1947.05.18 Wisła Kraków - PKS Motor Białystok 16:0

Z Historia Wisły

1947.05.18, Eliminacje MP, 5. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 18:00, niedziela
Wisła Kraków 16:0 (6:0) PKS Motor Białystok
widzów:
sędzia: Fomin z Radomia
Bramki
Józef Kohut 1'
Mieczysław Gracz (w) 14'
Mieczysław Rupa 22'
Józef Kohut 34'
Mieczysław Gracz 41'
Mieczysław Gracz 43'
Mieczysław Rupa 51'
Mieczysław Gracz 53'
Mieczysław Gracz 61'
Mieczysław Rupa 64'
Mieczysław Rupa 67'
Józef Kohut 69'
Józef Kohut 74’
Mieczysław Rupa 82’
Władysław Filek 86’
Mieczysław Gracz 90’
1:0
2:0
3:0
4:0
5:0
6:0
7:0
8:0
9:0
10:0
11:0
12:0
13:0
14:0
15:0
16:0
Wisła Kraków
2-3-5
Jerzy Jurowicz
Władysław Filek
Stanisław Flanek
Jan Wapiennik
Michał Filek
Adam Wapiennik
Władysław Giergiel
Mieczysław Rupa
Mieczysław Gracz
Józef Kohut
Kazimierz Cisowski

trener:
PKS Motor Białystok
2-3-5
Hryniewiecki
Kudaszewicz
Łupaczyk
Szott
Olejniczak
Kowalczyński
Lachowski
Gałasiński
Wiszniewski
Choroszucha
Krywko

trener:

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Afisz zapowiadający mecz
Afisz zapowiadający mecz

Spis treści

Relacje prasowe

"Przegląd Sportowy" z 1947.05.08

Gry o wejście do Klasy Państwowej

Nasz codzienny chleb - punkty.

Piąta niedziela walk o wejście do Ligi

W ogniu imprez międzynarodowych omal nie zapomnieliśmy, że istnieje jeszcze instytucja, która zwie się "gry o wejście do Klasy Państwowej". Terminarz nasz jest jednak tak przeładowany, że PZPN usunął się przezornie z drogi zaaferowanym klubom i większość spotkań swych przeprowadza w dnie powszednie. Dzięki temu mamy trzy razy Sofię plus dwa razy Słowacja, wszystko to stłoczone w dziesięć dni i aby człowiekowi nie znudziła się cudzozmieszczyna, ma jeszcze do wyboru piękną niedzielę punktową.

I to nie byle jaką niedzielę! Jeśli dobrze pójdzie, jednym powinie się noga, a drugim...

Takie zapowiadane rewolucje wprawdzie rzadko kiedy udają się, jednak w sporcie jest wszystko inaczej. Wobec tego kulejąca na trzecim miejscu stołeczna Polonia może pobić liderujące Szombierki i wyzyskując chwilową absencję Wisły, wyskoczyć na przewodniczą pozycję.

Może to się zdarzyć, ponieważ mecz rozegrany zostanie w Warszawie, a w szeregach Polonii jest kilku ambitnych, którzy chcieliby zapewne pokazać, że ocena z Sofii nie obowiązuje na stałe. Szombierki pokazały już i na wyjazdach swe pazurki, tylko że łatwiej było pokiereszować nimi siedlecki Ognisko, niż eksmistrza Polski. Dotrzymując wierności Poloniom, przenosimy się skolei do Bytomia, gdzie druga Polonia gości trzecią Polonię, inaczej mówiąc Świdnicę, na własnym boisku nie łatwo Polonii bytomskiej dać radę, toteż Świdniczanom trudno będzie zaopatrzyć się wreszcie w pierwszy mistrzowski punkt.

Kolejarz, kolejarzem, solidarność zawodowa - solidarnością, wszystko to pięknie, ale KKS przecież postara się złoić kolegom z Ogniska siedleckiego jak najgruntowniej skórę! Jeszcze tylko skok do Białegostoku i mamy spokój z pierwszą grupą. Skok ten wykona Skra częstochowska, która ma z Motorem to wspólne, że nie zdobyła dotąd również ani jednego punktu. Jeśli przyznamy większe szanse gościom, to nie tyle ze sympatii dla śasiadującej z nimi Skry warszawskiej, lecz na podstawie intuicyjnego wyczucia, że jednak częstochowianie mają więcej meczowego obycia i rutyny, a publiczność białostocka jest... zbyt sportowo lojalna, by stanowiła dla miejscowych atut. W drugiej grupie może nastąpić zmiana lidera, jeśli garbarze przegrają z górnikami, a amatorzy dadzą się nalać wojakom. Inaczej mówiąc jeśli Rymer przegra w Radomiu z Radomiakiem, a AKS pozwoli się na własnym boisku nabić RKU. Sosnowiczanom nie udało się to przed rokiem, to też wynik chorzowski, będzie sprawdzianem sytuacji w AKS-ie, który prezentuje się, jak dotychczas, dość niewyraźnie. Liczymy raczej na zwycięstwo gospodarzy w obu wypadkach.

W Krakowie zmierzy się dwu wicelimistrzów. Cracovia i ZZk nie przysparzają zwolennikom swym wiele radości. Więcej zaufania mamy jednak do Cracovii, o ile naturalnie atak jej będzie pamiętał o strzelaniu.

Gednia gra wreszcie na własnym boisku i wątpliwe jest czy zechce tam oddać punkty Pomorzaninowi. Niemniej jednak nie należy lekcaważyć przeciwnika toruńskiego. Stac go na więcej, niżby to wynikało z dotychczasowych rezultatów, to też podział punktów leży również w granicach możliwości.

Grochów po nie fortunnych występach na terenie Warszawy i klęsce w Toruniu jedzie do Gorlic. Orzeł pobił Pomorzanina, stąd prosty wniosek, że na własnym gruncie powinien poradzić sobie również z Grochowem.

W grupie trzeciej najciekawiej zapowiada się mecz łódzki. ŁKS jest w tej chwili liderem. Przeciwnikiem jego niedzielnym będzie WMKS z Katowic. Ślązaków nie wolno lekceważyć. Dotychczasowe wyniki nakazywałyby jednak mimo wszystko, typować jako zwycięzcę łodzian. Garbarnia ma wszelkie szanse na nowe punkty, gdyż gościem jej będą Pocztowcy ze Szczecina. Bohater ostatniej niedzieli ligowej - Tęcza jedzie do Olsztyna. Przypuszczamy, że nie pozwoli utrudnić sobie drogi Kolejarzom mazurskim i wzbogaci się o nowe punkty.

Nie tak dawno jeszcze pisaliśmy o wycieczce Warty do Przemyśla, że jest to zwykła formalność. Dziś jesteśmy ostrożniejsi, aczkolwiek trzeźwa kalkulacja nakazuje przyznać większe szanse poznańczykom, tym bardziej, że kto się poparzy na gorącym dmucha... itd. Czuwaj wcale nie jest taki "zimny", co wynika z dzisiejszego artykułu, zamieszczonego na innym miejscu.

"Przegląd Sportowy" z 1947.05.19

Motor pokonany 16:0

KRAKÓW, 18.5 (tel. wł.). Wisła - Motor Białystok 16:0 (6:0). Bramki zdobyli: Rupa 7, Gracz 5, Kohut 4. Sędzia p. Fomin z Radomia. Widzów 4 tyś. Problemem niedzielnych zawodów o wejście do ekstraklasy było tylko jedno pytanie: Czy Wisła uzyska lepszy wynik od poznańskiego KKS-u czy też nie? Wisła zagrała ten mecz pod tym kątem widzenia, rezerwując się naogół do przerwy strzeliła "tylko" 6 bramek, aby w drugiej połowie urządzić już prawdziwy pogrom. Wynik mógł być nawet jeszcze wyższy. W pierwszej połowie sędzia nie uznał Wiśle prawidłowej bramki, ponieważ widział nieistniejący spalony. Po pauzie dwa razy uratowały Motor słupek i poprzeczka od utraty dalszych bramek. Tak więc Wisła ustanowiła nowy rekord bramkowy w dotychczasowych rozgrywkach o wejście do Ligi. Wyniki wskazują, że gra toczyć się musiała cały czas na połowie gości. W ciągu 90 minut Jurowicz miał zaledwie kilka razy piłkę w ręku. Białostoczanie mieli chęci najlepsze, grali sympatycznie, chcieli zdobyć bodaj honorową bramkę, ale nie wystarczyło im na to umiejętności technicznych. Zaimponował natomiast wszystkim olimpijski spokój bramkarza Motoru, nawet gdy wyjmował poraz szesnasty piłkę z siatki. Obronił poza tym wiele groźnych strzałów napastników Wisły, chroniąc Motor od jeszcze większej klęski. Cały mecz to nieustanny pojedynek ataku Wisły, a szczególnie trojki środkowej - Rupa, Kohut, Gracz z defensywą Motoru. Przy dyspozycji strzałowej trójki Wisły a niepewnej i słabej obronie Motoru bramkarz gości musiał raz po raz kapitulować. Wynik zawodów był z góry do przewidzenia - kwestią sporną była tylko ilość bramek. Ostre strzelanie rozpoczął Kohut już w pierwszej minucie. W 13 min. Gracz poprawił na 2:0, Rupa w 22 i Kohut w 24 podwyższyli nad 4:0. W ostatnich minutach przed pauzą - 41 i 44 minuta - Gracz ustanawia wynik 6:0. Po przerwie zaczęło się już od 4-ej min. (Rupa). Następnie dwie bramki strzelił Gracz (6 i 10 min.). Później dwie dalsze znów Rupa (12 i 18 min.). I na odmianę - po koleżeńsku - Kohut (21 i 25 min.). I znów Rupa (34 i 43 min.) i kończy Gracz w 44-ej min. ustalając ten rekordowy wynik. Rzutów rożnych 16:1. Sędzia p. Fomin z Radomia, poza nieuznaną Wiśle prawidłową bramką, poprowadził zawody dobrze, nie mając zresztą trudnego zadania.


Niedzielne wyniki piłkarskie

I GRUPA:

Polonia (Bytom) - Szombierki 4:3 (2:0) Wisła - Motor 16:0 (6:0) Polnia (Świdn.) - Skra 1:2 (1:1) ZZK Ognisko - Polonia (W-wa) 1:7 (1:1).

II GRUPA

Grochów - ZZK (Łódź) 2:5 (0:4) RKU - Orzeł 1:0 (0:0) Radomiak - Cracovia 1:1 (1:0) AKS - Pomorzanin 2:0 (2:0) Rymer - Geadnia 1:1 (0:1)

III GRUPA

Tęcza - PKS (Szczecin) 4:0 (3:0) Warta - Lublinianka 11:1 (5:0) KKS (Olsztyn) - WMKS (Kat.) 2:3 (0:1) ŁKS - Garbarnia 3:1 (2:1)

Był taki mecz: Nieobecność, dwucyfrówka i Motor bez paliwa. Wisła - Motor Białystok 16:0

Data publikacji: 03-03-2018 10:00


Ostatnio w cyklu „Był taki mecz” przypominaliśmy najwyższy triumf Białej Gwiazdy w Eliminacjach Mistrzostw Polski w 1947 roku. Wiślacy w pokonanym polu zostawili wówczas Ognisko Siedlce, a wynik 21:0 poszedł w świat! Najwyższa w historii dwucyfrówka zdystansowała poprzedni rekord, który warto przypomnieć przed starciem z Jagiellonią Białystok. Gdy jeszcze bowiem „Jaga” tułała się po niższych ligach, krakowianie mierzyli się z inną ekipą ze stolicy Podlasia, Motorem, który dwukrotnie został znokautowany kilka miesięcy wcześniej.


W Eliminacjach do Mistrzostw Polski Biała Gwiazda była niekwestionowanym faworytem swojej grupy. Pierwsze cztery spotkania Wiślacy wygrali, ale bilans bramkowy 12:3 pokazywał, że nie były to zwycięstwa łatwe. W piątej kolejce do Krakowa przyjechać miał outsider z Białegostoku, który wcześniej nie zdobył jeszcze punktu i legitymizował się bilansem bramkowym 8:32. Zmęczeni podróżą białostoczanie tuż po przeprawie przez całą Polskę wyszli na boisko i… nie była to dobra decyzja. Oddajmy zresztą głos prasie.

Rywale nieobecni

„Co pisać o takim meczu? Chyba to, że publiczność do końca nie opuszczała boiska, zaintrygowana ile w sumie padnie bramek, oczywiście tylko po jednej stronie. Na pięć minut przed końcem rekord KKS-u został wyrównany, a w przeciągu dwóch ostatnich minut padły dwie następne bramki i nowy rekord wynosi 16:0” - relacjonował dziennikarz Startu. Kilka słów poświęcono także przyjezdnym. „Co można napisać o przeciwniku Wisły? O nieobecnych nie mówi się inaczej jak tylko dobrze, a Motor był jako rywal zupełnie nieobecny. Co z tego, że jedenastu piłkarzy w kremowych koszulkach i jasnozielonych spodenkach biegało po boisku, skoro nie zagrozili oni ani razu bramce czerwonych”.

Słabość gości dobitnie udokumentowała pierwsza minuta spotkania - już w niej Władysław Giergiel dośrodkował, a Józef Kohut z bliska ulokował piłkę w siatce. Przez kolejny kwadrans białostoczanie dzielnie się bronili, ale gdy już piłkarze Białej Gwiazdy przełamali opór, wszystko poszło jak z płatka. Najpierw z wolnego szans golkiperowi gości nie dał niezawodny Mieczysław Gracz, a w 21. minucie mecz na dobrą sprawę zamknął Mieczysław Rupa, który na dalszym słupku czekał na dośrodkowanie „Messu” ze stałego fragmentu gry. Do końca pierwszej części spotkania bramki dołożyli Kohut oraz Gracz dwie. Klasyczny hat-trick nie wystarczał Graczowi, który z uporem maniaka strzelał na bramkę Hryniewieckiego. Doceniany przez prasę bramkarz gości kilkukrotnie uchronił Motor przed utratą większej ilości goli, ale do 64. minuty zdążył skapitulować dziesięciokrotnie. Dwie bramki debiutującego w Wiśle Rupy i kolejne dwa trafienia Gracza sprawiły, że piłkarze z Białegostoku marzyli tylko o przedwczesnym zakończeniu spotkania przez sędziego Fomina z Radomia.

Dwucyfrówka po godzinie!

Siedemnasty rzut rożny przyniósł Wiśle jedenastą bramkę. Celnie główkował Rupa, który także trafił na 14:0. Tym samym 27-latek w swym ligowym debiucie w barwach Białej Gwiazdy zaliczył aż pięć goli! W międzyczasie dwa gole wbił Kohut, który tym samym stał się trzecim graczem Wisły z hat-trickiem w tym spotkaniu. A skoro pięć razy bramkarza pokonał debiutant, wypadało też, by swoje trzy grosze dorzucił zawodnik, który starciem z Motorem kończył swą wiślacką karierę. Władysław Filek pewnie pokonał Hryniewieckiego i w wieku 28 lat przeniósł się do Garbarni. Dzieła zniszczenia dopełnił Mieczysław Gracz, tym samym inkasując podwójny trójpak!

„Kiedyś jeśli drużyna białostocka zmieni gruntownie swój skład i potrenuje, ale tak solidnie, będzie miała szansę na ubieganie się o ekstraklasę. Dziwić się trzeba, że ci piłkarze zdobyli po dwa gole na boiskach Polonii Warszawa i KKS-u Poznań” - pisali prasowi sprawozdawcy. Dziś można powiedzieć, że inny białostocki zespół poćwiczył i to bardzo. Już w poniedziałek Wisła zmierzy się z liderującą Jagiellonią, która w pokonanym polu zostawiła ostatnio Legię Warszawa. Wyniki jak te sprzed 70 lat nie są możliwe, jedyne, co ostatnio było związane z liczbą 16 to ujemna temperatura przy środowym meczu Białej Gwiazdy - wierzymy jednak, że takie mrozy nas już nie zaatakują, a Wisła na Podlasiu wykona kawał dobrej roboty!

Wisła Kraków - PKS Motor Białystok 16:0 (6:0)

1:0 Kohut 1’

2:0 Gracz 14’

3:0 Rupa 22’

4:0 Kohut 34’

5:0 Gracz 41’

6:0 Gracz 43’

7:0 Rupa 51’

8:0 Gracz 53’

9:0 Gracz 61’

10:0 Rupa 64’

11:0 Rupa 67’

12:0 Kohut 69’

13:0 Kohut 74’

14:0 Rupa 82’

15:0 Filek 86’

16:0 Gracz 90’

Wisła: Jurowicz - W. Filek, Flanek - J. Wapiennik, M. Filek, A. Wapiennik - Giergiel, Rupa, Gracz, Kohut, Cisowski

Motor: Hryniewiecki - Kudaszewicz, Łupaczyk - Szott, Olejniczak, Kowalczyński - Lachowski, Gałasiński, Wiszniewski, Choroszucha, Krywko

Jakub Pobożniak

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


Źródło: wisla.krakow.pl