2000.11.09 FC Porto - Wisła Kraków 3:0

Z Historia Wisły

2000.11.09, II runda Pucharu UEFA - rewanż, Porto, Estádio das Antas, 22:30
FC Porto 3:0 (1:0) Wisła Kraków
widzów: 20.000
sędzia: Fritz Stuchlik (Austria)
Bramki
Pena 5'
Pena 65'
Dmitriy Alenichev 90'+2
1:0
2:0
3:0
FC Porto
4-4-2
Sergei Ovchinnikov
Esquerdinha
Aloísio
Jorge Costa
Secretário
Dmitriy Alenichev Grafika:Zk.jpg 54'
Carlos Paredes
Deco Grafika:Zk.jpg 36'
Chapucho grafika: Zmiana.PNG (90’ Juan Pizzi)
Ljubinko Drulović grafika: Zmiana.PNG (89’ Chaínho)
Pena Grafika:Zk.jpg 65' grafika: Zmiana.PNG (88’ Clayton)

trener: Fernando Santos
Wisła Kraków
4-4-2
Artur Sarnat
Arkadiusz Głowacki
Kazimierz Moskal
Bogdan Zając Grafika:Zk.jpg 49' grafika: Zmiana.PNG (82’ Tomasz Kulawik)
Marcin Baszczyński
Maciej Żurawski
Radosław Kałużny
Grzegorz Niciński grafika: Zmiana.PNG (73’ Łukasz Sosin)
Kamil Kosowski grafika: Zmiana.PNG (46’ Marek Zając)
Olgierd Moskalewicz
Tomasz Frankowski

trener: Orest Lenczyk
Bramki: 3-0
Spalone 4-0
Rzuty rożne 10-5
Żółte kartki: 3-1

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy
Proporczyk
Proporczyk

Spis treści

Wstęp do meczu WISŁA - FC PORTO

Czas: 9 listopada (czwartek), godz. 22:30
Transmisja: TVP2(!) (początek transmisji - 22:25)
Ostatni mecz: 26.10.00 - Wisła 0:0 Porto
Przewidywane składy:

Wisła:
Sarnat
Baszczyński, B. Zając, Moskal, Głowacki
M.Zając (Żurawski), Kałużny, Niciński, Kosowski
Frankowski, Moskalewicz


FC Porto:
Drulovic, Pena
Chaínho, Paredes, Deco, Chapucho (Candido)
Esquerdinha, Aloisio, Jorge Costa, Secretario
Owczinnikow

W Wiśle nie zagrają: Sunday (?)
W Porto nie zagrają: Vitor Baia (nie zgłoszony do rozgrywek)



Kraków czeka, my czekamy...
Już w czwartek rewanżowy mecz Wisły z wicemistrzem Portugalii. W pierwszej potyczce piłkarze "Białej Gwiazdy" tylko, lub aż zremisowali. Bramek nie zdobyli ani najskuteczniejszy w Polsce Frankowski, ani najskuteczniejszy w Portugalii (a nawet w Europie) Brazylijczyk Pena. Bezbramkowy remis, osiągnięty przez obie drużyny w Krakowie stawia w roli faworyta FC Porto.
Nie będę pisał, że mecz ten pokaże na jakim etapie są obecnie zawodnicy krakowscy i jak dużo brakuje im jeszcze do światowej czołówki. Polski futbol nie należy do potęg i wszyscy o tym wiedzą. W zapowiedzi do meczu w Krakowie porównywałem czynniki ekonomiczne i typowo piłkarskie, jakie naogół decydują o powodzeniu którejś z drużyn. Tym razem podam tylko miejsca obu zespołów w rankingu klubów piłkarskich na świecie, prowadzonym przez IFFHS. Wisła, jako najlepszy klub polski jest na 105 pozycji, Porto zaś na 17...
Wisła aby awansować musi z Porto wywieźć bramkowy remis. To oczywiście zakłada strzelenie Portugalczykom gola, pesymiści uważają, że skoro nie udało się to na własnym stadionie, to dlaczego ma być realne na stadionie Das Antas. Najprostszą odpowiedzią na to pytanie jest sentencja: "mecz meczowi nierówny". Tym razem to Porto musi zaatakować, odkryć się i narażając tym samym na kontry wiślaków. A co będzie, jeśli jedna z pierwszych takich kontr zakończy się bramką dla "Białej Gwiazdy"...?
Możliwych scenariuszy jest wiele, nie czas jednak na takie dywagacje. Trzeba zastanowić się nad realnymi szansami wiślaków. A w mojej ocenie są one dość spore, na pewno nie odpowiadające miejscom jakiem obie drużyny zajmują w światowym rankingu. Jeśli miałbym dokładnie ustalać szanse Wisły określiłbym je nawet na 45 procent. Na czym opieram ten optymizm? Chociażby na tym, co zobaczyłem ostatnio w meczach przeciwko Amice i Orlenowi. Na tym, że widzę cel i metodę pracy trenera Lenczyka, która w mojej ocenie jest słuszna.
Wisła w lidze gromi rywala za rywalem. Strategia trenera zaś sprawdza się: drużyna gra w różnym składzie, a mimo to wygrywa. Wisła ma silną ławkę rezerwowych, każdy z graczy może wnieść coś od siebie. Nawet trener Porto przyznawał, że Lenczyk zaskoczył go swoją taktyką, że postawił na piłkarzy, których Fernando Santos się nie spodziewał.
Wiślacy będą walczyć do końca - o ich przygotowanie kondycyjne jestem więcej niż spokojny. Myślę, że jeśli mecz się źle nie ułoży to mamy realne szanse na awans! Najważniejsze to nie pozwolić, żeby Portugalczycy narzucili Wiśle swojego stylu gry.
Porto
Gospodarze czwartkowego meczu nadal prowadzą w lidze portugalskiej. Grają niemal w niezmienionym ustawieniu, praktycznie jedyną pozycją, na której istnieje rotacja jest prawa pomoc. Grywają tu zamiennie Capucho i Candido Costa. Przeciwko Wiśle rozpoczął grę ten pierwszy, w ostatnim meczu ligowym w podstawowym składzie grał zaś Capucho.
A'propos ostatniego meczu, zremisowanego przez Porto z Gil Vincente (o wydarzeniu tym pisaliśmy na naszych łamach w niedzielę). Rywale Porto, to zespół zamykający tabelę ligi portugalskiej, remis "Smoków z Das Antas" w tym spotkaniu jest więc dużą niespodzianką. Nie przeceniałbym też wysokiego zwycięstwa Porto przed tygodniem z Alwercą (6:0). Liga portugalska ma to do siebie, że gra w niej kilka bardzo dobrych zespołów, a reszta to drużyny najzwyczajniej słabe, które miałyby kłopoty z utrzymaniem się nawet w naszej ekstraklasie. Trener Andrzej Iwan, który oglądał zeszłotygodniowe spotkanie Porto powiedział, że Alwerca zagrała w nim, jak ...Alwernia..
Wisła
O tym, że Wisła gra ostatnio znakomicie wiedzą wszyscy. Nie straciliśmy już bramki od dość dawna, kto wie, może na obronę kierowaną przez Bogdana Zająca nie znajdą recepty i Pena i Drulović...
Skład Wisły jest niełatwy do przewidzenia, bowiem Orest Lenczyk pewnie przygotowuje kolejne niespodzianki na tak renomowanego rywala, jakim jest Porto. Jest też niestety możliwe, że w ustalaniu składu przeszkodzą szkoleniowcowi Wisły kontuzje piłkarzy. Tuż po spotkaniu z Amicą narzekał on na identyczne urazy kolana u Kałużnego, Baszczyńskiego i Moskala, zaznaczył też, że wszyscy trzej powinni być zdrowi na czwartek. Czy okaże się to prawdą - zobaczymy wkrótce.

[Rafał Oramus]

Relacje meczowe

I PO PUCHARACH

To już koniec występów polskich drużyn w europejskich pucharach. Wisła jako ostatnia pożegnała się z Pucharem UEFA, przegrywając w rewanżowym meczu z FC Porto 0:3. Porażka jak najbardziej zasłużona, choć trudno przewidzieć jak potoczyłby się ten mecz, gdyby już w 5 minucie pierwszej bramki nie zdobył Brazylijczyk Pena.

Trener Lenczyk wystawił dość ofensywne zestawienie piłkarzy. Obrona - w tradycyjnym składzie z B. Zającem, Moskalem, Głowackim i Baszczyńskim, w pomocy Kałużny i Niciński, mający na skrzydłach Kosowskiego z Żurawskim i z przodu: Frankowski z Moskalewiczem. W składzie Porto zamiast Chainho pojawił się na lewym skrzydle bardziej ofensywnie grający Alejniczew.

Wiślacy rozpoczęli dość uważnie, nie forsując specjalnie tempa i skupiając się na dokładności rozgrywania akcji. Już na samym początku groźnie przedzierał się środkiem boiska Bogdan Zając i został nieprzepisowo zatrzymany tuż przed polem karnym przez Paredesa. Niestety, austriacki sędzia nie zauważył tego przewinienia Paragwajczyka. Niestety też, już pierwsza groźna akcja Porto przyniosła gospodarzom prowadzenie. W 5 minucie Drulović uciekł lewym skrzydłem Baszczyńskiemu i mimo starań obrońcy Wisły zdołał dośrodkować. Centry tej niestety nie przeciął Bogdan Zając i znajdujący się już niemal w polu bramkowym Pena z bliska strzelił do bramki Sarnata.

Pomimo utraty gola obraz gry prawie się zmienił. Wiślacy nadal wolno próbowali rogrywać akcje ofensywne, natomiast dużo agresywniejsi w swych poczynaniach gospodarze udanie wybijali wiślaków z uderzenia. Z resztą zawodnicy "Białej Gwiazdy" grali wolno, a do tego niezbyt dokładnie. Każda ich akcja była prawidłowo odczytywana przez pomocników bądź obrońców portugalskich. Ci zaś wyprowadzali szybkie ataki, które groziły dalszymi bramkami.

O przewadze Porto najlepiej może świadczyć fakt, że w czasie pierwszej części gry wiślacy tylko raz celnie strzelili na bramkę rywala. Uczynił to w 13 minucie Kałużny, głową, po niezłym dośrodkowaniu Baszczyńskiego. W 16 minucie wychodzącego na pozycję "sam na sam" Frankowskiego przewraca Jorge Costa, sędzia jednak nie zauważa w tym zagraniu przewinienia piłkarza gospodarzy. Pierwsza połowa kończy się ostatecznie porażką 0:1, co przy lepszej grze Wisły w drugiej połowie mogłoby doprowadzić do wyrównania rezultatu.

Niestety, poprawa gry nie nastąpiła. Wiślacy starali się nieco odważniej zaatakować, ale ich akcje ofensywne spotykały się z niemal natychmiastowymi kontratakami gospodarzy. Piłkarze Porto coraz częściej też zaczęli wykonywać rzuty rożne. Właśnie jeden z nich, w 65 minucie meczu praktycznie przesądził losy awansu do trzeciej rundy Pucharu UEFA: dośrodkowywał Drulović, zaś niepilnowany Pena z 5 metrów strzelił wprost do siatki...

Jedynie przez kilka minut wiślacy potrafili zagrozić bramce Porto. W 74 minucie dynamicznie nadbiegący Bogdan Zając strzelił z całej siły, niestety ponad bramką. Bliższy zdobycia gola był natomiast Radek Kałużny 2 minuty później. Doskoczył on do odbitej przed pole karne piłki i w swoim stylu uderzył z woleja. Piłka odbiła się jeszcze od pleców któregoś z obrońców i trafiła w słupek bramki rozpaczliwie interweniującego Owczinnikowa. Była to najlepsza sytuacja na strzelenie bramki dla Wisły. Jeszcze jedną sytuację mieli wiślacy w 87 minucie. Wpadającego w pole karne Frankowskiego faulował Secretario, po raz kolejny jednak sędzia nie był skłonny narazić się specjalnie gospodarzom...

Wogóle arbiter tego meczu momentami nie bardzo panował nad sytuację na boisku. W 58 minucie doszło do starcia pomiędzy Secretario i Moskalewiczem, interweniować musiał zdenerwowany Orest Lenczyk, dopiero wtedy sędzia łaskawie odgwizdał przewinienie Portugalczyka. Pomimo tych błędów sędziego daleki jestem jednak od stwierdzenia, że to przez niego Wisła przegrała. Piłkarze "Białej Gwiazdy" byli tego wieczora wyraźnie gorsi od swoich rywali. Nie pomogło wprowadzenie na plac gry Marka Zająca, Łukasza Sosina i Tomasza Kulawika. Praktycznie w 92 minucie meczu wiślacy stracili trzeciego gola, po koronkowej akcji gospodarzy. W końcowej jej części ładnie zagrywał piłkę Deco, zaś wbiegający Alejniczew zdobył bramkę, przypieczętowującą zwycięstwo Porto.

Jedynym, jak najbardziej pozytywnym akcentem tego spotkania była świetna postawa wiślackich kibiców, których szczególnie w pierwszej połowie było bardzo dobrze słychać na pięćdziesięciotysięczniku Das Antas. To niestety jednak trochę za mało, aby realnie myśleć o podbiciu piłkarskiej Europy...

[Rafał Oramus]
1. Artur Sarnat
4. Marcin Baszczyński
3. Bogdan Zając do 82
7. Kazimierz Moskal
6. Arkadiusz Głowacki
9. Maciej Żurawski
2. Radosław Kałużny
16. Grzegorz Niciński do 73
5. Kamil Kosowski do 46
29. Olgierd Moskalewicz
21. Tomasz Frankowski
15. Marek Zając od 46
20. Łukasz Sosin od 73
11. Tomasz Kulawik od 82
Najlepszy zawodnik Wisły: Olgierd Moskalewicz
Trener: Orest Lenczyk

FC Porto: Owczinnikow - Esquerdinha, Aloisio, Jorge Costa, Secretario - Alejniczew, Paredes, Deco, Chapucho (90 Pizzi) - Drulovic (89 Chainho), Pena (88 Clayton)

Trener: Fernando Santos

Ż.K. Deco, Alejniczew, Pena

DRUGIM OKIEM

Portugalskie smoki pokazały swym krakowskim kolegom miejsce w szyku. Tak można podsumować to co wydarzyło się wczoraj na stadionie Das Antas. Po prostu w chwili obecnej druga runda Pucharu UEFA to i tak spore osięgnięcie, biorąc pod uwagę pozycję polskiego futbolu. I trundo oczekiwać, by za rok coś w tej kwestii się zmieniło. Dzisiejszy futbol wymaga zaangażowania naprawdę wielkich pieniędzy i by zacząć osiągać sukcesy na arenie europejskiej, trzeba pójść drogą Turków, czy Greków. Wczorajsza porażka była przykra, lecz nie bolesna, po prostu przewidywalna. Apetyty kibiców były oczywiście znacznie większe, ale to chyba normalne.
Wiślacy nie pozostawią w Portugalii dobrego wizerunku. Przegrali z oszczędnie grającymi gospodarzami, nie stwarzając ani jednej dogodnej sytuacji. Strzał Kałużnego w słupek był raczej przypadkowy, bo bez "pomocy" obrońcy Porto, piłka trafiłaby w środek bramki. Szkoda, że tuż przed końcem Tomek Frankowski zamiast próbować wykończyć akcję specjalnie wpadł pod nogi Jorge Costy, czego nie dostrzegł sędzia zawodów. Specjalnie, czy nie - faul powinien zostać w mojej ocenie odgwizdany. Było to przy stanie 2:0, i po strzeleniu bramki mogliśmy być świadkami ciekawej końcówki. Cały mecz był bowiem nudny, co kibice Porto kwitowali częstymi gwizdami. Fernando Santos zaskoczył Oresta Lenczyka. Ten drugi liczył bowiem, że w Porto zagra z kontry, podczas gdy Porto co rusz cofało się całą drużyną na własną połowę. Nie było (zapowiadanych także przeze mnie) huraganowych ataków. Wiślacy mieli ogromne problemy ze sforsowaniem licznej obrony gospodarzy i akcje często kończyły się na wiele metrów przed bramką Owczinnikowa. Ten nie miał zbyt wiele do roboty, w przeciwieństwie do swego kolegi z drugiej strony boiska. Trudno oprzeć się wrażeniu, że ktoś powinien przeciąć lot piłki, po którym pierwszą bramkę strzelił Pena. Piłka leciała wzdłuż bramki w odległości około 4 metrów od linii bramkowej. Niestety ta trafiła pomiędzy Bogdanem Zającem, a Arturem Sarnatem do Brazylijczyka, który oczywiście nie miał problemów z wpisaniem na listę strzelców. Tracenie wczesnej bramki w ważnych meczach, to powoli specjalność Wisły.
Poniżej swoich umiejętności zagrał Radek Kałużny, po którego błędzie Drulović niemal nie pokonał dobrze w tej sytuacji broniącego Sarnata. Trema "zjadła" Marcina Baszczyńskiego, który na początku grał bardzo niepewnie. Gołym okiem widać było różnice w wyszkoleniu technicznym, czyli to co nie powinno nas dziwić.
Wszystko to pokazuje jak daleka jeszcze droga przed prezesem Cupiałem, jeśli rzeczywiście chce on zbudować drużynę zdolną na gre w Lidze Mistrzów.


[Mateusz Miga]

MINUTA PO MINUCIE

5' 1:0... Drulović dogrywa z lewej strony do Peny, który z bliska pokonuje Sarnata.
10' Akcja Porto, zamieszanie pod polem karnym Wisły wyjaśnia Sarnat.
11' Niciński nie dochodzi do podania Kosowskiego.
13' Dośrodkowanie Baszczyńskie, strzał Kałużnego głową wprost w Owczinnikowa.
15' Bardzo niecelny techniczny strzał Peny.
16' Wychodzący "sam na sam" Frankowski zostaje przewrócony - gramy dalej - pokazuje sędzia.
21' Groźną centrę Capucho odbija B. Zając
25' Strzał Peny łapie Sarnat.
32' B. Zając ładnie włącza się do akcji ofensywnej, jego podanie wślizgiem zostaje zablokowane.
34' Piękna dwójkowa akcja Capucho i Alejniczewa, centrę do Peny wybija Moskal.
35' Ostry faul Deco na Kałużnym.
40' Kałużny podaje do tyłu do ...Deco. Piekielnie mocne uderzenie cudem broni Sarnat.
55' Strzał Alejniczewa obok bramki Sarnata.
65' 2:0. Pena głową zdobywa drugą bramkę dla Porto
70' Głowacki nie doszedł do ładnej centry Żurawskiego z rzutu wolnego.
71' Pena w sytuacji "sam na sam" strzela obok bramki. Przeszkadzał mu Moskal.
74' B. Zając strzela mocno, ale bardzo niecelnie.
76' Potężny wolej Kałużnego odbija się od słupka(!) bramki Porto.
86' Niecelny strzał Kałużnego z rzutu wolnego.
87' "Franek" domaga się przyznania rzutu karnego z faul na nim. Austriak jest nieubłagany.
90' 3:0. Alejniczew z najbliższej odległości pakuję piłkę do bramki Wisły
[Rafał Oramus]

Źródło: wislakrakow.com