1996.05.05 Okocimski Brzesko - Wisła Kraków 0:3
Z Historia Wisły
| Okocimski Brzesko | 0:3 (0:3) | Wisła Kraków | ||||||||
| widzów: 5.000 | ||||||||||
| sędzia: Marian Pyzałka z Wrocławia | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Relacje prasowe
Pociąg specjalny dla kibiców Wisły Operacja „Mecz” W najbliższą niedzielę w Brzesku tamtejszy Okocimski zmierzy się z krakowską Wisłą w meczu o punkty w II lidze piłkarskiej. Gospodarzom przysłowiowy sen z powiek spędza nie tyle rywalizacja na boisku, ale ewentualność przybycia do piwnego grodu kibiców z Krakowa. Po doświadczeniach tarnowskich (na meczu Unia - Wisła było ponad 2 tysiące krakowskich fanów) tak liczna eskapada kibiców byłaby poważnym problemem. Stąd podjęto określone przedsięwzięcia, aby nie doszło do zakłóceń porządku. Niedzielny mecz rozpocznie się o godz. 17. Kibice Wisły pojadą do Brzeska specjalnym pociągiem, który wyruszy z Dworca Głównego o godz. 13.30. Na krakowskim Dworcu prowadzona też będzie, od godz. 11, przedsprzedaż biletów wstępu na spotkanie w Brzesku. Ten pociąg ma dojechać w pobliże stadionu Okocimskiego, aby uniknąć przeprowadzania kibiców przez miasto. (BAT)
Dziennik Polski. 1996, nr 104 (4/5 V) = nr 15770
Okocimski - Wisła (II liga), niedz., 17 Wawel - Stal Rz. (III liga), niedz., 11
nadkomplet w Brzesku? OKOCIMSKI Brzesko - WISŁA, niedziela, godz. 17, sędziuje Pyzałka z Wrocławia. W Brzesku zapowiada się komplet (może nadkomplet?) widzów. - Idzie nam tej wiosny dobrze - mówi II trener Okocimskiego Marek Holocher. - Przed tym spotkaniem nie bawmy się w żadne kalkulacje, my chcemy dobrze grać i wygrywać. Inna sprawa, że w razie naszej wygranej doskakujemy do czołówki, będziemy mieć stratę do Wisły tylko 3 punktów. Wszyscy piłkarze są zdrowi, do gry wracają Orzeł i Poskrobko. W Wiśle zdają sobie sprawę z wagi punktów. Prawdopodobnie w Brzesku zagra już Kaliciak, który leczył kontuzję naciągnięcia wiązadeł w kolanie.
Dziennik Polski. 1996, nr 105 (6 V) = nr 15771
Bezradność Okocimski Brzesko - Wisła 0-3 (0-3) 0-1 Łętocha 2 min 0-2 Marzec 24 min 0-3 Marzec 37 min Sędziował: M. Pyzałka (Wrocław). Żółte kartki: Salamon - Pater. Widzów ok. 4 tys. (w tym większość z Krakowa). OKOCIMSKI: Trudnos - Orzeł, Nazimek, Sakowicz - Klich (46 Salamon), Marek (82 Mikuliński), Jelonek, Szczepański, A. Zając - Policht, Pomorski. WISŁA: Sarnat - Głownia, B. Zając, Matyja, - Pater (70 Surma), Sydorenko, Marzec, Łętocha, Giszka - Świerad, Kulawik (61 R. Wójcik). Piłkarze krakowskiej Wisły przerwali passę dobrych wiosennych występów Okocimskiego na własnym boisku, w sposób niemal profesorski obnażając słabość gospodarzy. Losy meczu „ustawiła” zresztą już pierwsza bramka. Po rzucie rożnym B. Zając podał do Łętochy, a krakowski pomocnik pięknym strzałem z ok. 14 m nie dał najmniejszych szans Trudnosowi. W 23 min. bliski zdobycia bramki był Kulawik, jednak po jego strzale z ok. 18 m brzeski bramkarz wybił piłkę na róg. Minutę później było już jednak 0-2. Świerad idealnie wypuścił Marca, a ten w pełnym biegu uderzył lewą nogą z 11 m obok rozpaczliwie interweniującego Trudnosa. Niespełna kwadrans potem goście przeprowadzili niemal kopię akcji po której padła druga bramka. Po podaniu ze środka boiska, „wiślacy” szli dwóch na jednego, Świerad ponownie wyłożył piłkę Marcowi, a ten pewnie strzelił z 10 metrów. Gospodarze jedyne okazje do zdobycia bramki mieli po rzutach wolnych egzekwowanych przez Klicha. W 20 min, jego uderzenie niemal z narożnika pola karnego, Sarnat zdołał jednak odbić na poprzeczkę (B. Zając wyekspediował piłkę na róg), natomiast w 34 min strzał brzeskiego pomocnika trafił w boczną siatkę. Po przerwie mecz był już o wiele słabszy. Krakowianie zadowoleni najwyraźniej z trzybramkowej przewagi grali bardzo spokojnie, kontrolując grę, nieporadne ataki Okocimskiego nie stanowiły zaś większego zagrożenia dla bramki Sarnata. Najbliżsi strzelenia honorowej bramki byli gospodarze bodaj w 74 min, ale po podaniu Pomorskiego, Salamon strzelił z 8 m zbyt lekko. Miejscowi kibice, zdegustowani słabą postawą swoich ulubieńców, zaczęli opuszczać stadion już na kwadrans przed końcem spotkania. Do końca pozostali na nim natomiast zwolennicy Wisły, którzy w niespotykanej dotąd w Brzesku liczbie (jeżeli chodzi o fanów zespołów gości) zawitali na kameralny obiekt przy browarze. Szkoda, że po końcowym gwizdku sędziego - mimo apeli spikera - uszczęśliwieni przybysze z podwawelskiego grodu wbiegli na murawę, a część z nich próbowała prowokować strzegących porządku policjantów. (STM)
