2018.04.07 Sandecja Nowy Sącz - Wisła Kraków 0:0

Z Historia Wisły

2018.04.07, Ekstraklasa, 30. kolejka, Nieciecza, Stadion Sportowy Bruk-Bet Termalica, 18:00, sobota, 16°C
Sandecja Nowy Sącz 0:0 Wisła Kraków
widzów: 1.648
sędzia: Łukasz Szczech z Warszawy.
Bramki
Sandecja Nowy Sącz
Michał Gliwa
Adrian Danek
Alexandru Benga
Dawid Szufryn grafika:zmiana.PNG (77' Tomasz Brzyski)
grafika:zk.jpg Płamen Kraczunow
Patrik Mráz
Maciej Małkowski grafika:zmiana.PNG (73' Damir Šovšić)
Bartłomiej Kasprzak
Wojciech Trochim
Pawło Ksionz grafika:zmiana.PNG (87' Filip Piszczek)
Aleksandyr Kolew

Trener: Kazimierz Moskal
Wisła Kraków
Julián Cuesta
Matej Palčič grafika:zk.jpg
Marcin Wasilewski
Fran Vélez
Jakub Bartkowski grafika:zk.jpg
Rafał Boguski grafika:zmiana.PNG (83' Zdeněk Ondrášek)
Nikola Mitrović
Tomasz Cywka
Pol Llonch grafika:zk.jpg
Jesús Imaz grafika:zmiana.PNG (71' Tibor Halilović)
Carlitos grafika:zmiana.PNG (90' Denys Bałaniuk)

Trener: Joan Carrillo
Ławka rezerwowych: Michał Buchalik, Petar Brlek, Martin Košťál, Patryk Małecki,

Kapitan: Rafał Boguski grafika:zmiana.PNG Marcin Wasilewski

Bramki: 0-0
Posiadanie (w %): 40-60 (42-58)
Strzały: 8-8 (7-3)
Strzały celne: 5-2 (4-1)
Strzały niecelne: 3-2
Strzały przejęte: 0-4
Strzały z pola karnego: 6-6
Strzały z pola karnego, celne: 5-2
Faule: 9-25
Żółte kartki: 1-3
Czerwone kartki: 0-0
Spalone: 3-1
Rzuty rożne: 4-11
Podania: 370-530
Podania dokładne (w %): 74-80
Dystans (w km): 114,63-117,46

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy.
Bilet meczowy.


Spis treści

Przed pierwszym gwizdkiem

Tak grają Sączersi

Data publikacji: 05-04-2018 10:45


W 29. kolejce LOTTO Ekstraklasa znowu nas zaskoczyła. Świąteczny okres nie był zbyt łaskawy dla typujących w zakładach sportowych. Niewielu spodziewało się porażki Jagiellonii z Zagłębiem, Legii z Arką, zwycięstwa Lecha nad Wisłą Kraków, ale także dosyć niespodziewanej straty punktów przez zabrzańskiego Górnika, w spotkaniu z Sandecją. Postawić w ciemno można było tylko na dwóch zawodników. Zarówno Carlos Lopez, jak i Chrystian Gytkjær, nie zawiedli, wpisując się na listę strzelców - Hiszpan raz, a Duńczyk aż trzykrotnie, zapewniając zwycięstwo swojej drużynie w bezpośrednim pojedynku.


W ostatniej kolejce rundy zasadniczej Sandecja podejmie Wisłę na stadionie w Niecieczy. Obie drużyny dzieli 8 pozycji i 19 punktów, a także cele na zakończenie trwającego sezonu. Wiślacy ciągle liczą na grę o stawkę w grupie mistrzowskiej, natomiast Biało-Czarni walczą u utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Z rezultatu odniesionego w sobotnio-poniedziałkowej serii gier zadowolona może być drużyna z Nowego Sącza. Nieoczekiwanie urwała punkty faworytom z Zabrza, natomiast Biała Gwiazda, po efektownej wygranej nad Wojskowymi, całkowicie oddała inicjatywę gościom z Poznania, ulegając gościom aż 1:3. Sączersi ostatni raz w Ekstraklasie pokonali przeciwników... 17 września 2017 roku. Remis z mocnym Górnikiem może być dla trenera Moskala niejako sygnałem, na kogo postawić w pojedynku z dobrze mu znaną ekipą z Reymonta. Szkoleniowiec Sandecji niemal na pewno ustawi swoją drużynę w formacji 5-4-1. Kto tym razem wystąpi od pierwszych minut w kolejnym arcyważnym meczu?

Bramkarz: Michał Gliwa

Pozycja bramkarza wydaje się być niezagrożona. Gliwa w tym sezonie wystąpił w 28 spotkaniach, pięciokrotnie zachowując czyste konto. Były zawodnik Zagłębia Lubin, Polonii Warszawa czy Pandurii Targiu Jiu tylko raz ustąpił miejsca między słupkami rezerwowemu golkiperowi Sądeczan, Dawidowi Pietrzkiewiczowi. Ciekawostką związaną z 29-latkiem z Rzeszowa może być fakt, iż jest on jednokrotnym reprezentantem Polski. Powołany przez Franciszka Smudę, 11 grudnia 2011 roku rozegrał pełne 90 minut w meczu przeciwko Bośni i Hercegowinie, nie puszczając ani jednej bramki.

Obrońcy: Patrik Mráz, Dawid Szufryn, Alexandru Benga, Płamen Kraczunow, Adrian Danek

Kazimierz Moskal w dwóch ostatnich kolejkach decydował się na wystawienie linii obrony złożonej z pięciu zawodników. Nieco defensywne ustawienie ma powodować zmniejszenie liczby bramek traconych przez jego zespół. Na lewej stronie tej formacji powinniśmy zobaczyć Patrika Mráza, znanego z występów w Piaście Gliwice i Śląsku Wrocław. Trzykrotny Mistrz Słowacji w naszej Ekstraklasie zanotował już 130 występów, w tych rozgrywkach do swoich statystyk dopisując 23 mecze, jedną bramkę i 3 asysty. W swoim najlepszym sezonie 2015/16 31-latek popisał się 3 trafieniami i imponującą liczbą 13 ostatnich podań. Po przeciwnej stronie niemal wyjątkowo zabraknie Jakuba Bartosza - Sandecja musiałaby bowiem zapłacić za występ wypożyczonego z Białej Gwiazdy piłkarza. Wydaje się, że jego miejsce wyjątkowo zajmie rzucany po wielu pozycjach Adrian Danek. W środku defensywy Biało-Czarnych Moskal stawia na Dawida Szufryna, kapitana drużyny z Małopolski. Były zawodnik Kolejarza Stróże w Nowym Sączu występuje od lipca 2014 roku. Znany ze swojej nieustępliwości i waleczności 31-latek w tym sezonie wystąpił w 22 meczach, a sędziowie trzykrotnie karali go żółtymi kartkami. Obok Szufryna w centrum defensywy bez wątpienia zobaczymy Alexandru Bengę. Rumun trafił do Sącza w zimowym okienku transferowym i od tej pory zdążał czterokrotnie założyć biało-czarną koszulkę. Na pozycji ostatniego ze środkowych obrońców trener ostatnio stawiał na Płamena Kraczunowa. Bułgar do Sączersów przed obecnym sezonem dołączył z cypryjskiego Ethnikos Achnas. Ten sezon to dla 29-latka z Płowdiwu 22 gry i jedno kluczowe podanie.

Pomocnicy: Wojciech Trochim, Pawło Ksionz, Filip Piszczek, Bartłomiej Kasprzak

Trochim, były gracz m.in. Kolejarza Stróże czy Dolcana Ząbki do sądeckiego zespołu przyszedł z GKS-u Katowice w lipcu 2016 roku. W aktualnie trwającym sezonie wystąpił we wszystkich 29 meczach i cztery razy pokonał bramkarzy rywali, a także trzykrotnie schodził z boiska z żółta kartką na koncie. Kolejnym, aczkolwiek nieco bardziej ofensywnym zawodnikiem pola jest Filip Piszczek. Wychowanek Lubania Tylmanowa niejednokrotnie występuje jako napastnik, jednak przeciwko zabrzanom zagrał niżej, w drugiej linii. 29-latek z Nowego Targu notuje całkiem niezły sezon - zdobył pięć bramek, a także zaliczył jedną asystę. W meczu przeciwko Wiśle raczej na pewno Pawło Ksionza. Jednokrotny reprezentant Ukrainy na Sądecczyznę trafił z Karpat Lwów w lutym tego roku i zdążył rozegrać 4 mecze, a w pojedynku z Górnikiem asystował przy golu Wojciecha Trochima. Ostatnim z pomocników w składzie małopolskich Bianconerich jest Bartłomiej Kasprzak, który poprzednio bronił barw Widzewa Łódź. W samej Ekstraklasie 25-latek zagrał w 50 spotkaniach, w tym 20 w debiutującej w najwyższej klasie rozgrywkowej Sandecji. Prawonożny zawodnik w trwającym sezonie ani razu nie wpisał się na listę strzelców, nie zanotował także żadnej asysty.

Napastnik: Aleksandar Kolev

Jako najbardziej wysuniętego piłkarza Nowosądeczan powinniśmy zobaczyć Aleksandara Koleva. Najskuteczniejszy gracz Biało-Czarnych siedem razy pokonał bramkarzy rywali i zaliczył jedno ostatnie podanie. 29-latek z Sofii w rywalizacji z zabrzanami zdobył wyrównującą bramkę, czym być może zapewnił sobie miejsce w podstawowej jedenastce w następnej kolejce. Podczas zimowego okienka transferowego był łączony z Lechem Poznań, jednak skończyło się jedynie na pogłoskach i były młodzieżowy reprezentant Bułgarii, przynajmniej do końca obecnego sezonu, będzie bronił barw drużyny z Nowego Sącza.

Dla obu zespołów sobotnie spotkanie jest niesamowicie ważne. Wiślacy będą chcieli pokazać, że porażka z Lechem była tylko wypadkiem przy pracy i walka o wyższe cele nie jest mrzonką, a Sandecja gorączkowo szuka punktów potrzebnych do utrzymania. Sączanie na pewno dadzą z siebie wszystko, jednak my liczymy, że Biała Gwiazda nie pozwoli rywalom na rewanż za poprzednie bezpośrednie starcie i po raz kolejny pewnie pokona swoich przeciwników.

Michał Stompór

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Liczyć tylko i wyłącznie na siebie! Wisła gra z Sandecją

Przystępując do ostatniego spotkania rundy zasadniczej w sezonie 2017/2018 z Sandecją Nowy Sącz, wszystkie atuty związane z walką o "grupę mistrzowską" stoją po stronie "Białej Gwiazdy". Ta, aby po końcowym gwizdku sędziego mogła śmiało powiedzieć, że w tym sezonie jest w najlepszej "ósemce" ligi, musi po prostu wygrać. Nie liczyć na korzystne wyniki innych spotkań, nie grać "na remis", broniąc dostępu do własnej bramki... Musi wygrać! Będąc Wisłą Kraków nieistotne są wyniki na innych stadionach, będąc Wisłą Kraków trzeba liczyć tylko i wyłącznie na siebie!

"Biała Gwiazda" zagra dziś bowiem o to, aby udowodnić, że miejsce w mitycznej "górnej ósemce" jej się po prostu należy!

Jeżeli pozwolicie, nie będziemy skupiać się na wszystkich scenariuszach, które oznaczałyby dla Wisły szczęśliwe zakończenie. Nie chcemy również pisać o tym, że ewentualny remis da Wiśle pewne utrzymanie nadrzędnego celu. Mierząc się dziś z drużyną, która ostatni raz w Ekstraklasie wygrała… w połowie września, nie ma mowy o żadnych kalkulacjach. Takie spotkania trzeba po prostu wygrywać. Gdyby jednak Wisła z Niecieczy wróciła bez żadnej zdobyczy punktowej, oznaczałoby to - ni mniej, ni więcej - że na "górną ósemkę" ligi zwyczajnie nie zasłużyliśmy!

Wspomniana seria naszego dzisiejszego przeciwnika, borykającego się z wieloma problemami, przez wielu skazywanego na rychły spadek z ligi, jest absolutnie zatrważająca. Siedem miesięcy bez zwycięstwa przekłada się na… dwadzieścia rozegranych spotkań! Nic więc dziwnego, że podopieczni dobrze nam znanego trenera, Kazimierza Moskala, od wielu kolejek mogą "pochwalić się" mianem "czerwonej latarnii" ligi, szorując dno ekstraklasowej tabeli. Jakby tego było mało, Sandecja to drużyna, która grając na obcym terenie w Niecieczy, teoretycznie w roli gospodarza, punktuje najgorzej z całej ligowej stawki, a jedyną drużyną, która na własnym boisku zdobywa mniej bramek, niż nowosądeczanie, jest Piast Gliwice. Duży wpływ na taką sytuację ma fakt, że w praktyce nasi dzisiejsi przeciwnicy wszystkie swoje spotkania rozgrywają właściwie na wyjeździe. Jakby tego było mało, jako konsekwencja protestu, kibice z Nowego Sącza nie wspierają zbyt licznie swoich ulubieńców, podczas spotkań rozgrywanych na stadionie w Niecieczy. W związku z tym, że na trybunach kameralnego stadionu pod Tarnowem zjawi się mocna grupa "Armii Białej Gwiazdy", będzie więc można śmiało powiedzieć, że dziś… "gramy u siebie".

Wsparcie na pewno będzie wskazane, bo mimo czynników, które wyraźnie za krakowianami przemawiają, ci zmagają się z poważnymi problemami. Jednym z nich jest obsada formacji defensywnej - z powodu czwartej żółtej kartki w dzisiejszym starciu trener Joan Carrillo nie będzie mógł liczyć na dotychczas podstawowego stopera, Zorana Arsenicia. Innym zawodnikiem wyjściowego składu, który dzisiejsze spotkanie oglądać będzie z perspektywy co najwyżej trybun jest Maciej Sadlok, którego z gry wykluczyła kontuzja. Zapominając już o słabszej formie Sadloka z obecnej rundy, trudno nie stwierdzić, że są to poważne ubytki. Prawdopodobnie na środku obrony kolejny raz zobaczymy więc wracającego do zdrowia Marcina Wasilewskiego, a na lewego obrońcę przemianowany zostanie Jakub Bartkowski. Co prawda do ekstraklasowych rozgrywek został zgłoszony siedemnastoletni Damian Korczyk, nominalny boczny defensor, jednak trudno spodziewać się jego ewentualnego debiutu, mając na uwadze rangę tego spotkania.

Wiślacy zagrają bowiem o otwarcie się na możliwość rywalizacji z drużynami, których aktualne aspiracje, a przede wszystkim punktowe możliwości, sięgają nieco wyżej. Co oczywiste, chcielibyśmy aby krakowianie walczyli o jak najwyższe cele, jednak takie zapewnienia muszą być poparte popisami boiskowymi. Musimy jednak pamiętać, że nasza drużyna wciąż jest na etapie przebudowy, z nowym szkoleniowcem na ławce trenerskiej, który zasiada na niej od nieco ponad trzech miesięcy! Tylko niepoprawni optymiści mogli spodziewać się więc tego, że ten poprawi grę naszego zespołu niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Budowa drużyny to bowiem często katorżnicza praca, pełna wzlotów i upadków. Co zaś niewątpliwie przemawia za hiszpańskim opiekunem "Białej Gwiazdy" to fakt, że w naszej postawie widać ewidentną poprawę. Wszystkich malkontentów, którzy nie zgodzą się z tym stwierdzeniem, odsyłamy do ostatniego meczu Wisły z Legią Warszawa.

Mamy więc nadzieję, że jako oddani kibice "Białej Gwiazdy" dacie jeszcze trochę w spokoju popracować trenerowi, jak i również na to, że kolejne jasne strony "Białej Gwiazdy" oglądać będziemy dziś w Niecieczy. Siedem dodatkowych spotkań z drużynami z górnej półki, to bowiem nie tylko większy zastrzyk finansowy dla klubowej kasy, ale również ważne przetarcia dla Joana Carrillo. Tak to już bowiem bywa, że prawdziwą wartość drużyny, ale również jej progres, poznaje się w spotkaniach z zespołami z ligowego szczytu. W związku z tym, dajmy sobie szansę na zweryfikowanie pracy szkoleniowca w starciach z najlepszymi!

Do boju Wisełka!


Dodał: KK

Źródło: wislaportal.pl

Sandecja Nowy Sącz vs Wisła Kraków. Zapowiedź meczu: informacje o zespołach, forma, kursy, typy i transmisje na żywo

7 kwietnia 2018

Po porażce z Lechem Poznań krakowska Wisła okazję do powrotu na zwycięski szlak będzie miała w starciu z Sandecją Nowy Sącz, która cały czas kontynuuje passę spotkań bez zwycięstwa, która liczy już 20 meczów. Krakowianie do swojego starcia przystąpią, chcąc przypieczętować swój awans do grupy mistrzowskiej.

Wiślacy po rozegraniu 29 meczów ligowych plasują się na siódmej pozycji, mając 43 punkty na koncie. Tymczasem sądeczanie to czerwona latarnia rozgrywek, która pewnym krokiem zmierza do Nice I Ligi. Sandecja legitymuje się aktualnie 23 „oczkami”.

Sandecja Nowy Sącz – Wisła Kraków, historia

Tylko trzy razy przedstawiciele obu ekip rywalizowali ze sobą o ligowe punkty. Za każdym razem górą w tych bojach byli krakowianie. W ostatni starciu z udziałem obu drużyn ekipa z Grodu Kraka wygrała z „Sączersami” 3:0.

Sandecja Nowy Sącz – Wisła Kraków, forma drużyn

Gospodarze sobotniej potyczki cały czas śrubują wynik dotyczący meczów bez zwycięstwa w lidze. Po raz ostatni szalę zwycięstwa na swoją stronę Sandecja przechyliła 17 września minionego roku, pokonując w Niecieczy miejscowy Bruk-Bet Termalikę. W ostatnią sobotą sądeczanie zremisowali natomiast 2:2 z Górnikiem Zabrze.

Tymczasem ekipa Joana Carrillo ma za sobą porażkę z Lechem Poznań, która z pewnością pokrzyżowała plany krakowskiej ekipy. Jeszcze przed potyczką z „Kolejorzem” słychać było głosy, że Wisła będzie walczyć o to, aby mieć cztery spotkania na swoim stadionie w rundzie finałowej. Plany te jednak lechici poważnie pokrzyżowali.


Sandecja Nowy Sącz – Wisła Kraków, informacje o zespołach Szkoleniowiec gospodarzy w osobie Kazimierza Moskala nie będzie mógł skorzystać w sobotni wieczór z kontuzjowanego Michala Pitera-Bucko. Nie zagra również wypożyczony z Wisły Jakub Bartosz. Z kolei w ekipie z Miasta Królów zabraknie narzekających na kłopoty zdrowotne Arkadiusza Głowackiego, Ivana Gonzaleza, Kamila Wojtkowskiego i Vullneta Bashy. Nie wystąpi raczej także Maciej Sadlok. Za kartki pauzować musi Zoran Arsenić.

Przewidywane składy

Sandecja (5-4-1): Gliwa – Basta, Benga, Szufryn, Kraczunow, Mraz, Piszczek, Trochim, Kasprzak, Małkowski, Kolew

Wisła (4-2-3-1): Cuesta – Palcić, Fran Velez, Wasilewski, Bartkowski, Llonch, Cywka, Mitrović, Halilović, Imaz, Carlitos.

Kursy na mecz Sandecja Nowy Sącz – Wisła Kraków

Aktualny kurs na wygraną „Białej Gwiazdy” wynosi 2,00. . Kurs na jej zwycięstwo wynosi 3,55. Tymczasem prawdopodobieństwo na to, że padnie remis, zostało oszacowane na 3,50. Sprawdź ofertę LVBet na to spotkanie.

Sandecja Nowy Sącz – Wisła Kraków, typy i przewidywania

Faworytem spotkania są wiślacy i naszym zdaniem górą będzie właśnie krakowska drużyna. Nasz typ: 1:3.

Opracował ŁP


Źródło: wislakrakow.com

Z Sandecją zrobić swoje!

Data publikacji: 07-04-2018 09:30


Sobotnia rywalizacja w Niecieczy pomiędzy Sandecją Nowy Sącz a Wisłą Kraków w ramach 30. kolejki Lotto Ekstraklasy, jest niezwykle ważna dla obu klubów. Mimo że zespoły te znajdują się w zupełniej innych sytuacjach, to potrzebują punktów niczym tlenu - gospodarze, aby myśleć o utrzymaniu się w lidze, a Biała Gwiazda w kontekście pozostania w górnej ósemce. Zapowiada się zatem zacięte widowisko!


Sandecja to jeden z najstarszych klubów występujących w Lotto Ekstraklasie, ale trwający sezon jest ich premierowym na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w kraju. Niewiele meczów Wisły z Biało-Czarnymi możemy zatem obecnie wspominać, ponieważ do tej pory drużyny te o stawkę grały dopiero trzykrotnie i tylko raz w ramach ekstraklasowych pojedynków. Tego „rodzynka” doskonale pamiętają kibice Białej Gwiazdy, gdyż to właśnie przy R22 krakowianie rozprawili się z beniaminkiem 4 listopada ubiegłego roku.

Wówczas piłkarze spod Wawelu nie pozostawili żadnych złudzeń i Biało-Czarni wracali do domu z bagażem trzech bramek. Komplet oczek zapewnił Wiślakom hiszpański tercet w składzie: Jesús Imaz, Carlitos i Víctor Pérez.

Do ostatniego starcia wiosennej rundy zasadniczej podopieczni trenera Joana Carrillo startują z 7 lokaty i z 43 punktami na swoim koncie. Przeciwnik Wiślaków okupuje aktualnie ostatnią pozycję w ligowej tabeli i traci do krakowian 19 oczek.

Byli Wiślacy sternikami

Mówiąc o sądeczanach nie sposób nie wspomnieć o Kazimierzu Moskalu, który jeszcze jako piłkarz zapisał się na kartach historii Wisły. Łącznie koszulkę z białą gwiazdą na piersi zakładał 288 razy (biorąc pod uwagę wszystkie mecze) i zanotował 55 trafień. W grudniu 2017 roku włodarze Biało-Czarnych zdecydowali się na oddanie zespołu w ręce właśnie Moskala, który objął posadę pierwszego trenera. Jego sztab uzupełnił inny dobrze znany w sympatykom Białej Gwiazdy trener i były Dyrektor Akademii Piłkarskiej Wisła Kraków, a także syn legendarnego obrońcy z R22 - Maciej Musiał.

Co więcej, drugim trenerem pracującym u boku Moskala jest Janusz Świerad, który przed 2,5 roku reprezentował barwy Wisły. Dino, bo taki pseudonim w czasach gry nosił napastnik, może poszczycić się mianem drugiego najlepszego strzelca krakowskiego klubu w II lidze - w sezonie 1995/1996 piętnastokrotnie pokonywał on bowiem golkiperów rywali.

Ekipa Biało-Czarnych pod wodzą trenera Kazimierza Moskala póki co nie zachwyca. W nowy rok sądeczanie weszli z wyjazdową porażką z Pogonią Szczecin 1:4, czyli z byłym klubem prowadzonym przez „duet” Moskal-Musiał. W kolejnych spotkaniach wiosennych uzbierali zaledwie 3 punkty za sprawą remisów z Koroną Kielce (1:1), Śląskiem Wrocław (0:0) i Górnikiem Zabrze (2:2) w minionej kolejce.

Jeden cel

Gracze prowadzeni przez trenera Joana Carrillo, aby nie oglądać się na zespoły, z którymi rywalizują o byt w czołowej ósemce, muszą przynajmniej zremisować z Sandecją. Wiślacy nie zakładają innego scenariusza, jak postawienie kropki nad „i” oraz zapewnienie sobie prawa do gry w grupie mistrzowskiej. Na to także czeka wiślacka część Krakowa!

W związku z tym, że spotkania w ramach 30 serii gier toczyć się będą równocześnie, kibiców piłkarskich w Polsce czeka prawdziwa kumulacja. Gwizdki arbitrów na wszystkich stadionach w kraju zabrzmią o godzinie 18.00. Po 90 minutach będziemy wiedzieć już wszystko. Głęboko wierzymy, że lepiej spisze się Biała Gwiazda i z tarczą wróci pod Wawel!

Vamos, Wisła!

K. Biedrzycka

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Joan Carrillo przed meczem z Sandecją: - Myśleć tylko o tym co dzieje się u nas na boisku, a nie oglądać się na innych

- Na wstępie chciałbym podziękować wszystkim kibicom, którzy przyszli na stadion, aby wspierać nas w meczu z Lechem. To wsparcie dało się odczuć i nam pomogło. Niestety nie mogliśmy się odpłacić zwycięstwem. A jeśli chodzi o najbliższe spotkanie, to jest to bardzo ważny mecz, w kontekście walki o górną część tabeli. Nasz plan jest niezmienny. Jedziemy żeby wygrać, żeby zgarnąć trzy punkty - powiedział, na konferencji prasowej przed meczem z Sandecją Nowy Sącz, trener krakowskiej Wisły, Joan Carrillo.

- Będzie to skomplikowane spotkanie. Dużo od niego zależy, co będzie pociągać za sobą presję. Chcemy dalej rozwijać naszą pracę, którą trenujemy i cały czas iść w tym kierunku, aby piąć się wyżej - dodał opiekun naszego zespołu.

Kibiców przed potyczką z nowosądeczanami martwić mogą absencje obrońców. Poza kontuzjowanym od kilku meczów Arkadiuszem Głowackim oraz nieobecnym od dawna Ivánem Gonzálezem, trener nie będzie mógł skorzystać z pauzującego za kartki Zorana Arsenicia, a także z Macieja Sadloka.

- Maciej Sadlok to zawodnik, który w ostatnich spotkaniach dawał z siebie bardzo wiele. Teraz ma kłopot z Achillesem. Nie jest to nic skomplikowanego, ale doszliśmy z lekarzem do wniosku, że na wszelki wypadek lepiej będzie dać mu w tym tygodniu odpocząć, bo jest to strefa, z którą mogą wiązać się powikłania i później poważniejsze kontuzje. Chcemy uniknąć ryzyka, aby nie wykluczyło go to z gry na dłuższy okres czasu. Jest to zawodnik, który chce pomóc drużynie, chce występować, ale rozsądnie będzie dać mu odpocząć - mówił o swoim obrońcy Carrillo.

- Sytuacja z naszą defensywą jest problematyczna, ale jestem w pełni przekonani, że Ci zawodnicy, którzy ich zastąpią także sobie poradzą, bo pokazują to na treningach. Mam do nich zaufanie. Sytuacja jest jednak skomplikowana, gdy trzeba zastąpić dwóch zawodników, grających w jednej linii - tak Hiszpan komentował z kolei nasze wymuszone na sobotni mecz zmiany w formacji defensywnej.

Joan Carrillo został także zapytany o obsadę naszej bramki.

- Jeśli chodzi o obsadę bramki, to decyzja podejmowana jest wspólnie z trenerem bramkarzy, Arturem Łaciakiem. Analizujemy to, jaką pracę wykonują nasi zawodnicy. Jeśli dojdziemy do wniosku, że zawodnik przeszkadza i niekoniecznie coś wnosi do drużyny, to wtedy przeprowadzana jest zmiana. Jeśli tak się nie dzieje, to taka zmiana nie jest konieczna. Podejmując natomiast decyzję szukamy i kierujemy się względami obiektywnymi oraz analizami - mówił trener Wisły.

- Sandecja oraz my przegraliśmy na własnym stadionie po pięć spotkań, takie są statystyki, ale wszystkie tego typu statystyki są po to, żeby je przełamywać. Jeśli chodzi o ostatnie mecze, to Sandecja jest zespołem w fazie przemian. Zmienili swoje ustawienie w defensywie, grają teraz pięcioma obrońcami. Zremisowali swój mecz z Górnikiem, a Górnik to drużyna, która ma cztery punkty więcej od nas w tabeli, więc czeka nas ciężkie spotkanie. Spodziewamy się, że postawią nam trudne warunki, bo są w takiej, a nie innej sytuacji. Sandecja jest niebezpieczna przy stałych fragmentach gry, ale rozmawiamy o tym jakie mogą czekać nas trudności oraz o tym, czym ten zespół się cechuje. Zostało to wszystko zanalizowane - zapewnia trener.

W 30. kolejce wszystkie mecze rozgrywane będą o tej samej porze, ale Carrillo nie ma zamiaru śledzić w trakcie trwania spotkań innych wyników.

- Podczas każdego spotkanie jestem w pełni skupiony tylko na swoich zawodnikach i na meczu, które rozgrywamy. Nie ma więc raczej mowy, żebym kontrolował inne rzeczy, które są zresztą poza moją kontrolą. Wychodzę z założenia, że jeśli są rzeczy, które są poza moją kontrolą, to nie skupiam się na tym i nie tracę na to czasu. Przekazałem to moim zawodnikom. Gramy przeciwko Sandecji i nie staramy się myśleć o tym, czy potrzebujemy remisu, czy też żeby któraś z drużyn nam pomogła. Spotkanie rozgrywamy przeciwko Sandecji i trzeba się skupić na tym co dzieje się u nas na boisku, na tym jak gra rywal - jakie ma wady i zalety, chcę myśleć tylko o tym co dzieje się u nas na boisku, a nie oglądać się na innych - przyznał szkoleniowiec.

- W takich meczach pojawia się presja, a sposobem na jej pozbycie się jest jak najlepsze przygotowanie się na nie, by wiedzieć czego można się spodziewać. Gdy przeciwnik nas czymś zaskoczy, wtedy presja i stres wzrasta, a to nie sprzyja w osiągnięciu dobrego rezultatu. Wiemy czego się spodziewać, bo będzie to spotkanie, w które należy przez 95 minut włożyć pełny wysiłek. Będziemy zmuszeni dostosować się do tego, co gra rywal i do tego, jakie panują na boisku warunki. Jeśli wykorzystamy wszystkie szanse, które będziemy mieli, to presja będzie się oddalać. Musimy więc jak mówiłem skupić się przede wszystkim na tym, aby jak najlepiej się przygotować i wiedzieć czego się spodziewać - powiedział trener.

Na zakończenie Carrillo został zapytany o system VAR oraz o to, że nie będzie on obecny w trakcie 30. kolejki.

- Najważniejszy wniosek z systemu VAR jest taki, że praca sędziego jest bardzo ciężka. Jeśli istnieje jakiś instrument, który ma w tym pomóc, to jak najbardziej jest to coś pozytywnego. To, że w ostatniej kolejce nie będzie VAR-u trochę mnie dziwi, bo są spotkania, w których ważą się losy wielu drużyn - w naszym przypadku wejście do czołowej ósemki. Jestem zdziwiony, ale nie mam na to wpływu. Do tej pory nie mam nic przeciwko systemowi VAR. To tylko instrument, który może pomóc sędziom i który może pomóc samej piłce - zakończył szkoleniowiec.


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Relacje z meczu

Słabo, słabiej, najsłabiej. Sandecja - Wisła 0-0

Po bardzo słabym meczu piłkarze krakowskiej Wisły tylko zremisowali 0-0 w Niecieczy z rozgrywającą tam swoje mecze w roli gospodarza Sandecją. Jeden punkt zdobyty w tym spotkaniu gwarantował wiślakom miejsce w "ósemce", po zasadniczej części sezonu, ale wywalczony w takim stylu, bez wątpienia nie przynosi nam satysfakcji. Był to bowiem jeden z najsłabszych meczów wiślaków w bieżącym sezonie.

Zgodnie z przedmeczowymi zapowiedziami Wisła na potyczkę z Sandecją wyszła z przemeblowaną defensywą. Stąd też powrót do wyjściowej jedenastki Marcina Wasilewskiego oraz Jakuba Bartkowskiego.

Bez względu jednak na te roszady w składzie - wiślacy bardzo słabo rozpoczęli potyczkę z zespołem z Nowego Sącza. To zresztą outsider rozgrywek rozpoczął mecz odważniej i starał się raz za razem atakować skrzydłami i dogrywać piłki do wysokiego Aleksandyra Kolewa. Jako pierwszy zagroził nam jednak w 4. minucie Maciej Małkowski, ale jego strzał na rzut rożny sparował Julián Cuesta.

Wisła mogła odpowiedzieć na to trzy minuty później, ale również wracający do wyjściowej jedenastki Rafał Boguski nie wykorzystał niedokładnego zgrania obrońcy i uderzył nie tylko zbyt lekko, ale również niecelnie.

To co nie udało się pod bramką Sandecji, udało się Boguskiemu pod naszą. To on bowiem, ofiarną interwencją, powstrzymał w 13. minucie akcję gospodarzy tego meczu. Można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie jego interwencja, Sandecja mogłaby prowadzić.

Na kolejną groźniejszą akcję tego meczu czekaliśmy do 26. minuty i znów w roli głównej wystąpił Rafał Boguski, tyle że jego strzał Michał Gliwa zdołał sparować.

Kolejne minuty nie przyniosły zbytnio odmiany obrazu gry, ale w 37. minucie nowosądeczanie znów byli bliżsi szczęścia. Dośrodkowanie z rzutu rożnego wypuścił bowiem Cuesta, powstało spore zamieszanie, które tylko nieznacznym strzałem wykończył Małkowski!

Na tym wątpliwe emocje pierwszej połowy zakończyły się i obydwa zespoły zeszły do szatni przy wyniku 0-0.

Druga połowa niewiele zmieniła w obrazie gry, a ta była co rusz przerywana przez kibiców Sandecji. Najpierw przez rzucone serpentyny i przeróżne przedmioty, a następnie przez race, które wylądowały na murawie.

W międzyczasie na samym zaś boisku mieliśmy po jednej groźnej akcji, ale w 59. minucie próba Carlitosa została zablokowana, a dwie minuty później strzał Kolewa obronił Cuesta. Nasz bramkarz swoim wyjściem ratuje nas także w 75. minucie, uprzedzając Kolewa.

W końcówce trener Joan Carrillo starał się jeszcze wprowadzając Zdenka Ondráška rozruszać nasze niemrawe próby ataków, ale tak się nie stało, a to oznacza, że Wisła po słabym występie zaledwie zremisowała z ligowym outsiderem z Nowego Sącza. Zresztą w doliczonym czasie gry to Sandecja mogła być bliższa zdobycia gola, bo po stałych fragmentach gry dwukrotnie zakotłowało się w naszym polu karnym, ale ostatecznie kibice w tym meczu zdobytych bramek nie zobaczyli.

Wisła kończy więc zasadniczą część sezonu na miejscu siódmym, a chyba jedynym pozytywem z tego faktu jest to, że na własnym stadionie czekają nas mecze z Legią oraz Lechem!


Dodał: Redakcja

Źródło: wislaportal.pl

Bez bramek, ale z grupą mistrzowską. Sandecja - Wisła 0:0

Data publikacji: 07-04-2018 20:20


Rundę zasadniczą Lotto Ekstraklasy Wiślakom przyszło zakończyć w Niecieczy. Krakowianie zostali podjęci przez czerwoną latarnię ligi, Sandecję Nowy Sącz. W meczu, którego stawką było zagwarantowanie sobie udziału w grupie mistrzowskiej padł wynik bezmbramkowy. Gdyby nie było sformułowania „mecz walki” o całym spotkaniu niewiele można by było powiedzieć. Ważne jednak, że krakowianie kończą rundę zasadniczą na 7. miejscu.


Wiślacy musieli zdobyć przynajmniej punkt, by nie oglądać się na innych rywali. Sandecja, której szkoleniowcem obecnie jest legenda klubu z Reymonta, Kazimierz Moskal, nie wygrała od 2017 roku i bardzo chciała zacząć marsz po utrzymanie od dobrego rezultatu z Wisłą. Krakowianie przed spotkaniem stracili dotychczas podstawowego lewego obrońcę, Macieja Sadloka, którego awaryjnie zastąpił Jakub Bartkowski. Na środek obrony powrócił zaś Marcin Wasilewski, a w roli kapitana na prawej stronie pomocy wystąpił Rafał Boguski.

Gra zrywami

Jako pierwsi groźnie zaatakowali grający w ustawieniu 5-4-1 gospodarze. Z głębi pola Pawło Ksionz podał do wbiegającego za obrońców Macieja Małkowskiego, a ten urwał się obrońcom i uderzył na bramkę Cuesty. Hiszpan z powodzeniem zbił futbolówkę na rzut rożny. W odpowiedzi z narożnika pola karnego strzelił Boguski, ale piłka nieznacznie minęła bramkę.

Pierwszy kwadrans mocnym akcentem mogła zakończyć Sandecja, ale po zamieszaniu w polu karnym Rafał Boguski w ostatniej chwili wygarnął piłkę spod nóg Małkowskiego, a ta trafiła do Ksionza, który nie był już w tak dogodnej sytuacji, co były zawodnik Górnika Zabrze. Sześć minut później Aleksandar Kolew idealnie dośrodkował na głowę Bartłomieja Kasprzaka, lecz jego główka po koźle była za słaba, by zaskoczyć Cuestę. Gdyby Kolew wymienił się rolami z Kasprzakiem mogłoby być o wiele groźniej.

Po raz kolejny ripostę Białej Gwiazdy wyprowadził jej kapitan - Rafał Boguski. Celne uderzenie „Bogusia” z 24. minuty było pierwszą celną próbą Wiślaków. Ze strzałem z lewej strony pola karnego uporał się Gliwa. W 38. minucie ponownie zakotłowało się w szesnastce Wisły. Wydawało się, że po wrzutce Mráza piłkę schwyta Cuesta, ale Hiszpanowi futbolówka w jakiś sposób się wyślizgnęła. Na szczęście Maciej Małkowski miał wybitnie nieskalibrowany celownik i huknął wysoko ponad bramką.

Przerwa za przerwą

Pierwsza połowa - delikatnie rzecz mówiąc - nie zachwyciła. Druga zaś rozpoczęła się po ponad 20 minutach od pierwszej i zaraz została… przerwana. Kibice Sandecji wrzucili bowiem na murawę serpentyny. Po kolejnym wznowieniu strzału przewrotką próbował Boguski, ale piłkę złapał Gliwa. Na kolejny strzał czekaliśmy do 60. minuty - wtedy to zamykający akcję Kolew strzelił w światło bramki, ale piłka leciała w zasięgu rąk Cuesty, dzięki czemu nie musiał się on nawet specjalnie ruszać. Kilka sekund później na murawie pojawiły się race, więc ponownie sędzia Łukasz Szczech zmuszony był przerwać grę.

Zrywy nie służyły obu zespołom. Trudno było o skonstruowanie akcji, a gdy coś wyglądało na zalążek składnej sytuacji, piłkarzy myliły gwizdki z trybun. A gdy gwizdki zamilkły, na dogodną pozycję wyszedł Aleksandar Kolew, który jednak tak dostojnie zbierał się do sprintu, że futbolówkę zdołał schwytać Cuesta. Przez kolejne kilkanaście minut najciekawszym elementem spotkania były zmiany. Nieco ożywienia na trybunach spowodowali arbitrzy, którzy do czasu podstawowego doliczyli aż 10 minut! W dodatkowym czasie gry odrobinę miejsca znalazł Carlitos, który nieznacznie chybił. Po chwili głównym aktorem spotkania stał się Cuesta, który najpierw świetnie interweniował po główce z bliska, a po chwili o mało co nie puścił piłki pod stopą do opuszczonej bramki. Skończyło się tylko na odetchnięciu z ulgą.

Wisła zremisowała bezbramkowo z Sandecją i zakończyła rundę zasadniczą na 7. miejscu, co oznacza, że u siebie zmierzy się z Lechem Poznań, Legią Warszawa i Zagłębiem Lubin.

Sandecja Nowy Sącz - Wisła Kraków 0:0 (0:0)

Sandecja: Gliwa - Danek, Benga, Szufryn (77’ Brzyski), Kraczunow, Mráz - Ksionz (87’ Piszczek), Kasprzak, Małkowski (72’ Šovšić), Trochim - Kolew

Wisła: Cuesta - Palčič, Wasilewski, Vélez, Bartkowski - Mitrović, Cywka, Llonch - Boguski (84’ Ondrašek), López (90+9’ Bałaniuk), Imaz (71’ Halilović)

Żółte kartki: Kraczunow - Palčič, Bartkowski, Llonch

Sędziował: Łukasz Szczech z Kobyłki

Widzów: 1 684

Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Wisła na remis w Niecieczy, ale jest ósemka!

7 kwietnia 2018

Bezbramkowym remisem zakończył się mecz w ramach 30. kolejki polskiej ekstraklasy, w którym Sandecja Nowy Sącz mierzyła się z Wisłą Kraków. Mimo braku zwycięstwa piłkarze „Białej Gwiazdy” w fazie finałowej fazie rozgrywek będą grać w grupie mistrzowskiej.

W roli zdecydowanego faworyta do potyczki rozgrywanej na stadionie w Niecieczy z „Sączersami” przystępowali piłkarze krakowian.

Warto zaznaczyć, że już przed pierwszym gwizdkiem sędziego miał miejsce skandal, gdyż organizatorzy zdecydowali, że nie będą prowadzić sprzedaży biletów w dniu meczu, co wywołało konsternację wśród zgromadzonych. Tym bardziej że wcześniej nie było żadnego komunikatu w tej sprawie.

Tymczasem na boisku goli zabrakło. Co więcej, żadna z ekip nie stworzyła sobie na tyle dogodnej sytuacji, aby skierować piłkę do siatki. Z pustego i Salomon nie naleje, więc ostateczni w starciu Sandecji z Wisłą miał miejsce bezbramkowy remis.

Mimo wszystko wiślacy znaleźli się w grupie mistrzowskiej. Z kolei w nieciekawej sytuacji przed fazą finałową jest ekipa spod Tarnowa.

Sandecja Nowy Sącz – Wisła Kraków 0:0

żółte kartki: Kraczunow (Sandecja), Palcić, Bartkowski, Llonch (Wisła)

Sandecja: Gliwa – Szufryn (77 min – Brzyski), Benga, Kraczunow, Danek, Kasprzak, Mraz, Ksionz (87 min – F. Piszczek), Trochim, Małkowski (73 min – Sovsić), Kolev

Wisła: Cuesta – Palcič, Velez, Wasilewski, Bartkowski, Mitrović, Cywka, Llonch, Boguski (83 min – Ondrasek), Balleste (71 min – Halilović), Carlos Lopez (90+10 min – Bałaniuk).

sędzia: Łukasz Szczech (Warszawa).

widzów: 1684.


Źródło: wislakrakow.com



Minuta po minucie

Spotkanie to ma dla obydwu ekip spory "ciężar gatunkowy". Sandecja zajmuje bowiem ostatnie miejsce w tabeli i aby w finale sezonu skutecznie walczyć o utrzymanie - musi "szukać punktów" w każdym możliwym występie.

  • Zapraszamy na relację tekstową live z meczu 30. kolejki sezonu zasadniczego Ekstraklasy, w którym Wisła zmierzy się w Niecieczy z Sandecją Nowy Sącz.
  • Witamy z Niecieczy, przed nami spore emocje i ofensywnie usposobiona Wisła. Wyjściowy skład raczej nie zaskakuje, ale wystarczy zobaczyć na ławkę rezerwowych, na której poza Michałem Buchalikiem tylko ofensywni piłkarze! Są tam bowiem: Tibor Halilović, Zdeněk Ondrášek, Petar Brlek, Denys Bałaniuk, Martin Košťál oraz Patryk Małecki.
  • Obydwa zespoły wychodzą już na murawę. Wiślacy w jednolitych czerwonych strojach!
  • Wisła z kolei nie może pozwolić sobie na porażkę, bo ta - w przypadku wygranej Arki z Lechią oraz co najmniej remisu Zagłębia z Cracovią - przyniosłaby zajęcie przez naszą drużynę po 30. kolejkach miejsca tylko w "grupie spadkowej"!
  • 1. Ruszyli! Gramy! Do boju Wisełka!
  • 4.Pierwsza groźna akcja Sandecji, Cuesta na róg strzał Małkowskiego.
  • 7.Błąd obrony Sandecji mógł wykorzystać Boguski, ale uderzył zbyt lekko, a do tego niecelnie.
  • 9.Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Carlitosa, rzut rożny dla Wisły.
  • 11.Po rzucie rożnym wysoko nad naszą bramką strzał oddał Ksonz.
  • 13.Bardzo groźnie pod bramką Wisły, pod którą skuteczną interwencją defensywną popisał się Boguski!
  • 18.Strzał Carlitosa po podaniu Cywki, po nodze obrońcy na rzut rożny.
  • Pierwsze 20 minut tego meczu niestety bardzo słabe w naszym wykonaniu. Nic więc dziwnego, że trener Carrillo mocno gestykuluje przy linii bocznej.
  • 23.Kolejna akcja Sandecji. Strzał głową Kasprzaka pewnie wyłapuje jednak Cuesta.
  • 25.Carlitos tym razem ze skrzydła, ale jego dośrodkowanie wyłapuje Gliwa.
  • 26.Wreszcie składniejsza akcja Wisły. Strzał Boguskiego odbija jednak Gliwa!
  • "Wisła grać..." - z części trybun zajmowanych przez kibiców "Białej Gwiazdy"!
  • W związku z faktem używania przez kibiców Sandecji gwizdków - mecz został przerwany. Kapitan nowosądeczan, Dawid Szufryn, musiał interweniować.
  • 36.Kolejna akcja Sandecji. Dośrodkowanie ze skrzydła na rzut rożny wybija Vélez.
  • 37.Po błędzie Cuesty, który wypuścił piłkę z rąk - ogromne zamieszanie kończy nieznacznie niecelne uderzenie Małkowskiego!
  • 40.Carlitos upada w polu karnym. Gwizdek sędziego raczej słusznie milczy.
  • 42.Carlitos wywalczył dla nas kolejny rzut rożny.
  • 43.Zablokowane dośrodkowanie Palčiča. Rzut rożny dla Wisły.
  • 45.Dośrodkowanie Trochima z rzutu wolnego pewnie wyłapuje Cuesta.
  • Sędzia przedłużył pierwszą połowę co najmniej o minutę.
  • Koniec bardzo słabej pierwszej połowy. W Niecieczy na razie bez bramek.
  • UWAGA! Przerwa w tym meczu potrwa nie 15, a aż 25 minut. Wszystko to w związku z późniejszym rozpoczęciem spotkań w Warszawie oraz Białymstoku, a także przerwą w trakcie spotkania rozgrywanego w Poznaniu.
  • Wyniki pozostałych meczów po I połowie:
  • Cracovia 0-0 Zagłębie Lubin
  • Śląsk Wrocław 1-0 Korona Kielce
  • Jagiellonia Białystok 0-2 Wisła Płock
  • Lech Poznań 1-0 Górnik Zabrze
  • Lechia Gdańsk 4-0 Arka Gdynia
  • Legia Warszawa 1-0 Pogoń Szczecin
  • Piast Gliwice 1-0 Bruk-Bet Termalica Nieciecza
  • W związku z tym, że Lechia prowadzi z Arką aż 4-0, można zaryzykować stwierdzenie, że Wisła może być już niemal pewna miejsca w "ósemce". Gdynianie potrzebowaliby bowiem nie tylko porażki Wisły, ale sami musieliby strzelić aż 5 bramek!
  • Zespół Sandecji wyszedł właśnie na... rozgrzewkę przed drugą połową.
  • Wiślacy też rozpoczęli krótką rozgrzewkę.
  • 46.Rozpoczęła się druga połowa meczu!
  • Serpentyny rzucone przez kibiców Sandecji wylądowały na murawie. Czeka nas chwilowa przerwa w grze.
  • 49.Mecz został wznowiony.
  • 49.Rafał Boguski próbował strzelać przewrotką. Uderzenie celne, ale zbyt lekkie.
  • 50.Fran Vélez z ostrzeżeniem od sędziego po faulu.
  • Kolejna przerwa w grze. Okazuje się, że poza serpentynami na murawę poleciały także twardsze przedmioty, które teraz są zbierane. Uwagę zwrócił na to sędziemu kierownik drużyny Wisły, Jarosław Krzoska.
  • 52.Carlitos wywalczył rzut rożny.
  • 53.Zablokowane dośrodkowanie Carlitosa.
  • 54.Faul taktyczny Palčiča i żółta kartka.
  • 56.Niecelnie z dystansu strzelał Jesús Imaz.
  • 58.Płamen Kraczunow z żółtą kartką, za faul na Imazie.
  • 59.Groźnie wiślacy, ale strzał Carlitosa zablokowany, a Imaz wywalczył tylko kolejny rzut rożny.
  • 61.Groźnie Sandecja, ale Cuesta obronił próbę Kolewa.
  • 62.Race na murawie. Rzucone przez kibiców Sandecji. Mecz oczywiście ponownie przerwany.
  • 65.Mecz został wznowiony.
  • 69.Żółta kartka dla Jakuba Bartkowskiego
  • Za chwilę pierwsza zmiana w Wiśle. Na murawie pojawi się Tibor Halilović.
  • 71.Halilović zastępuje Jesúsa Imaza.
  • 73.Zmiana w Sandecji. Za Małkowskiego wchodzi Damir Šovšić.
  • Teraz na murawie wylądowała butelka z wodą!
  • 75.Groźnie Sandecja, ale Cuesta szybciej przy piłce od Kolewa!
  • 77 Druga zmiana w Sandecji, za kontuzjowanego Dawida Szufryna wszedł Tomasz Brzyski.
  • 79.Ładnie rozegrali piłkę wiślacy, ale Boguski na spalonym.
  • 79.Teraz rzut rożny wywalczył dla nas Halilović.
  • Za chwilę na murawie pojawi się Zdeněk Ondrášek.
  • 83.Zdeněk Ondrášek zastąpił Boguskiego. Kapitanem Wisły jest teraz Marcin Wasilewski.
  • 87.Ostatnia zmiana w Sandecji. Filip Piszczek w miejsce Pawło Ksionza.
  • Sędzia techniczny tak pokazał tablicę z liczbą doliczonych minut, że nie jesteśmy Wam w stanie podać ile ich było.
  • 1648 kibiców na tym naprawdę słabym meczu.
  • Już wiemy. Mecz został przedłużony aż o 10 minut. To oczywiście efekt przerw w grze.
  • 90.Indywidualnie Carlitos, ale strzał po nodze obrońcy i tylko rzut rożny.
  • 90.Świetnie Cuesta, który obronił strzał po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry, ale sędzia i tak odgwizdał spalonego.
  • 90.Faul taktyczny Pola Lloncha i kartka.
  • Czeka nas jeszcze jedna zmiana. Do wejścia gotowy Denys Bałaniuk.
  • 90.Kolejne groźne dośrodkowanie w nasze pole karne, ale faul na Cueście.
  • 90.Bałaniuk zastępuje Carlitosa.
  • Koniec meczu. Wszystko kończy się bez bramek, dla zespołu z Nowego Sącza to już 21. kolejny występ bez zwycięstwa. Swoisty "rekord" i "umocnienie" na pozycji spadkowej. Wisła po zasadniczej części sezonu zajmuje 7. miejsce w tabeli.


Źródło: wislaportal.pl

Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Carrillo: Pierwszy cel został osiągnięty

Data publikacji: 07-04-2018 20:52


Drużyna Białej Gwiazdy bezbramkowo zremisowała w Niecieczy z Sandecją Nowy Sącz na koniec rundy zasadniczej rozgrywek Lotto Ekstraklasy. Krakowianie ostatecznie uplasowali się na siódmym miejscu w ligowej tabeli, co sprawia, że Wiślacy walkę kontynuować będą w grupie mistrzowskiej.


Hiszpański opiekun Wiślaków zaznaczył, że potyczka przeciwko Biało-Czarnym kosztowała jego graczy niemałego wysiłku. „Chciałbym mimo wszystko pogratulować moim zawodnikom, bo to było bardzo trudne spotkanie, biorąc pod uwagę presję, jaka na nas ciążyła. Trzeba też zwrócić uwagę także na to, w jakich warunkach rozgrywany był ten mecz. Nie ustrzegliśmy się błędów, grało się ciężko, zwłaszcza, gdy przeciwnik wyczekuje potknięć z naszej strony. Koniec końców zakończyliśmy rundę w pierwszej ósemce i czekamy na kolejne spotkanie, które rozegramy w Płocku” - zaczął szkoleniowiec Białej Gwiazdy.

Krakowianom przyjdzie mierzyć się w rundzie finałowej przed własną publicznością z takimi zespołami, jak Legia czy Lech. „To dobra nowina. Grając przeciwko mocnym drużynom będziemy mieli okazje, aby zaprezentować się i odwdzięczyć naszym kibicom za wsparcie. Lubię rywalizacje z mocnymi przeciwnikami, bo wtedy można dostarczyć fanom jeszcze więcej emocji. Zobaczymy, jak to będzie” - odparł Hiszpan.

Na pytanie, o co piłkarze spod Wawelu będą walczyć w fazie finałowej, trener Carrillo odpowiedział: „Cel jest prosty - będziemy grać o zwycięstwo w każdym meczu, aby zgarnąć jak najwięcej oczek. To samo powiedziałem swoim zawodnikom w szatni, podkreślając, że pierwszy cel został osiągnięty”.

K. Biedrzycka

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Moskal: Nie mamy się czego wstydzić

Data publikacji: 07-04-2018 20:59


Ekipa Sandecji Nowy Sącz dopisała do swojego konta jedno oczko po meczu z Białą Gwiazdą. Podopieczni trenera Kazimierza Moskala wciąż zamykają ligową stawkę.


„Myślę, że zagraliśmy niezłe spotkanie, do samego końca staliśmy się zdobyć bramkę. Nie udało się. Zagraliśmy na zero z tyłu, ale z przodu nic nie chciało wpaść. Chciałbym podziękować zawodnikom za to, jak grali, jak wyglądali i za walkę do samego końca” - zaczął Kazimierz Moskal.

Zespół z Nowego Sącza batalię o utrzymanie w rundzie finałowej rozpocznie od potyczki ze Śląskiem Wrocław. „Dopóki są matematyczne szanse, to będziemy walczyć. Musimy strzelać bramki i jak najszybciej wygrać jakiś mecz. Pierwszy czeka nas we Wrocławiu z rywalem, który także ma swoje problemy. Rozmawialiśmy o tym, że może to spotkanie natchnie nas na rundę finałową. Na pewno nie należy za bardzo się cieszyć po tym meczu, bo potrzebujemy punktów, ale nie mamy się też czego wstydzić i z większym optymizmem udamy się na Dolny Śląsk” - zakończył opiekun Sandecji.

K. Biedrzycka

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl


Pomeczowe wypowiedzi zawodników

Boguski: Nie skruszyliśmy muru Sandecji

Data publikacji: 07-04-2018 21:27


Wisła Kraków bezbramkowo zremisowała z Sandecją Nowy Sącz w meczu zamykającym 30. kolejkę Lotto Ekstraklasy. Do pierwszego składu po dwóch spotkaniach przerwy powrócił Rafał Boguski, który pełnił dziś rolę kapitana.


W pomeczowym wywiadzie nie obyło się bez samokrytyki. „Na pewno zagraliśmy słabe spotkanie. Dużo nam brakowało, trzeba też przyznać, że Sandecja grała z olbrzymią determinacją w obronie. Gospodarze bardzo się cofnęli i liczyli na kontry oraz stałe fragmenty” - wyjaśniał Boguś.

„Bardzo trudno było skruszyć mur nowosądeczan. Nie stworzyliśmy sobie bardzo klarownych sytuacji, zaledwie kilka zalążków, ale to nie wystarczyło na Sandecję” - dodał.

Skupieni na sobie

Remis gwarantował Wiśle awans do grupy mistrzowskiej, ale nawet gdyby krakowianie przegrali, i tak znaleźliby się w ósemce. Arka Gdynia uległa bowiem w derbach Trójmiasta Lechii Gdańsk. „Tak naprawdę nie skupiałem się na nasłuchiwaniu wieści z Trójmiasta. Myśleliśmy tylko o sobie i tak było z całą drużyną. Mecze gdzieś indziej nas nie interesowały” - zadeklarował RB9.

Wisła dzięki zajęciu siódmej lokaty w rundzie zasadniczej zmierzy się u siebie z Lechem Poznań, Legią Warszawa i Zagłębiem Lubin. „Fajnie, że będziemy mieli możliwość wzięcia rewanżu na Lechu, który ostatnio pokonał nas u siebie. Dobrze też, że pojawiła się szansa, by poprawić bilans meczów przy R22 z Legią. Na pewno czeka nas ciekawa runda. Zrobimy wszystko, żeby poprawić wynik sprzed sezonu. W każdym meczu będziemy grali o zwycięstwo” - zapewnił kapitan Białej Gwiazdy.

Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków


Źródło: wisla.krakow.pl

Cywka: Plan minimum i niedosyt

Data publikacji: 08-04-2018 10:11


Po remisie z Sandecją Nowy Sącz, Wisła zakończyła rozgrywki rundy zasadniczej Lotto Ekstraklasy na 7. miejscu w ligowej stawce. Plan minimum został wykonany, ale, jak przyznają sami piłkarze, obecne jest też uczucie niedosytu. Podobnie uważa pomocnik Białej Gwiazdy, Tomasz Cywka.


„Mecz z Sandecją najkrócej można podsumować tak: zrobiliśmy plan minimum, ale szkoda, że nie ma dwóch punktów więcej. Chcemy jednak grać o większe cele i teraz będziemy walczyć o jak najlepsze miejsce. Obecnym nie jesteśmy usatysfakcjonowani” - przyznała na gorąco wiślacka „19”.

Zderzenie z murem

Sandecja, która gra ustawieniem 5-4-1, nie pozwoliła rozwinąć skrzydeł Wiślakom. Krakowianie jednak mogli się tego spodziewać. „Paradoksalnie to, że gramy z ostatnią drużyną w lidze nie znaczy, że będziemy mieli kilkanaście dogodnych sytuacji. Wiedzieliśmy, jak Sandecja gra, wiedzieliśmy, że skupi się na destrukcji i czekać będzie na kontry. Trudno jest stworzyć sytuacje, kiedy dziesięciu zawodników rywala pilnuje swojej bramki. Wypracowaliśmy sobie zaledwie kilka i niestety nie przyniosły one goli” - żałował „Cywa”.

Wisła zagra u siebie z Legią Warszawa, Zagłębiem Lubin i Lechem Poznań. Rozgrywki grupy mistrzowskiej zacznie zaś starciem z imienniczką w Płocku. „Krok po kroku i mecz po meczu będziemy patrzeć na nasze możliwości. Terminarz jest całkiem ciekawy i zrobimy dużo, żeby znaleźć się naprawdę wysoko” - zapowiedział 29-letni Wiślak.

Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl

Jakub Bartkowski: - To nie był nasz dzień

- Nie stwarzaliśmy sobie dziś sytuacji, nie potrafiliśmy przebić się przez defensywnie ustawioną Sandecję. To nie jest żadne wytłumaczenie, bo nie tak chcieliśmy grać, przede wszystkim chcieliśmy stwarzać sytuacje. Niestety to nie był nasz dzień - mówił po bezbramkowo zremisowanym spotkaniu Wisły Kraków z Sandecją Nowy Sącz, defensor naszej drużyny, Jakub Bartkowski.

- Przed kolejką rozmawialiśmy o tym, że nie patrzymy na innych. Wszystko zależy od nas, wszystko jest w naszych nogach i zależni jesteśmy tylko od siebie. Przyjechaliśmy tutaj, by zdobyć trzy punkty, to się niestety nie udało. Kolejka tak się ułożyła, że jesteśmy na siódmym miejscu. Plan minimum został zrealizowany, teraz przed nami kolejne mecze w fazie finałowej - oceniał zawodnik "Białej Gwiazdy".

- Fajnie, że mecze z Legią i Lechem gramy u siebie, to jest fajna sprawa dla kibiców. Oni też oczekiwali, że te mecze będą u siebie i dla nas też fajnie, że będziemy mogli w tych meczach grać, bo wiadomo, że potencjalnie więcej kibiców na te mecze się zgromadzi, niż na inne - przyznał Bartkowski, pytany o korzystny terminarz oraz mecze z drużynami walczącymi o tytuł, które rozegramy na stadionie przy ulicy Reymonta.

Nasz zawodnik został również zapytany o to, czy pod wodzą nowego trenera, Joana Carrillo, drużyna zrobiła postęp.

- Ciężko mi to ocenić. Myślę, że w kilku meczach w tej rundzie pokazywaliśmy duży potencjał, chociażby w meczu z Legią. Przytrafiały się też słabsze mecze, to jest dość normalne. Mam nadzieję, że po następnych siedmiu spotkaniach będzie można taką ocenę postawić, że ten postęp jest - powiedział nominalny prawy obrońca, który dziś został wystawiony na lewej stronie defensywy.

- Dałem dziś z siebie sto procent, mam nadzieję, że trener pozytywnie oceni moją grę. Uważam, że trener mi ufa i nieraz mówił mi, żebym zachowywał spokój i cierpliwość. Wtedy, kiedy nie grałem, dawał mi sygnały, że liczy na mnie i że na pewno dostanę jeszcze swoją szansę. Wiadomo, że chciałbym zagrać w następnym meczu. Jak postąpi trener okaże się na dwie godziny przed naszym występem w Płocku - zakończył Bartkowski.


Dodał: Redakcja, KK


Źródło: wislaportal.pl

Statystyki i liczby meczu: Sandecja - Wisła

  • Wczorajsze spotkanie wiślaków z nowosądecką Sandecją chyba może i lepiej, że... nie było transmitowane w telewizji, bo był to mecz, o którym wolelibyśmy jak najszybciej zapomnieć. Wprawdzie statystycznie i liczbowo potyczka ta nie ustępowała zbytnio poprzednim występom wiślaków, to jednak "piłkarskiej jakości" było w naszej grze bardzo niewiele. Zapraszamy Was do zapoznania się ze statystykami oraz najważniejszymi liczbami tego meczu.
  • Statystyki meczu:
  • Sandecja Nowy Sącz - Wisła Kraków
  • Bramki: 0-0
  • Posiadanie (w %): 40-60 (42-58)
  • Strzały: 8-8 (7-3)
  • Strzały celne: 5-2 (4-1)
  • Strzały niecelne: 3-2
  • Strzały przejęte: 0-4
  • Strzały z pola karnego: 6-6
  • Strzały z pola karnego, celne: 5-2
  • Faule: 9-25
  • Żółte kartki: 1-3
  • Czerwone kartki: 0-0
  • Spalone: 3-1
  • Rzuty rożne: 4-11
  • Podania: 370-530
  • Podania dokładne (w %): 74-80
  • Dystans (w km): 114,63-117,46
  • Oto natomiast najważniejsze liczby tego meczu:
  • 2 - jedyne dwa celne strzały w tym meczu "Białej Gwiazdy" należały do Rafała Boguskiego.
  • 3 - najczęściej na bramkę Sandecji strzelali Rafał Boguski oraz Carlos López. Uderzenia tego drugiego były jednak każdorazowo niecelne.
  • 4 - tyle "kluczowych podań" zaliczył w tym meczu Nikola Mitrović.
  • 4 - najwięcej udanych zwodów miał na swoim koncie Tomasz Cywka.
  • 4 - najczęściej faulowanym wiślakiem był Jesús Imaz.
  • 4 - po tyle przejęć zaliczyli Matej Palčič i Pol Llonch
  • 5 - najwięcej fauli popełniła ta sama para, a więc Matej Palčič oraz Pol Llonch.
  • 7 - takie miejsce w tabeli po sezonie zasadniczym zajęła drużyna Wisły Kraków.
  • 9 - tyle pojedynków (na 20 stoczonych), wygrał w tym meczu Pol Llonch.
  • 11 - tyle razy swoich zwodów próbował Carlos López, trzy były udane.
  • 12,43 - największy dystans kilometrów przebiegł w tym meczu Pol Llonch.
  • 15 - tyle raz piłkę stracił Carlos López.
  • 33,13 - najszybszy sprint (w km/h) wykonał w tym meczu Jakub Bartkowski.
  • 45 - tylko w pierwszym kwadransie meczu Wisła miała mniejsze od Sandecji procentowe posiadanie piłki. Największe w naszym wykonaniu było w ostatnich piętnastu minutach spotkania, kiedy wyniosło 67 procent.
  • 59 - tyle celnych podań miał w tym meczu Fran Vélez. Hiszpan miał też najwyższy procent celnych podań - 94.
  • 282 - to najlepszy wynik InStat index spośród grających w tym meczu wiślaków. Uzyskał go Julián Cuesta.
  • Statystyki przebiegniętych kilometrów:
  • 12,43 - Pol Llonch
  • 11,67 - Tomasz Cywka
  • 10,86 - Nikola Mitrović
  • 10,77 - Jakub Bartkowski
  • 10,61 - Rafał Boguski
  • 10,29 - Marcin Wasilewski
  • 10,23 - Matej Palčič
  • 10,12 - Carlos López
  • 10,03 - Fran Vélez
  • 9,01 - Jesús Imaz
  • 5,06 - Julián Cuesta
  • oraz:
  • 3,85 - Tibor Halilović
  • 2,23 - Zdeněk Ondrášek
  • 0,24 - Denys Bałaniuk
  • Średnia przebiegniętych metrów, w każdej minucie gry:
  • 240,0 - Denys Bałaniuk
  • 128,3 - Tibor Halilović
  • 127,8 - Rafał Boguski
  • 126,9 - Jesús Imaz
  • 123,9 - Zdeněk Ondrášek
  • 123,1 - Pol Llonch
  • 115,5 - Tomasz Cywka
  • 107,5 - Nikola Mitrović
  • 106,6 - Jakub Bartkowski
  • 101,9 - Marcin Wasilewski
  • 101,3 - Matej Palčič
  • 100,2 - Carlos López
  • 99,3 - Fran Vélez
  • 50,1 - Julián Cuesta
  • Najszybsi w meczu (km/h):
  • 33,13 - Jakub Bartkowski
  • 31,53 - Marcin Wasilewski
  • 31,32 - Denys Bałaniuk
  • 31,14 - Pol Llonch
  • 30,41 - Fran Vélez


  • InStat index(*) sklasyfikowanych piłkarzy Wisły Kraków:
  • 282 - Julián Cuesta
  • 278 - Matej Palčič
  • 268 - Pol Llonch
  • 246 - Marcin Wasilewski
  • 243 - Carlos López
  • 239 - Jakub Bartkowski
  • 233 - Tomasz Cywka
  • 228 - Fran Vélez
  • 225 - Jesús Imaz
  • 228 - Rafał Boguski
  • 219 - Tibor Halilović
  • 218 - Nikola Mitrović
  • 199 - Zdeněk Ondrášek
  • (*) - InStat index to algorytm, który wszystkie statystyczne osiągnięcia zawodnika w danym meczu przelicza na wartość liczbową.

Źródło: InStat, Ekstraklasa, własne


Podsumowanie 30. kolejki LOTTO Ekstraklasy

W kończącej rundę zasadniczą kolejce, na ostatniej prostej, nowym liderem Ekstraklasy został Lech Poznań, który przed własnymi kibicami, po emocjonującym spotkaniu, pokonał Górnika Zabrze 3-1. "Kolejorz" wyprzedził Jagiellonię, która przegrywając na własnym boisku 1-3 z Wisłą Płock, doznaje drugiej porażki z rzędu. "Biała Gwiazda" do utrzymania pozycji w górnej "ósemce" tabeli, potrzebowała jednego "oczka" w rywalizacji z dołującą Sandecją. Taka sztuka jej się powiodła bo mecz zakończył się wynikiem 0-0, jednak sama gra, pozostawiała wiele do życzenia.


Sobota, 7 kwietnia:


Sandecja Nowy Sącz 0-0 WISŁA KRAKÓW

W dobrze znanym Wam zapewne filmie "Chłopaki nie płaczą" jest dość słynna scena, w której gangsterzy oglądają film pt. "Śmierć w Wenecji". I to spotkanie było mniej więcej taką "śmiercią", tyle że w Niecieczy. "Spokojnie zaraz się rozkręci" - mówił do reszty "Bolec". Niestety nie rozkręcił się, a na domiar złego sędzia całość przedłużył aż o 10 minut, po których potrzebna była jeszcze tylko inna słynna scena, tym razem obrazkowa, pt. "oczu kąpiel".


Cracovia 2-2 Zagłębie Lubin

0-1 Jakub Mareš (51.)

1-1 Krzysztof Piątek (72.)

2-1 Krzysztof Piątek (76.)

2-2 Bartłomiej Pawłowski (90.)

Lubinianie wiedzieli, że meczu w Krakowie nie mogą przegrać i ostatecznie nie przegrali, choć nawet gdyby, i tak nie spadliby poza pierwszą "ósemkę", bo w trójmiejskich derbach nie popisała się zagrażająca im Arka. A samo spotkanie przy ulicy Kałuży? Swojemu byłemu klubowi przypomniał się Krzysztof Piątek, a jak strzelać z dystansu pokazali Jakub Mareš i Bartłomiej Pawłowski. Warto też wspomnieć o dość niecodziennym wydarzeniu, sędzia Krzysztof Jakubik wyrzucił bowiem na trybuny nie tylko trenera Michała Probierza, ale także jego asystenta.


Śląsk Wrocław 1-1 Korona Kielce

1-0 Marcin Robak (45. k.)

1-1 Ivan Jukić (53.)

Wrocławska ekipa gra wciąż poniżej oczekiwań. Tym razem nie potrafiła wykorzystać faktu, że kielczanie wyszli na ten mecz w składzie dalekim od optymalnego. Inna sprawa, że w samej końcówce dobrą interwencją Koronę uratował ich rezerwowy bramkarz, Matthias Hamrol. Nie zmienia to jednak faktu, że pod wodzą Tadeusza Pawłowskiego - Śląsk jeszcze tej wiosny nie wygrał.


Jagiellonia Białystok 1-3 Wisła Płock

0-1 Arkadiusz Reca (9.)

0-2 Arkadiusz Reca (26.)

1-2 Martin Pospíšil (54.)

1-3 Semir Štilić (77.)

Dwa stałe fragmenty gry przyniosły "Nafciarzom" aż dwubramkowe prowadzenie przyjezdnych i choć odpowiedział na to Martin Pospíšil, to marzenia Jagiellonii na zachowanie pierwszego miejsca w tabeli rozwiał swoim świetnym zagraniem i golem Semir Štilić. Wyprowadzając tym samym ekipę z Płocka na czwarte miejsce po sezonie zasadniczym. Kto by się spodziewał?


Lech Poznań 3-1 Górnik Zabrze

1-0 Kamil Joźwiak (45.)

1-1 Damian Kądzior (76. k.)

2-1 Łukasz Trałka (81.)

3-1 Radosław Majewski (90.)

Trwa kapitalna passa "Kolejorza", który od pamiętnej porażki z Legią wygrywa swój piąty kolejny mecz. 5-1 z Jagiellonią, 3-0 z Lechią oraz po 3-1 z Wisłą w Krakowie i Górnikiem. Inna sprawa, że w tym meczu poznaniacy pokazali nie tylko piłkarską jakość, ale także charakter, bo decydujące bramki zdobyli w samej końcówce.


Lechia Gdańsk 4-2 Arka Gdynia

1-0 Flávio Paixão (14.)

2-0 Sławomir Peszko (25.)

3-0 Flávio Paixão (28. k.)

4-0 Flávio Paixão (39.)

4-1 Luka Zarandia (66)

4-2 Enrique Esqueda (90.)

Przed tym spotkaniem jego faworytem wydawała się być Arka, oczywiście jeśli można mówić o faworycie w meczu derbowym. Lechia miała jednak w swoim składzie Sławomira Peszkę, który najpierw asystą, a potem bramką - ustawił to spotkanie. Miała także Flávio Paixão, bo Portugalczyk wykazał się świetną skutecznością, co sprawiło, że już po pierwszej połowie było "po meczu". Bo choć po przerwie Luka Zarandia oszukał Dušana Kuciaka, to gdynian stać było jeszcze tylko na gola w doliczonym czasie gry, który nic już nie zmienił. Lechia tą wygraną opuszcza strefę spadkową, a że Arka nie weszła do "ósemki", więc obydwie ekipy mogą szykować się do derbów rewanżowych, które czekają nas już w kolejce numer 31. Tyle tylko, że tym razem w Gdyni.


Legia Warszawa 3-0 Pogoń Szczecin

1-0 Kasper Hämäläinen (26.)

2-0 Jarosław Niegoda (48.)

3-0 Sebastian Szymański (71.)

Zdecydowanie zbyt wysoko, jak na to co działo się w tym meczu, wygrali legioniści z ekipą ze Szczecina. Szczęście sprzyja jednak lepszym, więc pomogło warszawiakom. Szczęśliwy był bowiem gol na 1-0, bo po rykoszecie, a jak to bywa "swoje" zrobił też w bramce Arkadiusz Malarz, który jeszcze przed przerwą aż trzy razy ratował Legię. Łukasz Załuska nie uratował za to Pogoni, gdy dał się zaskoczył Jarosławowi Niezgodzie, a potem to już klasyka. Udany kontratak i 3-0.


Piast Gliwice 1-1 Bruk-Bet Termalica

1-0 Jakub Czerwiński (15.)

1-1 Vladislavs Gutkovskis (90.)

Gliwiczanie wykorzystali swoją przewagę z początku meczu i już po kwadransie prowadzili, tyle tylko, że niecieczanie ostatnio wykazują raczej zwyżkę swojej formy i grając do końca zostali nagrodzeni. Przypomniał bowiem o sobie Vladislavs Gutkovskis i dał cenny punkt ekipie z Niecieczy. To niemiłe rozwiązanie zwłaszcza dla gliwiczan, bo są przez to w dolnej "czwórce" grupy spadkowej i zagrają u siebie tylko trzy, a nie cztery spotkania.


Aktualna tabela:


1. Lech Poznań 30 55 49-23

2. Jagiellonia Białystok 30 54 45-36

3. Legia Warszawa 30 54 43-31

4. Wisła Płock 30 49 42-35

5. Górnik Zabrze 30 47 56-46

6. Korona Kielce 30 45 44-37

7. WISŁA KRAKÓW 30 44 41-36


Źródło: wislaportal.pl

Video:


Galeria sportowa

Galeria kibicowska: