1951.06.10 Wisła Kraków - AKS Chorzów 1:0

Z Historia Wisły

1951.06.10, I liga, 9. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 10.00
Gwardia Kraków 1:0 (1:0) Budowlani Chorzów
widzów: 15.000
sędzia: Edmund Sperling z Łodzi
Bramki
Zbigniew Kotaba 29' 1:0
Gwardia Kraków
3-2-5
Jerzy Jurowicz
Mieczysław Dudek
Stanisław Flanek
Jan Wapiennik
Mieczysław Szczurek
Tadeusz Legutko
Zbigniew Kotaba
Zbigniew Jaskowski
Józef Kohut
Mieczysław Gracz Grafika:Zmiana.PNG (Wiesław Gamaj)
Zdzisław Mordarski

trener: Michał Matyas
Budowlani Chorzów
3-2-5
Janik
Karmański
Janduda
Grzywocz
Wieczorek
Gajdzik
Glanc
Januszek Grafika:Zmiana.PNG (Kulik)
Barański
Spodzieja
Sulik

trener: Leonard Piątek
Zdzisław Mordarski nie wykorzystał rzutu karnego.

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl


Afisz zapowiadający mecz
Afisz zapowiadający mecz


Relacje prasowe

"Przegląd Sportowy" z 1951, nr. 46

Gwardia Kraków w kameleonowej formie z trudnością zwycięża Budowlanych 1:0

KRAKÓW, 10.6. (Tel. wł.) Gwardia Kraków – Budowlani Chorzów 1:0 (1:0). Bramkę zdobył Kotaba. Sędzia Sperling z Łodzi. Widzów ok. 15.000.

Gwardia: Jurowicz, Dudek, Flanek; Wapiennik, Szczurek, Legutko, Kotaba, Jaśkowski, Kohut, Gracz, (Gamaj), Mordarski. Trener Matias.

Budowlani: Janik, Karmański, Janduda, Grzywocz, Wieczorek, Gajdzik, Glanc, Januszek, (Kulik), Barański, Spodzieja, Sulik. Trener Piątek.

Piłkarze warszawskiego Kolejarza, śledząc wraz z trenerem Szczepaniakiem przedpołudniowe zawody Gwardia – Budowlani zadawali sobie bez przerwy sobie i sąsiadom pytanie: „Czy Gwardia w takiej formie pokonała CWKS?”

Im oraz tym wszystkim, którzy nie byli na dzisiejszym meczu odpowiadamy: „Gwardia grała grubo poniżej formy sprzed tygodnia”. Dotyczy to głównie linii napadu, dziwnie mało bojowego, unikającego walki, momentami przypatrującego się ze spokojem , jak obrońcy Budowlanych wykopują piłki na drugą połowę boiska.

GDY ZABRAKŁO GRACZA

Sytuacja w napadzie Gwardii pogorszyła się jeszcze z chwilą, gdy zeszedł z boiska Gracz, ustępując miejsca na ostatnie pół godziny Gamajowi. Wtedy to Kotaba, Gamaj i Jaśkowski stanąwszy oko w oko przeciw rutyniarzom tej miary, co Wieczorek, Karmański, Gajdzik i Janduda – tracili zupełnie głowę i mimo częstych wizyt składanych Janikowi nie potrafili zmusić bramkarza Budowlanych do kapitulacji.

Nie potrafił tego również uczynić Mordarski, który egzekwował rzut karny w ten sposób, że Janik zdołał parować strzał. Mógł zatem Gajdzik powinszować sobie, że w beznadziejnej sytuacji, po wybiegu Janika, obronił rękami, bliski strzał Jaśkowskiego.

JUROWICZ BOHATEREM MECZU

W przeciwieństwie bowiem do napadu Gwardii, atak Budowlanych był bardzo energiczny, dobrze strzelecko usposobiony. Natrafił on jednak na przeszkodę nie do przezwyciężenia. Był nią Jurowicz. Bramkarz Gwardii obronił w mistrzowski sposób wiele bliskich i groźnych strzałów, w tym strzał Januszka z odległości 3-4 m, przy stanie 0:0 oraz strzał Barańskiego, który z podziwem patrzył jak minięty przez niego bramkarz jakimś akrobatycznym salto do tyłu, zdołał jeszcze wybić piłkę na róg.

Bramka decydująca o wyniku meczu padła w kilkanaście minut później, kiedy Kotaba dobrze mierzonym strzałem z linii pola karnego posłał piłkę do siatki. Janik, wychodzący tylekroć obronną ręką, z trudniejszych sytuacji, dał się zaskoczyć, przy czym obrońca Budowlanych zmienił bieg piłki.

Przed zawodami odczytał najmłodszy z piłkarzy Gwardii – Kotaba rezolucję stwierdzającą, że ogół sportowców Gwardii wita z entuzjazmem III Światowy Zlot Młodych Bojowników o Pokój, pragnie go uczcić spotęgowaniem wysiłków na polu upowszechnienia kultury fizycznej oraz podniesieniem poziomu sportu wyczynowego. (St. H.)