1936.08.30 Pogoń Lwów - Wisła Kraków 2:0

Z Historia Wisły

1936.08.30, I Liga, 12. kolejka, Lwów, Stadion Pogoni,
Pogoń Lwów 2:0 (1:0) Wisła Kraków
widzów: 4.000
sędzia: Gruszka z Katowic
Bramki
Nahaczewski 32'
Nahaczewski 85'
1:0
2:0
Pogoń Lwów
2-3-5
Albański
Jeżewski
Lemiszko
Hanin
Wasiewicz
Wańczycki
Niechcioł
Matyas II
Luchter
Nahaczewski
Borowski

trener:
Wisła Kraków
2-3-5
Edward Madejski
Władysław Szumilas
Alojzy Sitko
Józef Kotlarczyk
Jan Kotlarczyk
Mieczysław Jezierski
Bolesław Habowski
Henryk Kopeć
Artur Woźniak grafika:kontuzja.png 8?'
Kazimierz Sołtysik
Antoni Łyko

trener: brak
W 80' Niechcioł nie wykorzystał rzutu karnego

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Relacje Prasowe

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1936, nr 243 (1 IX)

Kraków, 30 sierpnia.

Zawieszenie Klubu Sportowego „Ruch”, które nastąpiło na skutek głośnych rewelacyj dziennikarskich, odbiło się niekorzystnie na jego formie. Gracze klubu śląskiego, pozbawieni przez dłuższy czas możliwości rozgrywania zawodów, spadli w formie i zespół mistrzowski ponosi już drugą z rzędu porażkę z rozpoczęciem sezonu po Olimpjadzie. Tym razem zwycięzcą była Warszawianki, która nie będzie już zapewne w tym roku martwić się możliwością spadku z Ligi.

Na drugie miejsce wysunęła się Garbarnia po rozgromieniu warszawskiej Legji, Ta ostatnia jest już niemal pewnym kandydatem do spadku z Ligi.

Poważnie zagrożony jest także i Śląsk, mimo, iż zdołał urwać jeden punkt Łodzia nom. Rozstać się z drugiem miejscem przy szło Wiśle, która straciła nietylko dwa punkty we Lwowie, ale także i swego najlepszego napastnika Artura.

Poprawiła zato swoją marną pozycję Warta, dzięki zwycięstwu nad Dębem, który jak narazie jest niewiele mniej zagrożony od Śląska.

Pogoń-Wisła 2:0 (1:0).

Lwów, 30 sierpnia (Fk). Pogoń wygrała spotkanie to naogół dość łatwo, a przy większem szczęściu mogła uzyskać nawet korzystniejszy wynik dla siebie. Położyć to należy w pierwszym rzędzie na karb bardzo słabej gry Wisły, która zawiodła głównie w linji napadu. Za wyjątkiem Łyki i Artura, którzy tu i ówdzie mieli lepsze momenty, pozostała trójka linji ofensywnej Wisły nie zdobyła się na bardziej celowe i niebezpieczne zagrania sprawdzianem słabej gry … poniekąd jest fakt, że Albański w ciągu całego spotkania zaledwo 2—3 razy był zatrudniony.

Nieźle trzymała się pomoc Wisły, chociaż Kotlarczyk I grał już znacznie niżej od poziomu lat ubiegłych.

Stosunkowo najlepiej wypadła obrona, oraz Madejski na bramce do czasu utraty drugiej bramki, która była do obrony. Pogoń miała swoją najlepszą linję w obronie, gdzie Jeżewski jak i Lemiszko osiągnęli dawno niewidzianą formę. —



Wisła rozczarowała we Lwowie
Jednostronne ataki i zasłużone zwycięstwo Pogoni


LWÓW, 30.08. - Tel. wł. - Pogoń - Wisła 2:0 (1:0). Obie bramki zdobył Nahaczewski.

Wisła: Madejski; Szumilas, Sitko; Kotlarczyk II, Kotlarczyk I, Jezierski; Habowski, Kopeć, Artur, Sołtysik, Łyko.

Pogoń: Albański; Jeżewski, Lemiszko; Hanin, Wasiewicz, Wańczycki; Niechcioł, Matyas II, Luchter, Nahaczewski, Borowski.

Z trzech meczów, jakie pozostały jeszcze Pogoni do rozegrania we Lwowie najwięcej obiecywano sobie po Wiśle. Drużyna krakowska należy bowiem do tych nielicznych zespołów, których każdorazowy występ w szarej miócce ligowej stanowi niepowszednią atrakcję. Również i tym razem występ Wisły ściągnął na boisko Pogoni przeszło 4.000 widzów.

Wisła nie potrafiła jednak utrzymać swej dawnej świetnej tradycji. Wbrew doskonałej opinji, jaka towarszyszyła przyjazdowi jej do Lwowa, zawiodła na całej linji, a co gorsza pozostawiła po sobie opinję drużyny, której druga lokata w tabeli jest wielką i niewyjaśnioną tajemnicą!

Wisła była słaba. Jako całość przedstawiała się wprost rozpaczliwie, nie miała zupełnie napadu, dysponowała bardzo przeciętną linją pomocy, a tylko trójka obronna wybijała się ponad ogólną miernotę. Punktem newralgicznym krakowian był niewątpliwie słaby napad, grający chaotycznie i zawodzący katastrofalnie w dyspozycji strzałowej. Z piątki napastników wyjątek stanowił Łyko, jedyny inicjator kilku bardzo zresztą anemicznie przeprowadzonych ataków.

Pomoc Wisły przy braku odciążenia ze strony napadu pracowała w ciężkich warunkach. Rola jej była trudna, z tego też względu z wyjątkiem Kotlarczyka II nie wypadła zadowalająco. Obrona grała stosunkowo najlepiej, przyczem Szumilas stanowił znacznie pewniejszy punkt niż Sitko, Madjeski grał nierówno. Początkowo wyłapywał piłki z największą pewnością. Zaufanie podważył jednak przy niefortunnej obronie drugiej bramki Nahaczewskiego.

Pogoń grała naogół dobrze. Może tu i ówdzie wychodziły na jaw pewne niedociągnięcia, mijały jednak szybko.

Najlepszy okres miała Pogoń po przerwie, kiedy zupełnie opanowała pole. Największa zasługa sukcesu przypada pomocy. Trójka pomocników pracowała bez zarzutu zarówno w grze obronnej, jak i w akcjach ofenzywnych. Wasiewicz miał doskonały dzień i był najlepszym graczem na boisku. Doskonale dotrzymywali mu kroku Wańczycki z Haninem. Na drugą lokatę po pomocy zasłużyli sobie Jeżewski z Lemiszką. Jeżewski wkraczał niezwykle pewnie, wykazał wiele opanowania, nie popełniając ani jednego błędu. Na Lemiszce widać wyraźnie powrót do formy. Albański nie był zatrudniany.

Atak lwowian grał ochoczo i z tempem, pokrywając w ten sposób pewne drobne usterki. Przedewszystkiem w linji tej dość poważną lukę stanowił Nahaczewski, który coprawda spisał się znakomicie jako strzelec, gorzej natomiast zasłużył się w polu. Matyas i Borowski stanowili najbardziej cenne jednostki, zwłaszcza Matyas w opanowaniu piłki i wypracowywaniu sytuacyj był bez zarzutu.

Spotkanie niemal w całości stało pod znakiem bezwzględnej przewagi Pogoni. Lwowianie już w pierwszej połowie zdecydowanie opanowali boisko. Wisła początkowo broni się bardzo umiejętnie, tak, że pierwszy punkt uzyskuje Pogoń dopiero w 32 minucie. Strzelcem jest Nahaczewski, który przytomnie wyzyskał podanie Matyasa. Następnie przez krótki okres dochodzą do głosu goście. Atak ich przy swej bezgranicznej powolności jest jednak zupełnie niegroźny.

Po przerwie Pogoń dominuje. W 35 min. Niechcioł przestrzeliwuje rzut karny, a w pięć minut później Nahaczewski dalekim strzałem ustala wynik dnia.

W ostanich minutach, które mijają bez większych wrażeń, zostaje kontuzjowany Artur. Opuszcza on boisko do końca gry.

Sędzia p. Gruszka nienajgorszy.




Przed meczem nastąpiło powitanie piłkarzy olimpijczyków. W imieniu zarządu Pogoni krótkie przemówienie wygłosił prof. Dręgiewicz, wręczając Kotlarczykowi II, Madejskiemu, Albańskiemu, Matyasowi i Wasiewiczowi pamiątkowe plakiety. Następnie w podobnie uroczysty sposób pożegnano wielce zasłużonego dla Pogoni trenera Molnara, który w najbliższych dniach opuszcza Lwów.



źródło: http://buwcd.buw.uw.edu.pl/e_zbiory/ckcp/p_sportowy/1936/numer075/imagepages/image2.htm