1980.09.06 Wisła Kraków - Lech Poznań 3:1

Z Historia Wisły

Wersja z dnia 11:35, 15 wrz 2019; PawelP (Dyskusja | wkład)
(różn) ← Poprzednia wersja | Aktualna wersja (różn) | Następna wersja → (różn)
1980.09.06, I Liga, 5. kolejka, Kraków, Stadion Wisły,
Wisła Kraków 3:1 (0:1) Lech Poznań
widzów: 7.000
sędzia: Andrzej Ogorzewski z Łodzi
Bramki

Zdzisław Kapka (k) 55’
Piotr Skrobowski (g) 83’
Michał Wróbel 90’
0:1
1:1
2:1
3:1
42' (g) Marek Skurczyński



Wisła Kraków
4-4-3
Janusz Adamczyk
Marek Motyka
Piotr Skrobowski
Krzysztof Budka
Jan Jałocha
Leszek Lipka
Janusz Krupiński
Adam Nawałka grafika: Zmiana.PNG (23’ Andrzej Targosz)
Andrzej Iwan
Zdzisław Kapka
Michał Wróbel

trener: Lucjan Franczak
Lech Poznań

Piotr Mowlik
Andrzej Lewicki grafika: zmiana.PNG (31' Roman Mądrochowski)
Remigiusz Marchlewicz
Józef Szewczyk
Hieronim Barczak
Krzysztof Pawlak
Jerzy Krzyżanowski
Jerzy Kasalik
Marek Skurczyński
Romuald Chojnacki grafika: zmiana.PNG (51' Janusz Woliński)
Bogusław Oblewski

trener: Wojciech Łazarek

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl


Afisz zapowiadający mecz
Afisz zapowiadający mecz


Relacje prasowe

Echo Krakowa. 1980, nr 191 (6/7 IX) nr 10746

JUŻ cztery kolejki ligowych meczów mają za. sobą piłkarze, a kibice Wisły nie mieli jeszcze na dobrą sprawę ani razu powodów do pełnego, całkowitego zadowolenia z gry swych pupilów i z wyników ich spotkań z ekstraklasowymi przeciwnikami. Trzynaste miejsce w tabeli z dorobkiem 3 punktów, to o wiele za skromny dorobek jak na drużynę, która w swoich planach ma odzyskanie mistrzowskiego tytułu (tak zapowiadali przed sezonem zawodnicy) lub co najmniej wywalczenie miejsca w pierwszej trójce (to cel postawiony przed drużyną przez działaczy).

Dziś piąty ligowy występ wiślaków na swoim boisku. Przeciwko poznańskiemu Lechowi.

Mecz trudny rywale są bowiem ambitnym zespołem, który nie ma. co prawda w swych szeregach tak wielu gwiazd, reprezentantów kraju, jak Wisła, ale jest dość dobrze zgranym kolektywem, walczącym z poświęceniem i wolą zwycięstwa. Na krakowskim stadionie poznaniacy z reguły przegrywali, zdarzały im się nawet bardzo wysokie klęski, niemniej spisanie Lechitów na straty, skazanie ich z góry na porażkę, zlekceważenie, byłoby ogromnym błędem.

Mam nadzieję, że takiego błędu wiślany nie popełnią i przystąpią do gry maksymalnie skoncentrowani, nastawieni na ostra walkę od początku meczu.

Wystąpi zespół krakowski bez swego kapitana Kazimierzą Kmiecika, który wyrzucony przed tygodniem z boiska, musi teraz karnie pauzować. Będzie więc musiał z konieczności trener L. Franczak dokonać kolejnych zmian w zespole. Kto wie też, czy. po nieudanym meczu Holochera w Bytomiu, tym razem szansy bronienia wiślackiej bramki nie otrzyma Gaszyński, o którym trener w przedsezonowych informacjach mówił wiele dobrego i któremu miał zamiar dać szansę gry w pierwszej drużynie.

Sądzę, że dzisiejszy pojedynek będzie interesujący. Liczę ha wygraną wiślaków i to po grze, która wreszcie usatysfakcjonuję sympatyków tego zespołu.

Echo Krakowa. 1980, nr 192 (8 IX) nr 10747

Wisła - Lech 3:1 (0:1). Bramki strzelili: dla Wisły — Kapka w 54 miń, (z rzutu karnego), Skrobowski (głową) w 83 min oraz Wróbel w 89. min gry, a dla Lecha — Skurczyński w 41 min. Sędziował p. A. Ogorzewski z Łodzi, widzów ok. 7000. WISŁA — Adamczyk — Motyka, Budka, Skrobowski, Jałocha — Lipka, Krupiński, Nawałka (od 23 min Targosz) — Iwan, Kapka, Wróbel.

Najkrócej możną by skwitować sobotnie widowisko na stadionie przy ul. Reymonta stwierdzeniem: wynik ucieszył kibiców Wisły, gra daleka jednak była od doskonałości. Końcowy rezultat spotkania uradował rzeczywiście niezbyt liczne grono kibiców krakowskiej drużyny, przez długi czas bowiem na prowadzeniu byli poznaniacy i wydawało się, iż bramka Skurczyńskiego przesądzi sprawę na rzecz gości.

Kiedy więc najpierw Kapka a potem Skrobowski i Wróbel zdołali umieścić piłkę w siatce bramki bronionej przez Mowlika w kręgu zwolenników „Białej gwiazdy” zapanowała duża radość. Nie mogła ona jednak przesłonić obrazu całości, który nie był lak radosny dla krakowian.

Podopieczni L. Franczaka, szczególnie w pierwszej połowie gry wypadli fatalnie. Ich akcje były wolne, interwencje spóźnione, brakło gry bez piłki czyli wybiegania na wolne miejsca, brakło przyspieszenia rozpoczynania w momencie akcji zaczepnych.

Były one prowadzone wolno, szablonowo i nastawieni na destrukcyjną grę poznaniacy nie mieli większych kłopotów z likwidowaniem ofensywnych poczynań rywali.

Kto wie jak potoczyłyby się losy tego meczu gdyby Lech zbyt szybko nie przeszedł do całkowitej defensywy, usiłując bronić swego prowadzenia. Na szczęście dla krakowian piłkarze poznańscy przyjęli taką właśnie taktykę i umożliwili gospodarzom skoncentrowanie się na akcjach ofensywnych. W 9 min drugiej połowy szarżującego Wróbla sfaulował Pawlak i sędzia po chwilowym wahaniu wskazał ręką na punkt z którego egzekwuje się karne. Poznaniacy protestowali, pokazując, że faul był przed polem karnym, p. Ogorzewski jednak decyzji nie zmienił i w chwilę później Kapka pewnie strzelił do bramki. Wisła nacierała nadal, uzyskując coraz większą przewagę, a rywale bronili się coraz bardziej desperacko. Nie upilnowali jednak w 83 min Skrobowskiego, który otrzymał dokładne., dośrodkowanie (z. rzutu rożnego) wprost na głowę i celnie strzelił do bramki. Wreszcie tuż przed końcem Wróbel po ładnej akcji z Kapką uzyskał trzecią bramkę.

Pamiętając, o mankamentach, gry wiślaków, o błędach jakie na dobrą sprawę wszyscy mieli w sobotę na swym koncie, należy ich jednocześnie bardzo pochwalić za waleczność i nieustępliwość. Grali o zwycięstwo do końca, mimo wiciu nieudanych akcji, wielu niepowodzeń


Lucjan FRANCZAK — trener Wisły. — Mecz był bardzo trudny, Lech ma w swych szeregach, wielu rutynowanych zawodników. którzy, szczególnie w grze destrukcyjnej, są bardzo dobrzy.

Cieszę się z wygranej, a szczególną satysfakcję sprawiło mi to, że moi zawodnicy walczyli do końcowego gwizdka sędziego o jak najlepszy rezultat.

Wojciech Łazarek — trener Lecha. — Mimo przegranej 1:3 uważani, że nie zasłużyliśmy na porażkę. Kamy był podyktowany nieprawidłowo, Wróbel został sfaulowany parę metrów przed linią pola karnego i potem wtoczył się na to pole, a arbiter mydeł bardzo krzywdzącą nas decyzję. Wisła grała dobrze, my staraliśmy się wybijać krakowian z uderzenia, paraliżować akcje zaczepne i do 54 min udawał się nam plan całkowicie realizować.

Potem przyszło załamanie, bronienie wyniku i wówczas techniczna przewago krakowian dała im zwycięstwo.

Zbigniew JABŁOŃSKI — prezes Wisły. — Jestem zadowolony z rezultatu, gra naszej drużyny nie usatysfakcjonowała mnie jednak. Mam nadzieje, iż forma piłkarzy będzie rosnąć, a co za tym idzie zaczną odnosić, więcej sukcesów. Boję się tylko, iż liczne spodziewane powołania do reprezentacji znów rozbija nasze plany treningowe.