2004.03.20 Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Wisła Kraków 1:2

Z Historia Wisły

2004.03.20, I Liga, 15. kolejka, Nowy Dwór Mazowiecki, Stadion Świtu, 18:00
Świt Nowy Dwór Mazowiecki 1:2 (0:1) Wisła Kraków
widzów: 3.500
sędzia: Zdzisław Bakaluk z Olsztyna
Bramki


Artur Wyczałkowski 60’
0:1
0:2
1:2
45' Mauro Cantoro
51' Maciej Żurawski

Świt Nowy Dwór Mazowiecki
Arkadiusz Malarz
Jerzy Wojnecki
Jan Cios
Grzegorz Kaliciak
Sergiusz Wiechowski grafika: Zmiana.PNG (88’ Jakub Wawrzyniak)
Grafika:Zk.jpg Łukasz Gorszkow
Piotr Jacek
Aidas Preikšaitis grafika: Zmiana.PNG (74’ Branko Rašić)
Artur Wyczałkowski grafika: Zmiana.PNG (81’ Piotr Kosiorowski)
Piotr Cetnarowicz
Grafika:Zk.jpg Grafika:Zk.jpg Grafika:Cz.jpg 67’ Radosław Jasiński

trener: Władysław Stachurski
Wisła Kraków
Radosław Majdan
Marcin Baszczyński Grafika:Zk.jpg
Tomasz Kłos
Arkadiusz Głowacki
Nikola Mijailović Grafika:Zk.jpg
Kalu Uche
Mauro Cantoro Grafika:Zk.jpg
Mirosław Szymkowiak
Edno grafika: Zmiana.PNG (68’ Piotr Brożek)
Maciej Żurawski
Damian Gorawski grafika: Zmiana.PNG (88’ Paweł Strąk)

trener: Henryk Kasperczak

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Spis treści

Przed meczem

Wisła gra ze Świtem

Gdy lider tabeli gra z ostatnią drużyną, faworyt może być tylko jeden. - Tak, ale nie zlekceważymy Świtu - zapowiada obrońca "Białej Gwiazdy", Tomasz Kłos. Trener Henryk Kasperczak liczy na poprawę gry, a mają mu w tym pomóc powracający po kontuzjach Arkadiusz Głowacki i Damian Gorawski. Jest szansa na zwiększenie przewagi nad Amicą.

Pierwszą ofiarą mocno rozbudowanej kadry Wisły stał się Jacek Kowalczyk. Podczas meczu z Polkowicami "Jabol" był słabszym zawodnikiem formacji obronnej i od razu poniósł bolesne konsekwencje - w meczu ze Świtem zabraknie go nawet na ławce rezerwowych. Do gry powraca natomiast Arkadiusz Głowacki i to on zapewne zajmie miejsce Kowalczyka w składzie. - Postawię na Arka. Dobrze się czuję i chcemy, by jak najszybciej zaczął grać - zapowiada szkoleniowiec Wisły Henryk Kasperczak. Głowacki z Tomaszem Kłosem grał tylko podczas treningów. - Wczoraj graliśmy razem na treningu. Arek jest bardzo solidnym zawodnikiem, lecz plany krzyżują mu nieco kontuzje. Może w tym roku urazy będą go omijać i będzie mógł skupić się na grze - zastanawia się Kłos.

Podobnie jak "Głowa" do gry wraca Damian Gorawski. "Gora" wciąż jeszcze narzeka na ból dużego palca prawej nogi, lecz jest już do dyspozycji trenera i niewykluczone, że w miejsce Tomasza Frankowskiego pojawi się nawet w wyjściowym składzie.

Mecz, mimo rekordowo wysokich kursów na zwycięstwo drużyny gospodarzy, nie będzie spacerkiem. - Jedziemy po zwycięstwo, ale nie możemy lekceważyć przeciwnika. Wiadomo, że z takimi drużynami gra się bardzo ciężko. Musimy w ten mecz włożyć maksimum wysiłku, by zainkasować trzy punkty - przewiduje obrońca Wisły Tomasz Kłos. Na Wiślaków w Nowym Dworze czekają ciężkie warunki do gry. Murawa stadionu Świtu podczas meczu z Widzewem przypominała bagno, dodatkowo na sobotę na Mazowszu przewidywane są lekkie opady.

- W życiu napewno grałem na gorszych boiskach niż to w Nowym Dworze. Jest to dla nas pewne utrudnienie, lecz nie możemy się tłumaczyć takimi rzeczami - uważa przyzwyczajony do dywanów Bundesligi Kłos. - Obie drużyny będą grały w takich samych warunkach, wiadomo jednak, że na takiej murawie dużo łatwiej będzie się bronić - dodaje obrońca, który zapewne będzie chciał zrehabilitować się za fatalny kiks, który przytrafił się podczas meczu z Polkowicami.

W rundzie jesiennej Wisła pewnie wygrała ze Świtem w Krakowie 4:0. Dwie bramki strzelił Daniel Dubicki, a po jednej dołożyli Frankowski i Maciej Stolarczyk. - To pytanie do trenera - śmieje się "Stolar" pytany czy skarci Świt także w sobotnim meczu.

Nasi sobotni rywale solidnie przebudowali swoją drużynę w trakcie przerwy zimowej. Sergiusz Wiechowski w 2000 roku w barwach Pogoni Szczecin strzelił Wiśle w Krakowie dwie bramki. Łukasz Gorszkow 10 lat temu grał w Wiśle, a ostatnio występował w Groclinie. Znacznie dłużej w koszulce z "Białą Gwiazdą" na piersi grał Grzegorz Kaliciak. Teraz, po kolejnych perypetiach, zakotwiczył w Nowym Dworze Mazowieckim i zapowiada, że zrobi wszystko by jego nowa drużyna ograła Wisłę. "Kali" ma coś do udowodnienia działaczom Wisły. Z jej kibicami zawsze może natomiast przybić "piątkę.

W poprzedniej kolejce Świt po słabiutkim meczu bezbramkowo zremisował z Widzewem. W 14 spotkaniach nowodworzanie zdobyli tylko pięć punktów, nie wygrali ani raz! Stosunek bramkowy 7-26 także przemawia do wyobraźni. Liczby zostają jednak w szatni, a piłka rządzi się swoimi prawami.

(mat19)

Źródło: wislakrakow.com

Relacje meczowe

Świt 1:2 Wisła

Cenne zwycięstwo nad Świtem Nowy Dwór Mazowiecki odnieśli piłkarze Wisły. Rozmiary i styl wygranej - podobne jak w inauguracji wiosny przeciwko Polkowicom. Bramki dla Wiślaków zdobyli: zastępujący Mariusza Kukiełkę Mauro Cantoro oraz niezawodny Maciej Żurawski. Powrót do drużyny po kontuzji zaliczył Arkadiusz Głowacki.

O pierwszych 45 minutach tego spotkania wiślacy będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Skomasowana defensywa gospodarzy nastawionych na kontrataki sprawiła, że trudno było piłkarzom Kasperczaka stworzyć sobie sytuację strzelecką. Najlepszą mieli oni w 34 minucie, gdy Edno zacentrował z rzutu wolnego do Gorawskiego, który przestrzelił głową z pięciu metrów. Natomiast groźnie zrobiło się pod bramką Wisły po strzałach z około 14 metrów Jacka i Cetnarowicza (odpowiednio 39 i 42 minuta).

Dopiero w doliczonym czasie gry pierwszej połowy prowadzenie dla Wisły zdobył Mauro Cantoro. Maciej Żurawski cofnął się pod linię środkową, zagrał do Szymkowiaka, a ten błyskawicznie do Cantoro. Argentyńczyk strzelił z 18 metrów, piłka otarła się jeszcze o ręce bramkarza, odbiła od słupka i wpadła do siatki (asysta: Szymkowiak).

Wisła rozkręciła się na chwilę po zmianie stron. Dwukrotnie szczęścia próbował Żurawski, za pierwszym razem uderzył z 10 metrów nad poprzeczką po podaniu Szymkowiaka. Jednak w 51 minucie było już 2:0: Na pole karne drużyny Świtu zacentrował Szymkowiak, błąd popełnił Wojnecki zbyt krótko wybijając piłkę głową, na co tylko czekał "Żuraw", pakując ją do bramki silnym strzałem z siedmiu metrów (bez asysty).

Wydawało się, że po takim obrocie sprawy "Biała Gwiazda" bez trudu wywiezie punkty z Nowego Dworu Mazowieckiego. Nic bardziej błędnego. Sygnał do ataku dał gospodarzom Wyczałkowski szarżując na bramkę Wisły w 55 minucie, jednak Majdan go uprzedził. W 60 minucie pomocnik Świtu zdobył kontaktową bramkę z podobnej odległości co Żurawski. Piłkę z autu wrzucił Wiechowski, na polu karnym podbił ją głową Mijailović, po czym trafiła do nieobstawionego Wyczałkowskiego, który mocnym strzałem pokonał Majdana. Trzy minuty później Wyczałkowski trafił piłką w poprzeczkę!

Napór gospodarzy uspokoił się, gdy drugą zółtą kartkę za przepychanki z Baszczyńskim ujrzał Jasiński. Dzięki temu Wisła kontrolowała już sytuację, choć chętniej widzielibyśmy ją w takim momencie atakującą. Dwie akcje w przeciągu 25 minut meczu przeciwko osłabionemu rywalowi to trochę za mało. Ładnie wyglądała wymiana piłek pomiędzy Szymkowiakiem i Brożkiem z 82 minuty, piłkę otrzymał w końcu Gorawski, który zacentrował do Uche - nieco zbyt wysoko. Tuż przed zakończeniem spotkania Nigeryjczyk miał doskonałą szansę na ustalenie wyniku spotkania, ale przegrał pojedynek "sam na sam" z Malarzem. Golkiper Świtu wyłapał strzał Uche.

Nie ma wątpliwości, że nie tak powinien grać mistrz Polski. Ważne są jednak trzy punkty, które zostaną przywiezione do Krakowa. W obliczu remisu Amiki z Lechem należy uznać 15. kolejkę za udaną dla Wisły.

(rav)

Źródło: wislakrakow.com

Świt Nowy Dwór Maz. - Wisła Kraków 1:2

Znów piłkarze Białej Gwiazdy - podobnie jak przed tygodniem - wymęczyli zwycięstwo nad beniaminkiem ekstraklasy, i znów końcowy wynik brzmiał 2:1... Gole dla Wisły zdobyli Mauro Cantoro w 45. minucie oraz Maciej Żurawski sześć minut później.

XV kolejka ligi polskiej, sezon 2003/2004

Nowy Dwór Mazowiecki, ul. Sportowa, 20 marca 2004 r., godz. 18:00

Widzów: 3500, sędziował: Zdzisław Bakaluk (Olsztyn)

Świt Nowy Dwór Maz. - Wisła Kraków 1:2

Bramki:

0:1 Cantoro (45.)

0:2 Żurawski (51.)

1:2 Wyczałkowski (60.)


Składy:

Malarz

Wojnecki

Cios

Kaliciak

Gorszkow

Wiechowski (90. Wawrzyniak)

Jacek

Wyczałkowski (81. Kosiorowski)

Cetnarowicz

Jasiński

Preiksaitis (74. Rasić)


Majdan Baszczyński

Kłos

Głowacki

Mijailović

Uche

Szymkowiak

Cantoro

Edno (68. Brożek)

Żurawski

Gorawski (88. Strąk)


Piłkarz meczu:

Mauro Cantoro

• Zgranie, zgranie, zgranie - to nadal największy mankament wiślaków, choć po meczu w Nowym Dworze Mazowieckim najważniejszy jest fakt zdobycia trzech punkty oraz powiększenia - właśnie do takich rozmiarów - przewagi nad grupą pościgową!

Wisła od początku przeważała, ale poza rzutami rożnymi i niecelnym uderzeniem Szymka, nic to nie dawało. Pierwszą naprawdę groźną akcję przeprowadzili za to... gospodarze, po której piłkę do siatki mógł wpakować - powracający do składu po kontuzji - Arek Głowacki! Piłka po jego interwencji minęła, na szczęście, słupek bramki Radka Majdana. Tyle działo się w tym meczu przez... aż dwa kwadranse!

W 33. minucie z dobrej strony pokazał się Nikola Mijailović, który minął trzech rywali, podał w pole karne do Edno, jednak ten się nie popisał i szansa przepadła. Edno rehabilituje się minutę później, ale jego dośrodkowania na bramkę nie udaje się zamienić Damianowi Gorawskiemu, który strzelił niecelnie głową z kilku zaledwie metrów.

Gospodarze odpowiadają trzema równie niecelnymi uderzeniami i kiedy wydaje się, że I połowa zakończy się bezbramkowym remisem do głosu dochodzą wiślacy! Żuraw świetnie rozgrywa piłkę z Szymkiem, ten dostrzega nie obstawionego Mauro Cantoro, który uderza z 18 metrów, a piłka odbijając się jeszcze od słupka wpada do bramki - prowadzimy 1:0!

II połowę Wisła rozpoczyna z większym animuszem, częściej gra też prostopadłymi podaniami i szybko też zdobywamy drugiego gola, którego strzela nie kto inny, jak Maciej Żurawski, wykorzystując bezlitośnie błąd obrońców Świtu. Była to jego piętnasta bramka w sezonie!

Tak więc w 51. min., prowadzimy 2:0 i wydawać by się mogło, że jest po meczu, zwłaszcza że chwilę później Niko strzela na bramkę Świtu i bramkarz gospodarzy Malarz z trudem odbija piłkę przed siebie. Niestety nie miał jej kto dobić.

W 60. minucie - zupełnie niespodziewanie - gospodarze strzelają gola! Baszczu nie upilnował Wyczałkowskiego, który zdobywa kontaktową bramkę! Trzy minuty później błąd Majdana w ostatnim momencie naprawia Kłos, a po chwili Wyczałkowski trafia w poprzeczkę! To były trzy minuty, które wstrząsnęły Wisłą, bo ambitni gospodarze napędzili wiślakom sporo strachu! Niestety - dla nich - całą grę o punkty zepsuł Jasiński, który mając już na swoim koncie żółtą kartkę wdał się w przepychanki z Baszczem, za co zobaczył drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę!

Osłabiony Świt nie był w stanie zagrozić Wiśle, która mogła zdobyć w końcówce dwa kolejne gole, ale najpierw dośrodkowania Gory nie dosięgnął Uche, a później Nigeryjczyk będąc w sytuacji sam na sam z Malarzem nie był w stanie go pokonać.

Skromna wygrana na boisku outsidera chwały wiślakom nie przynosi, ale... punkty pojechały do Krakowa, kolejny cel w drodze do mistrzostwa został osiągnięty, no więc czy nie oto w tej zabawie chodziło?

Dodał: Piotr (2004-03-20 19:56:33)

Źródło:wislaportal.pl

Konferencja po meczu ze Świtem

Po zwycięskim wyjazdowym meczu Wisły ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki obaj szkoleniowcy zwrócili uwagę na zaangażowanie zespołu gospodarzy. Trener Kasperczak podkreślił wagę zdobytych trzech punktów na niełatwym, jak się okazało, terenie.

Henryk Kasperczak:

- Chciałbym gorąco podziękować moim piłkarzom za wysiłek włożony w dzisiejszy mecz. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że spotkanie ze Świtem nie będzie dla nas łatwe. To są dla nas bardzo ważne trzy punkty, nie ukrywam, że po grze dalekiej od tej, na jaką wszyscy czekamy. Świt pokazał dzisiaj ogromną wole walki i zaangażowanie. Sądzę, że ta drużyna może jeszcze sprawić sporo problemów silniejszym rywalom.

Władysław Stachurski (trener Świtu):

- Dziękuję trenerowi Kasperczakowi za słowa otuchy i pochwał, ale punktu za miłe słowa mojej drużynie nie przybędzie. Trochę żałujemy niewykorzystanej szansy, bo przy uniknięciu indywidualnych błędów niektórych moich piłkarzy można się było pokusić dzisiaj o remis. Z mojego miejsca na ławce trudno ocenić sytuację, w której Radosław Jasiński zobaczył drugą żółtą kartkę, ale biorąc pod uwagę to co usłyszałem od swoich piłkarzy, mogę stwierdzić, że decyzja arbitra była zbyt pochopna. Czeka nas bardzo trudna i ciężka walka o pozostanie w 1. lidze, ale jestem dumny ze swojego zespołu, że podjął dzisiaj walkę z liderem. Warto grać z takim samym zaangażowaniem w każdym innym meczu.

Źródło: wislakrakow.com

Pod szatnią zwycięzców

- Miałem pewne obawy przed tym występem, ale z upływem czasu niepewność mnie opuszczała - mówił po meczu ze Świtem Arkadiusz Głowacki, który w sobotę wrócił do gry. Oto wypowiedzi "Głowy", oraz Marcina Baszczyńskiego, Mirosława Szymkowiaka i Radosława Majdana.

Marcin Baszczyński: - Przy stracie gola, źle zablokowaliśmy piłkę po wrzucie z autu. Spadła w najgroźniejsze dla nas miejsce, próbowaliśmy z Mirkiem Szymkowiakiem coś jeszcze zrobić. Nie udało się, dlatego czuję się współodpowiedzialny. Na tym boisku piłka czyniła cuda. Ma Świt nową drużynę, światła, ale jak najszybciej musi się postarać o lepszą murawę. Zespół, który chce tu atakować, ma naprawdę duże problemy.

Mirosław Szymkowiak: - Bardzo mobilizowaliśmy się przed tym meczem. Wiedzieliśmy, że będzie wielka walka, dlatego zostawiliśmy w Nowym Dworze Mazowieckim dużo zdrowia. Jestem przekonany, że z każdym meczem będzie lepiej. Niestety, są braki, nie ma zrozumienia. Lecz trzeba pamiętać, że z niektórymi zawodnikami jesteśmy zaledwie od dwóch miesięcy.

Radosław Majdan: - Świt naprawdę nieźle się zaprezentował. Jest drużyną walczącą, ma kilku niezłych zawodników i na pewno jeszcze niejeden zespół straci tu punkty. Niezależnie z kim się gra, czy to jest "czerwona latarnia" tabeli, czy nie, każde zwycięstwo cieszy. A wcale nie było nam łatwo, oni mieli świetne sytuacje, była poprzeczka. Jestem jednak przekonany, że niejedna drużyna straci tutaj punkty.

Arkadiusz Głowacki: - Miałem pewne obawy przed tym występem, ale z upływem czasu niepewność mnie opuszczała. Przynajmniej z moją psychiką było lepiej. W grze starali się mi pomagać koledzy, o to zresztą w tym wszystkim chodzi. Fizycznie dobrze zniosłem trudy meczu. Aby nabrać znów pewności siebie i dojść do pełnej formy, potrzebuję ogrania. Dobrze do naszego zespołu wprowadził się Nikola Mijailovic. Jest niezły w defensywie, umie włączyć się do akcji ofensywnych. W tym spotkaniu bardziej dała się nam we znaki drużyna Świtu, boisko - moim zdaniem - wcale nie było najgorsze.

Źródło: wislakrakow.com

Komentarz pomeczowy

Polacy to taki naród, który lubi narzekać... Po dwóch występach krakowskiej Wisły w rundzie wiosennej sezonu 2003/04, wypadałoby... tylko narzekać. Tym razem jednak narzekań nie będzie! Po prostu ich wystarczy, czasem jest bowiem tak, że nie wypada zawracać kijem Wisły. Dosłownie i w przenośni.

Najbardziej wymowną - i pocieszającą - wypowiedzią po meczu Świt - Wisła, było stwierdzenie byłego piłkarza Białej Gwiazdy, obecnie obrońcy outsidera ligi, Łukasza Gorszkowa, który bez żadnych ceregieli nazwał Wisłę... wielką drużyną! Prawdą jest bowiem to, że nasi piłkarze - jak opowiadał przed kamerami Gorszkow - oddali w I połowie meczu w Nowym Dworze Mazowieckim jeden (!) celny strzał na bramkę bronioną przez Malarza... I właśnie po uderzeniu tym padł gol, dodatkowo strzelony w doliczonym czasie gry, a więc do szatni! Gorszkow nie ukrywał, że była to przełomowa sytuacja w tym spotkaniu. Większość białogwiaździstych kibiców życzyłoby sobie zapewne, aby Wisła swą wielkość okazywała w inny sposób, ale tutaj należałoby zacząć narzekanie, a tego dzisiaj nie zrobie! Wisła zaczęła wiosnę od ciułania punkcików. Nie podobne to do nas, a zwłaszcza wygrywanie jedną brameczką, w słabym stylu, po którym rywale byli zawiedzeni, gdyż mogli osiągnąć remis. Tutaj jednak samo nasuwa się stwierdzenie Gorszkowa, że Wisła w swojej wiosennej słabości potrafi jednak swój cel osiągać - zdobywać komplety punktów, które nieuchronnie prowadzą do... wywalczenia mistrzostwa Polski.

Tak z Polkowicami, jak i ze Świtem - gra naszych pupili daleka była od oczekiwań, ale maszynka do robienia punktów działa sprawnie, a to daje efekt końcowy. Piłka to konserwatywna gra, tutaj zawsze punkty będą przyznawane za to co w siatce, a nie - jak np. w łyżwiarstwie figurowym - za styl. Bynajmniej nie mam zamiaru wysyłać czytelników na trybuny lodowych stadionów, ale też - nie narzekajmy!

Cieszyć się należy, że do gry powrócił Arek Głowacki, który od zawsze był ostoją wiślackiej defensywy. Cieszyć może, że swoje trzy grosze wrzucił Mauro Cantoro, który zdobył dla Wisły drugą bramkę w tym sezonie i potwierdził, że zimowe plany pozbycia się go do Serie B, były... nie najlepsze. Cieszyć też należy się z tego, że Żuraw strzela gole jak na zawołanie i w 15. kolejkach, ma ich dokładnie 15!

Smucić na pewno może ciągły brak skrzydeł, bo Edno potrzebuje jeszcze dużo czasu, aby hulać po lewej stronie, a Uche jeszcze jakiś czas może nie przypominać tego właśnie Uche...

Teraz czeka wiślaków wyprawa do Zabrza, gdzie już poradzono sobie ze śniegiem i lodem, który skuł tamtejszą murawę, a wydaje się, że jeszcze nie roztopił piłkarskich nóg tamtejszych graczy... Z czego smucić się zupełnie nie będziemy!

Źródło:wislaportal.pl

Relacja kibicowska z meczu:

Relacje kibicowskie z meczów Wisły-Sezon 2003/2004