1948.04.11 AKS Chorzów - Wisła Kraków 2:1

Z Historia Wisły

1948.04.11, I ligi, 3. kolejka, Chorzów,
AKS Chorzów 2:1 (2:1) Wisła Kraków
widzów: 12.000
sędzia: Nowakowski z Warszawy
Bramki
Maksymilian Barański 4'
Józef Muskała 30'

1:0
2:0
2:1


33' Józef Kohut
AKS Chorzów
2-3-5
Roman Mrugała
Henryk Janduda
Roman Durniok
Henryk Gajdzik
Teodor Wieczorek
Antoni Andrzejewski
Maksymilian Barański
Franciszek Pytel
Henryk Spodzieja
Józef Muskała
Gerard Kulik

trener:
Wisła Kraków
2-3-5
Jerzy Jurowicz
Stanisław Flanek
Michał Filek
Jan Wapiennik
Tadeusz Legutko
Adam Wapiennik
Tadeusz Kapusta
Mieczysław Rupa
Józef Kohut
Mieczysław Gracz
Kazimierz Cisowski

trener:

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Relacje prasowe

”Piłkarz” z 1948.04.12

Rewolucyjne zmiany w tabeli ligowej

Drużyny śląskie na czele

Nową porcję niespodzianek przyniosła nam wczorajsza niedziela. Drużyny krakowskie, które po dwóch niedzielach rozgrywek kroczyły na czele tabeli, po porażkach ostatniej niedzieli zostały zepchnięte na środkowe lokaty, a czołówkę okupują trzy niezwykle groźne drużyny Śląskie: Ruch. Rymer i AKS, między które wtargnęła warszawska Legia. O tym, co znaczy zajęcie pierwszego miejsca przez Ruch wiedzą doskonale wszystkie zespoły. Drużyna chorzowska na pewno nie prędko pożegna się z tytułem leadera, który nawiasem mówiąc najzupełniej słusznie należy cię Ślązakom.

Natomiast wyniki niedzielnych, spotkań przegrupowały całkowicie, płynną jeszcze grupę środkową, mieszając z kilkoma niezbyt wysoko notowanymi klubami z innych dzielnic Polski i drużyny krakowskie. Dwa ostatnie miejsca zajmowane od początku przez ŁKS i warszawską Polonię nie zmieniły właściciela i nadal groźne niegdyś zespoły łódzki i warszawski zamykają Klasę Państwową.


Wisła przegrywa na Śląsku

AKS-Wisła 2:1 (2:1)

(tel. wł.). Rozegrany w dniu wczorajszym ligowy mecz, pomiędzy chorzowskim AKS-em a krakowską Wisłą zgromadził na stadionie w Chorzowie ponad 12 tys. ludzi. AKS sprawił swoim zwolennikom miłą niespodziankę wygrywając z groźnym krakowskim przeciwnikiem 2:1.

Na podstawie sytuacji podbramkowych wynik opiewać winien znacznie korzystniej dla gospodarzy, którzy z wyjątkiem pierwszych minut II-giej połowy, posiadali znaczną przewagę przez cały czas zawodów.

Bramki uzyskali: Muskała i Baranowski dla AKS-u dla Wisły Kohut. Sędziował słabo Nowakowski z Warszawy.

PRZEBIEG GRY

Spotkanie zaczęło się w nerwowej atmosferze, która utrzymała się do końca meczu. AKS rozpoczął z miejsca atakować i już w czwartej minucie uzyskał prowadzenie przez Baranowskiego po kornerze bitym przez Kulika.

Wisła zepchnięta na swoją połowę uwolniła się dopiero po 10 minutach od nacisku a w 11-tej minucie Kohut oddaje pierwszy strzał na bramkę Mrugały.

18 min. o mało co nie przynosi drugiej bramki dla AKS-u. gdy Pytel o centymetry przestrzeliwuje rzut wolny. Okres przewagi ma AKS aż do 30 min. w którym to czasie napastnicy chorzowscy bombardują formalnie bramkę Jurowicza. W tym czasie pada

DRUGA BRAMKA

gdy w zamieszaniu podbramkowym Spodzieja podaje do Muskały a ten z 5 m podwyższa wynik na 2:0.

W 3 min. później Wisła przeprowadza bardzo ładną akcję, Gracz wysuwa dobrze Cisowskiego, ten szybko oddaje Kohutowi, który z linii pola karnego zdobywa honorowy punkt dla Wisły.

PO PAUZIE

Pierwsze 20 min. to przewaga krakowian, którzy ładnymi pociągnięciami przedostają się pod bramkę Mrugały chcąc za wszelką cenę uzyskać wyrównanie. Nie udaje im się to jednak, gdyż dobrze grająca pomoc — specjalnie Gajdzik i Wieczorek, a z obrońców Janduda, nie dopuszczają napastników krakowskich do strzałów. Końcowe minuty należa do gospodarzy, którzy nie wypuszczają iInicjatywy a rąk; maja jeszcze oni kilkakrotnie sposobność podwyższenia wyniku, których jednak nie wykorzystują. Pod koniec meczu obie drużyny wykazują zmęczenie toteż końcowy gwizdek sędziego przyjmują specjalnie gospodarze z zadowoleniem.

OCENA GRACZY

Jeśli chodzi o gospodarzy, to w ataku najlepiej spisywał się Muskała, słabym był Spodziewa, a wprost beznadziejnym Barański. W pomocy najlepszym Gajdzik i Wieczorek: byli oni motorami wszelkich akcji jak również potrafili skutecznie rozbijać ataki przeciwnika. W obronie bardzo dobrym był Janduda.

Wisła miała swój słaby dzień. Nic jej nie wychodziło, a wszystkie akcje były czynione bezplanowo i chaotycznie. Jurowicz miał kilka dobrych parad, jednak niepotrzebnie wybiegami stwarzał gorące sytuacją pod swą bramką. Pomoc bardzo słaba, najlepszym w tej linii Wapiennik I. W ataku jedynie Kohut stanął na wysokości zadania, gdyż Gracz starannie kryty nie potrafił nic zdziałać. Reszta słaba.

(ol)

”Start” z 1948.04.12

AKS-Wisła 2:1 (2:1)

Wisła nie ma szczęścia do obcych boisk. Po niespodziewanym remisie w Poznaniu, poniosła porażkę w Chorzowie z tamtejszym AKS-em w stosunku 1:2 (1:2). Chcąc być obiektywnym. trzeba przyznać, że zwycięstwo Ślązaków jest w pełni zasłużone; Przy większej dozie szczęścia AKS mógłby zwyciężyć w conajmniej dwukrotnie wyższym stosunku. Wisła zawiodła. W Chorzowie nie przypominała zupełnie Wisły sprzed paru tygodni, gromiącej Polonię, czy nieco później Zilinę. Akcje „czerwonych" nie kleiły się, podania były zazwyczaj zbyt kurtuazyjne (tzn. trafiały do przeciwnika), strzały na bramkę nieliczne. Trudno jest znaleźć jaśniejsze punkty. Tak formacje defensywne jak i ofensywne miały swój wybitnie „pechowy” dzień.

Twardy Flanek, pracowity Legutko, po przerwie bardziej aktywny Kohut, to było właściwie wszystko. Gracz był „troskliwie" pilnowany przez pomocników AKS (głównie Gajdzika) i nie mógł należycie wykazać swoich możliwości. Słabą była lewa strona ataku Kapusta—Rupa.

AKS zagrał przede wszystkim bardzo ambitnie. Chorzowianie o każdą piłkę walczyli ofiarnie. Do zawodów wystąpili a Jandudą, Pytlem i Barańskim, którzy skończyli już „odsiadywać" karę. Ślązacy zaprezentowali się jako zespół wyrównany i zgrany. Bardzo dobra była linia pomocy z Gajdzikiem i Andrzejowskim na czele. W ataku łącznicy — Moskała i Pytel odznaczali się wyjątkową pracowitością. Szczególnie ten pierwszy zasłużył sobie na dobrą notę. Misternie kombinującemu Spodziei życzylibyśmy jeszcze większej agresywności. Wówczas mógłby się stać równorzędnym kierownikiem ataku. Ze skrzydłowych lepiej wypadł Barański W triu obronnym pierwsze skrzypce grał Janduda.. Mrugała w bramce mało zatrudniony, kilkakrotnie raził niezdecydowaniem.

Składy drużyn:

WISŁA: Jurowicz — Flanek, Filek — Wapiennik I, Legutko, Wapiennik II — Kapusta. Rupa, Kohut, Gracz, Cisowski.

AKS: Mrugała — Janduda, Durniok — Gajdzik, Wieczorek, Andrzejowski — Barański, Pytel, Spodzieja, Muskała, Kulik.

Grę zaczynają gospodarze i już w 4 min. w zamieszania podbramkowym piłkę dostaje nieobstawiony Barański i strzela płasko w przeciwległy róg bramki zdobywając prowadzenie. Wisła jest wyraźnie speszona. Idzie jednak do ataku uzyskując w efekcie korner, który łapie Mrugała. Jeszcze jeden strzał Cisowskiego i gra przenosi się na połowę gości. 10 i 18 min. przynoszą niecelne strzały Spodzieji i Pytla. Za 2 minuty Jurowicz broni strzał Moskały. AKS wyraźnie przeważa. Obrona Wisły ma pełne ręce roboty. Napastnicy gospodarzy mają możność przekonać się o walorach Flanka, który likwiduje szereg groźnych wypadów. W 23 min. bramkarz Wisły łapie bombę Gajdzika. Za chwilę „sprząta" w ładnym stylu piłkę sprzed nosa (a raczej z głowy) Spodziei po kornerze bitym przez Kulika. Groźne sytuacje pod bramką Wisły mnożą się nadal. W 23 min. Barański omal nie zdobywa drugiej bramki. Zwleka jednak ze strzałem umożliwiając Jurowiczowi interwencje, ale za 2 min. Jest i tak 2:0. W nowym zmieszaniu podbramkowych Moskała strzela z bliska da siatki. Wisła przechodzi do kontrofensywy. Niestety tylko przez parę minut oglądamy Wisłę taką, jaką być powinna. To jednak wystarcza do zdobycia honorowej bramki, którą zdobywa Kohut wjeżdżając z piłką do siatki po centrze Cisowskiego. Jeszcze jedna akcja Cisowski—Kohut, strzał Rupy obroniony przez Mrugałę i koniec. Inicjatywę do końca pierwszej połowy znów dzierży AKS.

Pierwsze minuty po przerwie przynoszą znów huraganowe ataki chorzowian. Jednak „fantastyczne" bomby Spodzieji, Barańskiego i Moskały mijają się z celem. Mniej więcej od 10 do 20 min. przeważa trochę Wisła, gdzie zaczyna pracować Kohut. Pozostałe 25 minut znów należy do AKS-u. W 29 i 34 min. Spodzieja i Pytel zaprzepaszczają „murowane" sytuacje przenosząc tuż nad poprzeczką. Ostatnie minuty przynoszą rajd Kulika i akcję Kokota.

Sędziował p. Nowakowski z Warszawy i przyjąwszy, że nawet popełnił kilka błędów, to jednak publiczność Śląska powinna powstrzymać się od niestosownych wykrzykiwań.

(W. W.)


Migawki z meczu AKS—Wisła

Okazuje się, że w Chorzowie publiczność posiada większy temperament aniżeli w Krakowie (nie, nie, nic złego się nie stało, butelki w ruchu nie były!). Chodzi w tym wypadku o prawdziwe huragany oklasków, jakie częstokroć narażały na szwank całość bębenków niżej podpisanego, a jakich od dawna nie słyszał w Krakowie, nawet przy „genialnych sztuczkach Messa".

Na trybunie prasowej w Chorzowie triumfy święciło staropolskie hasło: „kochajmy się". W myśl tego budującego hasła użyczano sobie nawzajem pomocy zwłaszcza informacyjnej — co do składów osobowych drużyn itd. Itd. Nikt natomiast nie chciał powiedzieć przed meczem jaki będzie wynik. „Fachowcy cenią swoje słowo"; woleli poczekać jeszcze te półtorej godziny.

Jeszcze nigdy nie ,,pożądano tak bardzo dokładnej wieści o wyniku: Ruch—Cracovia jak w autobusie, którym wracała Wisła do Krakowa. Zaczepiano każdy pojazd z przeciwnej strony, pytając „jaki wynik?". Wiatr i szum zagłuszały całkowicie słowa odpowiedzi, tak, że najczęściej słychać było słowa zero.

Zero do zera uparcie twierdził jeden z drużyny Wisły. Tak było napewno na początku — ale jaki był wynik na końcu? — replikowano, W okolicy Chrzanowa zaczepiono jakąś „Chevroletę", pytając chóralnie „jaki wynik?" „Chevroleta” przystanęła — wychyliła się jakaś wytworna i dystyngowana dama i słysząc pytanie „Jaki wynik?"' — odpowiedziała:

„Wynik? — żaden, dopiero jedziemy do badania".

Takie to czasem niesportowe typy jeżdżą „Chevroletami”.