1999.04.30 Legia Warszawa - Wisła Kraków 1:2
Z Historia Wisły
| Legia Daewoo Warszawa | 1:2 (1:1) | Wisła Kraków | ||||||||
| widzów: 10.000 | ||||||||||
| sędzia: Tomasz Mikulski z Lublina. | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Gazeta Krakowska. 1999, nr 102 (4 V) = nr 15527
Odl do 90 minuty
- 4 — po rzucie rożnym Mięciel trafił w boczną siatkę
- 9 — uderzenie z rzutu wolnego Czerwca, głową na róg wybił piłkę Nowak
- 13 — szarża Mięciela, ofiarnie rzucił się pod nogi napastnika Legii Sarnat i zgarnął piłkę
- 14 — uraz mięśnia Kaliciaka, wiślak musi zejść z boiska
- 17 — błąd Węgrzyna, piłkę przejął Karwan, ale będąc tuż przed Sarnatem fatalnie skiksował
- 24 — strata piłki przez Czerwca, Mięciel minął M. Zająca, lecz strzelił niecelnie
- 25 — piękna akcja Wisły. Odegranie piłki przez Kulawika i po strzale Frankowskiego piłka trafia w poprzeczkę
- 28 — szybka wymiana piłek Kałużnego z Frankowskim, ponowne odegranie do Kałużnego, który płaskim strzałem z 12 m w prawy róg trafia do siatki — 0:1
- 29 — Moskalewicz odebrał piłkę Wiechowskiemu, znalazł się w sytuacji „sam na sam" z Szamotulskim, ale bramkarz Legii ten pojedynek wygrał
- 31 — Karwan poradził sobie z Nicińskim, zacentrował z prawej strony — podania nie „przeciął" B. Zając, nie wyszedł do piłki również Sarnat — i Wróblewski strzałem głową w długi róg doprowadza do wyrównania -1:1
- 40 — centra Patera i Frankowski głową strzelił nad poprzeczką
- 45 — akcja Kulawika z Frankowskim, ten drugi minął już Szamotulskiego, lecz Nowak ofiarną interwencją zdołał mu piłkę wybić
- 49 — kiks B. Zająca, do piłki doszedł Wróblewski, na szczęście piłka po jego strzale trafiła w nogi Sarnata
- 58 — po strzale Kulawika piłkę wybił z linii bramkowej leżący na murawie Szamotulski, dobitka M. Zająca i z linii wybija piłkę Bednarz. Kontra Legii, Karwan zagrał do Wiechowskiego, a piłkę po jego strzale łapie Sarnat
- 66 — szybka kontra Moskalewicza, Kulawika i Patera, świetnie broni Szamotulski
- 69 — piłkę po strzale Mięciela sparował na róg Sarnat
- 75 -Niciński zagrał piłkę na prawą stronę do Kałużnego, który uciekl pilnującemu go Nowakowi i strzelił do siatki obok zdezorientowanego Szamotulskiego — 1:2
- 81 — strzał Karwana sparował Sarnat
- 86 — akcja Frankowskiego z Kulawikiem, centra i Pater strzelił z półobrotu minimalnie niecelnie
— Mecz był do końca bardzo dramatyczny — mówi Franciszek Smuda — To było wyjątkowe widowisko, bardzo dobre tempo gry utrzymało się do końcowego gwizdka. Trzeba przyznać, że graliśmy w nadzwyczajnej atmosferze, stworzonej głównie przez kibiców Legii. Chciałbym im podziękować za taki doping, za stworzenie takiej atmosfery. Dla mnie to są zupełnie inni kibice niż ci z czasów, gdy przyjeżdżałem tu z Widzewem. Po tym co zaprezentował warszawski zespół w tej potyczce z nami aż się nie chce wierzyć, że ta Legia jest dopiero na 4. miejscu w tabeli. Ale myślę, że przyszłość przed nimi. Co do mojej drużyny, to cały zespół starał się wygrać mecz i cel osiągnął. Kałużny strzelił dwie bramki, ale to ciągle jeszcze nie jest ten zawodnik jakiego pamiętamy z jego najlepszego okresu. To, że przeciwko Legii zagrał Czerwiec jest zasługą naszych lekarzy, to oni postawili go na nogi. W trakcie meczu musiał opuścić plac gry Kaliciak, znów dały o sobie znać stare urazy mięśniowe. Czy już jesteśmy mistrzami Polski? Tu, w Warszawie, postawiliśmy już pół pieczątki na tym naszym mistrzostwie... (Ja)
Pomeczowe wypowiedzi
Franciszek Smuda, trener Wisły: - To był bardzo dobry mecz rozegrany w dużym tempie. Było wiele składnych akcji, walki, ale czystej z obu stron. Gospodarze zagrali bojowo, odważnie, aż nie chce się wierzyć, iż z taką grą są dopiero na 4. miejscu w tabeli. W tej drużynie drzemią duże możliwości i sądzę, że Legia do końca walczyć będzie o jak najwyższą lokatę w tabeli. Moją drużynę chciałbym pochwalić za to, że w II połowie chciała koniecznie rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść.
Stefan Białas, trener Legii: - Podzielam zdanie trenera Franciszka Smudy, że był to bardzo ciekawy, emocjonujący i stojący na dobrym poziomie mecz. Moim zawodnikom, mimo porażki, dziękuję za determinację, ogromne zaangażowanie, wolę walki. Brakowało w naszym zespole kilku podstawowych piłkarzy, a mimo to byliśmy bliscy remisu. Uważam, że nie ma w tej chwili w Polsce drużyny, która mogłaby wygrać z Wisłą. Krakowianie, niezależnie od rywala, grają swój futbol, nie murują bramki, grają ofensywnie.
Warszawa da się lubić, tutaj punkty można zdobyć - śpiewali po meczu fani Wisły, którzy w liczbie około 600 osób zjawili się na stadionie Legii. Przyjechali tutaj specjalnym pociągiem, byli eskortowani na stadion przez duże siły policyjne, krakowski "konwój" zabezpieczała także policja konna.
Dziennik Polski z 4 maja.
