1996.10.19 Wisła Kraków - Amica Wronki 2:1
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 2:1 (1:1) | Amica Wronki | ||||||||
| widzów: 3.500 | ||||||||||
| sędzia: Andrzej Szczełkun (Jelenia Góra) | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 1996, nr 246 (19/20 X) = nr 15912
WISŁA - AMICA Wronki (sobota godz. 11, sędziuje A. Szczełkun z Jeleniej Góry). Gospodarze zajmują 7. miejsce w tabeli. Przed tygodniem po fatalnej grze zostawili punkty w Katowicach. Czy zdołają się zrehabilitować przed własną publicznością? Trener Henryk Apostel ma do dyspozycji wszystkich zawodników i... nadzieję, że po dwóch porażkach (wcześniej Wisła przegrała u siebie z Widzewem) jego podopieczni będą grać coraz lepiej. Tylko że o tym samym myślą także goście, którzy po dobrej postawie i zwycięstwie w derbach z Lechem podbudowali się psychicznie. Ziober, Fedoruk i ich koledzy zapewne zmuszą wiślaków do maksymalnego wysiłku. W Krakowie nie będzie mógł jedynie zagrać Kryszałowicz, który ma problemy z mięśniem dwugłowym.
Dziennik Polski. 1996, nr 247 (21 X) = nr 15913
Lider poskromiony Wisła - Amica Wronki 2-1 (1-1) 1-0 Kulawik 12 min. 1-1 Ziober 27 min. 2-1 Świerad 52 min, karny. Sędziował: A. Szczełkun (Jelenia Góra). Żółte kartki: Zając - Biliński, Siara, Ziober. Widzów 4 tys. WISŁA: Sarnat- Matyja, Zając, Pasionek - Pater, Kulawik, Surma (46 Sydorenko), Dąbrowski (74 Łętocha), Giszka - Wiereszko (63 Feutchine), Świerad. AMICA: Stróżyński - Wódkiewicz, Małachowski, Siara - Kalita, Jackiewicz, Tomzimski, Fedoruk, Biliński (78 Owczarek) - Suwary (71 Bugaj), Ziober. Jeszcze część widzów stała przy kasach, gdy Wisła mogła prowadzić 1-0. Wiereszko wygrał pojedynek z obrońcami i bramkarzem gości, głową skierował piłkę do bramki. Stał tam Wódkiewicz, odbił piłkę, ta trafiła szczęśliwie dla gości w słupek i wyszła na aut. Tak więc „Biała gwiazda” już w 1 minucie zasygnalizowała, że nie będzie statystą w tym meczu i lidera się nie zlęknie. Od początku sunęły więc ataki na bramkę Stróżyńskiego, a ponieważ goście nie pozostawali dłużni, w Krakowie oglądaliśmy dobry mecz. Na pewno jeden z najlepszych Wisły od jej powrotu do ekstraklasy. Nie brakło ostrych pojedynków, żywych akcji, wymiany cios za cios. W 12 min po centrze Giszki dopadł do piłki Kulawik i błyskawicznie strzelił. Płaski strzał był dla Stróżyńskiego nieosiągalny i tak gospodarze objęli prowadzenie. Krakowianie nadal atakowali, Świerad w 16 min wywalczył rzut rożny, a za chwilę strzelał na bramkę Giszka. Amica nie rezygnowała. Goście starali się wybić krakowian z uderzenia. Mieli w swych szeregach paru rutyniarzy jak eksreprezentantów Polski Ziobera i Fedoruka. Stanowili oni groźny tandem. Właśnie ta para przysporzyła Arnice gola. Fedoruk uciekł obrońcom Wisły i dokładnie zacentrował na pole karne, a Ziober przyłożył nogę. Sarnat był bezradny. Tenże Ziober zagrał w 31 min ręką i Wisła egzekwowała rzut wolny z 25 m. Dąbrowski umiejętnie strzelił nad murem zawodników, a bramkarz wybił piłkę na róg. Za chwilę po kornerze Matyja znów główką wywalczył róg. Z kolei goście byli bliscy gola po strzałach Kality i Fedoruka. Po przerwie dość szybko ustalony został końcowy wynik. W 52 min Pater szarżował na polu karnym i został popchnięty przez Małachowskiego. Mimo zdziwienia gracza z Wronek sędzia bez wahania pokazał na „jedenastkę”. Do piłki podszedł nie wyróżnia jący się dotąd w grze Świerad i mocnym strzałem posłał piłkę do siatki. Wisła nie mogła jeszcze być pewna sukcesu, do końca meczu było daleko, a lider atakował groźnie. Niemniej krakowski beniaminek stale „odgryzał się” rywalowi, z którym półtora roku temu przegrał rywalizację o I ligę. Dobrze grający Kulawik w 65 min brawurowo ograł dwóch obrońców, strzał wiślaka wybity jednak został na róg. Niebawem Giszka podał piłkę pod bramkę, toczyła się wzdłuż linii, ale Kulawik i Matyja nie sięgnęli jej. Jeszcze Amica nie kapitulowała, w 74 min Fedoruk uciekł wiślakom na polu karnym, lecz strzelił nad poprzeczką, a w 87 min rajd Ziobera powstrzymał Sarnat. Krakowianie na pożegnanie widzów w 89 min pokazali błyskotliwą akcję, której wykonawcami byli Feutchine i Kulawik, a groźnie strzelał czarnoskóry gracz. , I tak lider padł w Krakowie... JAN OTAŁĘGA
Henryk Apostel: Wygrana podbuduje Po meczu powiedzieli: Marian Kurowski (Amica): - Dobry poziom meczu. Nie mam pretensji do swego zespołu, walczył do końca. Najlepiej spisywał się bramkarz. Henryk Apostel (Wisła): - Dziękuję wszystkim swym podopiecznym, choć w nierównym stopniu. Chciałbym, aby w każdym spotkaniu walczyli na 100 procent. Tego jeszcze brakło napastnikom Świeradowi i Wiereszce, a w pomocy zawiódł mnie Surma. Mimo to byliśmy o ten jeden gol lepsi od Arniki. Szczególnie udane występy mieli Kulawik i Pater. To był trudny mecz, z liderem, dlatego zdobyte 3 punkty podbudują moją drużynę. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Amica nie przyjeżdża do Krakowa skapitulować, tylko podejmie walkę. Tak było. Nie wystawiałem Murdzy, ponieważ ma żałobę, zmarł mu ojciec.
