1923.07.01 Czarni Lwów - Wisła Kraków 1:2

Z Historia Wisły

1923.07.01, Mecz towarzyski, Lwów,
Czarni Lwów 1:2 (0:2) Wisła Kraków
widzów: 10.000
sędzia: Tadeusz Dudryk ze Lwowa
Bramki


77' Jerzy Scott
0:1
0:2
1:2
8' Henryk Reyman
12' Władysław Kowalski

Czarni Lwów
2-3-5
Adam Winnicki
Stanisław Hawling
Filip Kmiciński
Romuald Kopeć I
Stefan Witkowski
Kazimierz Hauler
Stanisław Kopeć II
Stanisław Drapała
Wojciech Wójcik
Jerzy Scott
Juliusz Miller

trener:
Wisła Kraków
2-3-5
Mieczysław Wiśniewski
Kazimierz Kaczor
Marian Markiewicz
Marian Majcherczyk
Stefan Śliwa
Witold Gieras
Józef Adamek
Franciszek Danz
Henryk Reyman
Władysław Kowalski
Mieczysław Balcer

trener: brak

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Spis treści

Relacje prasowe

Sport lwowski

Nr. 59. Lwów, środa 4. lipca 1923. Rok II.

Święto sportowe „Czarnych“

Najstarszy klub polski otwarciem własnego boiska rozpoczął pracę wśród zmienionych warunków bytu — pod własnym dachem. Własne boisko, własne szatnie, własne korty tennisowe, boiska treningowe, pływalnia, tor kolarski, to podstawy, które decydują zwykle o rozwoju klubu, o intenzywniejszej jego pracy, o lepszych rezultatach sportowych, o zwiększonej ilości członków. Taki klub nie upada, lecz idzie ku lepszemu, ku sławie. Poświęcenie i uroczyste otwarcie boiska Czarnych odbyło się w piątek dnia 29 czerwca b. r. Rano o godz. 1 O-ej wysłuchali uczestnicy uroczystości mszę św. odprawioną przez ks. Kmitę w kościele św. Zofji, poczem udano się gremialnie na boisko, gdzie również ks. Kmita dokonał poświęcenia boiska i pięknej trybuny poczem w serdecznej przemowie życzył Jubilatom jak najlepszego rozkwitu na tej nowej placówce sportu naszego na kresach. Po tej uroczystości kościelnej rozpoczęła się oficjalna uroczystość cywilna. Prezes Czarnych, dr. Leonard Stahl powitał przedstawicieli władz cywilnych i wojskowych, wysłanników władz sportowych, starych członków, którzy licznie zjechali się z całej Polski, wreszcie wspomniał o członkach klubu padłych w obronie Lwowa, ś. p. J. Kaweckim i Wudkiewiczu, nadto o wszystkich prezesach klubu od początku jego istnienia a to o Kaz. Sołtyńskim, Marjanie Bilorze, Wróblu, Adamskim, dr. Hojnackim, rektorze Hauswaldzie. Kończąc zwrócił się do członków Czarnych, którym park oddał w opiekę. Następnie złożyli życzenia Czarnym dr. Szajnowski imieniem p. Wojewody, dr. Chlamtacz imieniem Rady miasta Lwowa, inż. Christelbauer imieniem Związku Związków Sportowych, p. Obrubański imieniem Polskiego i Krakowskiego Związku Piłki Nożnej, a dr. Nieduszyński imieniem Lwowskiego ZOPN.

Z prasy przybyli na uroczystość: z Warszawy p. Sikorski imieniem PAT-a i „Kurjera Porannego", z Krakowa p. Budzisz i Mastalski („Wiadomości Sportowe”), p. Synowiec („Przegląd Sportowy"), dr. Leser („Tygodnik Sportowy"), p. Link („Stadjon") nadto reprezentanci całej prasy lwowskiej bez wyjątku.

Popołudniu o godz. 4-tej rozpoczęć się dalsza część uroczystości, uroczystość czysto klubowa. Kluby małopolskie przez usta swych reprezentantów złożyły Jubilatom serdeczne życzenia z okazji dwudziestolecia i otwarcia własnego boiska a wyrazem tych szczerych uczuć były liczne cenne podarunki, które wręczyli delegaci klubów prezesowi Czarnych dr. Stahlowi. P. inż. Parylak imieniem lwowskiej Pogoni wręczył piękny puhar, p. Dembiński imieniem Wisły krakowskiej statuę piłkarza, p. inż. Mayer imieniem Cracovii puhar, toż samo sędzia p. Angielski imieniem Lechii; wspaniałą statuę narciarza da>a Hasmonea (dr. Steisel), bukiety wręczyli: p. Liebhardt imieniem AZS, p. Hasso Agopsowicz im. przemyskiej Polonii, p. Bakuliński z Sokolego KS Orlęta, p. Mościcki ze Związku Strzeleckiego, ze Sparty p. Wojtasiewicz wręczył piłkarza, Jutrzenka lwowska dała emblemat, ze Związku Legionistów dr. Drągiewicz dał biegacza, nadto przemawiali dr. Trzos imieniem Lw. Tow. Łyżw. i Tenn., inż. Kuciński imieniem RKS i delegat Hagiboru z Przemyśla; również por. Loteczka złożył serdeczne życzenia im. KTN wreszcie p. Cengiel z lwowskiej Unii dręczył bukiet, toż samo DKS. — Podziękował wzruszony dr. Stahl a licznie zebrana doborowa publiczność oklaskami wyrażała mówcom swoje uznanie. Po przemówieniach i wręczeniach podarków, rozpoczął się tradycyjny match jubileuszowy między Czarnymi a Cracovią a pierwszego uderzenia piłki dokonał imieniem ZZS inż. Christelbauer, który dumnym być może ze swego dzieła, ze stadjonu Czarnych. — To też schodzącemu z boiska zasłużonemu propagatorowi sportu polskiego, wyrażono swe niekłamane uczucia gorącemi oklaskami. Zawody jubil.: Cracovia—Czarni 2:0 (2:0).

Nr. 59. Lwów, środa 4. lipca 1923. Rok II.

Wisła—Czarni 2:1 (2:0).

Ostatni dzień zawodów, clou sezonu wiosennego we Lwowie; to też publiczności, która wykorzystała piękną pogodę, zebrała się rekordowa ilość (około 10 tysięcy). Witane długo niemilknącemi okrzykami i oklaskami stawiły się na boisku punktualnie o 4-tej dwie najstarsze drużyny Polski przed sędzią dr. Dudrykiem. Czarni zaczynają i zaraz w pierwszej minucie Scott tuż przed bramką Wiśniewskiego nie wyzyskuje pewnej sytuacji, toż samo powtarza się w kilka minut później, gdy Wiśniewski lekkomyślnie opuścił stanowisko. Przychodzi Wisła do głosu i w 8 minucie Reymann nie obstawiony strzela pierwszą bramkę a w 12 minucie Kowalski z podania Reymana strzela drugą. Taki początek zapowiedział Czarnym fatalny wynik; tymczasem wkrótce nastąpiło w ich szeregach zrównoważenie i nawet od czasu do czasu bardzo niebezpiecznie atakowali bramkę Wisły — niestety — atak ich tego dnia był tak marny, Drapała i Wójcik nie wyzyskali tyle pewnych pozycji a do tego przyczynił się i pech, jaki ich prześladował w strzałach do pustej bramki, i dzięki tylko zimnej krwi i przytomności Scotta zdołali na swym jubileuszu w spotkaniu z drużynami krakowskimi strzelić bodaj jedną bramkę i to właśnie Wiśle. Rzut karny, jaki sędzia podyktował w drugiej połowie za foul Kopcia nie zdołała Wisła wyzyskać (Kaczor). Wisła dnia tego grała daleko lepiej aniżeli dnia poprzedniego z Pogonią, słaby jednak miał swój okres Reymann, po którym oczekiwaliśmy daleko większej dozy siły przebojowej i silniejszych strzałów. Pod tym względem daleko lepszym okazał się Garbień z Pogoni, gdyż grając w sobotę słabo, zrehabilitował się zupełnie swą grą niedzielną przeciw Cracovii. Sądzimy, że u p Reymanna była to chwilowa niedyspozycja. Z innych graczy najlepszym (wogóle z całej Wisły) był Kowalski, bardzo pracowitym Śliwa, Gieras i Kaczor poprawili się znacznie, Wiśniewki swem stałem lekkomyślnem wybieganiem z bramki wydał s im sobie bardzo ujemne świadectwo, Danz w ataku za długo bawił się piłką, zresztą całość przedstawia się bardzo dobrze i w rozgrywkach o mistrzostwo Polski będzie najgroźniejszym rywalem.

Czarni nie poprawili się od ostatniego spotkania z Cracovią; te same rażące błędy w ich ataku, a szkoda, bo drużyna ta, mając doskonalą obronę i pracowitą pomoc, przy jakim takim ataku byłaby jedną z najsilniejszych w Polsce. Tymczasem atak Czarnych zdradza tak mało orjentacji przed bramką przeciwnika, oddaje strzały tak na oślep, iż w takim stanie nawet marzyć nic może o zwycięstwach. Drapała zupełnie zawiódł, Wójcik zdradza talent i to bardzo wielki, Scott jeszcze najlepszy z nich dzięki swej zimnej krwi strzelił pierwszą bramkę dla swych barw na nowem boisku. Kopeć Ii. nie nadaje się do pierwszej drużyny Muller bez zarzutu, zostawiony sam sobie, niczego nie dokaże. Hawlinga cechuje gra niebezpieczna jak zwykle, Kmiciński i Witkowski doskonali. Całość zapowiada się bardzo dobrze, potrzeba tylko zgrać się i opanować swe nerwy przed bramką przeciwnika a nie grać na oślep. Sędzia p. dr. Dudryk bez zarzutu. * * i Nastąpiła pauza, podczas której stanęły przed trybuną wszystkie cztery drużyny Małopolski — w środku nich zajął miejsce prezes Czarnych, Dr. Leonard Stahl i po stosownej przemowie wręczył graczom pamiątkowe żetony, a to Wiśle do rąk kapitana drużyny p. Kaczora, Cracovii do rąk kpt. Synowca, Pogoni do rąk kpt. Olearczyka i Czarnym do rąk kpt. Mullera. Po tern prezes Wisły p. Dembiński serdeczną przemową uczcił setny udział w zawodach gracza Wisły Danza, wreszcie p. Buszek imieniem Rodziny śp. por. Koniewicza, członka klubu, wręczył Czarnym pamiątkowy srebrny wieniec. Poczem nastąpiło oczekiwane z naprężeniem clou jubileuszowych zawodów, spotkanie Cracovii z Pogonią.


Przegląd Sportowy nr 28/13

Wisła - Czarni 2:1 (2:0)

W przeciwieństwie do trzech innych gier, zawody te przypominały czasy dawnych przyjacielskich spotkań w ścisłem tego słowa znaczeniu. Starzy rywale odczuli widocznie powagę chwili, wydobyli ze siebie tylko umiejętność gry, na jaką ich stać było, dali licznym widzom zadowolenie, bez rozbudzenia ambicji klubowej, lub też międzymiastowej, występującej w tak nieraz przykrych formach przy walce o "dwa punkty". Czarni ulegli technicznie lepszemu atakowi, Wisły, a głownie też a może przedewszystkim przez słaby swój atak, szczególnie prawej strony, oraz przysłowiowemu swemu pechowi. Ogólne wrażenie odnieśli widzowie takie, jakby Wisła "chciała dać na początek wygrać". Lecz w najpewniejszych sytuacjach tuż przed bramką napastnicy Czarnych albo strzelali poza bramkę, lub też w słupki i poprzeczkę. Z początkiem drugiej połowy, gdy Scott po raz pierwszy strzelił w bramkę Wisły, a tyły tejże okazały pewne wyczerpanie, sądzono, że Czarni mimo wszystko odniosą zwycięstwo. Niestety bezradność ich napadu zniszczyła wszelkie szanse.

Wisła grą swą w oba dni zrobiła we Lwowie bardzo dobre wrażenie. Pewien rozmach, wysoka technika i umiejętność kombinacyjna, a przytem gra fair, udowodniłu, że zdobycie mistrzostwa okręgu krakowskiego słusznie jej przypadło w udziale. Jeżeli do tych dodatnich i wartościowych zalet przybędzie wytrzymałość, jeżeli "spuchnięcie" obce będzie jesienią Wiślakom, to stać się mogą pewnymi faworytami w mistrzostwie ogólno-polskiem.

Po zawodach tych ustawiły się wszystkie drużyny, udział w święcie Czarnych biorące, w krąg koło prezesa Dra Stahla, który podziękowawszy im serdecznie za uświetnienie uroczystości, wręczył w ręce kapitanów pamiątkowe odznaki. Imieniem Wisły przemówił jej prezes p. Dembiński do równoczesnego jubilatu p. Danza, a sympatycznego i popularnego piłkarza krakowskiego znieśli z boiska na ramionach lwowscy koledzy. Następnie p. Buszek imieniem rodziny śp. Władysława Koniewicza, byłego gracza I. drużyny Czarnych, wręczył klubowi Czarnych piękny dar pamiątkowy.

Wiadomości Sportowe Nr. 19.

Kraków wtorek , 3 lipca 1923. Rok II.



Dwudziestolecie . L . K. S. Czarni w e Lwowie .

Święto lwowskich Czarnych rozpoczęło się dnia 24 czerwca br.” poświęceniem kamienia węgielnego pod dom turystyczny a zarazem schronisko narciarskie w Sławsku. Dom ten ma stanąć jeszcze w tym roku t. j. na razie będzie wybudowany parter schroniska i przykryty dachem na zimę, a dokończenie budowy nastąpi z wiosną przyszłego roku. Właściwym jednak programem jubileuszu „Czarnych”, było otwarcie ich parku sportowego połączone z turniejem czterech - najstarszych klubów polskich: Czarnych, Pogoni, Cracovii i Wisły. Turniej ten był „clou“ wiosennego sezonu Lwowa, gdyż był spotkaniem najsilniejszych drużyn polskich, spotkaniem dwóch systemów g r y : krakowskiego i lwowskiego, spotkaniem, które rzuciło snop światła na szanse mistrzów okręgowych: Pogoni i Wisły w dalszych rozgrywkach o mistrzostwo Polski. Zawody te wzbudziły olbrzymie zainteresowanie w sferach sportowych Lwowa, to też frekwencja publiczności żądnej widoku emocjonujących walk doszła do rekordowych cyfr. Uroczystość jubileuszu „Czarnych” rozpoczęła Msza święta w dniu 29 czerwca b. r. odprawiona 0 godz. 10 rano w małym kościółku św. Zofji przez ks. Kmitę. W czasie Mszy św, chór „Czarnych“ odśpiewał szereg pieśni okolicznościowych. Po Mszy św. udali się wszyscy przez plac Targów Wschodnich do pobliskiego parku sportowego „Czarnych” Tutaj ksiądz Kmita dokonał poświęcenia trybuny 1 boiska, poczem miał krótką przemowę do zebranych. Następnie zabrał głos, prezes „Czarnych” Dr. Leonard Stahl, wiceprezydent miasta Lwowa, witając na wstępie reprezentantów władz rządowych, autonomicznych związków sportowych i klubów: i tak reprezentanta Ministerstwa Robót Publ. inż, Hillbrichta. Województwa inż. Szajnowskiego, Z. P. Z. S. inż. Christelbauera, P. Z. P. N. i K. Z. O, P. N. p. Obrubańskiego, L. Z. O. P. N. dr. Nieduszyńskiego, reprezentantów klubów: Wisły p. Dembińskiego, Cracovii p. Kornasia, Pogoni inż. Parylaka. Lwowskiego Kluku Tennisowego dr. Trzosa reprezentanta Rady miejskiej p. Chlamtacza, Targów Wschodnich p. Obirka. Następnie przechodząc krótko historję „Czarnych” , wspomniał zasługi jakie położyli dotychczasowi prezesi, wspomniał poległych członków klubu, nakreślił dnie świetności klubu w roku 1912— 1914 oraz spadek spowodowany wojną światową. Wreszcie podnosi starania ^Czarnych” w ostatnich latach o zdobycie własnego boiska, uwieńczone tak wspaniałym wynikiem. Na zakończenie obiecuje że klub będzie dbał o wszechstronność w sporcie, nie ograniczając się do piłki nożnej, to też w dalszym programie „Czarnych” jest budowa bieżni, toru kolarskiego, basenu pływackiego i kortów tennisowych. Nadto będą oni uprawiać szermierkę. Ogłasza więc boisko otwarłem dla dobra Rzeczypospolitej Polskiej. Przemowa ta zrobiła dość niemiłe wrażenie z powodu szeregu przeoczeń popełnionych przez p. dr. Stahla, które stanowczo nie powinny mieć miejsca, a które kładziemy na karb pośpiechu i wskutek tego niedostatecznego przygotowania się do tej uroczystości. Następnie przemawiali: imieniem Województwa inż. ozajnowski, imieniem Rady Miejskiej wiceprezydent p. M. Chlamtacz, imieniem Z. P. Z. S. inż. Christelbauer, imieniem P Z. P. N. i K. Z. O. P. N. p. Obrubański i imieniem L. Z. O. P. N. dr. Nieduszyński. Szereg, ten przemówień zamyka prezes dr. Stahl, zapraszając obecnych na popołudniowe zawody Cracovia — Czarni. Pierwszy dzień Jubileuszu piątek 29 czerwca br.


Wisła — Czarni 2:1 (2:0). Cracovia — Pogoń 2 1 (1:0).


W trzecim dniu uroczystości 20 lecia „Czarnych” odbyły się dwa mecze pomiędzy Czarnymi a Wisłą, a Pogonią i Cracovia. — Ogólnie spodziewano się wysokiego zwycięstwa Wisły nad Czarnymi, zaś przegranej Cracovii z Pogonią. — Przypuszczenia powyższe oparte były na podstawie obserwacji wysnutych ze spotkań, piątkowego i sobotniego powyższych drużyn. — Kombinacje te jednak w zupełności zawiodły, dając Wiśle niskie cyfrowo zwycięstwo nad jubilatem zaś Pogoni przynosząc klęskę — Publiczności zebrało się bardzo dużo, miejsca stojące wybite, zaś mała trybuna „Czarnych” wprost zabita jak beczka śledzi.

O 4 pop. wychodzą drużyny Wisły i Czarnych witane huraganem oklasków w następujących składach, Wiśniewski; Kaczor, Markiewicz ; Majcherczyk, Śliwa, Gieras; Adamek, Danz, Reyman; Kowalski, Balzer; Czarni; Winnicki; Hawling, Kmiciński: Kopeć II. Witkowski Hauler; Kopeć I. Drapała, Wójcik, Scott, Muller.

Zbędnem byłoby pisanie dokładnego sprawozdania z powyższych zawodów, gdyż mecz ten prowadzony przez Wisłę nadzwyczaj fair, podobnym był do zawodów dnia poprzedniego z Pogonią — Wisła pokazała grę prawdziwie pierwszoklasową, wspaniałe kombinacje ataku, ładne przeboje Kowalskiego, kilka efektownych strzałów Reymana, doskonałe centry i bieg Adamka, celowa współpraca pomocy z atakiem, pewna obrona i bramkarz rzadko interwenjujący lecz dobrze. Zawody stały pod znaki ej technicznej przewagi krakowian, której Czarni przeciwstawiali jedynie masowość, ostrą grę i kolosalną ambicję. — Gra czerwonych spotykała się ze strony publiczności z gorącem aplauzem, a częste oklaski świadczyły, iż rzeczywiście opinja pracy lwowskiej o zawodach tejże z Pogonią dnia poprzedniego jest słuszną gdyż Wisła prowadzi ładną i spokojną grę, dając przez to widzom szereg emocji. Po pauzie kilka momentów groźnych przed bramką gości, z których jeden kończy się honorowym golem „jubileuszu” dla Czarnych, strzałem Mullera. Dla Wisły bramki uzyskali Kowalski i Reyman. Sędziował p. Dudryk. Po ukończeniu pierwszych zawodów przemówił w krótkich słowach, prezes Czarnych p. Stahl, do czterech drużyn, dziękując gościom za przybycie i uświetnienie grą swą uroczystości, wręczając, na pamiątkę graczom srebrne żetony. — Prezes Wisły zaś p. Dembiński złożył gratulacje Danzowi Franc. z okazji rozegrania setnego meczu w barwach klubu. — Danza znieśli rozentuzjazmowani Czarni na ramionach do szatni.

Wszystkie cztery drużyny sprawiły sportowcom lwowskim niespodziankę. A więc nieoczekiwana piękna i celowa gra Wisły, która da facto odniosła moralne zwycięstwo w zawodach z Pogonią, ambitna i ofiarna gra jubilatów, którym brak strzelców w ataku nie pozwolił wykorzystać kilku pozycji, następnie słaba forma Cracovii w zawodach z Czarnymi, zaś dobra gra białoczerwonych z Pogonią, której zasłużonem zakończeniem było zwycięstwo. Nie należy rozumieć jednak, jakoby Pogoń ustępowała Cracovii. Znaczona Pogoń tempem w zawodach z Wisłą potrafiła w ciągu 20 minut uzyskać 3 bramki, dzięki pomocy sędziego, jednakowoż sam fakt tego ...i nadzieji zwycięstwo, mimo ogólnej apatji przy prowadzeniu przez Czerwonych 4:1 należy podkreślić jako kolosalny plus „Pogoniaczy” . Następnie gra w takiem tempie z Cracovią po rozegraniu meczu zasługuje tylko na wyróżnienie świadczące o kolosalnem wyrobieniu i tężyźnie fizycznej mistrza Polski, któremu i w tej szalonej ambicji nie każda drużyna dorówna.

Definjując, Kraków nie musiał się wstydzić swych czołowych drużyn, a Lwów klęskę okupił wykazaniem nieznanych Krakowowi przymiotów. Lecz przykro, iż cisną się pod pióro słowa pisarza starożytnego, że trudno jest nie pisać satyry na sędziów lwowskich. Tego rodzaju sędziowie jakiego próbkę dali nam pp. Engel a zwłaszcza Boder, napawać muszą każdą przyjeżdżającą do Lwowa drużynę słuszną obawą. Nie chodzi tu o zwycięstwo chodzi o sprawiedliwość. Wszak pierwszego dnia Czarni uzyskać by mogli 2 bramki, gdyby nie spudłowali z pewnych i jasnych pozycji spalonych, nie mówiąc tu o ciekawych orzeczeniach, które stały wprost w przeciwnym stosunku do przepisów. Lecz koroną tego było prowadzenie zawodów przez jednego z najlepszych sędziów lwowskich p. Bodora. Wspomnę tu tylko najciekawsze orzeczenia.

Dyktowanie wolnego za faul Pogoni przeciw Wiśle (nie raz) przeczulanie prawie że stronnicze na punkcie fauli gości, a omijanie milczeniem fauli miejscowych, niezbyt szybka orjentacja w spalonych (3 gol Pogoni z pozycji spalonej) a następnie orzeczenia wydawane pod wpływem publiczności, a stojące w niezgodzie z wyjaśnieniami sędziego autowego, (rzuty z autu, rogi), nie utrzymanie dyscypliny w czasie zawodów, co mogło doprowadzić do scesji. Można śmiało napisać, iż p. Boder prowadzący grę otwarcie psuł mecz owymi rozstrzygnięciami. Bierzemy to na karb tylko zdenerwowania z powodu stanowiska publiczności i ostrej i szybkiej gry, w której sędzia z powodu zbyt powolnego poruszania nie brał prawie udziału tracąc z grającymi stale kontakt.

Uroczystość Jubileuszu wypadła nadzwyczaj imponująco, liczna frekwencja świadczyła o kolosalnem zainteresowaniu się i popieraniu sympatycznego i zasłużonego klubu Czarnych przez lwowskich sportowców. Serdeczne przyjęcie i nadzwyczajna grzeczność gospodarzy każą^ długo uczestnikom nosić w pamięci mile nadzwyczaj spędzone chwile w kresowym grodzie. Drobne usterki, tak drobne iż podziwiać należy organizację, która o wszystkiem zapamiętała. Jeszcze raz ze swej strony pozwolimy do tak licznie złożonych życzeń, przy przystępowaniu do normalnej szarej codziennej pracy życzyć „Czarnym” „Szczęść Boże w pracy na wychowaniem fizycznem młodzieży prowadzonej dla dobra Państwa i Narodu” ,

Tygodnik Sportowy

ROK III. KRAKÓW, DNIA 4 LIPCA 1923 ROKU. NR. 22.

Niedziela 1 lipca. Trzeci i ostatni dzień jubileuszu był pod każdym względem udany i imponujący. Pogoda, publiczność i program , wszystkie te czynniki dopisały. Nawet sędziowie footballowi, prowadzący niedzielne zawody, stanęli na wysokości zadania.

Wisła-Czarni 2:1 (2 :0 ). W Wiśle grał Danz swój 100 mecz na pr. łączniku. Czarni w swym najlepszym składzie. Gra fair nie przyniosła ujmy Lwowowi. Szereg groźnych sytuacji pod bramką Wisły ratuje obrona, choć Wiśniewski częstokroć niepotrzebnie wybiegał. Ponadto mieli Drapała i Wójcik szalonego pecha. Dwukrotnie nie trafiali w pustą bramkę. Obie drużyny grały 0 wiele lepiej, niż w piątek i sobotę. A Wisła chciała nam pokazać piękną grę, co się jej w zupełności udało. Precyzyjność zgrania, celowa kombinacja i szybka orjentacja, cechowały niedzielną jej grę. Po kilku lekkomyślnie niewyzyskanych sytuacjach podbramkowych tracą Czarni inicjatywę, a Reyman uzyskuje w 8 m. pierwszą bramkę. Już w następnych minutach ustala Kowalski wynik 2 : 0 do pauzy. Po przerwie mija Scott obronę Wisły i zdobywa jedyną bramkę dla swego klubu na nowem boisku. Odtąd gra nacechowana ślicznemi ciągami, niestety nie wyzyskanym i. Prawdziwy sportowiec mógł rozkoszować się grą obu drużyn, choć nie sypały się goale. Sędziował p. inż. Dudryk, na którym poznać było wielką przerwę.

Oddawna oczekiwane zawody: Cracovia — P o goń 2:1 (l: 0).