1959.09.20 Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 1:0

Z Historia Wisły

1959.09.20, I liga, 18. kolejka, Gdańsk, Stadion Lechii,
Lechia Gdańsk 1:0 (0:0) Wisła Kraków
widzów: 25.000
sędzia: Kóska
Bramki
Roman Rogocz 68' 1:0
Lechia Gdańsk
3-2-5
Henryk Gronowski
Hubert Kusz
Roman Korynt
Ryszard Szyndlar
Czesław Nowicki
Władysław Musiał
Henryk Wieczorkowski
Jerzy Apolewicz
Kazimierz Frąckiewicz
Bogdan Adamczyk
Roman Rogocz

trener: Henryk Serafin
Wisła Kraków
3-2-5
Bronisław Leśniak
Fryderyk Monica
Władysław Kawula
Ryszard Budka
Adam Michel
Ryszard Jędrys
Marian Machowski
Andrzej Sykta
Stanisław Adamczyk
Wiesław Gamaj
Kazimierz Kościelny grafika:zmiana.PNG (46' Antoni Rogoza)

trener Károly Kósa

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Relacje prasowe

”Dziennik Polski” z 1959.09.20

http://mbc.malopolska.pl/dlibra/doccontent?id=6060

Wisła w Gdańsku miała okresy niezłej gry, ale też niestety słabe momenty, które kosztowały ją pozostawienie na wybrzeżu cennych punktów. Tutaj podobnie jak w Cracovii zawiódł atak, który nie był groźny dla doskonale broniącego Gronowskiego.

Do końca rozgrywek mistrzowskich pozostały jeszcze cztery kolejki. Sytuacja u góry tabeli zdaje się być przesadzona. Mistrzem Polski zostanie niemal na pewno Górnik Zabrze. Walkę o tytuł wicemistrzowski toczą Legia i polonia Bytom. W strefie spadkowej znalazło się po ostatniej niedzieli aż 7 drużyn: ŁKS, Lechia, Polonia Bydgoszcz, Wisła, Cracovia, Pogoń i Górnik Radlin. W tej sytuacji najbliższe mecze będą miały wyjątkowo duże znaczenie. Jedno potknięcie może zadecydować o spadku.

Trenerzy Cracovii i Wisły muszą zrobić wszystko, by nie dopuścić do takiej ewentualności! Przerwę w rozgrywkach mistrzowskich trzeba wykorzystać na intensywny trening i doprowadzeni o zawodników do kondycji.

”Przegląd Sportowy” z 1959.09.21

http://buwcd.buw.uw.edu.pl/e_zbiory/ckcp/p_sportowy/1959/nr170/directory.djvu

GDAŃSK, 20.9. (tel. wł.) Lechia Gdańsk — Wisła Kraków 1:0 (0:0).. Bramkę zdobył w 68 min. Rogocz. Sędziował Koska ze Śląska. Widzów ponad 25 tys.

LECHIA: Gronowski, Kusz. Korynt, Szyndlar, Nowicki, Musiał, Wieczorkowski, Apolewicz, Frąckiewicz, Adamczyk, Rogocz.

WISŁA: Leśniak, Monica, Kawula, Budka, Michel, Jędrys, Machowski, Sykta, Adamczyk, Gamaj, K. Kościelny (Rogoża).

Obie drużyny przystąpiły do meczu z nastawieniem utrzymania wyniku bezbramkowego. O ile jeszcze Lechia od pierwszego gwizdka sędziego wykazywała jakiś ciąg na bramkę przeciwnika, o tyle Wisła zużywała większość czasu na mało produktywne zabawy z piłką, w głębi pola. Nic więc dziwnego, że pierwsza połowa meczu była mało interesująca, gra się rwała i bardzo często polegała na wzajemnej wymianie piłek pomiędzy formacjami - defensywnymi obu drużyn.

Po przerwie sytuacja uległa radykalnej zmianie. W Lechię wszedł jakby nowy duch i jej atak zaczął coraz bardziej zagrażać bramce Wisły. Na szczęście dla drużyny krakowskiej Leśniak był zawsze na posterunku, broniąc nawet w kilku wydawałoby się beznadziejnych sytuacjach; Inna rzecz, że dużą pomoc w obronie strzałów, dawali mu ich autorzy, zwłaszcza Wieczorkowski, który dzięki większej szybkości dwukrotnie w identycznej sytuacji minął wolnych Kawulę i Monicę i będąc sam na sam z bramkarzem Wisły, strzelał silnie... ale prosto w Leśniaka.

Zachęcona powodzeniem ataków Lechia przystąpiła do generalnego natarcia, które przyniosło wreszcie w 68 min. wiszącą już od pewnego czasu w powietrzu — bramkę. Autorem jej był Rogocz, strzelający większość bramek dla Lechii. W dwie minuty później Rogocz miał ponownie okazję do zdobycia bramki, ale tym razem Leśniak był na posterunku. Ostatnie 15 min. Lechia grała, wyraźnie na utrzymanie wyniku, nie rezygnując jednak z wypadów pod bramkę Wisły, krakowianie wykorzystali to natychmiast ale kilka ich niebezpiecznych ataków, skończyło się albo na dobrze usposobionej gdańskiej obronie, albo też strzały napastników Wisły nie trafiały do bramki.

Tak więc w przeciwieństwie do pierwszej polowy, druga część meczu była dość interesująca i przyniosła wypełnionej widowni sporo emocji. Obawy widzów, aby nie powtórzyła się historia z meczu z Polonią Bytom, kiedy to na kilkadziesiąt sekund przed końcowym gwizdkiem goście zdobyli wyrównującą bramkę, okazały się płonne i cenne dwa punkty zasiliły konto Lechii. Zwycięstwo gospodarzy było zasłużone, Lechia miała w sumie więcej gry i przejawiała, specjalnie w drugiej połowie, więcej inicjatywy. W zespole gdańskim na „normalnym" dla tej drużyny poziomie zagrała już obrona, w której Korynt był jak dawniej pewnym punktem. Pomoc w pierwszej połowie i pod koniec meczu grała wybitnie defensywnie (podobnie jak i lewy łącznik Adamczyk). W ataku Lechii, poza doskonale grającym w ostatnich meczach, niemłodym przecież Rogoczem, nieźle spisał się Apolewicz. Wieczorkowski zaimponował „szybkością, natomiast z taktyką jest nadal na bakier

W drużynie Wisły na najlepszą notę zasłużył Leśniak, broniący wprawdzie pod publikę, jednak pewnie i szczęśliwie. Obrona Wisły słaba biegowo wyraźnie ustępowała szybkością napastnikom gospodarzy. Dobrze natomiast zagrali obaj pomocnicy, a w ataku młody Sykta oraz zastępujący po przerwie Kościelnego Rogoża.

R. Stanowski