1982.11.06 Ruch Chorzów - Wisła Kraków 4:0

Z Historia Wisły

Wersja z dnia 06:26, 22 wrz 2019; PawelP (Dyskusja | wkład)
(różn) ← Poprzednia wersja | Aktualna wersja (różn) | Następna wersja → (różn)
1982.11.06, I Liga, 13. kolejka, Chorzów, Stadion Ruchu,
Ruch Chorzów 4:0 (2:0) Wisła Kraków
widzów: 8.000
sędzia: K. Orłowski z Lublina
Bramki
Mikulski 10'
Szewczyk 30'
Bąk 60'
Mikulski 88'
1:0
2:0
3:0
4:0
Ruch Chorzów
4-3-3
Wandzik
Kamiński Grafika:Zmiana.PNG (75' Wira)
Jakubczyk
Walot
Wrona
Szewczyk
Nowak
Lorens
Grzybowski
Mikulski
Benigier Grafika:Zmiana.PNG (46' Bąk)

trener: Orest Lenczyk
Wisła Kraków
4-4-2
Janusz Adamczyk
Marek Motyka
Janusz Nawrocki
Wojciech Gorgoń
Andrzej Targosz
Bogdan Sysło grafika: Zmiana.PNG (46’ Roman Plewniak)
Zdzisław Kapka
Adam Nawałka Grafika:Zk.jpg
Janusz Krupiński
Kazimierz Kmiecik
Michał Wróbel grafika: Zmiana.PNG (70’ Jerzy Kowalik)

trener: Roman Durniok

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Spis treści

Galeria

Relacje prasowe

Echo Krakowa. 1982, nr 167 (5/7 XI) nr 11243

Wisła jedzie do Ruchu. Mecze dwóch najstarszych polskich ligowców cieszą się zawsze dużym zainteresowaniem, z ich poziomem natomiast jest różnie. Jedenastka chorzowska jest na 6. miejscu w tabeli wiślacy na 13, lecz różnica punktowa dzieląca oba zespoły wynosi tylko 3 pkt. Obaj rywale grają bardzo chimerycznie, stąd trudno snuć jakieś racjonalne rozważania odnośnie wyniku meczu. „Biała gwiazda” ma wielkie kłopoty kadrowe, trener Roman Durniok musi wciąż dokonywać roszad w ustawieniu poszczególnych formacji, poszczególnych zawodników. Remis, tak sądzę, usatysfakcjonowałby już kibiców Wisły. Ale może będzie lepiej?


Echo Krakowa. 1982, nr 168 (8 XI) nr 11244

RUCH Chorzów — WISŁA 4:0 (2:0). Bramki zdobyli: Mikulski 2 (11 i 86 min.), Szewczyk (31 min.), Bąk (60 min.). Sędziował Kazimierz Orłowski z Lublina, widzów — ok. 8 tys. Żółta kartka: Nawałka (57 min.) WISŁA: Adamczyk — Motyka, Nawrocki, Gorgon, Krupiński, Targosz — Sysło (od 46 min. Plewniak), Kapka, Nawałka — Kmiecik, Wróbel (od 68 min. Kowalik).

Chorzowianie wykorzystali zaledwie trzecią część dogodnych sytuacji podbramkowych, a mimo tego rozgromili wiślaków.

Krakowianie nie potrafili znaleźć skutecznego środka na falowe ataki gospodarzy, którzy długimi, celnymi podaniami, szybko zdobywali teren. Z łatwością, przy pomocy akcji „skrzydłami” przedostawali się na pole karne Wisły. Defensywa „Białej gwiazdy” dodatkowo pozbawiona zawieszonego za żółte kartki Jałochy seryjnie popełniała błędy. Na dobrą sprawę tylko najmłodszy z piątki obrońców Gorgoń grał przyzwoitym poziomie, choć i jemu przytrafiło się kilka potknięć.

Trzeba jednak podkreślić, że w I połowie skutecznie wywiązał się z roli „anioła stróża” Jana Benigiera. Nie wiodło się natomiast „opiekunowi” Mikulskiego Krupińskiemu. Mikulski zdobył dwie bramki, parę razy miał okazję powiększenia swego dorobku, szczególnie po wspaniałych 80- metrowych wykopach bramkarza Wandzika, gdy o centymetry przegrał powietrzne pojedynki z Adamczykiem.

By dać w miarę pełny obraz sobotniego meczu dwóch najstarszych pierwszoligowców trzeba dodać, że sytuacji „sam na sam” z Adamczykiem nie wykorzystali Benigier w 17 min. (efekt błędu sędziego liniowego, który przegapił 2-metrowego spalonego) i Bąk w 67 min., natomiast golkipera Ruchu próbował zaskoczyć tylko Kapka strzałami zza linii pola karnego w 15, 43 i 69 min. Swoją postawą — bardzo statyczną grą, brakiem waleczności — Wisła wszystkich ogromnie rozczarowała.

Nawet swoich najbardziej zagorzałych sympatyków, którzy zdegustowani nieudolnością swoich pupilów zaczęli w pewnym momencie skandować „Wisła do kopalni!” Wymowa tego okrzyku jest jednoznaczna, powszechnie bowiem wiadomo, że piłkarze „Białej gwiazdy” stronią od solidnego treningu. W efekcie, potem podczas meczów często brakuje im sił. Tak było też w Chorzowie.