1935.11.24 Garbarnia Kraków - Wisła Kraków 1:1

Z Historia Wisły

1935.11.24, I Liga, 19. kolejka, Kraków, Stadion Garbarni, 11:30
Garbarnia Kraków 1:1 (0:0) Wisła Kraków
widzów: 1.000
sędzia: Alfons Raettig z Łodzi
Bramki
Otto Riesner 52'

1:0
1:1

70' Bolesław Habowski
Garbarnia Kraków
2-3-5
Karol Włodek
Józef Pazurek (II)
Antoni Stankusz
Jan Lesiak
Eugeniusz Wilczkiewicz
Bolesław Chachlowski
Otto Riesner
Juliusz Joksch
Karol Pazurek (I)
Stefan Woźniak
Karol Skóra

trener:
Wisła Kraków
2-3-5
Maksymilian Koźmin
Władysław Szumilas
Stanisław Cholewa
Mieczysław Jezierski
Jan Kotlarczyk
Józef Kotlarczyk
Bolesław Habowski
Henryk Kopeć
Artur Woźniak
Kazimierz Sołtysik
Antoni Łyko

trener: brak

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl


Galeria

Relacje prasowe

Wisła - Garbarnia
Ilustrowany Kurier Codzienny, 22 listopada 1935
Najbliższa niedziela przyniesie zakończenie sezonu piłkarskiego w Krakowie. Na zakończenie sezonu spotkają się dwaj starzy rywale, przedstawiciele Grodu Podwawelskiego w Lidze. Walka będzie się toczyć o wielką stawkę, bo o mistrzostwo Krakowa, przy czym tak zaszczytnego tytułu bronić Garbarnia będzie, która tytuł ten zdobyła w latach 1933 i 1934. Poza tym jedna z drużyn w razie zwycięstwa ma szansę zdobycia trzeciego miejsca w lidze, co dla sportowego Krakowa byłoby jedyną osłodą w tegorocznych mistrzostwach wobec spadku Cracovii do klasy A i odpadnięcia Podgórza w rozgrywkach eliminacyjnych o wejście do Ligi.

Interesujące te zawody odbędą się w niedzielę dnia 24 bm o godzinie 11:30 przed południem na boisku Garbarni. Bilety po zaniżonych cenach są jeszcze do nabycia w przedsprzedaży.




Wisła - Garbarnia
Ilustrowany Kurier Codzienny, 24 listopada 1935
Najbliższa niedziela przyniesie nam nową sensację, derby lokalne drużyn ligowych Krakowa.

Kto zwycięży - trudno przewidzieć. Obie drużyny znajdują się w swej szczytowej formie. Wisła zwyciężyła kolejno Pogoń, Polonię, Legię i ŁKS, zaś Garbarnia próbkę swoich umiejętności pokazała w ubiegłą niedzielę, gromiąc Legię w stosunku 8:0. Jeśli dodamy ponadto, że walka będzie się toczyć o mistrzostwo Krakowa, to zrozumiemy z jakim zapałem pójdą w bój obie drużyny. Początek zawodów w niedzielę dnia 24 bm o godzinie 11:30 przed południem na boisku Garbarni w Krakowie. Bilety są jeszcze do nabycia w przedsprzedaży.




Wisła - Garbarnia
Ilustrowany Kurier Codzienny, 25 listopada 1935
Niedziela przyniesie nam nową emocję w postaci jedynych derbów lokalnych Wisła - Garbarnia. Walka między powyższymi drużynami toczyć się będzie o rzeczy ważniejsze, niż zwykłe punkty ligowe bo o mistrzostwo Krakowa, które w latach ubiegłych zdobyła bezkonkurencyjnie Garbarnia. Początek meczu na boisku Garbarni o godzinie 11:30 przed południem.



Garbarnia - Wisła 1:1 (0:0)
Ilustrowany Kurier Codzienny, 26 listopada 1935
Kraków, 25 Listopada.

Dwa mecze, które odbyły się w ubiegłą niedzielę, zadecydowały o przesunięciach na miejscach środkowych. Śląsk wysunął się na czwarte miejsce, z którego Wisła spadła na piąte. Warszawianka i Garbarnia zachowały swoją pozycję. O powrocie Wisły na swoją lokatę może zadecydować Jej ostatni mecz z Warszawianką w Warszawie w dniu pierwszego grudnia. Remis wystarczy Wiśle do poprawienia sobie miejsca w tabeli [...]

Kraków, 25 listopada.

Ostatni mecz ligowy w Krakowie nie wzbudził większego zainteresowania, gdyż nie nastręczał specjalnych emocji, skoro w żadnym wypadku walka nie mogła się toczyć ani o spadek, ani o tytuł mistrza i wicemistrza. Tysiąc niecały osób na widowni jest najwymowniejszym dowodem, że spotkania najlepszych naszych drużyn, jeśli są towarzyski lub też bez znaczenia mistrzowskiego, nie ciągną naszej publiczności, która lubi widzieć walkę poważną, zaciętą.

Fatalny teren błotnisty i pokryty kałużami, jaki przedstawiało boisko Garbarni, nie sprzyjał temu, aby mecz mógł stanąć na wysokim poziomie. W szczególności ucierpieli na tym zawodnicy Wisły, operujący krótkimi podaniami, które w tym wypadku były mniej pożyteczne od długich, dalekich wykopów na skrzydła. To też powodem, iż Garbarnia była w przewadze, która zaznaczyła się głównie do pauzy. Tyły Wisły nie potrafiły dalszymi wykopami zatrudnić ani Łyki, ani Habowskiego, zaś trójka środkowa, niewyzyskująca również skrzydeł, pozostawiona samej sobie, unikała znowu zetknięcia się defensywą Garbarni, przy czym zwłaszcza Artur nie okazywał nawet chęci spotkania się z Pazurkiem II.

Przewagi swej nie umiała wykorzystać Garbarnia, której napad hiperkombinujący nawet na polu karnym, nie umiał sobie wytworzyć dogodnej pozycji do strzału, względnie strzelał niecelnie, w ostatniej zaś chwili niezawodną instancją okazywał się broniący w dobrej formie Koźmin.

Po przerwie w dalszym ciągu przeważa początkowo Garbarnia i zaznacza to cyfrowa w 9 minucie zdobyciem bramki przez Riesnera, którego tyły Wisły tym razem wypuścił ze swojej pieczołowitej opieki. Ten sukces gospodarzy podniecił Wisłę, która odtąd ma więcej z gry i stwarza często niebezpieczne sytuacje pod bramką Garbarni. Słaba dyspozycja strzałowa, głównie trójki środkowej napadu, nie pozwoliła na wykorzystanie ich w większej ilości, tylko raz jeden piłka utorowała sobie drogę do siatki, a mianowicie w 22 minucie ze strzału Habowskiego w zamieszaniu podbramkowym.

Gra w dalszym ciągu nie przynosi większej emocji i mecz kończy się wynikiem remisowym, który na ogół odpowiada siłom obu drużyn.

Zawodami kierował p. Rettig, który miał nieco słabszy dzień. Przed pauzą omyłkowo odgwizdał bramkę dla Garbarni, lecz poprawił swój błąd, skonstatowawszy, iż piłka odbiła się tylko od poprzeczki.

Na wyróżnienie zasługują z drużyny Wisły bramkarz Koźmin, Cholewa w obronie, Kotlarczykowie i Habowski, który jednak był za mało zatrudniony. Z Garbarni najlepsi Pazurek II, Wilczkiewicz, Lesiak i Riesner.

Mecz był prowadzony spokojnie, fair, w prawdziwej "jubileuszowej" atmosferze, ze względu na liczne jubileusze zawodników, o których poniżej wspominamy.

Drużyny wystąpiły w następujących składach: Garbarnia - Włodek, Pazurek II, Stankusz, Hachlowski, Wilczkiewicz, Lesiak, Riesner, Joksz, Pazurek I, Woźniak, Skóra. Wisła - Koźmin, Cholewa, Szumilas, Kotlarczyk II, Kotlarczyk I, Jezierski, Habowski, Kopeć, Artur, Sołtysik, Łyko.

Przed zawodami odbyły się uroczystości jubileuszowe. Delegaci klubów i związku składali gratulacje z okazji jubileuszowych występów następującym zawodników Z Garbarni: Wilczkiewiczowi, Pazurkowi, Riesnerowi i Jokszowi z okazji dwóchsetnego meczu, oraz graczom Wisły: Arturowi, Szumilasowi i Jezierskiemu z okazji setnego występu w barwach Wisły.

Wisła mistrzem Krakowa

Na podstawie wyników meczów ligowych trzech najlepszych drużyn krakowskich mistrzostwo grodu podwawelskiego przypadło w bieżącym roku Wiśle, która zdobyła największą ilość punktów, a mianowicie 5 (zwyciężając Cracovię i raz Garbarnię, oraz raz remisujące z Garbarnią). Na drugim miejscu z czterema punktami Garbarnia, która raz pokonała Cracovię i zremisowała z Wisłą. Na trzecim miejscu Cracovia z trzema punktami (jedno zwycięstwo z Wisłą i jeden remis z Garbarnią).




Ostatnie akordy ligi piłkarskiej. Wisła zdobywa mistrzostwo Krakowa. Garbarnia - Wisła 1:1 (0:0).
Raz, Dwa, Trzy, 26 listopada 1935
Kraków 24, listopada.

Ubiegła niedziela przyniosła tylko 2 końcowe mecze ligowe. Ostatni z nich odbędzie się w dniu pierwszego grudnia w Warszawie, przy czym przeciwnikami będą Wisła i Warszawianka.

Zainteresowanie dla niedzielnych meczów, z których żaden nie miał wpływu na ukształtowanie się tabeli ani w górze ani na dole, było minimalne, co świadczy jak dalece spotkania te (podobnie jak i towarzyskie), gdzie nie ma zaciętej walki punktowej, nie dają naszym widzom pożądanych emocji.

Pomimo to wynik tych meczów miał znaczenie dla ułożenia się tabeli ligowej w jej pozycjach środkowych. Dzięki bowiem zwycięstwu Śląsk, mimo swego ujemnego stosunku bramkowego, zdołał się wysunąć na czwarte miejsce przed Wisłą, dla której remis z Garbarniąmiał ten ujemny skutek, że spadła na piątą pozycję w Lidze. Natomiast Garbarnia, mimo zdobycia jednego punktu, podobnie jak i Warszawianka, pozostały na swoich dotychczasowych lokatach.

Ponadto mecz Garbarni z Wisłą miał znaczenie dla wyłonienia nieoficjalnego mistrza Krakowa, którym została Wisła, zdobywszy 5 punktów i mając stosunek bramek 9:8. Na drugim miejscu idzie Garbarnia z czterema punktami (stosunek bramek 5:6), na trzecim Cracovia trzy punkty, stosunek bramek 6:6.

W Warszawie mistrzostwo zdobyła Warszawianka, mając 5 punktów i stosunek bramek 6:5. 2 Polonia (4 punkty, stosunek bramek 2:3), 3 Legia z trzema punktami i stosunkiem bramek 5:6.

Na Śląsku mistrzem został Ruch, który zwyciężył dwukrotnie drużynę Śląska Świętochłowice.

Ostatnie piłkarskie spotkanie ligowe w Krakowie, pozbawione poważniejszego znaczenia z racji przesądzonych przed tygodniem faktów spadku i mistrzostwa, miało raczej lokalne znaczenie. Kwestia pierwszości na terenie Krakowa była bodaj najważniejszym bodźcem niedzielnych zawodów, rozegranych już na terenie mocne jesiennym, z jego błotnistymi następstwami.

Spotkanie było znacznie ciekawsze, niż oczekiwano, sądząc obu przeciwników na podstawie gry sprzed tygodnia. Niespodzianka tkwiła w tym, że nagle Garbarnia znalazła się w doskonałej formie, uzyskując z miejsca znaczną przewagę nad Wisłą, która w pierwszej połowie nie miała prawie nic do powiedzenia.

Taki stan trwał jeszcze kilkanaście minut po przerwie, dając Garbarni zaledwie jedną bramkę przewagi. Nie wyzyskawszy sposobności do wyraźniejszego zaznaczenia swojej niewątpliwej wyższości w tym okresie, pozwoliła Wiśle wyrównać jedyną bramkę, tracąc należne jej zwycięstwo. Mało tego. Pod koniec spotkania nie trudno było nawet Wiśle pokusić się o wyciągnięcie z tego spotkania obu punktów. Trochę lepszej gry Artura, a łatwo się to stać mogło.

Przyjemne zdziwienie ogarnęło widownię na widok gry, zademonstrowanej przez Garbarnię. Odnosiło się wrażenie, że jesteśmy w pełni, a nie u końca sezonu, że to nie ci sami zawodnicy z szeregu ostatnio widziany gier. Tak składnie, z życiem i ambicją prowadzili gospodarze grę, wobec której przeciwnik czuł się całkiem wyraźnie nieswojo i nie mógł zdobyć się na godną odpowiedź, jaka by potrafiła zrównoważyć ich przewagę. W grze o punkty piękno nie popłaca, w żadnym zaś wypadku nawet przygniatająca przewaga bez takiej konieczności jak celny strzał. Pod tym względem braki Garbarni były zupełne, one też przyprawił ją o zasłużony jakością gry sukces.

Garbarnia miała

jeden z najlepszych dni,

szkoda tylko, że tak późno, bo utrzymanie się na poziomie niedzielnym przez jakiś dłuższy okres musiałoby gruntownie wpłynąć na zmianę w ukształtowaniu się tabeli ligowej. To odnośnie gry w polu. Pod bramką zawód równie wielki, jak dobra gra w polu. Na koniec jeszcze jedno. Kondycja fizyczna całości nie starczyła na 90 minut, co jest zrozumiałem w niedzielnych warunkach, jednakże sztuka rozłożenia sił z uwzględnieniem terenu nie może być trudną dla zawodników tej klasy.

Na czoło drużyny wysuwała się linia pomocy, panującą całkowicie nad obowiązującym ją zadaniem, tak bronienia, jak i wspomagania swego ataku. Oba zadania spełnili wszyscy jej gracze bardzo dobrze, wykazując przy tym ścisłą współpracę między sobą. W tej formie grająca linia pomocy nie potrzebuje się obawiać konkurencji, gdyż nawet młody Chachlowski przystosował się do góry swych starszych partnerów Wilczkiewicza i Leśniaka.

Atak grał wreszcie, jako całość, pozostawiając i jednostkom sposobność osobistej inicjatywy. Pod tym względem pierwsze skrzypce grał Pazurek Karol, zdawałoby się młodszy co najmniej o kilka lat i dlatego żywy, próbujący przebojów, wózkowania, ale także dobrze współgrający. Zawodził w jednym, ale najważniejszym, bo w strzałach, pech chciał, że prawie wszystkie pozycje przechodziły mu na lewą nogę. Gdyby to trafiło na prawą, prawdopodobnie sam rozstrzygnąłby grę.

Obok Pazurka dobrze grali inni. Woźniakowi dogadza mokry teren, na jakim dobre opanowanie techniczne dawało mu już z góry przewagę w celowym poruszaniu się z piłką. Słabszy technicznie od niego Skóra nadrabiał to zwinnością i szybkością, zadając wiele pracy swemu pomocnikowi.

Prawa strona ataku utykała na grze Joksza, zbyt powolnego i mało zwrotnego na błocie, w rezultacie czego możliwości Riesnera nie zostały wyzyskane. Nie posiadając oparcia ze strony łącznika, usiłował skrzydłowy Garbarni oprzeć swoją grę na solowych akcjach, w czym miał sukcesy, ale je zbyt długim przetrzymywaniem piłki niejednokrotnie marnował.

Trójka obronna nie stała już na tym poziomie, co obie linie poprzednie. Wprawdzie nie ma ona na swoim sumieniu niepowodzenia, ale w ciągu gry po przerwie, gdy Wisła ruszyła do ataku, zdradzała wiele słabości, której nie było widać tak długo, jak długo atak Wisły był przesadnie miękki i unikał starcia z obrońcami. Bramkarz nie znalazł wiele zatrudnienia.

Wisła ponownie zadokumentowała, że

nie lubi błotnistego terenu,

na którym nie czuje się dobrze. Szczęśliwa defensywa przez 60 minut gry, mniej ją wyczerpała, niż przeciwnika i ten atut wyzyskano w odpowiednim momencie, ratując punkt. Chwilę nacisku w drugiej połowie dawały napastnikom rzadkie, ale bardzo korzystne sytuacje do wygrania spotkania.

Zawodził w nich atak gruntownie,

będąc konsekwentnym w swej słabości tego dnia.

W całej linii ofensywnej Wisły nie można było doszukać się jej znanych walorów. Artur nie miał powodzenia jako kierownik ataku, ani solista, a powolnością psuł akcje innych. Kopeć i Sołtysik też słabsi niż zwykle, a tylko skrzydłowi wykazywali więcej ruchliwości. Z nich lepszym był Habowski, strzelec bramki.

Miękkość ataku i jego słabsza gra odbiły się na grze pomocy, która ustawicznie musiała walczyć o piłkę, by podać ją naprzód, gdzie nie znajdowała należytej współpracy. Większemu wysiłkowi podołał bez reszty Kotlarczyk II, podczas gdy jego brat miał różne okresy, lepsze w drugiej połowie. Ofiarność Jezierskiego była mocnym jego atutem w pilnowaniu Riesnera.

Najsłabszą częścią się drużyny była obrona, zawiniająca wiele niebezpiecznych sytuacji pod swą bramką, w której Koźmin ukazał się po dłuższej przerwie, widocznej w grze.

Drużyny wystąpiły w następujących składach: Garbarnia - Włodek, Pazurek II, Stankusz, Chachlowski, Wilczkiewicz, Lesiak, Riesner, Joksz, Pazurek I, Woźniak, Skóra. Wisła - Koźmin, Cholewa, Szumilas, Kotlarczyk II, I, Jezierski, Habowski, Kopeć, Artur, Sołtysik, Łyko.

Przed grą odbyła się na boisku

uroczystości jubileuszowych spotkań

graczy obu drużyn. Do jubilatów w osobach Pazurka I, Joksza, Wilczkiewicza i Riesnera z Garbarni oraz Kopecia, Artura, Jezierskiego i Łyki z Wisły, przemówili delegaci klubów i KZOPN.

Nieoczekiwanie od pierwszej minuty inicjatywa należy do Garbarni, przeprowadzającej ładne ataki w polu, groźne do pola karnego. W nim bowiem kończy się sztuka napastników Garbarni, choć obrońcy Wisły błędami swymi ułatwiają im zadanie. W innym wypadku szczęście chroni bramkę Koźmina. Przewadze Garbarni przeciwstawia Wisła napady krótkotrwałe i nieenergiczne, stąd niegroźne.

W 23 minucie udaje się Pazurkowi przejść obronę Wisły i strzelić celnie, lecz piłka od poprzeczki idzie na ziemię. Sędzia w pierwszej chwili stwierdza uzyskanie bramki, a zorientowawszy się w błędzie, zmienia decyzję i zarządza rzut od bramki (mylnie, bo piłka odbiła się na boisko). W dalszej grze Garbarnia ciągle przeważa, Pazurek stacza boje, by dojść ku bramce. Gdy mu się to uda, nie trafia do bramki. Pod koniec tej połowy strzał Artura szczęśliwie nogami hamuje Włodek.

W drugiej części gry pada bramka przez Riesnera w 7 minucie. Już w kilka minut potem może Wisła wyrównać, gdy Łyko staje z piłką przed Włodkiem i strzela mu z kilku kroków w ręce. Na Garbarni daje się poznać powoli wyczerpanie, to też Wisła coraz częściej przechodzi w pole przeciwnika. W tym czasie pada bramka przez Habowskiego z małej odległości. Na nowo ożywia się Garbarnia, a ponieważ Wisła walczy, gra jest ciekawa. Więcej pozycji atak Garbarni, ale i Wisła mogła coś strzelić. Najlepszą pozycję wyrobił sobie Pazurek w tuż przed końcem przejechawszy trzech przeciwników, jednakże strzał minął bramkę tuż koło słupka.

Sędzia p. Rettig mylił się, ale był obiektywny. Widzów mało.




Garbarnia - Wisła 1:1 (0:0)
Ilustrowana Republika, 25 listopada 1935
Kraków, 24 listopada.

Zawody powyższe, które miały zadecydować o zdobyciu moralnego mistrzostwa Krakowa, zakończył się wynikiem remisowym. Zaznaczyć należy, że Garbarnia w tym meczu posiadała całkowitą przewagę i była przynajmniej o klasę lepszą od słabo grającej Wisły, jednakże jej atak wskutek rozmokłego terenu zaprzepaścił szereg murowanych pozycji. Garbarnia przesiadywała przez cały przebieg pierwszej połowy pod bramką Wisły, gdzie w 25 minucie pazurek oddaje silny strzał w poprzeczkę. Piłka odbijając się od kantu poprzeczki wyszła w pole. Sędzia jednak odgwizdał bramkę, a dopiero po dłuższych pertraktacjach cofnął swoją decyzję. Wynik bezbramkowy utrzymuje się do przerwy mimo silnej i absolutnej przewagi Garbarni.

Po przerwie Garbarnia ma nadal całkowitą przewagę, a wynikiem jej jest jedna bramka strzelona w 7 minucie przez Riesnera. Wisła podniecona utratą bramki zaczyna grać nieco lepiej i w 15 minucie Łyko mając doskonałą pozycję nie wykorzystuje jej, strzelając w ręce bramkarza. Gra staje się coraz bardziej żywą i sytuacje zmieniają się często. W 25 minucie za faul Chachlowskiego bije Łyko rzut wolny, z którego Chabowski uzyskuje wyrównanie.

Gra od tego momentu staje się więcej ospała i wynik nie ulega zmianie.

Należy zaznaczyć, że w Garbarni doskonale pracował środkowy pomocnik Wilczkiewicz oraz obrońca Stankusz.

w Wiśle zadowoliły skrzydła i Kotlarczyk II. Sędziował p. Rettig z Łodzi. Publiczności około 1500 osób.




Wisła remisuje z Garbarnią 1:1 (0:0)
Nowy Dziennik, 25 listopada 1935
Po zapadnięciu rozstrzygnięcia co do tytułu mistrza ligowego i outsiderów, dalsze walki ligowe nie wzbudzają już nadzwyczajnego zainteresowania. Jeśli mimo to zgromadziło się na boisku Garbarni około 3000 widzów, to działa tu jeszcze dawna tradycja magnesu derbów konkurentów do tronu naszej ekstraklasy piłkarskiej. Wisła już swej lokaty poprawić praktycznie nie mogła (chyba przy fantastycznych dwucyfrowych wynikach na dwóch ostatnich meczach, co z góry było wykluczonym), nie miała więc specjalnego interesu ekspansji i demonstracji swych sił i wartości, podczas gdy Garbarnia była zainteresowana w wyciągnięciu się w górę do lepszej lokaty tabelarycznej z punktu widzenia prestiżu moralnego, oraz czysto komercyjnych względów kasowości przyszłych meczów.

Toteż mimo ciężkiego i rozmokłego terenu zawody były całkiem interesujące i stały na wcale dobrym poziomie, szczególnie po przerwie, gdy Wisła zagrożona została klęską po zdobyciu prowadzenia w 7 minucie przez Riesnera na rzecz Garbarni, która na ogół była drużyną lepszą, mając do pauzy i po pauzie bezwzględną przewagę. Dopiero w 25 minucie wyrównał Habowski. Garbarnia zagrała jeden ze swych najlepszych meczów lokalnych w sezonie, a odznaczała się głównie pomoc z Wilczkiewiczem i Lesiakiem oraz w ataku Riesner, Pazurek i Woźniak. W drużynie Wisły atak był bardzo słaby, zadowolił tylko Kotlarczykowie w pomocy i Szumilas w obronie. Garbarnia zasługiwałaby na zwycięstwo, atak jej jednak nie zdoła wyrazić cyfrowo swej umiejętności ofensywnej.

Sędziował p. Rettig z Łodzi, popełniając często pomyłki w rozstrzygnięciach. Przed zawodami uczono jubileusze graczy Garbarni, Pazurka 300-ny, Wilczkiewicz i Joksz 200-ne, Riesner 100-ny mecz w barwach klubowych.




Garbarnia - Wisła 1:1 (0:0)
Głos Narodu, 25 listopada 1935
Ostatni mecz ligowy w Krakowie odbył się na boisku błotnistym, które utrudniało bardzo akcję obu drużyn. Piłka raz po raz grzęzła w kałużach podbramkowych, co nie pozostało bez wpływu na wynik. W normalnych warunkach Garbarnia wygrałaby wcale wysoko, co się jej słusznie należało. Obie bramki padły po przerwie. Strzelił je Riesner 2 7 minucie i Habowski w 25 minucie. Sędzia p. Rettig.

Przed zawodami pułkownik Podgórski złożył w imieniu zarządu Garbarni życzenia Karolowi Pazurkowi z okazji 300-tnego, Jokszowi i Wilczkiewiczowi z okazji 200-tnego oraz Riesnerowi z okazji 100-tnego meczu rozegranego w barwach klubu.




Garbarnia - Wisła 1:1 (0:0)
Polska Zachodnia, 25 listopada 1935
Kraków (tel. wł.) Mecz rozegrano na mokrym i śliskim boisku Garbarni, po wyrównanej grze zakończył się wynikiem remisowym 1:1 (0:0),

Riesner zdobył bramkę dla Garbarni, wyrównał dla Wisły uzyskał Habowski.

Kilku graczy Garbarni obchodziło na meczu swe jubileusze: Pazurek 300 mecz, Joksz i Wilczkiewicz 200 mecze, wreszcie Riesner 100 mecz. Z tej racji zarząd klubu wręczył im upominki.




Wisła - Garbarnia 1:1 (0:0)
Czas, 26 listopada 1935
Zawody stały na dość niskim poziomie z powodu błotnistego terenu. Do przerwy lepsza była Garbarnia, która jednak nie umiała swej przewagi wyzyskać cyfrowo. W drugiej połowie Wisła lepiej przystosowała się do śliskiego terenu i miała okresy dobrej gry. Pierwszą bramkę zdobył dla Garbarni Riesner w siódmej minucie. Wyrównał w 20-tej Habowski. Dalsze usiłowania obu drużyn nie dały wyników. Zainteresowanie zawodami małe. Sędziował Rettig z Łodzi.

Na tym meczu Garbarni i Wisły obchodzili jubileusze: Pazurek I obchodził uroczystość 300 meczu, Joksz i Wilczkiewicz 200-ego meczu, Risner 100-go meczu, a z Wisły Artur Łyko i Jezierski 200-ego meczu w barwach klubowych.




Wisła - Garbarnia 1:1 (0:0)
Siedem Groszy, 25 listopada 1935
Powyższe spotkanie obu drużyn, które miało rozstrzygnąć o moralnym prymacie Krakowa, wykazało wyraźną przewagę Garbarni, która podczas całego meczu dominowała i nie dopuściła Wisły w ogóle do głosu.

Gdyby nie ślamazarna gra ataku Garbarni, musiałaby drużyna ta prowadzić już do przerwy co najmniej z kilkoma bramkami różnicy. Najdogodniejsze pozycje podbramkowe zostały zmarnowane, bądź to przez Joksza, bądź też przez Pazurka. W 21 minucie Pazurek strzela ostro na bramkę, piłka odbiła się od słupka i wraca w pole, jednak sędzia odgwizduje bramkę. Dopiero po długotrwałych pertraktacjach cofa on swoją decyzję, przyznając rzut wolny przeciwko Garbarni.

Po pauzie Garbarnia nadal silnie przygniata Wisłę a 7 minuta przynosi od dawna zasłużoną bramkę ze strzału Riesnera. Wisła podniecona stratą bramki zaczyna grać lepiej. Gra staje się żywą, a sytuacje zmieniają się bardzo często. W 21 minucie pada wyrównująca bramka dla Wisły strzelona przez Habowskiego z podania Łyki. Wynik ten utrzymuje się do końca gry, mimo iż Garbarnia nie schodzi z pola Wisły.

W Garbarni najlepszą linią była pomoc, w której znowu na czoło wybijał się Wilczkiewicz, poza tym wyróżnić należy Stankusza w obronie. W drużynie Wisły podobali się jedynie skrzydłowi oraz Kotlarczyk II. Bramkarz Koźmin był bardzo zdenerwowany. Sędzia Retich z Łodzi słabszy jak zwykle. Widzów około 1200 osób.




Tygodnik Sportowy Bydgoszcz, 26 listopada 1935
Kraków. Rozegrany w Krakowie mecz o mistrzostwo Ligi pomiędzy Wisłą a Garbarnią zakończył się wynikiem nierozstrzygniętym 1:1 (0:0).

Zawody stały na dość niskim poziomie z powodu błotnistego terenu. Do przerwy lepsza była Garbarnia, która jednak nie umiała swej przewagi wyzyskać cyfrowo.

W drugiej połowie Wisła lepiej przystosowała się do śliskiego terenu i miała okresy dobrej gry. Pierwszą bramkę zdobył dla Garbarni Riesner w siódmej minucie. Wyrównał w 20-tej Habowski. Dalsze usiłowania obu drużyn nie dały wyników.

Zainteresowanie zawodami małe. Sędziował Rettig z Łodzi.

Na tym meczu Garbarni i Wisły obchodzili jubileusze: Pazurek I obchodził uroczystość 300 meczu, Joksz i Wilczkiewicz 200-ego meczu, Risner 100-go meczu, a z Wisły Artur Łyko i Jezierski 200-ego meczu w barwach klubowych





Przegląd Sportowy, numer 128/1935 strona 4
KRAKÓW, 24.11. - Tel. wł. - Garbarnia - Wisła 1:1 (0:0). Bramkę dla Garbarni uzyskał Riesner, dla Wisły Chabowski. Sędzia p. Rettig.

Garbarnia: Włodek; Pazurek II, Stankosz; Lesiak, Wilczkiewicz, Chachlowski; Riesner, Joksz, Pazurek I, Woźniak, Skóra.

Wisła: Koźmin; Szumilas, Cholewa; Jezierski, Kotlarczyk I, Kotlarczyk II, Chabowski, Kopeć, Artur, Sołtysik, Łyko.

Nader uroczyście rozpoczłęy się ostatki piłkarskie w Krakowie. Na boisku stanęło aż 8 jubilatów, których zasypano gratulacjami, upominkami i kwiatami, a widownia biła rzęsiście brawo. Senjorem wśród jubilatów był Pazurek I, który miał "na sumieniu" aż 300 meczów. Za nim postępowali Joksz, Riesner i Wilczkiewicz, każdy po 200 meczów oraz Artur, Szumilas, Łyko i Jezierski, mający po setce. Do jubilatów przemówili prezes Garbarni płk. Podgórski, prezes Wisły dyr. Orzelski, oraz wiceprezes KZOPN red. Statter. Wręczenie upominków oraz kwiatów dopełniło programu uroczystości. Skolei zabrano się do gry.

I znów zawiedzione zostały wszystkie rachuby i kalkulacje. Ostatni w tym sezonie mecz ligowy przekonał nas po raz wtóry, jak niemiarodajne są prognozy budowane na podstawie przeszłości. Krocząca w zwycięskim pochodzie Wisła zdawała się być 100 proc. faworytem; wystarczyło jednak, aby zawiódł atak, ta linja, która w ostatnich tygodniach strzeliła wiele bramek, a już punkt ciężkości przesunął się ku drugiej stronie. Do słabej formy napadu Wisły dostroiła się reszta zespołu. Odbiło się to na pomocy, znalazło wyraz w grze obrońców, zagrywających chwilami niebezpiecznie... dla własnego bramkarza. W sumie pozwoliło to Garbarni opanować boisko przez całą pierwszą połowę.

Doskonale grająca pomoc Garbarni wybijała się na czoło zespołu. Miała ona najlepszy może dzięn w tegorocznym sezonie. Wilczkiewicz na środku wygrywał wszystkie pojedynki na własnej połowie, a oddawanie piłki i kontakt z trójka były u niego bez zarzutu. Niemniej efektownie pracował Lesiak, który również umiejętnie rozwiązął zagadnienie pracy defenzywnie z współpracą z własnym atakiem.

Mając tak silne oparcie w pomocy oraz skutecznie grającego Pazurka II w obronie atak Garbarni mógł sobie pozwolić na swobodne przeprowadzenie swych akcyj. Dopiero w ostatnich minutach Joksz cofał się po piłkę. W ciężkich warunkach na śliskim i grząskim terenie bardziej opanowani technicznie napastnicy Garbarni wypadli lepiej od przeciwnika.

W pierwszej połowie przewaga Garbarni. W 23 m. Pazurek strzela a piłka odbija się od poprzeczki. Sędzia uznaje początkowo bramkę, potem cofa jednak swoją decyzję. Wisła przeprowadza w tym okresie tylko sporadyczne ataki.

W drugiej połowie Riesner dalekim strzałem w róg uzyskuje w 7 min. prowadzenie, dopinguje to graczy Wisły, którzy grają coraz lepiej i przez dłuższy czas utrzymują otwartą grę. Atak ich zawodzi jednak pod bramką przeciwnika. Zupełnie niespodziewanie w 25 m. Chabowski wyzyskuje sytuację podbramkową, uzyskując wyrównanie. Pod koniec Garbarnia jest znów lepsza.


Tel. Wł.
http://buwcd.buw.uw.edu.pl/e_zbiory/ckcp/p_sportowy/1935/numer128/imagepages/image4.htm