szansę występu od pierwszej minuty otrzymał za to Patryk Małecki i Michael Thwaite.

Do Poznania zawitało około 70 fanów Wisły. Niezbyt sprzyjająca pora meczu (późna godzina, środek tygodnia i równocześnie rozgrywany finał Pucharu UEFA) nie zraziła 8 tys. fanów „Kolejorza”. Wywiesili oni na płocie obrócone o 180 stopni trzy flagi Wisły skradzione z magazynu przez osoby przywdziewające szyld Cracovii...

Bohaterem Wisły był Jacob Burns, który zdobył dwie bramki. Pierwszą pięknym technicznym strzałem z 25 minuty, kiedy znalazł się z piłką na wprost bramki Lecha przed polem karnym i ograł jednego z przeciwników by kopnąć piłkę prawą nogą. Drugiego gola Australijczyk strzelił przy stanie 2:1 dla Lecha na początku drugiej połowy, korzystając z nieporozumienia Drzymonta z Linką.

Wisła objęła zasłużone prowadzenie, gdyż choć inicjatywę w meczu miał Lech, to potrafił ją spożytkować tylko na liczne, najczęściej niecelne lub łatwe do obrony strzały z dystansu. Z kolei goście stworzyli sobie trzy sytuacje bramkowe, z których tylko ostatnia zakończyła się golem Burnsa. Już w 11 minucie Paulista uruchomił pięknym zagraniem Hristu Chiacu, który mierząc w krótki róg pod poprzeczkę trafił w boczną siatkę. Osiem minut później Stolarczyk nie wykorzystał swojego wślizgu na trzecim metrze, przenosząc piłkę nad poprzeczką - znów po centrze Paulisty.

Lech skuteczniej zagrał między 30 a 50 minutą. W 34 minucie Marcin Zając otrzymał podanie na linię pola karnego i mocnym strzałem przy lewym słupku pokonał Dolhę. Błąd przy tej sytuacji popełnił Thwaite, który spóźnił się z pułapką ofsajdową. Pięć minut po rozpoczęciu drugiej połowy pięknego gola dla „Kolejorza” zdobył Przemysław Pitry - jego uderzenie z całej siły niemal z linii szesnastu metrów mogłoby być ozdobą wszystkich stadionów świata.

Do końca meczu obie drużyny starały się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Kilka dośrodkowań zaprezentował Tomasz Dawidowski, mniej udane wejście zanotował Konrad Gołoś. Niewiele brakowało, by Wisła kończyła mecz bez bramkarza, gdyż po wykorzystaniu czterech (dozwolona ilość w Pucharze Ekstraklasy) zmian wybił palec Dolha. Rumun dotrwał jednak do końca, a w samej końcówce wybronił atomowe uderzenie Jacka Dembińskiego.

Lech Poznań - Wisła Kraków 2:2 (1:1)

Bramki:

0:1 Jacob Burns 25 min.

1:1 Marcin Zając 34 min.

2:1 Przemysław Pitry 50 min.

2:2 Jacob Burns 52 min.

Żółte kartki: Scherfchen, Kikut, Micanski, Czarnecki (Lech) - Cantoro, Kokoszka (Wisła)

Sędziował: Hubert Siejewicz (Białystok)

Widzów: 8 000

Lech: Linka - Kucharski, Dobrew, Drzymont, Scherfchen - Injac (65 Czarnecki), Zając (65 Sobczak), Dembiński, Kikut - Pitry, Micanski

Wisła: Dolha - Thwaite, Kokoszka, Cleber (75 Baszczyński), Stolarczyk - Chiacu, Cantoro, Burns (60 Dudka), Zieńczuk (67 Gołoś), Paulista, Małecki (75 Dawidowski)

wislakrakow.com (rav)

Źródło: wislakrakow.com

Wielbiciele remisów. Lech Poznań - Wisła Kraków 2-2

Dziś przy Bułgarskiej w Poznaniu krakowska Wisła rozegrała pierwszy mecz 1/4 finału Pucharu Ekstraklasy przeciwko Lechowi. Obydwa zespoły nie grały w najsilniejszych składach. Dla "Kolejorza" ważniejszym spotkaniem jest zbliżająca się konfrontacja z Legią, w najbliższej kolejce ligowej. W Wiśle z kolei kilku piłkarzy miało kłopoty zdrowotne i do stolicy Wielkopolski w ogóle nie pojechali. Spotkanie było interesujące i zakończyło się sprawiedliwym podziałem punktów - dla Wisły był to 9. (słownie: dziewiąty!!!) remis w tej rundzie! Na uwagę zasługują dwie gole Jacoba Burnsa, szczególnie pierwszy był przedniej marki! Martwić może niestety uraz Emiliana Dolhy, który miał kłopoty z dłonią. O awansie do 1/2 finału zadecyduje więc mecz w Krakowie, który rozegrany zostanie 29. maja.

Lech Poznań - Wisła Kraków 2-2 (1-1)

0-1 Burns (25.)

1-1 Zając (34.)

2-1 Pitry (50.)

2-2 Burns (52.)

Lech: Linka - Kikut, Kucharski, Drzymont, Dobrew - Zając (65. Sobczak), Injac (65. Czarnecki), Scherfchen, Dembiński, Pitry - Micanski.

Wisła: Dolha - Thwaite, Kokoszka, Cléber (75. Baszczyński), Stolarczyk - Chiacu, Burns (60. Dudka), Cantoro, Zieńczuk (67. Gołoś) - Paulista, Małecki (75. Dawidowski).

Żółte kartki: Scherfchen, Micanski, Kikut, Czarnecki - Cantoro, Kokoszka. Sędziował: Hubert Siejewicz (Białystok).

Najważniejsze wydarzenia meczu:

1. min. Rozpoczyna Wisła.

3. min. Pitry uderza z narożnika pola karnego. Piłka leci nad bramką, ale Thwaite powinien lepiej pilnować rywala.

4. min. Pierwszy rzut rożny dla Lecha.

7. min. Ładnie z dystansu Zając, ale Dolha broni pewnie.

10. min. Pierwszy rzut rożny dla Wisły.

11. min. Sam na sam z Linką znalazł się Chiacu... zamiast do bramki uderzył jednak w boczną siatkę! Powinno być 1-0 dla Wisły!

12. min. Fatalny błąd Stolarczyka, który podał piłkę Micanskiemu, ten uderzył obok "długiego słupka" bramki strzeżonej przez Dolhę. To mogła być akcja, która dałaby gola gospodarzom.

17. min. Teraz z dystansu spróbował Scherfchen. Dolha broni na raty, doznaje jednak przy tej interwencji kontuzji. Konieczna jest pomoc lekarska.

19. min. Paulista wrzucił z rzutu wolnego, Stolarczyk dostawił nogę trzy metry przed bramką Lecha... ale piłka poszybowała nad bramką!!!

22. min. Zamieszanie w polu karnym Wisły, sytuację wyjaśnia Chiacu.

25. min. JACOB BURNS zza pola karnego kapitalne uderzenie i 1-0 dla Wisły!!!

25. min. Żółta kartka dla Scherfchena.

30. min. Po rzucie wolnym główka Drzymonta - bardzo niecelna.

32. min. Micanski zza pola karnego, daleko obok bramki.

34. min. Błąd obrony Wisły - Zając i 1-1...

36. min. Zieńczuk zbyt słabo, po szybkim rozegraniu z wolnego, i Linka nie dał się pokonać.

36. min. Żółta kartka dla Cantoro.

39. min. Kolejna szansa Wisły, trzy strzały, wszystkie w obrońców.

39. min. Żółta kartka dla Micanskiego, za brzydki faul na Cleberze.

42. min. Cleber kapitalnie powstrzymuje Micanskiego.

45+. min. Thwaite wpadł w pole karne, ale sędzia uznał, że w swojej akcji sfaulował obrońcę i przerwał akcję Australijczyka...

Koniec I połowy.

46. min. II połowę meczu rozpoczyna Lech.

49. min. Dośrodkowanie Zieńczuka mógł wykończyć Paulista, skończyło się na uderzeniu Cantoro w środek bramki, które Linka spokojnie złapał.

50. min. 2-1 dla Lecha... Pitry, piłkę pikarzowi Lecha podał... Kokoszka.

52. min. Chiacu wrzucił piłkę w pole karne, Drzymont chciał podać głową do bramkarza... ale we wszystko wmieszał się JACOB BURNS i jest 2-2! Szybka odpowiedź Wisły!

57. min. Z dystansu Chiacu, ale Linka nie daje się zaskoczyć. Wiślacy "idą za ciosem" i od kilku chwil mają przewagę w tym meczu.

58. min. Stolarczyk ładnie przejął piłkę, chciał podać do Małeckiego, ale podał źle i Linka złapał piłkę.

60. min. Zmiana w Wiśle. Dudka za Burnsa... Kto będzie teraz strzelał gole dla "Białej Gwiazdy"?

61. min. Stolarczyk ładnie powtrzymuje Zająca. Rzut rożny dla Lecha. Po nim kolejna skuteczna interwencja Dolhy.

63. min. Ładna akcja Małeckiego i Paulisty, ale kończy się ona tylko rzutem rożnym.

65. min. Podwójna zmiana w Lechu. Czarnecki za Injaca, Sobczak za Zająca.

67. min. Zmiana w Wiśle, Gołoś za Zieńczuka.

67. min. Próba Paulisty z 17 metrów. Linka broni.

68. min. Teraz strzał Cantoro... bardzo słaby i Linka nie ma kłopotów.

71. min. Chiacu strzela, ale słabo i niecelnie.

73. min. Groźnie po rzucie rożnym Lecha, ale Chiacu wybija piłkę sprzed bramki Wisły.

74. min. Żółta kartka dla Kikuta. Sędzia przerwał jednak dobrze rozpoczynającą się akcję Wisły.

75. min. Podwójna zmiana w Wiśle. Dawidowski za Małeckiego, Baszczyński za Clebera.

77. min. Ładna akcja Wisły... zepsuta przez Gołosia, który zbyt długo prowadził piłkę i ją stracił...

78. min. Pitry ograł w polu karnym Chiacu, uderzył, ale Dolha obronił w swoim stylu.

80. min. Chiacu zablokowany w polu karnym Lecha.

80. min. Żółta kartka dla Kokoszki.

81. min. Żółta kartka dla Czarneckiego.

82. min. Kapitalne wyjście Dolhy który wyłapuje dośrodkowanie Pitrego, ale przy tej interwencji doznaje kontuzji. Drugi raz w tym meczu jest opatrywany.

86. min. Strzela Stolarczyk, ale wprost w Linke.

90. min. Strzał Dembińskiego kapitalnie paruje Dolha!!!

Sędzia dolicza 3 minuty.

Jedna próba Lecha, jedna Wisły (Dudka z dystansu) i sędzia kończy spotkanie. Po zejściu Burnsa nie miał już kto strzelać bramek.

Dodał: Piotr (2007-05-16 20:33:19

Źródło: wislaportal.pl


Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Moskal: Przyjechaliśmy po zwycięstwo

Data publikacji: 17-05-2007 01:19


Trener Wisły po meczu nie ukrywał niedosytu. Choć ,jak sam mówi, Puchar Ekstraklasy nie daje żadnych dodatkowych korzyści, drużyna powinna w każdym meczu grać o zwycięstwo. Tym bardziej, że w najbliższych dniach czekają ją kolejne ważne mecze.

Jak trener ocenia mecz z Lechem?

Wydaje mi się, że zwłaszcza dla oglądających go, był to nienajgorszy mecz. Padły cztery bramki, ponadto było kilka niezłych akcji i kolejne sytuacje bramkowe zarówno z jednej, jak i z drugiej strony. Nie uniknęliśmy błędów, mnie martwi to, że strzelamy dwie bramki na wyjeździe, a mimo to remisujemy kolejny mecz. Ciągnie się za nami ta fala remisów i to na pewno ma wpływ na drużynę, budzi nie za bardzo optymistyczne odczucia. Wiadomo, to jest dwumecz, ale choć przed nami rewanż, przyjeżdżaliśmy tu aby wygrać. Tak trzeba podchodzić do każdego kolejnego meczu. Szkoda, bo bramki, które straciliśmy nie powinny się nam zdarzyć. Przy pierwszej zawodnik Lecha „jechał wzdłuż 16”, minął kilku naszych zawodników, dograł piłkę i Zając strzelił. W przerwie zwracałem uwagę drużynie, że Schefrchen oddaje strzały z dystansu, a nikt do niego nie dochodzi. Niestety, tak właśnie było również przy drugiej bramce, gdy uderzana przez niego piłka, odbiła się jeszcze od Kokoszki i Pitry zdobył gola. Czujemy niedosyt czy nawet żal, ale gramy dalej.

Czy dzisiejszy mecz był okazją do złapania formy dla zawodników którzy mieli przerwę w grze?

Oczywiście. Patryk Małecki, Marek Zieńczuk czy Michael Thwaite to zawodnicy, którzy zaczynają grać po dłuższej przerwie i potrzebują jak najwięcej meczów. Wszyscy, którzy grają w piłkę zdają sobie sprawę, że trening to nie jest to samo co mecz. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że najlepszym sposobem do powrotu do dawnej czy po prostu do dobrej dyspozycji są mecze. Tak się szuka optymalnej formy

Czy Puchar Ekstraklasy ma osłodzić gorycz sezonu?

Nie wiem czy to jest nagroda pocieszenia, bo z tego tytułu nie odnosi się prawie żadnych korzyści, ale zdobywając jakikolwiek puchar można sobie poprawić humor na koniec sezonu. W tych rozgrywkach startuje 16 drużyn z I ligi i aby wygrywać puchar, trzeba się wyróżnić, być najlepszym. Przepisy i to, czy ma grać 8 czy 11 zawodników z podstawowego składu, nie ma znaczenia. Wszystkie drużyny podobnie traktują ten turniej, wiadomo, że im bliżej finału, tym mocniejsze będą składy. Poza tym to dobry sposób, aby sprawdzać formę piłkarzy, albo doprowadzać zawodników, którzy mniej grali do optymalnej dyspozycji.

Czym najbliższe tygodnie będą dla Wisły?

Już wcześniej wiedzieliśmy, że maj taki będzie, że będziemy grali co trzy dni. W zasadzie nie ma czasu na taki trening w dokładnym tego słowa znaczeniu. Czas pozwala na rozruch przed i po meczu. Na szczęście do składu wracają ci, którzy jeszcze niedawno byli kontuzjowani, a mając do dyspozycji większą liczbę zawodników mamy pole manewru. Dzisiaj oczywiście ważny był dla mnie wynik, ale trzeba było dać również odpocząć zawodnikom, którzy ostatnio dużo grali. Przed sobą mamy jeszcze kilka meczów i to ważnych. Spotkania z GKS-em czy Groclinem to mecze prestiżowe, więc trzeba umiejętnie dysponować siłami piłkarzy.

Biuro Prasowe Wisla Kraków SSA


Źródło: wisla.krakow.pl

Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Ema: Sezon się skończył

Data publikacji: 18-05-2007 17:27


Uraz, jakiego Emilian Dolha doznał w czasie meczu z Lechem Poznań o Puchar Ekstraklasy wyklucza go z gry w najbliższych spotkaniach ligowych. Mimo że sam zawodnik aż pali się do gry, decyzją lekarza i trenera Ema końcówkę sezonu zobaczy z trybun.

Przypomnijmy: w 82. minucie ćwierćfinałowego meczu Emilian Dolha udanie interweniował łapiąc piłkę po jednej z akcji piłkarzy Lecha, ale przy okazji doznał kontuzji i musiał skorzystać z pomocy masażystów. Po dzisiejszych badaniach okazało się, że doznał urazu mięśni klatki piersiowej oraz żeber.

"Dla mnie to koszmarna wiadomość" - tak sytuację komentuje Emilian. "Jestem w formie, chciałem grać, byłem gotów nawet na zastrzyki uśmierzające ból, byle tylko zagrać... W Rumuni nikt by się nie zastanawiał nad moim zdrowiem, zastosowano by jakąś blokadę, a trener wystawiłby mnie do gry. Tu trener i lekarzę podjęli bardzo ludzką decyzję. Oni na sprawę patrzą głową, oceniając ryzyko odsunęli mnie od gry. Nie potrafię uwierzyć, że właśnie zakończył się mój sezon" - mówił rozczarowany bramkarz.

Wszystko wskazuje na to, że wobec kontuzji Mariusza Pawełka, której nabawił się również podczas meczu w ramach walki o Puchar Ekstraklasy, w pierwszej lidze zadebiutuje trzeci bramkarz Wisły, Łukasz Jarosiński.

Biuro Prasowe Wisła Kraków SSA


Źródło: wisla.krakow.pl