1996.09.07 Wisła Kraków - Sokół Tychy 2:0
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 2:0 (1:0) | Sokół Tychy | ||||||||
| widzów: 1.500 | ||||||||||
| sędzia: Mirosław Ryszka z Warszawy | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
WISŁA - SOKÓŁ Tychy (sobota godz. 16, sędziuje M. Ryszka z Warszawy). Krakowianie przebywali ostatnio na Kalatówkach. Zabrakło tam Surmy, który wystąpił w meczu „młodzieżówki” z Niemcami. Nadal kontuzje pachwiny leczy Sydorenko, a torebki stawowej Stoch. Nikt na szczęście nie musi pauzować za kartki. Do drużyny powrócił z Dalina Moskal. Krakowianie nie ukrywają, że interesują ich wyłącznie trzy punkty, których zdobycie pozwoliłoby na spokojniejszą pracę przed następnymi spotkaniami. W Sokole nie zagrają Rzepka, który ma kłopoty z mięśniem dwugłowym, i Oprzondek, który musi odcierpieć karę za czerwoną kartkę otrzymaną w meczu... rezerw.
Wisła - Sokół Tychy, I liga, sob., godz. 16.
Dziennik Polski. 1996, nr 211 (9 IX) = nr 15877
Piłka... wodna Wisła - Sokół Tychy 2-0 (I-O) 1-0 Wiereszko 20 min. 2-0 Świerad 90 min. Sędziował: M. Ryszka (Warszawa). Żółte karda: Zając - Matore. Widzów 1,5 tys. WISŁA: Sarnat - Matyja, Zając, Pasionek - Wiereszko (79 Pater), Murdza, Surma (46 Marzec), Kulawik, Giszka - Feutchine (46 Łętocha), Świerad. SOKÓŁ: Jarkiewicz - Wagner, Bereszyński, Matore - Wilk, Nawrocki, Konieczko, Bizacki (70 Gorszkow), Ciliński - Szuster (83 Bykowski), Prusek. Tylko jeden człowiek mógł być zadowolony w sobotę z pogody - Gene Kelly, gdyby w Krakowie kręcono „Deszczową piosenkę”... Padało już wiele godzin. Boisko przy ul. Reymonta nasiąknięte było jak gąbka. Warunki do gry stały się anormalne, decyzja o rozpoczęciu spotkania należała do arbitra. Pan Ryszka uznał, że piłkarze nie z cukru... Mecz się więc zaczął, ale na trybunach dyskutowano o słuszności decyzji sędziego. Ulewa nie ustawała, grą rządził przypadek, piłka zatrzymywała się w kałużach, zawodnicy efektownie wzbijali fontanny wody, lecz ślizgali się, ryzykowali kontuzjami. Była to piłka, ale raczej wodna! W tej sytuacji należało grać środkami najprostszymi, na zawiłe dryblingi nie było możliwości. Należało trzymać piłkę jak najdalej od własnej bramki i strzelać z każdej nadarzającej się okazji. Ciężka, namoknięta piłka mogła zawsze sprawić kłopot bramkarzowi. Słuszną decyzję natychmiastowego strzału podjął w 20 min Wiereszko po podaniu Murdzy. Do bramki miał 18 metrów, strzelił, a piłka odbiła się jeszcze od Wagnera i wpadła do siatki. Był to pierwszy gol Wiereszki, grającego dopiero drugi raz w barwach wiślackich. Utrata gola musiała zaskoczyć gości, którzy nie kryli, że nie przyjechali do Krakowa po porażkę. Do tej pory mieli więcej sytuacji strzeleckich. W 14 min Konieczko wymanewrował rywali, ale strzelił niecelnie. Za chwilę Ciliński oddał groźny strzał na bramkę Wisły z 18 metrów, a Sarnat przerzucił piłkę spod poprzeczki na róg. Po utracie bramki Sokół nie rezygnował. Szuster otrzymał w 32 min podanie na wolne pole, wjechał na pole karne i tu stracił kontrolę nad futbolówką. W 36 min Ciliński po rzucie rożnym mocno strzelił tuż nad poprzeczką. Po przerwie nadal nieco więcej atakowali goście, mając stratę do odrobienia. W 51 min Wilk centrował, Prusek groźnie główkował blisko słupka, piłka trafiła jednak na aut. W 64 min znów na polu karnym Wisły Prusek mocno strzelił, na posterunku był tym razem Matyja i wybił piłkę. Jeszcze w 86 min Sarnat dalekim wybiegiem wychwycił piłkę po kontrze gości. Wisła nie stworzyła wielu sytuacji podbramkowych, na pewno zaś nie miała okazji 100-procentowych, ale była zespołem skuteczniejszym Wprawdzie nie udało się Marcowi, który przymierzał się w 60 min, jednak nie trafił do bramki, ani Świeradowi, który w 74 min pokonał obrońców tyskich, lecz strzelił obok słupka, ale dragi gol w końcu padł. Były to ostatnie chwile meczu. Murdza idealnie egzekwował kornera do Świerada, a wiślak celną główką zaskoczył bramkarza. W tym meczu na wodzie Wisła wygrała wyżej niż wskazywałby na to przebieg spotkania. JAN OTAŁĘGA
Dwugłos szkoleniowców Karne dla Sokoła?! Marek Kostrzewa (Sokół): - Mecz był wyrównany. Warunki do gry bardzo trudne. Pierwszy gol straciliśmy przypadkiem, piłka odbiła się od naszego gracza. Zasłużyliśmy na remis. Sędzia nie podyktował dwóch karnych, które się nam należały. Henryk Apostel (Wisła): - Lepiej było ten mecz odwołać niż grać na wodzie. Sędzia inaczej zadecydował. Dziękuję drużynie, że walczyła ofiarnie na tym trudnym terenie. Włożyła w spotkanie wiele serca. Bardzo dobrze zagrali Kulawik, Giszka, Wiereszko i blok defensywny. Mieliśmy jednak i luki, mało ożywienia do gry wnieśli Łętocha i Marzec. Pierwsze 20 minut, jak na grę w nietypowych warunkach, stało na dobrym poziomie. Nie zauważyłem, by Sokołowi należały się dwa karne. Najważniejsze, że mamy kolejne 3 punkty. Myślimy stale o wzmocnieniu zespołu. Wraca do nas Jerzy Moskal. (JOT)
