1996.05.18 Wisła Kraków - Świt Nowy Dwór Mazowiecki 5:1
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 5:1 (1:0) | Świt Nowy Dwór Mazowiecki | ||||||||
| widzów: 3.000 | ||||||||||
| sędzia: Janusz Rejczyk z Tarnobrzega | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 1996, nr 116 (18/19 V) = nr 15782
W Krakowie liderka tabeli WISŁA spotka się na własnym stadionie z zajmującym szóstą lokatę ŚWITEM Nowy Dwór Mazowiecki (sobota godz. 16). Gospodarze, z pewnością mocno podbudowani środowym zwycięstwem w derbach, są faworytami meczu, ale nie mogą sobie pozwolić na zlekceważenie rywala. Grzegorz Kaliciak, Dariusz Marzec i ich koledzy zapowiadają, że potraktują gości bardzo poważnie. Świt w środę przegrał u siebie z Jeziorakiem 0-1, mając przez większą cześć meczu przewagę i trzy dogodne sytuacje podbramkowe...
Dziennik Polski. 1996, nr 117 (20 V) = nr 15783
Filmowy kwadrans Wisła - Świt Nowy Dwór 5-1 (1-O) 1-0 Świerad 20 min, karny. 1-1 Chajrulin 52 min. 2-1 Marzec 70 min. 3-1 Marzec 74 min. 4-1 Kaliciak 76 min. 5-1 Kulawik 85 min. Sędziował J. Rejczyk (Tarnobrzeg). Żółte kartki: Łętocha - Sosnowski. Czerwona: Sosnowski. Widzów 5 tys. WISŁA: Sarnat - Głownia (46 Pater), Zając, Giszka - Sydorenko (58 M. Wójcik), Matyja, Marzec, Łętocha, Kulawik - Kaliciak (84 Surma), Świerad. Teraz każdy mecz wiślaków to wielka stawka, a cel jest jasno określony. Z kwartetu konkurentów awansuje do I ligi dwóch. W związku z tym krakowianom w meczu ze Świtem chyba udzieliło się napięcie; w dodatku, jak zauważył trener Apostel, jego piłkarze mieli prawo odczuwać w kościach trudy derbów z Cracovią. Na rozstrzygnięcie losów sobotniego pojedynku trzeba było dłużej poczekać. Ale to oczekiwanie opłaciło się kibicom „Białej Gwiazdy". W końcówce meczu, w ciągu kwadransa wiślacy strzelili aż 4 gole, demonstrując akcje rzeczywiście godne, tak jak się dawniej mówiło, kamery filmowej. Zanim do pogromu gości doszło, Świt poczynał sobie całkiem śmiało. Wprawdzie stracił gola z karnego, ale nie tracił rezonu w walce z faworytem. Już w 1 min Włódarczyk groźnie główkował obok słupka, z kolei w 29 min Puchacz z daleka chciał zaskoczyć Sarnata. Krakowianie nie potrafili wtedy narzucić rywalowi swego stylu. Jednak w 35 min Świt doznał osłabienia, Sosnowski za kolejny faul powędrował do szatni i odtąd goście grali w dziesiątkę. Wtedy nieoczekiwanie krakowianie stracili gola. W 52 min Giszka powstrzymał rajd Gontarza, ale za chwilę Sarnat był bezradny po wspanialej „bombie” Chajrulina. W zespole gospodarzy zapanowała konsternacja. W 64 min Sarnat ryzykownym wybiegiem zażegnał groźną akcję Puchacza. Czyżby faworyt miał stracić u siebie punkty? Krakowianie jednak zaczęli falowe ataki na bramkę Romanowskiego. Rosła przewaga, gościom pozostało tylko bronić się zmasowaną defensywą. W 70 min Kaliciak trafił w słupek, a po chwili Marzec dobił piłkę do siatki, rozpoczynając strzelecki kwadrans Wisły. Niebawem Marzec znów wystąpił w roli snajpera. Kaliciak strzelał, był blokowany, aż w końcu piłkę otrzymał Marzec i tym razem głową zdobył gola. W 2 min potem Kulawik, motor ofensywy Wisły, mimo zaciętych ataków rywali utrzymał się przy piłce, dośrodkowa!, a Kaliciak z półobrotu pokonał Romanowskiego. Pracowity Kulawik sam też wpisał się na listę strzelców, po centrze Wójcika ograł bramkarza. Efektowna gra Wisły w drugiej części II połowy dała jej wysokie zwycięstwo, gorąco nagrodzone brawami. Pokazali gospodarze wiele nieszablonowych, pięknych akcji, popisali się w końcówce skutecznością. Oby tak grali zawsze - cały mecz! JAN OTAŁĘGA
Opinie trenerów po meczu Wisła - Świt. Trudno przytoczyć wypowiedź trenera gości Jerzego Masztalera. Była to chaotyczna, rwana tyrada, której sens (?) sprowadzał się do tego, że Wiśle pomogli sędziowie. - Gdybyście mieli wygrać 10-1, to też wygralibyście -rzucił trener. Trzeba powiedzieć, że dawno nie zdarzyło się na jakiejkolwiek konferencji prasowej tak zdumiewające wystąpienie. Zdumiewające, Wyskok trenera bo w przekroju całego meczu wyższość gospodarzy nie podlegała jakiejkolwiek dyskusji i trudno było to zwycięstwo podważać. Trener Masztaler dał się poznać już w trakcie meczu, demonstrując różne gesty w kierunku widowni. Trener, jeśli chce być kulturalniejszy od oponentów na trybunie, tego nie czyni... Henryk Apostel (Wisła): - Nie zgadzam się z opinią, że sędzia pomagał Wiśle. Obie żółte kartki, w konsekwencji czerwoną pokazał prawidłowo. Nie krzywdził gości też innymi decyzjami. To my po przerwie złapaliśmy drugi oddech, stąd wysokie zwycięstwo. Mecz z Cracovią kosztował piłkarzy sporo wysiłku, w I połowie demonstrowali tylko sporadycznie dobre akcje. (O)
