1932.11.06 Wisła Kraków – Pogoń Lwów 2:1

Z Historia Wisły

1932.11.06, I liga, 20. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 16:45?
Wisła Kraków 2:1 (1:1) Pogoń Lwów
widzów: 2.500-3.200
sędzia: T. Walczak z Warszawy
Bramki

Józef Adamek 33'
Henryk Reyman 90'
0:1
1:1
2:1
8' Zimmer


Wisła Kraków
2-3-5
Marian Seyrlhuber
Józef Kotlarczyk
Władysław Szumilas
Mieczysław Jezierski
Jan Kotlarczyk
Karol Bajorek
Józef Adamek
Stanisław Obtułowicz
Henryk Reyman
Artur Woźniak
Mieczysław Balcer

trener: brak
Pogoń Lwów
2-3-5
Albański
Bereza
Jeżewski
Hanin
Kuchar
Deutschman
Motylewski
Samson
Zimmer
Łagodny
Niechcioł

trener:
Według "IKC" i "Nowego Dziennika" grał w obronie nie Szumilas a Skoczylas ...

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Spis treści

Relacje prasowe

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1932, nr 305 (3 XI)

Pogoń—Wisła.

Rozgrywki ligowe zbliżają się ku końcowi; za parę tygodni zostanie rozwiązana zagadka, która Obecnie emocjonuje ogromne rzesze zwolenników piłki nożnej. Kto zostanie mistrzem Ligi? Czy przedstawicielka krakowskiej szkoły piłkarskiej Cracovia, czy dawny mistrz PZPN Pogoń, a może Warta? Stawka wysoka — należy przeto spodziewać się zaciętej i pięknej walki; strata choć by jednego punktu może zniweczyć wszelkie marzenia o zdobyciu najwyższego tytułu piłkarskiego.

W nadchodzącą niedzielę odbędzie się właśnie jedno z owych decydujących spotkań mistrzowskich pomiędzy Pogonią i Wisłą w Krakowie na boisku ostatniej. Będzie ono dla Pogoni najcięższym ze wszystkich meczów, jakie ma jeszcze rozegrać. Wisła pomimo nieszczególnej lokaty w tabeli jest bardzo groźnym przeciwnikiem i może w tein spotkaniu przekreślić nadzieje sympatycznych Lwowiaków na zdobycie mistrzostwa. Początek meczu o godz. 2 po poł.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1932, nr 308 (6 XI)

Pogoń-Wisła i najbliższe mecze ligowe.

Po tygodniowej przerwie powracamy znowu do mistrzostw ligowych. Stęskniona za zawodami o punkty; publiczność, podąży znowu na boiska, aby zobaczyć, czego nowego nauczyli się piłkarze polscy na dale kim południu.

W Krakowie lwowska Pogoń spotka się z Wisłą. Mecz dwóch eksmistrzów Polski stanowi dla grodu podwawelskiego łatwo zrozumiałą sensację. W walce tej o większą stawkę walczy Pogoń. W razie bowiem swego zwycięstwa, szanse jej na mistrzostwo r. b. powiększają się, gdy przegra — zmniejsza je w znacznym stopniu.

Wiśle musi chodzić o lepszą pozycję w tabeli, od powiadającą jej dotychczasowej tradycji, mecz więc powinien należeć do bardzo interesujących. A że przytem obydwie drużyny znane są ze swej fair gry, więc męcz będzie nietylko zacięty ale i stojący na odpowiedniej wyżynie. Sędziuje p. Rosenfeld. Początek meczu o godz. 14. — Przedsprzedaż biletów dokonuje się po cenach zniżonych.

Równocześnie do walki staje obok Wisły i Pogoni sześć drużyn o punkty. W Warszawie gra swój ostatni mecz Warta z Warszawianką. W razie zwycięstwa Warta zdobywa 29 pkt. i jest dalej obserwatorem mistrzostw, nie mogąc już wpłynąć na zmianę wyniku. Mecz warszawski sędziuje p. Rettig. Cracovia w Siedlcach gra z 22 p. p. niezwykle ważny dla niej mecz. Ewentualne zdobycie dwóch punktów ma w obliczu mistrzostwa ważne znaczenie, zaś utrata ich może łatwo odepchnąć Cracovię od walki o pierwsze miejsce. Mecz ten sędziuje p Wardęszkiewicz.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1932, nr 310 (8 XI)

Kraków, b listopada.

Po dwutygodniowej przerwie rozgrywki ligowe wróciły do swych praw, stając się najważniejszem wydarzeniem sportowem ubiegłej niedzieli. Przy znać trzeba, że sensacyj nie zabrakło. Porażki Pogoni i Warty odsuwają te dwie drużyny od pierwszego miejsca, a w wypadku Warty już definitywnie, gdyż rozegrała ona swą ostatnią grę w sezonie bieżącym. Cracovia remisując z 22 p. p., podtrzymała swoje pretensje do mistrzostwa, które zbliżają się bardzo pewnie do zrealizowania. Teoretycznie zagrażają drużynie białoczerwonych jedynie Pogoń i Ł.K.S., praktycznie jednak rzecz biorąc, Cracovia ma z nich znacznie większe szanse, gdyż ostatni swój mecz gra na swojem boisku z Legja, a nad swymi rywalami ma punkt przewagi, który łatwo może zadecydować o mistrzostwie.

Wisła, dzięki zwycięstwu nad Pogonią, posunęła się o jedno miejsce w górę tabeli, stwierdzając, że zawsze umie być groźną dla najlepszych polskich drużyn. Sytuacja Czarnych po prawiła się znacznie na skutek wysokiego zwycięstw nad śląskim Ruchem. Pozycja ich jednakże nadal jest mocno niebezpieczna, gdyż ma ją zaledwie jedną grę do rozegrania, podczas gdy najbliższy ich sąsiad w tabeli — Polonia ma ich jeszcze trzy. Walka więc o spadek zapowiada się nadal niezwykle zażarta.

Wisła—Pogoń 2:1 (1:1).

Mecz dwóch eksmistrzowskich drużyn Polski wzbudził w Krakowie wielką sensację. Powodem tego był może nie sam przebieg gry, który bądź co bądź zapowiadał się nadzwyczaj ciekawie, lecz fakt, iż wynik decydował o mistrzostwie.., Cracovii. To też opinja sportowa Krakowa była w tym dniu jednomyślna. Wszyscy życzyli zwycięstwa Wiśle.

Początkowo nie zanosiło się na to, gdyż Pogoń pierwsza strzeliła goala i wynik ten zdołała podtrzymać przez pół godziny. mimo to jednak zwycięstwo Wisły było zupełnie zasłużone, A sądząc z przebiegu gry, Wisła powinna była wygrać w znacznie wyższym stosunku, posiadała bowiem przez dłuższy czas rozgrywki szaloną przewagę, której nie umiał wykorzystać, słabiej, niż zwykle, grający atak.

Najlepszą częścią drużyny „Czerwonych” była bezsprzecznie pomoc i to zarówno w akcjach ofensywnych, jak i defensywnych. Kotlarczyk I, Jezierski i Bajorek stano wili zaporę trudną do przebycia dla ataku Pogoni, który też tylko bardzo rzadko przedostawał się pod bramkę gospodarzy. Trójka obronna Wisły nie miała wiele do roboty, atak bowiem Pogoni nie zatrudniał jej zbyt wiele i były momenty, gdy obaj obrońcy przechodzili pod bramkę Pogoni. Przewagi swej w polu Wisła nie umiała wykorzystać pod bramką, gdzie często bliskie strzały trafiały wprost w ręce Albańskiego, lub też mijały bramkę. Pogoń nie zademonstrowała gry godnej kandydata na mistrza Ligi. Akcje były nie przemyślane i dość nie celowe. Ruchliwością wybijał się Zimmer, który jednak nie mógł zastąpić całej drużyny. Albański bronił doskonałe, a dwa goale, puszczone przez niego, były nie do obrony. Pogoń tak niski cyfrowo wynik zawdzięcza właśnie świetnej grze Albańskiego.

Składy drużyn: Wisła: Seyrlhuber, Kotlarczyk TI, Skoczylas, Bajorek, Kotlarczyk I, Jezierski, Adamek, Obtułowicz, Reyman III, Artur i Balcer. — Pogoń: Albański, Bereza, Jeżewski, Deutschman, Kuchar, Hanin, Samson, Łagodny, Zimmer, Niechcioł i Motylewski.

Grę rozpoczyna Pogoń szybkim atakiem i odrazu podciąga pod bramkę Wisły. Chwilowa przewaga Lwowian utrzymuje się przez kilka minut. Organizują oni liczne wypady, które kończą się bramką, strzeloną w 7 min. przez Zimmera, Jezierski usiłował zatrzymać napastnika Pogoni, przewrócił się jednakże, zaś robinzonada Seyrlhubera nie mogła przeszkodzić, że piłka znalazła się w siatce.

Wisła nie deprymuje się chwilowem nie powodzeniem i niebawem dochodzi do głosu. Przewaga jej staje się z każdą niemal chwilą wyraźniejsza, jednak pod bramką niema nikogo, ktoby potrafił strzelić goala.

W całości Wisła jest znacznie lepszą od Pogoni. Kombinacje są efektowne i dobrze przemyślane. Ambicja i ofiarność święci prawdziwe triumfy, brak jednak wykończenia. Kilka celnych strzałów trafia w ręce Albańskiemu. Dobre wystawienie Balcera przynosi efektowny strzał tego ostatniego, lecz Albański jest na miejscu i broni w porę. Dopiero w 32 min. kombinacja Artur-Reyman-Adamek przynosi wyrównanie, którego autorem jest Adamek. Odtąd Wisła stale prawie znajduje się na polu przeciwnika. Albański ma pole do popisu znacznie częściej, niż jego vis-a-vis, mimo jednak przewagi gospodarzy, wynik remisowy utrzymuje się do końca pierwszej połowy.

Obraz gry niewiele zmienia się po przerwie. Wisła jest nadal w przewadze i bombarduję usilnie bramkę Pogoni, jednak bezskutecznie. Liczne strzały Artura, Reymana, Balcera i Adamka trafiają najczęściej w Albańskiego, który De skrzętnie wyłapuje. Szereg wolnych rzutów i kornerów, bitych w tym okresie gry, również nie przynosi efektu..

Pogoń ograniczać się musi do wypadów, które są jednak nieraz bardzo niebezpieczne. Balcer w tym okresie gry popisuje się świetnemi biegami, nie może jednak wjechać z piłką do bramki, nie ma także ni kogo, ktoby go w tem zastąpił. Wreszcie w ostatniej minucie gry Reyman znajduje odpowiednią chwilę i nieuchronnie strzela zwycięskiego goala. Niebawem też sędzia p. Walczak (w miejsce wyznaczonego p. Rosenfelda) odgwizduje koniec meczu. Widzów około 2.500 osób.


Przegląd Sportowy numer 90/1932 strona 1:

Porażki Warty i Pogoni

KRAKÓW. 6.11. – Tel. wł. – Wisła – Pogoń 2:1 (1:1). Bramki dla Wisły Adamek, Reyman, dla Pogoni Zimmer.

Wynik spotkania powyższego oczekiwany był z wielkiem naprężeniem przez krakowski świat piłkarski. To też mimo jesiennej pogody zgromadziło się na boisku Wisły około 3.200 widzów.

Aż 89 minut meczu nie potrafiło dać decydującego rezultatu. Przebieg nie nasuwał wprawdzie żadnych wątpliwości. Gospodarze byli zdecydowanie lepszym zespołem, nie umieli jednak rozstrzygnąć spotkania na swą korzyść. Poza pierwszemi minutami gdy oba zespoły wykazywały ruchliwą inicjatywę, Wisła potrafiła w zupełności zapanować nad przeciwnikiem, umiała unicestwić jego zakusy, przeważnie utrzymywać grę na jego połowie, ale na tem się skończyło. Gospodarze nie potrafili zakończyć swych akcyz i gubili się w sytuacjach podbramkowych.

Ostoją drużyny była linja pomocy, świetna w defensywie, twarda i rozbijająca ataki przeciwnika, wysuwała umiejętnie swą linję ofensywną i zasilała ją cennemi piłkarzami. Nie znajdowała tutaj jednak odpowiedniego zrozumienia.

Atak Wisły miał niejednolity obraz. Obok pracowitego Obtułowicza i ruchliwego Adamka widzieliśmy Reymana I, z którego podań przebijała wprawdzie rutyna i doświadczenie, ale który pod względem szybkości nie mógł się dostroić do reszty. Nie wyszło też na dobre przeniesienie Artura na lewą stronę, gdzie nie przypominał on w zupełności ostatnich meczów w Krakowie. Wreszcie Balcer nie wniósł nic poza żywiołowością.

Goście zawiedli. Po kandydacie na mistrza spodziewano się przecież dużo więcej, a tymczasem ujrzeliśmy Albańskiego, który w kilku sytuacjach pokazał szlif międzynarodowy, widzieliśmy twardą i ambitną obronę oraz pracowitą pomoc z ambitnym Kucharem i wybijającym się Deutschmanem. To było jednak wszystko.

Atak był bez wyraźnego wyrazu, oparty raczej o szereg indywidualnych wysiłków Zimmera, czy też Niechcioła, ale nie dający obrazu gry i kombinacji.

Składy drużyn były następujące: Wisła; Seylhuber, Kotlarczyk II, Szumilas; Jezierski, Kotlarczyk I, Bajorek; Adamek, Obtułowicz, Reyman I, Artur, Balcer.

Pogoń: Albański, Bereza, Jeżewski, Hanin, Kuchar, Deutschman, Motylewski, Samson, Zimmer, Łagodny, Niechcioł.

Opis meczu

W pierwszych minutach oglądamy grę żywą, prowadzoną obustronnie z dużą dozą ambicji. Oba ataki grają krótko, przyziemnie, bramkarze dochodzą do głosu. Pierwszy punkt pada w 8-ej min, gdy Zimmer wyzyskuje korzystną szansę i z 16-tu mtr. lokuje piłkę w siatce. Bramkarz ani drgnął.

Wisła atakuje coraz bardziej, pomoc jej opanowuje coraz lepiej teren i wyłapuje precyzyjnie każde posunięcie przeciwnika, tak, iż są momenty, że obrona gospodarzy przechodzi aż za połowę boiska. W 20-ej minucie groźna sytuacja pod bramką Pogoni, gdy po centrze Balcera piłka szuka wprost nogi, która wepchnęłaby ją do siatki. To samo zdarza się za chwilę: tym razem anemiczny strzał Artura posyła ją obok słupka.

Goście mają momenty oswabadzające, trwa to jednak niedługo. Wisła jest znowu przy głosie. Dopiero 33-cia min. przynosi sukces gospodarzom, gdy Adamek po ładnym przeboju strzela nieuchronnie w prawy róg bramki.

Pierwszy kwadrans po przerwie stoi dalej pod znakiem gospodarzy, którzy marnują znowu wiele pozycyj. Atak żyje tylko pracą pomocy, nie umiejąc realizować jej zdobyczy.

Po tym okresie Pogoń dochodzi na chwilę do głosu, by niedługo później opaść znów na siłach. Albański ratuje w 20-ej minucie przebój Artura, za chwilę znowu zabiera piłkę z nogi Balcera, Zimmer rewanżuje się ostrym strzałem, który w ostatniej chwili paruje Seylhuber. Rejman nie wyzyskuje wolnego z linji pola karnego. Znowu bramkarz ratuje w ostatniej chwili strzał Zimmera.

Na trybunach ruch coraz większy, gdyż wskazówka dobiega końca. Jeszcze pół minuty, gdy wtem strzał Rejmana z 16 metrów i burza oklasków kończy sukces gospodarzy, zasłużony, bo wywalczony po okresie przewagi.

Sędziował dobrze p. Walczak z Warszawy.

Raz, Dwa, Trzy: Ilustrowany Tygodnik Sportowy. 1932, nr 45

Zwycięstwo Wisły nad kandydatem na mistrza

Wisła P o g o ń 2:1 (1:1).

Spotkanie dwu< wielokrotnych mistrzów polski, mające tak piękne tradycje, odbiegało poziomem znacznie od zawodów lat ostatnich. Właściwe dawniej obu drużynom cechy żywiołowości gry ataku, strzał kończący błyskawiczne pociągnięcia napastników znikły, tego nie widziało się właściwie ani razu w ciągu, (całego spotkania. Trudno określić mianem współpracy sporadyczne biegi, pozbawione celowości, gubienie po drodze piłki itd.

Nie inny poziom cechował drużyny pod względem technicznym, w rezultacie więc gra nosiła charakter kopaniny, w której chwalebnym wyjątkiem była linja pomocy Wisły i Kotlarczyk II.

Ci czterej zawodnicy ratowali częściowo sytuację, nie mogli niestety jednak wpłynąć na jakość całości gry, ponieważ już z chwilą oddania piłki poza swoją czwórkę, nastawała zwyczajna młócka. Zawody nie były zbyt interesujące, aczkolwiek miały wielkie znaczenie dla ukształtowania się czoła tabeli. Dopiero ostatnia minuta przyniosła dramatyczny moment. Ody już zdawało się, iż żadna z drużyn nie potrafi strzelić porządnie i uzyskać decydujący punkt, niespodziewanie. Reyman, jakby się ocknął, szczęśliwie skierował piłkę ku bramce Pogoni, a Albański zapóźno zorjentował się, by przeszkodzić wpadnięciu piłki do bramki. Gdyby bramka, ta padła wcześniej, może gra Pogoni która, grała wy łącznie defenzywnie stałaby się inną. Zwycięstwo Wisły było sprawiedliwe.

Gra, wspomnianej czwórki przewyższała nie tylko resztę graczy Wisły, ale też i całej Pogoni, u której jedyny Albański zasłuży! na pochwalę. Pomoc Wisły dwoiła się i troiła, wspomagała atak piłkami, dla których nie wiele trzeba było wysiłku, by zamienić je na zwycięskie punkty. Kotlarczyk I grał za siebie i atak. Na nie zdało się wszystko wobec beznadziejności ataku. Kilka minut początkowej gry wróżyło, iż atak czerwonych zmiażdży przeciwnika. Podawano dobrze, mijano defenzywę Pogoni, lecz pod bramka tracono głowę. Prędko te dobre chwile minęły. Atak stracił impet, łączność zginęła, pod bramką zaś trójka środkowa wykazała skrajną indolencję, nie starając się nawet zbliżyć do pił ki, proszącej się wprost o kopnięcie jej w kierunku bramki.

Uderzała w oczy słaba gra Artura. Zawodnik ten miał najlepsze dane po temu, by być najgroźniejszem napastnikiem Wisły, dzięki szybkości i dobremu opanowaniu piłki. Tymczasem Artur stał się najpoważniejszą przeszkodą dla skutecznej gry ataku, psując każdą sytuację złem wózkowaniem albo ucieczką od piłki właśnie wtedy, gdy należało iść po nią.

Drugi łącznik Obtułowicz poza dobrem! chęciami i jedynem dobrem podaniem do Adamka, niczem nie uzasadnił wstawienia do ataku. Spadek formy Balcera był bardzo wyraźny. »Gracz ten stracił zupełnie zdolność panowania nad piłką ,a również i bieg nie jest takim jak dawniej. Podobnie ma się rzecz z Adamkiem. Technicznie słabszy niż dawniej, nie zatracił jedynie zdolności walki o piłkę. Powolność Reymana, niedokładność podań, oraz obawa przed strzałem uczyniła jego grę bezproduktywną.

Przy bardzo dobrej grze pomocy i Kotlarczyka II w obronie Szumilas wypadł dużo lepiej niż wszyscy napastnicy. Słabym punktem był bramkarz Seyrlhuber, mający na sumieniu jedyną bramkę Pogoni. Kilka udałych chwytów nie poprawi mu słabej opinji.

Pogoń rozczarowała gruntownie.

Brak Matjasa ma niewątpliwie swój walor, jednakże nie możemy nim tłumaczyć tak słabej gry, jaką Pogoń, poważny kandydat na mistrza zareprezentował. Jedyny Albański był zawodnikiem o klasie godnej pozycji klubu. Reszta „pływała“. Nie brakło drużynie ambicji, walczyła zacięcie przez cały czas, nie widziano jednakże u niej tego, co nazywamy współpracą, brakło myśli przewodniej. Szczęśliwy punkt uzyskany w pierwszych minutach zadecydował o dalszej defenzywnej grze Pogoni, a ta polegała na rozbijaniu akcji, nie budowaniu ich. Dlatego gra Pogoni podobać się nie mogła.

Porównanie gry ataków wypadnie na korzyść Lwowian, którzy posiadali ruchliwego Zimmera, walczącego Zimnego i szybkiego Motylewskiego. Niechcioł i Samson ((rezerwowy) byli słabsi. Przeciw pomocy Wisły, atak tak grający, jak ostatnio Pogoni, nie miał szans powodzenia. Bram karz wspomógł ich.

Różnica klasy nie wyraża przepaści jaka dzieliła pomoc, Wisły od Pogoni. Przedewszystkiem brakło u pomocy Pogoni myśli o własnym ataku, nie rzadko może z tego powodu, że cały atak cofał się pod swą bramkę. Ale i w defenzywie linja ta nic przedstawiała się tak mocno, skoro atak Wisły zdołał przez nią przedzierać się. Stosunkowo najlepiej trzymał się, a raczej Balcera, Hanin. Gra obrońców pobudza do pytania, komu zawdzięcza Pogoń tak małą ilość straconych bramek, skoro tak .Jeżewski, jak i Bereza nie przekraczają poziomu przeciętnej A-klasy. Widocznie Albański nadrabia ich braki, o czem sądzić należałoby po grze niedzielnej.

Skład drużyn i przebieg gry.

Wisła: Seyrlhuber, Kotlarczyk II, Szumilas, j Jezierski, Kotlarczyk I, Bajorek, Adamek, Obtułowicz, Reyman I, Artur Balcer.

Pogoń: Albański, Jeżewski, Bereza, Haniu, Kuchar, Deutschman, Motylewski, Samson Zimmer. Zimny, Niechcioł.

Po udałym ataku w pierwszej minucie, Wisła przejmuje inicjatywę aranżując kilka kombinacyj, pozbawionych jednak strzału. Podczas gdy i czerwoni metodycznie atakują, udaje się wypad 1 Pogoni, gracze jej przed polem karnem Wisły , niezdecydowanie podaje sobie piłkę, wreszcie Zimmer wtrąca się dalekim strzałem i obok źle — bo w miejscu robinzonującego bramkarza wpada piłka do siatki już w 7 minucie. Rozpęd Wisły niknie. Jej akcje tracą celowość, o ile chodzi o atak, to też tyły muszą wysilać się, by zrównoważyć chwilowy napór Pogoni, uzyskującej kolejno dwa kor nery.

Nie trwa to długo, bo dzięki pomocy Wisła poczyna przeważać, a Pogoń ogranicza swą grę prawie wyłącznie do obrony, ściągając cały atak na swą połowę. Wisła mimo olbrzymiej przewagi nie zmienia wyniku długo, ponieważ trójka środkowa zawodzi fatalnie pod bramką, a nawet unika piłki. Kilka razy piłka toczy się wzdłuż bramki i nie znajduje, nikogo, ktoby ją dobił.

Dopiero w 33 min. udaje się jeden z bardzo nielicznych ataków Wisły. Obtułowicz mianowicie wysuwa Adamka, który z kilku metrów szpicem skierowuje piłkę w róg bramki. I nadal czerwoni są lepsi.

P o m o c świetnie pracuje dla ataku, lecz ten wszystko marnuje. Ostatnie minuty pierwszej połowy należą znowu do Pogoni. Seyrlhuber dwukrotnie wybiega i broni.

Druga połowa upływa pod znakiem całkowitej przewagi Wisły, która rzadko tylko pozwala Pogoni wysunąć się na swoją połowę. Atak dochodzi do całego szeregu pozycyj strzałowych, zmarnowanych w większości na skutek niezdecydowania i powolności. Jedynym zyskiem są kornery niewykorzystane.

Kilka razy otrzymuje Balcer piłkę do ucieczki, te jednak nie udają mu się on sam znów wypompowuje się widocznie. Bramkarz Wisły jest prawie bezrobotny.

Jałowość gry ataku Wisły pod bramką a nawet i wpolu potem nie przypuszcza możliwości zmiany wyniku. Wbrew temu w ostatniej minucie kopaninę pod bramką Pogoni kończy Reyman, niezdecydowanym ale szczęśliwym, strzałem, który dał słuszne zwycięstwo Wiśle.

Publiczności około 2.500 osób. Sędzia p. Walczak.

J. K.


Warta przegrała z Warszawianką 1:2, Cracovia zremisowała z 22 pp 1:1 i dzięki Wiśle ma ogromne szanse namistrzostwo.