2012.04.07 Jagiellonia Białystok - Wisła Kraków 1:0

Z Historia Wisły

2012.04.07, Ekstraklasa, 25. kolejka, Białystok, Stadion Jagiellonii, 18.00, sobota, 7°C
Jagiellonia Białystok 1:0 (1:0) Wisła Kraków
widzów: 4.000
sędzia: Dawid Piasecki z Słupska
Bramki
Maciej Makuszewski 19' 1:0
Jagiellonia Białystok

Grzegorz Sandomierski
grafika:Zk.jpg Alexis Norambuena
Luka Gusić
Tiago Cionek
Rafał Grzyb
grafika:Zk.jpg Tomasz Kupisz
Tomasz Bandrowski
Maciej Makuszewski
Łukasz Tymiński
Nika Dżalamidze Grafika:zmiana.PNG (46' Luka Pejović)
Jan Pawłowski Grafika:zmiana.PNG (69' Grzegorz Rasiak)

trener: Tomasz Hajto
Wisła Kraków

Sergei Pareiko grafika:Zk.jpg
Michael Lamey grafika:Zk.jpg
Junior Diaz grafika:Zk.jpg
Alan Uryga
Dragan Paljić
Cezary Wilk grafika:Zk.jpg
Daniel Brud Grafika:zmiana.PNG (62' Cwetan Genkow grafika:Zk.jpg)
Patryk Małecki Grafika:zmiana.PNG (70' Ivica Iliev)
Tomas Jirsak
Andraż Kirm
David Biton grafika:Zk.jpg Grafika:zmiana.PNG (76' Maor Melikson)

trener: Michał Probierz
W 23' Sergei Pareiko obronił rzut karny wykonywany przez Alexisa Norambuene.

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Świąteczne spotkanie w Białymstoku

W Wielką Sobotę podopieczni Michała Probierza będą mieli okazję do przynajmniej częściowej rehabilitacji. O godzinie 18 zmierzą się z Jagiellonią w ramach 25. kolejki T-Mobile Ekstraklasy.

Dla Probierza będzie to szczególne spotkanie ponieważ przez trzy lata (2008-2011) prowadził zespół Jagiellonii, zdobywając z nim Puchar Polski oraz Superpuchar (2009/2010), ponadto jego zespół grał futbol ofensywny i miły dla oka.

Powiedzmy sobie szczerze – mimo iż Jaga w tym sezonie nieco spuściła z tonu w porównaniu z poprzednim rokiem, plasując się obecnie na 11 pozycji - Wisła nie będzie w tym meczu faworytem. Białystok nie jest łatwym terenem dla Białej Gwiazdy, ostatnie spotkanie między Jagą a Wisłą w stolicy Podlasia (10.09.2010) zakończyło się zwycięstwem „Pszczółek” 2:1.

- Jagiellonia nie zwykła u siebie przegrywać, gra ciekawą piłkę i jest niesiona przez doping tych 6000 kibiców, którzy mogą wejść na stadion - zachwala swój były klub Michał Probierz. Dodatkowo naszą obronę dopadła plaga kontuzji – z gry w Białymstoku wyeliminowani będą Chavez, Czekaj, Bunoza oraz Kew Jaliens, który mimo iż w meczu o Puchar Polski był w stanie zmienić Czekaja i zagrać prawie całą drugą połowę, znów nie nadaje się do gry... Nie w pełni sił jest też Marko Jovanović, który miał ostatnio przerwę w treningach.

- Teraz już czas na debiutantów, już nawet nie mamy jak kombinować, aby zebrać obrońców – zakomunikował szkoleniowiec po meczu w Chorzowie. Na przedmeczowej konferencji prasowej trener Probierz zapowiedział występ od pierwszych minut Alana Urygi, który ma być lekiem na ból głowy szkoleniowca, spowodowany brakiem zdrowych stoperów.

Mamy nadzieję, że rzeczywiście szansę gry dostaną młodzi zawodnicy, włączeni do kadry pierwszego zespołu w ubiegłym tygodniu. W końcu większość kibiców Wisły woli, żeby ewentualny błąd przydarzył się młodemu wychowankowi, który zostawi na boisku serce, a dana mu szansa występu w przyszłości zaprocentuje. Oczywiście, poza kadrą znajdują się w dalszym ciągu kontuzjowani Radosław Sobolewski (Sobol trenuje z drużyną, jednak nie jest jeszcze w pełni sił) i Rafał Boguski.

Do problemów kadrowych dochodzi też fatalna gra w ofensywie, a właściwie jej brak – wszak dwie ostatnie ligowe potyczki z Ruchem (0:1) oraz Legią (0:0) Biała Gwiazda kończyła z zerowym dorobkiem bramkowym.

Swoje problemy ma także zespół Tomasza Hajty, który swój ostatni mecz ligowy przegrał w Lubinie 1:2. W sobotę szkoleniowiec nie będzie mógł skorzystać na pewno z Tomasza Porębskiego, któremu właśnie na mecz z Wisłą przypada karencja za czwarty żółty kartonik. Dużym osłabieniem będzie nieobecność kapitana, a zarazem najlepszego strzelca w tym sezonie (12 bramek) Tomasza Frankowskiego, który reprezentował wiślackie barwy przez siedem lat (1998-2005), zdobywając aż 115 bramek w 173 meczach. Popularny „Franek” ma naciągnięte wiązadło w kolanie, a jego nogę unieruchamia stabilizator. Białostocczanie będą musieli radzić sobie także bez Dawida Plizgi, który już od dłuższego czasu leczy kontuzję.

Co nam kibicom pozostało przed tym meczem? Chyba jedynie wierzyć w magię tych Wielkanocnych świąt, która być może sprawi, że piłkarze obudzą się z marazmu i po meczu nie będziemy musieli się za nich wstydzić, po następnych przespacerowanych 90-ciu minutach.

Źródło: wislakrakow.com
Autor: Michał S

Osiemnaście do zdobycia. Przed meczem Jagiellonia - Wisła

Do końca bieżącego sezonu zostało już tylko sześć kolejek, co oznacza, że w lidze do zdobycia jest jeszcze całe osiemnaście punktów. Dużo to i mało, bo choć sezon można uznać za stracony, to przynajmniej należałoby zakończyć go z honorem. Ile z tego dopiszą do swojego dorobku podopieczni Michała Probierza? Mądrzejsi będziemy w sobotę wieczorem, po naszym kolejnym meczu, z Jagiellonią.

Dla naszego szkoleniowca najbliższy występ to podróż sentymentalna. Wraca bowiem do Białegostoku, gdzie święcił swoje największe triumfy. Teraz jest jednak po innej stronie barykady i zjawi się z mocno osłabioną drużyną, aby z nią osiągnąć w tym sezonie jeszcze cokolwiek.

Największy problem będzie mieć - co nie jest żadną tajemnicą - w defensywie, w której zagramy w mocno eksperymentalnym składzie z debiutantem, Alanem Urygą. Kontuzjowani są bowiem aż czterej nasi stoperzy (patrz ramka obok).

Już jednak kiedyś Probierz mówił, że przy problemach w defensywie trzeba będzie grać ultra ofensywnie. Na co może i by się zanosiło... tylko kto miałby to niby robić - zapytają kibice, którzy ostatnimi czasy więcej z Wisły niestety szydzą, niż ją wspierają. Na to jednak piłkarze z "Białą Gwiazdą" swoją postawą - choć to przykre - czasami zbyt często zasługują, więc nie ma nawet kogo za taką sytuację potępiać. Nasza ofensywa wygląda bowiem w tym sezonie nawet gorzej od tej osłabionej defensywy! Bo jak inaczej nazwać zdobycie 22 bramek w 24 meczach? Przy np. 28 trafieniach mającej jednak inne cele "Jagi"?

Tej jednak gole też będzie zdobywało się tym razem trudniej, bo zabraknie w jej składzie strzelca wyborowego naszej ligi, jakim jest Tomasz Frankowski. Chodząca legenda snajperów jest kontuzjowany, co poniekąd może naszych defensorów... ucieszyć.

Na ile zaś ucieszą kibiców piłkarze? Oby choć trochę, zwłaszcza że sam ten mecz ma być potyczką o podniesienie morale, przed ważniejszą na pewno na dziś dla nas grą wtorkową, z Ruchem, w Pucharze Polski. A wszystko to w komplecie - niech będzie ostatnim dzwonkiem do pobudki dla naszych zawodników, bo jeśli nie w Święta, to kiedy?

Źródło: wislaportal.pl

Relacje z meczu

WISLAKRAKOW.COM: Popsute Święta. Jagiellonia - Wisła 1:0

Trzeci mecz ligowy z rzędu Wisła kończy bez zdobytego gola. Podopieczni Michała Probierza przegrali z Jagiellonią 0:1, po raz kolejny demonstrując dramatyczną niemoc w grze ofensywnej.

Zgodnie z zapowiedziami trener Probierz wystawił w obronie 18-letniego Alana Urygę, regularnie grającego na środku obrony w Młodej Ekstraklasie. Uryga zaprezentował się dobrze, miał nawet dwie okazje by odmienić wynik spotkania. Pod sam koniec gry młodego defensora złapały skurcze, jednak ogólnie ten występ należy ocenić bardzo pozytywnie.

Wisła zaczęła mecz tak, jak gdyby zamierzała zostawić za sobą złą passę, niekorzystne doniesienia o kondycji klubu i wiślackiej szatni. Pierwsze 18 minut upłynęło pod dyktando podopiecznych Michała Probierza, przyjaźnie powitanego w Białymstoku. Zaczął już w 33 sekundzie Junior Diaz. Choć był faulowany (nie według arbitra...) zdołał oddać strzał, po którym piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. Aktywny był Biton, Małecki, kilka niezłych zagrań rozprowadzających atak Wisły zaprezentował Jirsak, dwukrotnie szarżował lewą stroną Kirm.

Brakło jednak dokładności w finalizowaniu akcji, tę zaś w 19 minucie zaprezentowała Jaga. Pierwszy wypad białostoczan zakończył się bramką po pięknym uderzeniu z ponad 25 metrów w wykonaniu Macieja Makuszewskiego. Zawodnik Jagiellonii zszedł do środka z lewej strony, uderzył prawą nogą, piłka w połowie lotu zmieniła kierunek i zaskoczyła Sergeia Pareikę.

Jagiellonia postanowiła pójść za ciosem. W 23 minucie po rzucie wolnym żaden z zawodników nie dotknął piłki, a Pareiko efektowną paradą odbił piłkę do boku. Ta wróciła w jego pole karne, ktoś oddał strzał, który Pareiko wybronił, piłka musnęła rękę Cezarego Wilka a sędzia... pokazał na jedenastkę. Absurdalna decyzja, po której kilku zawodników miało wiele do powiedziania sędziemu ze Słupska. Dawid Piasecki pozostał niewzruszony, pokazał jeszcze kartkę protestującym Pareice i Wilkowi. Do piłki podszedł Alexis, uderzył mocno, blisko środka, tak że Pareiko zdołał odbić piłkę nogami.

To mógł być moment, który ponownie poderwie wiślaków, ale tak się nie stało. Jagiellonia też nie grała nic wielkiego, choć gdyby w 39 minucie Gusić nieco lepiej przyjął sobie piłkę... To jednak byłby nadmiar szczęścia. W końcówce pierwszej połowy Wisła odzyskała inicjatywę, ale tradycyjnie brakowało dokładności w rozegraniu ataku. Raz kartkę otrzymał Dudu Biton za rzekomą próbę wymuszenia rzutu karnego. "Jednastka" powinna być natomiast podyktowana po faulu Gusicia na Kirmie. Po tej sytuacji na trybuny został odesłany asystent Probierza - Bartłomiej Zalewski, który zbyt gorliwie protestował.

W drugiej połowie Jagiellonia cofnęła się do obrony, ale Wisła nie potrafiła tego wykorzystać. Niewiele dało zdjęcie z boiska jednego z dwóch defensywnych pomocników, Daniela Bruda i zastąpienie go Cwetanem Genkowem. Później weszli jeszcze Iliev (za Małeckiego) i Melikson (zmienił Bitona). Kilka niegroźnych strzałów, najczęściej po wrzutkach, nie zagroziło poważnie bramce Sandomierskiego. Ładnie wyglądała jedynie akcja z 85 minuty, gdy po wymianie podań Jirsaka z Ilievem z pierwszej uderzył Kirm, ale ten strzał był zdecydowanie najsłabszym elementem całego ataku. Siedem minut wcześniej bramkarz "Jagi" wybronił strzał Ilieva z prawej strony. Jak wspomnieliśmy we wstępie dwukrotnie strzały oddawał Alan Uryga: najpierw głową, z odchylenia, więc zbyt lekko, w bramkarza, później mocno, z powietrza, prawą nogą, ale kilka metrów obok słupka.

W doliczonym czasie gry kolegów z ataku wyręczyć chciał bramkarz, Sergei Pareiko. Przy rzucie rożnym powędrował na pole karne Jagiellonii i po centrze zdołał oddać strzał głową. Niestety, lekki i niecelny.

Piłkarze Wisły popsuli więc Święta Wielkanocne zarówno kibicom, jak i sobie. We wtorek przed nimi ostatnia szansa, by wywalczyć awans do europejskich pucharów - rewanż w Pucharze Polski z Ruchem.

Źródło: wislakrakow.com

WISLAPORTAL.PL: Depresja wiślaków. Jagiellonia - Wisła 1-0

Krakowska Wisła wciąż jest zespołem w głębokiej depresji i nie wygrała w czwartym spotkaniu z rzędu, tym razem przegrywając w Białymstoku z Jagiellonią 0-1.

Trener Michał Probierz na pewno zaskoczył składem na mecz z Jagiellonią i bynajmniej nie chodzi nam o debiutanta - Alana Urygę. Większą niespodzianką była bowiem obecność Dragana Paljicia, a także Tomáša Jirsáka, Andraža Kirma, czy Dudu Biton - bo w komplecie nie błyszczeli oni ostatnio formą. Choć z drugiej strony, kto u nas błyszczy?

I choć w dziwnym składzie, to wiślacy mecz zaczęli bardzo dobrze. Już w 1. minucie, po wrzutce z rzutu wolnego Kirma, bliski szczęścia był Júnior Díaz, ale przeniósł strzał nad bramką. Zaraz zaś potem piłkę w środku boiska przejął Patryk Małecki, ale zamiast zagrać do wychodzącego na pozycję Bitona, zagrał egoistycznie i szansa przepadła. W 8. minucie w roli głównej wystąpiła para Jirsák - Kirm. Ten pierwszy sprytnie zagrał szybko z wolnego, ale Słoweniec nie opanował jak należy piłki i ubiegł go Luka Gusić. Bardzo niecelnie uderzył też dwie minuty później Małecki, ale gra wiślaków mogła się w pierwszym kwadransie podobać.

Szkoda tylko, że był to miły złego początek. Pierwszy bowiem wypad gospodarzy dał im bramkę! Z dystansu huknął Maciej Makuszewski, piłka nabrała niesamowitej rotacji, i wpadła w długi róg bramki Sergeia Pareiki. Przegrywaliśmy więc od 19. minuty 0-1, a pięć minut później mogło być jeszcze gorzej. Po ogromnym zamieszaniu Dawid Piasecki za nabitą rękę Cezarego Wilka podyktował "jedenastkę"! Tej nie wykorzystał jednak Alexis Norambuena, uderzając w środek bramki, gdzie Pareiko zostawił szczęśliwie dla siebie nogi - rzucając się jednocześnie w lewo.

Te sytuacje podcięły jednak wiślakom skrzydła i już do końca I połowy zdziałali oni niewiele. Choć mogło być inaczej, gdyby Piasecki był nadal tak skrupulatny. W polu karnym Jagi, w końcówce I połowy, padł Kirm, ale sędzia był niewzruszony.

Po przerwie obraz gry zmienił się o tyle, że gospodarze ustawili się na własnej połowie, czekając na to co zrobi Wisła, a wiślacy nie mieli - jak to ostatnio mają w zwyczaju - pomysłu na to co zrobić, aby strzelić bramkę. Starszych kolegów wyręczyć próbował Uryga, bo to on oddał pierwszy celny strzał w Wiśle. I to on też w 70. minucie był bliski szczęścia, ale uderzył niecelnie. Groźniej pod bramką Jagiellonii było siedem minut później, ale po dobrym zgraniu Kirma - rezerwowy dziś Ivica Iliev nie zdołał pokonać jednak Grzegorza Sandomierskiego. Tego w 84. minucie nie oszukał też Kirm, bo uderzył zbyt lekko. W doliczonym czasie gry, przy rzucie rożnym, w polu karnym Jagi pojawił się nawet Pareiko, ale jego główka minęła bramkę gospodarzy.

Wszystko to było jednak zdecydowanie za mało, aby z Białegostoku wywieźć choćby remis, a wiślacy niezmiennie swoją grą... męczą. Nic więc dziwnego, że obsuwamy się w ligowej tabeli i aktualnie spadamy na ósme w niej miejsce.

Na pocieszenie można dodać, że sezon zbliża się już do końca. Wprawdzie nieszczęśliwego, ale w przyszłym powinniśmy oglądać jednak zupełnie inną Wisłę. Przynajmniej taką mamy nadzieję...

Źródło: wislaportal.pl

GAZETA KRAKOWSKA:

Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Michał Probierz, trener Wisły

Trener Probierz został bardzo ciepło przyjęty w Białymstoku. Na stadionie przywitały go oklaski, skandowano jego nazwisko. Szkoleniowiec serdecznie podziękował osobom, które powitały go tutaj z sympatią.

Niestety, na boisku nie było już równie przyjemnie i jego aktualna drużyna wraca do domu bez punków. - Po raz kolejny bardzo dobrze weszliśmy w mecz, ale nie potrafiliśmy wykorzystać sytuacji. Znowu straciliśmy bramkę, która spadła na nas w zasadzie z niczego, był to pierwszy strzał Jagiellonii na bramkę. Później Sergei wybronił rzut karny, mecz był bardzo ciekawy. Do końca staraliśmy się odrobić straty. Nie potrafiliśmy zachować spokoju pod bramką, ani odpowiednio poradzić sobie w ataku pozycyjnym - ocenił występ Wisły w Białymstoku trener Probierz.

Już we wtorek Wisła mierzy się z Ruchem w rewanżowym pojedynku Pucharu Polski. Ma bardzo mało czasu, by cokolwiek zmienić w swej grze. - Chcieliśmy dziś sprawdzić zawodników, którzy ostatnio grali mniej, dlatego nie wszedł Garguła, dopiero w drugiej połowie pojawili się Iliev, Melikson i wracający po chorobie Genkow. Będąc mentalnie na dole, trzeba umieć się podnieść. Mamy szansę, aby ograć Ruch w pucharze i zrobimy wszystko, aby wygrać 2:0 i awansować do finału.

W drużynie udanie zadebiutował dzisiaj 18-letni Alan Uryga, związany z Wisłą od zespołów juniorskich. - Bardzo dobrze oceniam jego występ i cieszę się, że pokazał, że potrafi grać. Nie wytrzymał całego meczu, w końcówce złapały go skurcze, ale cieszę się, że taki chłopak wchodzi i pokazuje, że można na niego stawiać - przyznał szkoleniowiec Białej Gwiazdy.

Jest duża szansa, że Alan na dłużej zadomowi się w pierwszym składzie. Praktycznie wykluczone jest, aby na wtorkowy występ do drużyny dołączył któryś z kontuzjowanych obrońców. Grono to jest liczne, przypomnijmy na ten moment grać nie mogą Chavez, Bunoza, Jaliens, Czekaj i Jovanović.

Źródło: wislakrakow.com
Autor: Nikol

Tomasz Hajto, trener Jagiellonii

Aktualny trener białostockiej Jagiellonii przede wszystkim chciał życzyć wszystkim wesołych świąt. Później przystąpił do komplementowania swojego zespołu, który na własnym boisku ponownie pokonał mistrza kraju.

- Był to dla nas mecz prestiżowy oraz miły powrót dla Michała. Nasi kibice pamiętają, że zrobił tutaj wielką rzecz - pomógł Jagiellonii utrzymać się, gdy przystępowała do sezonu z 10-punktową stratą - przypomniał Tomasz Hajto.

- Wygrała drużyna, która była jednością, monolitem. Wisła dochodziła do sytuacji, ale nasza drużyna wypluła płuca na boisku. Zawodnicy zrobili wszystko, aby wygrać ten mecz. W szatni żartowałem, że dobrze, że nie strzeliliśmy karnego, bo za bardzo byśmy się rozluźnili. W końcówce mieliśmy szczęście i udało się dowieźć zwycięstwo do końca. Nie był to piękny mecz w naszym wykonaniu, ale grając z Wisłą nie można się otworzyć, bo ma kilku klasowych zawodników. Widzieliśmy, co się działo, gdy na boisko wszedł Maor Melikson, który ma doskonałe przyspieszenie. Cieszę się, że zagraliśmy dzisiaj z mocnym zespołem na zero z tyłu - podsumował szkoleniowiec Jagiellonii

Źródło: wislakrakow.com
Autor: Nikol

Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Cezary Wilk, pomocnik Wisły

Po kolejnym meczu z rzędu, słów padających z sektora pod adresem piłkarzy nie można uznać za budujące ani sympatyczne. Niestety, część drużyny nie rozumie tego co mówią fani, choć to właśnie ich najbardziej dotyczą te uwagi. Wiele na swe barki przyjmuje natomiast wiślacki kapitan.

Czarek Wilk w Chorzowie usłyszał garść mocnych słów i konkretnych uwag, dzisiaj także stał pod sektorem ze smutną miną i ze zwieszoną głową wracał do szatni. Jedyne ciepłe słowa usłyszał po meczu debiutujący Alan Uryga.

- Jagiellonia oddała jeden celny, ale zabójczo skuteczny strzał. Nie jest nam łatwo, ale trzeba sobie jakoś poradzić. Musimy jak najszybciej zmienić tę niechlubną serię porażek - podsumował po meczu Czarek Wilk.

W najbliższych dwóch meczach Wilk jednak nie zagra z powodu nadmiaru żółtych kartek. Dziś otrzymał ósme upomnienie w meczu ligowym, co eliminuje go z występu przeciwko ŁKS-owi, nie zagra też we wtorek z Ruchem, z powodu żółtej kartki otrzymanej w niedawnym meczu w Chorzowie.

Źródło: wislakrakow.com
Autor: Nikol

cdn