2002.10.20 Odra Wodzisław - Wisła Kraków 3:2

Z Historia Wisły

2002.10.20, I Liga, 10. kolejka, Wodzisław Śląski, Stadion Odry, 14:30
Odra Wodzisław 3:2 (3:0) Wisła Kraków
widzów: 4.000
sędzia: Zbigniew Marczyk z Piły
Bramki
Rafał Jarosz 8’
Paweł Sibik (k) 14’
Jacek Ziarkowski 40’


1:0
2:0
3:0
3:1
3:2



49' Kazimierz Moskal
74' Marcin Kuźba
Odra Wodzisław
Marcin Bęben
Roman Madej
Radim Sáblík
Robert Górski
Wojciech Myszor
Grafika:Zk.jpg Wojciech Górski
Paweł Sibik grafika: Zmiana.PNG (86’ Dariusz Kłus)
Wojciech Grzyb
Rafał Jarosz
Jacek Ziarkowski grafika: Zmiana.PNG (75’ Michał Chałbiński)
Grafika:Zk.jpg Piotr Rocki grafika: Zmiana.PNG (55’ Przemysław Pluta)

trener: Ryszard Wieczorek
Wisła Kraków
Angelo Hugues
Marcin Baszczyński Grafika:Zk.jpg
Arkadiusz Głowacki
Mariusz Jop
Maciej Stolarczyk
Kalu Uche grafika: Zmiana.PNG (61’ Grzegorz Pater)
Paweł Strąk
Kazimierz Moskal grafika: Zmiana.PNG (53’ Piotr Brożek)
Kamil Kosowski Grafika:Zk.jpg
Maciej Żurawski
Marcin Kuźba

trener: Henryk Kasperczak

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Spis treści

Przed meczem

Wodzisławski szczyt

Po dwutygodniowej przerwie w niedzielę w Wodzisławiu zmierzą się dwie najlepsze do tej pory drużyny ligowe. Odra i Wisła w dziewięciu meczach zgromadziły po 18 pounktów i wspólnie okupują fotel lidera (Wisła ma lepszy stosunek bramek). W niedzielę, jedna z drużyn ucieknie do przodu lub w przypadku remisu na pierwsze miejsce wyskoczy jeszcze ktoś inny.

Wiślacy dobrze wspominają ostatni wypad do Wodzisławia. 18 listopada 2001 roku wygrali tam 3:0, czym zyskali... fotel lidera. Bramki w tamtym spotkaniu strzelali Mauro Cantoro i Maciej Żurawski - dwie. Gorzej ułożyło się ostatnie spotkanie obu drużyn - w Krakowie padł bowiem remis 1:1. Wyrównującą bramkę dla Odry w tamtym meczu strzelił Łukasz Sosin z rzutu karnego, czym u krakowskich działaczy sympatii nie zyskał...

Wisła:

W ostatnim meczu Wisła pewnie wygrała z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 4:1, lecz nawet takim wynikiem nie zadowoliła wszystkich sympatyków krakowskiej drużyny. Faktem jest, że Wisła wciąż nie gra na wysokim poziomie, do którego wcześniej nas przyzwyczaiła.

Pewną niewiadomą jest forma kadrowiczów, którzy dopiero w czwartek dołączyli do kolegów z klubu. Po meczu z Nową Zelandią, poobijany jest Kamil Kosowski, który na boisku KSZO zostawił wiele zdrowia. Najmniej wysiłku odczuć powinien Arkadiusz Głowacki, który nie grał w sobotnim meczu z Łotwą. Szkoda natomiast, że strzeleckiej niemocy w reprezentacji nie potrafi przełamać Maciej Żurawski, mimo że w barwach Wisły do siatki trafia raz za razem.

Z pewnością dobrą informacją jest powrót do zdrowia Angelo Huguesa. Francuz nie grał w dwóch ostatnich meczach Wisły, w których zastępował go Adam Piekutowski. Zmiennik rażących błędów co prawda nie popełnił, lecz wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z faktu, że nie jest to zawodnik klasy Francuza.

Dla odmiany, w Wodzisławiu zabraknie kontuzjowanego Grzegorza Kaliciaka. Problemy z mięśniem dwugłowym nie ustały, więc jego miejsce, podobnie jak w meczu z KSZO, zajmie Mariusz Jop. Do tego dojdzie zapewne mała roszada, gdyż na lewą stronę formacji obronnej powędruje Maciej Stolarczyk.

Odra:

W ostatnim meczu ligowym, Odra przegrała derbowy mecz z Górnikiem Zabrze aż 0:4. Górnik świetnie wykorzystał słabszą postawę Odry w drugiej połowie, w której strzelił trzy bramki. Działacze Odry wysoką porażkę potraktowali jako wypadek przy pracy i nie dokonali żadnych zmian w drużynie. Z pewnością jednak ucieszyli się, że rozgrywki zostaną wznowione dopiero za dwa tygodnie.

Mecz z Wisłą pokaże, w jakim stopniu wykorzystano tą przerwę do poprawienia nastrojów po wysokiej porażce.

W Wodzisławskiej drużynie nie ma już piłkarzy związanych wcześniej z Wisłą, gdyż z klubu odeszli już Jacek Matyja, Paweł Adamczyk i Łukasz Sosin, który bramki strzela teraz na Cyprze. Godnie zastępuje go król strzelców drugiej ligi, Jacek Ziarkowski, który swoją postawą potwierdza, że chyba zbyt późno trafił do ekstraklasy.

W Odrze brak kontuzji. Wszyscy zawodnicy, z wyjątkiem Bartłomieja Sochy, są gotowi do gry w meczu z Wisłą.

(mat19)

Źródło: wislakrakow.com

Relacje meczowe

Konieczny panadol

Wisła nie utrzymała pozycji lidera i przegrała z Odrą w Wodzisławiu 3:2. Do przerwy gra "Białej Gwiazdy" wyglądała katastrofalnie, przegrywaliśmy już 0:3. W drugiej połowie przejęlismy inicjatywę, ale udało się strzelić tylko dwie bramki. Trener Kasperczak będzie miał spory ból głowy analizując dzisiejsze spotkanie

Obu zespołom przyszło dziś grać w fatalnych warunkach, na grząskim, nierównym boisku. Wiadomo więc było, że jest to atut dla drużyny, która będzie więcej walczyć. Nie można tego niestety powiedzieć o grze Wisły w pierwszej połowie, do tego doszły dziecinne błędy indywidualne, co spowodowało utratę trzech goli.

Źle zaczęło się już w 8 minucie, gdy po dośrodkowaniu z prawej strony akcję skutecznym strzałem głową wykończył Rafał Jarosz. Wyżsi o głowę od napastnika Odry Stolarczyk i Głowacki nie zdołali go upilnować.

Na drugą bramkę Wodzisławianie czekali tylko sześć minut. Tym razem to arbiter Zbigniew Marczyk z Piły postanowił sprawić prezent gospodarzom dyktując rzut karny po czystym wybiciu piłki przez Stolarczyka. Artystyczny pad Rockiego, Sibik ustawia piłkę na jedenastym metrze i strzela w lewy róg myląc Angelo Huguesa. Panie Godlewski przeżywający sprawę Saksa: co Pan na to?

Nim arbiter odgwizdał koniec pierwszej części gry Odra strzeliła trzeciego gola. Z prawej strony w dziecinny sposób został ograny Moskal, Rocki dośrodkował wprost na głowę Ziarkowskiego, który strzelił obok wybiegającego rozpaczliwie Huguesa. Środkowi obrońcy Wisły znajdowali się w promieniu 5 metrów(!) od uderzającego napastnika Odry Wodzisław. Wiślacy nie potrafili przed przerwą wygrać jednego pojedynku biegowego: czy to kwestia sił czy zaangażowania?

Po przerwie obraz gry zmienił się. Wisła wreszcie zaatakowała i przy odrobinie szczęścia mogła wyrównać. W 49 minucie Kazimierz Moskal strzelił z 16 metrów po odbiciu piłki przed pole karne przez jednego z defensorów - Bęben skapitulował. Kapitan Wisły strzelenie gola przypłacił kontuzją kolana, która może wyeliminować go z gry nawet do końca rundy jesiennej...

Drugą bramkę "Biała Gwiazda" zdobyła na kwadrans przed końcem. Ładnie z prawej strony dośrodkował Pater (wcześniej zmienił bezproduktywnego Uche), Kuźba wyprzedził obrońcę i strzelił głową tak jak należy - w długi róg bramki Odry (asysta: PATER)

O tym, że Wisła ma olbrzymie przestoje w grze wiedzieliśmy od dawna. O tym, że popełnia mnóstwo błędów w obronie również. Jedno jest pewne: piłkarze z aspiracjami nie mogą być zaganiani przez drużynkę Grzybów i Myszorów! Aby wygrywać potrzebna jest ambicja. Ambicja przez 90 minut a nie 45! Co trzeba podkreślać po którymś już meczu Wisły...

Rafał Oramus)

Źródło: wislakrakow.com

Konferencja pomeczowa

"Złej baletnicy przeszkadza rombek od spódnicy" - to powiedzenie narzuca się po wysłuchaniu trenera Kasperczaka, który na konferencji prasowej szukał wytłumaczenia w grząskim boisku oraz braku czasu i skuteczności drużyny. Ryszard Wieczorek określił zaś grę Odry w 1. połowie jako "futbol z najwyższej półki".

Henryk Kasperczak:

"Na tak trudnym, grząskim boisku trudno było o finezyjną grę. Obie drużyny chciały ten mecz wygrać - Odra przeważała w pierwszej połowie, my w drugiej. Gole straciliśmy po indywidualnych błędach w kryciu. Wodzisławianie pokazali, że są na swoim terenie bardzo wymagającym rywalem. Mimo to mieliśmy możliwość wywiezienia z Wodzisławia lepszego wyniku. Po przerwie dyktowaliśmy warunki gry, zabrakło jednak czasu i skuteczności".

Ryszard Wieczorek (trener Odry):

"W pierwszej połowie pokazaliśmy futbol z najwyższej półki. Piłkarze zrealizowali założenia taktyczne. Wiedzieliśmy jak gra Wisła i jak się do niej dobrać. Mogliśmy prowadzić nawet wyżej. W drugiej części gry goście pokazali swój wielki potencjał piłkarski i wyszkolenie piłkarzy, a z nas wyszło zmęczenie".

Komentarz pomeczowy - akt braterstwa

Przez 45 minut, piłkarze Wisły zaprezentowali szybki kurs doprowadzania do szewskiej pasji. Pracodawców, trenerów, a przede wszystkim - mocno zawiedzionych kibiców, którzy w trakcie pierwszej połowy mogli czuć się jak... frajerzy.

W Wodzisławiu stawiło się blisko 400 kibiców "Białej Gwiazdy". Wszyscy liczyli, że Wisła zapewni sobie trzy punkty i mimo roszad w tabeli, utrzyma pierwsze miejsce w lidze. Zawiedli się, gdyż ich ulubieńcy przez pierwsze 45 minut zapomnieli o swoich zadaniach i dali wbić sobie trzy bramki. Brak koncentracji? Niechęć? Niemoc? Cholernie trudno odgadnąć, co działo się w pierwszej połowie spotkania.

Znacznie lepiej Wiślacy zaprezentowali się w drugiej połowie. Świetnie wprowadził się bardzo aktywny Piotr Brożek, który z przymusu (uff:) zastąpił kontuzjowanego Moskala. Słusznym posunięciem było także zdjęcie absolutnie nie dającego sobie rady Uche, który na ciężkiej murawie nie potrafił udanie zagrać. Dobrze radził sobie Kuźba, fatalnie za to wypadł Żurawski, który popadł w denerwujący marazm. Kosowski walczył, lecz także nie grał na swoim najwyższym poziomie. Szkoda, że Wiślacy tak rzadko decydowali się na strzały z dystansu, mimo, że właśnie po takim padła pierwsza bramka dla krakowian.

Mecz zakończyło krótkie starcie kibiców z miejscową policją, która zareagowała wyjątkowo (przesadnie?) zdecydowanie. W ruch poszły strzelby gładkolufowe, których jedna z kul mocno zraniła jedną z kibicek Wisły. Kilku kibiców zostało opatrzonych, kilku innych zatrzymanych. Brawa należą się piłkarzom, którzy widząc brutalną akcję policji podbiegli do sektora Wisły solidaryzując się z kibicami (Baszczu, Kosa, Kuźba - szczególne brawa!). Kto wie, być może taki akt braterstwa wpłynie na poprawę atmosfery w drużynie "Białej Gwiazdy", a co za tym idzie, poprawę jej wyników. To chyba jedyny pozytywny aspekt wodzisławskiego szczytu, o którym większość z nas będzie chciała jak najszybciej zapomnieć.

(mat19)

Źródło: wislakrakow.com

Relacja kibicowska z meczu:

Relacje kibicowskie z meczów Wisły-Sezon 2002/2003

Galeria kibicowska: