1997.03.15 Wisła Kraków - Ruch Chorzów 1:1
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 1:1 (0:1) | Ruch Chorzów | ||||||||
| widzów: 5.000 | ||||||||||
| sędzia: Zbigniew Marczyk z Piły | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 1997, nr 63 (15/16 III) = nr 16033
Wisła - RUCH CHORZÓW, I liga, stadion przy ul. Reymonta, sobota, godz. 15. Sędziuje Zbigniew Marczyk z Piły. Piłkarze „Białej Gwiazdy” trenowali wczoraj w porze sobotniego meczu. Trener Kazimierz Kmiecik: - Podchodzimy do kolejnego meczu bardzo poważnie. Raz, że rywal o ustalonej marce z bogatą tradycją, dwa - potrzeba nam punktów i bramek. W dwóch meczach na wiosnę nie strzeliliśmy gola. Start wypad! słabo. Nastawiamy się na odrobienie strat. Nie lekceważąc przeciwnika, możemy obiecać, że powalczymy o 3 punkty!
Dziennik Polski. 1997, nr 64 (17 III) = nr 16034
Nikt nie był zadowolony Wisła - Ruch 1-1 (O-1) 0-1 Śrutwa 30 min. 1-1 Kulawik 66 min. Sędziował: Z. Marczyk (Piła). Żółte kartki: Dąbrowski - Gąsior, Jaworski, Pieniążek, Rowicki. Widzów 6 tys. Piłkarze Wisły i jej kibice liczyli w sobotę na pierwsze swe gole i zwycięstwo, chorzowianie też chcieli wygrać, bo grozi im spadek z I ligi, wszyscy zaś życzyli sobie efektownego widowiska. Żadne z tych życzeń się nie spełniło... „Najstarsi ligowcy” - jak dawniej się o nich mówiło, w 111 meczu między sobą po: dzielili się punktami. Aktualnie Wisła ma na swym koncie 34 zwycięstwa nad „niebieskimi”, 47 porażek, przedwczoraj uzyskano 30. remis. Bramki: 164-154 dla Ruchu. Przez dwa mecze tej wiosny Wisła nie zdobyła gola, w dodatku racząc swych sympatyków kiepską grą i zaledwie 1 punktem. Pierwsza część spotkania z Ruchem stanowiła przedłużenie serii kiepskich występów krakowian. Wprawdzie w 7 min Wisła ruszyła do przodu, Szopa podał na pole karne do Dąbrowskiego, ale ten strzelił obok słupka. Konsekwentnie grający w obronie chorzowianie zneutralizowali i tak niezbyt energiczne ataki wiślaków i ruszyli do przeciwnatarcia. W 11 min. gospodarze omal nie stracili gola. Bizacki otrzymał piłkę tuż przed polem karnym, ograł wybiegającego Sarnata i strzelił do pustej bramki. W ostatniej chwili zdążył do piłki Zając i uratował zespół od nieszczęścia. Jednak uniknęła go „Biała Gwiazda” nie na długo. W 17 min Śrutwa mocno strzelał z 10 metrów, Sarnat był na posterunku, ale w 30 min było już 0-1. Śrutwa otrzymał podanie od Dziarmagi i trafił do siatki. Na trybunach konsternacja... Wiślacy jakby zerwali się do natarcia, ale grali chaotycznie, strzelali niecelnie, tak iż bramka Lecha nie została zagrożona. Po przerwie strzelał obok słupka Bizacki, ale zaraz przeszła do ofensywy. Nareszcie ataki gospodarzy zaczęły się zazębiać, więcej było bojowości, celnych podań i strzałów. W 58 min Szopa podał do Dąbrowskiego, który uderzył w poprzeczkę. W 8 min później coraz lepiej grający Kulawik pokonał dwóch rywali na polu karnym i strzelił obok bramkarza w długi róg. Wyrównanie! Dobrze spisujący się Dąbrowski miał z kolei pecha w strzałach. W 73 min wykonywał rzut wolny z odległości 22 metrów i strzelił celnie, Lech zdołał wybić piłkę na róg. Trwało oblężenie bramki Ruchu. W 87 min Baszczyński wybił piłkę z bramki po strzale Szopy. Rezultat nie zmienił się. Nikt z niego był zadowolony, bo obie ekipy liczyły na znacznie Więcej. JAN OTAŁĘGA
WISŁA Sarnat 6 Pasionek 5, Zając 6, Matyja 5 Sydorenko 4, Dąbrowski 6 (79 Łętocha), Kulawik 6, Owca 2 946 Surma 3), Giszka 5 Szopa 6, Pater 2 (46 Rogala 3) RUCH Lech 6 Baszczyński 5, Mizia 6, Gąsior 4 Rowicki 4 (56 Jaworski), Pieniążek 5, Wleciałowski 6, Bizacki 6 (89 Siemianowski), Dziarmaga 5 (76 Bąk) Śrutwa 6, Szeliga 4
Opinie trenerów Pół meczu drzemki KAZIMIERZ KMIECIK (Wisła): - Pierwszą połowę meczu Wisła przespała. Dopiero w drugiej części gry moi podopieczni zagrali lepiej; tak jak od nich oczekuję. Trudno powiedzieć, dlaczego tak źle zaczęliśmy. Mam pretensję do wielu zawodników, że nie grają jak kiedyś. Niby się mobilizują, ale na boisko wychodzą spięci, niewiele im się udaje. Pewną nadzieją jest to, że II połowa spotkania z Ruchem to jakby przebudzenie wiślaków po słabych meczach z Hutnikiem, Polonią i 45 minutach z chorzowianami. Udaną II połowę występu miał Kulawik, który po kiepskich spotkaniach z Hutnikiem i w Warszawie chciał wreszcie zaprezentować się kibicom z dobrej strony. Zdobył pierwszą tej wiosny dla nas bramkę. Ciągle mamy kłopoty z atakiem. Pod nieobecność Świerada (wyjeżdża do Fryburga na operację), Wiereszki, Feutchine (dopiero wznawiają treningi i długo jeszcze potrwa zanim wrócą do drużyny) nadal ta linia zespołu szwankuje, choć Szopa bardzo się stara. Brakuje mu wartościowego partnera. OREST LENCZYK (Ruch): - Nam trzeba tylko jednego - wygrywania meczów. Wiadomo bowiem, jaka jest sytuacja Ruchu. Po zmianach personalnych i udanych sparingach wydawało się, że w lidze będzie lepiej niż jesienią. Niestety, tak nie jest. Prowadząc 1 -0 z Wisłą, nie potrafiliśmy pójść za ciosem i powiększyć bramkowej przewagi, co by nam dawało oddech do końca meczu. Teoretycznie atak mamy mocny, ale mecze kończą się tak, że to nasi rywale liczą punkty zdobyte na Ruchu. Potem jest kłopot, jak po nieudanym meczu doprowadzić drużynę do równowagi, by była pełna gotowości do kolejnego występu. A remis w naszej sytuacji, gdy jesteśmy zagrożeni spadkiem, uważam za nieudany występ. Kilku zawodników zasłużyło w mej drużynie na pochwałę za grę w Krakowie, ale też istniała między nimi a resztą zespołu przepaść. (JOT)
