1954.06.13 Polonia Bytom - Wisła Kraków 2:0

Z Historia Wisły

1954.06.13, I liga, 8. kolejka, Bytom,
Ogniwo Bytom 2:0 (1:0) Gwardia Kraków
widzów: 30.000
sędzia: Edmund Sperling z Łodzi
Bramki
Wiśniewski 41'
Kempny 87'
1:0
2:0
Ogniwo Bytom
3-2-5
Skromny
Maseli
Olejniczak
Cichoń
Narloch
Kauder
Sąsiadek
Trampisz
Kempny
Ciupa
Wiśniewski

trener:
Gwardia Kraków
3-2-5
Zbigniew Lech
Jerzy Piotrowski
Leszek Snopkowski
Stanisław Flanek
Tadeusz Miksa
Józef Mamoń
Marian Machowski
Włodzimierz Kościelny
Józef Kohut
Wiesław Gamaj Grafika:Zmiana.PNG (Zbigniew Jaskowski)
Zdzisław Mordarski

trener: Michał Matyas

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Relacje prasowe

"Przegląd Sportowy" z 1954.06.14

30.000 zadowolonych w Bytomiu po zwycięstwie Ogniwa

Dwie piłki w bramce Gwardii Kraków i... liga ma nowego przodownika

STALINOGRÓD 13.6 (tel.wł.) Ogniwo Bytom - Gwardia Kraków 2:0 (1:0). Bramki strzelili Wiśniewski (41 min.) i Kempny (87 min.). Sędziował Sperling (Łódź). Widzów 30.000.

Ogniwo: Skromny, Maseli, Olejniczak, Cichoń, Narloch, Kauder, Sąsiadek, Trampisz, Kempny, Ciupa, Wiśniewski.

Gwardia: Lech, Piotrowski, Snopkowski, Flanek, Miksa, Mamoń, Machowski, Kościelny, Kohut, Gamaj (Jaśkowski), Mordarski.

Śląskie linie komunikacyjne miały wczoraj chyba jeden z najpracowitszych dni. Tramwaje do Chorzowa - pełne, do Sosnowca - pełne, do Zabrza - także pełne, a do Bytomia było wprost niemożliwością się dostać. W tym trudnym do opisania ścisku uwijali się z niebywałą zręcznością konduktorzy i konduktorki.

- Wszyscy się zmieścimy - wykrzykiwali na każdym przystanku do nowych pasażerów cisnących się z zawziętością. Wszyscy zdążymy na mecz....

Przed stadionem Unii czy Ogniwa do nadzwyczajnych wyczynów należało zdobycie biletu wstępu. Nie do loży, nie na trybunę, a na najzwyklejsze miejsce stojące... Na wiele godzin przed pojedynkiem przodownika rozgrywek - Gwardii Kraków i bytomskim Ogniwem "piłkarskie Wernyhory" przewidywały wynik spotkania. Większość stawiała na Ogniwo. Chociaż sympatycy Gwardii licznie przybyli z Krakowa popularnym pociągiem przepełnionym do ostatniego... buforu, twierdzili, że ich drużyna wyjdzie zwycięsko.

Tym razem sprawdziły się przewidywania sympatyków Ogniwa. Chociaż zwolennicy Gwardii byli bardzo bliscy odgadnięcia wyniku. Krakowianie zagrali w Bytomiu nadspodziewanie dobrze. Popisywali się koronkowymi akcjami, które mogły się podobać najwybredniejszej publiczności. Jednakże im bliżej było bramki Skromnego, tym akcje stawały się wolniejsze, co ułatwiało pracę obronie gospodarzy. Na domiar złego pomiędzy napadem, a obroną Gwardii była olbrzymia luka, na skutek defensywnej gry Mamonia i Miksy. W takich warunkach utrata piłki przez napastników oznaczała przejście do ofensywy piłkarzy Ogniwa.

Ogniwo wszystkie swoje akcje budowało właśnie na pomocnikach Narlochu i Kanderze. Oni wyłapywali gdzieś na tyłach piłkę i momentalnie adresowali do napadu. Tutaj doskonale w tym dniu usposobiony Ciupa oraz Wiśniewski stwarzali gorące momenty pod bramką Lecha. Ci dwaj piłkarze byli współtwórcami zwycięstwa Ogniwa. Obok nich na wyróżnienie zasłużyli Skromny, obrońca Cichoń oraz obaj pomocnicy. W Gwardii wyróżnić należy Snopkowskiego, który zablokował zupełnie Kempnego, Mamonia oraz Mordarskiego. Kohut miał kilka ładnych zagrań.

W sumie mecz stał na dobrym poziomie. Do przerwy lekką przewagę posiadali piłkarze Ogniwa, po zmianie stron do głosu doszli lepsi technicznie Gwardziści, którzy panowali na boisku. Kiedy wydawało się, że padnie wyrównująca dla krakowian bramka do przodu wyrwał Kempny; jeden jedyny raz uwolnił się spod czułej opieki Snopkowskiego i ulokował piłkę w siatce rozpaczliwie broniącego Lecha.

Zwycięstwo Ogniwa jest zasłużone. Pomimo słabszej gry w drugiej połowie piłkarze Ogniwa byli zespołem lepszym, a braki techniczne nadrabiali skutecznością i szybkością.