1997.05.07 Wisła Kraków - GKS Katowice 1:3

Z Historia Wisły

1997.05.07, I Liga, 28. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 17:00, środa
Wisła Kraków 1:3 (1:3) GKS Katowice
widzów: 3.500
sędzia: Andrzej Kozłowski z Poznania.
Bramki


Adam Dąbrowski 32’

0:1
0:2
1:2
1:3
10' Bartosz Karwan
16' Sławomir Wojciechowski

36' Adam Kucz 36’
Wisła Kraków
Mariusz Mucharski
Grafika:Zk.jpg Bogdan Zając
Jacek Matyja
Marcin Pasionek grafika: Zmiana.PNG (39’ Marcin Cholewiński)
Krzysztof Piszczek grafika: Zmiana.PNG (30’ Grzegorz Pater)
Wiktor Sydorenko
Tomasz Kulawik
Adam Dąbrowski
Jarosław Giszka
Robert Szopa
Artur Toborek grafika: Zmiana.PNG (69’ Sebastian Marion)

trener: Wojciech Łazarek
GKS Katowice
Janusz Jojko
Artur Adamus
Mirosław Widuch
Wojciech Szala
Tomasz Malcharek
Sławomir Wojciechowski grafika: Zmiana.PNG (84’ Marcin Polarz)
Paweł Pęczak
Adam Ledwoń
Adam Bała
Adam Kucz grafika: Zmiana.PNG (87’ Arkadiusz Szczygieł)
Bartosz Karwan Grafika:Zk.jpg grafika: Zmiana.PNG (90’ Mariusz Muszalik)

trener: Piotr Piekarczyk

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

>>> Skrót meczu (video)

Dziennik Polski. 1997, nr 105 (7 V) = nr 16075

WISŁA - GKS KATOWICE, środa, godz. 17, sędziuje Kozłowski z Poznania, w I rundzie 2-0 dla Katowic. - Rywal jest silny - mówi menedżer Wisły Zdzisław Kapka. - Wprawdzie w ostatniej kolejce GKS przegrał u siebie z Lechem 0-1, ale 3. lokata w tabeli o czymś świadczy. Mamy nagrany na taśmie ten pojedynek. Czeka nas szalenie trudny mecz. Ale taka jest nasza liga, że praktycznie każdy o coś walczy. Nie ma lekkich spotkań. - Czy rywal może Was czymś zaskoczyć? - Nie sądzę, oba zespoły znają się bardzo dobrze, wiedzą praktycznie wszystko o swoich atutach i minusach. Myślę, że zadecyduje lepsza dyspozycja w dniu meczu. - W Wiśle dobrze spisuje się ostatnio obrona, znacznie gorzej atak... - Obrona od pewnego czasu gra dość pewnie, w Łodzi dobrze bronił Macharski, nie sądzę, aby trener Łazarek dokonał zmiany na tej pozycji. Mamy natomiast duże problemy z atakiem. Brakuje nam siły ognia Nadal nie mogą grać Świerad, Wiereszko, Feutchine już trenuje, grał nawet kilka minut w Łodzi, ale ma duże zaległości treningowe. Toborek opuścił boisko w Łodzi w drugiej połowie, na szczęście jego kontuzja okazała się niegroźna, jest do dyspozycji trenera - Czy zagra już Weinar, w Łodzi nie było go w składzie? - To jest znak zapytania Odnowiła mu się kontuzja Achillesa decyzje podejmiemy w dniu meczu. Nie wystąpi natomiast na pewno Surma, który w meczu z Widzewem ujrzał czwarty żółty kartonik Musi pauzować jedno spotkanie. (AS)

Dziennik Polski. 1997, nr 106 (8 V) = nr 16076

Jak sparaliżowani Wisła - GKS Katowice 1-3 (1-3) 0-1 Karwan 10 min. 0-2 Wojciechowski 16 min. 1-2 Dąbrowski 32 min. 1-3 Kucz 36 min. Sędziował Kozłowski z Poznania, żółte kartki; Zając, Karwan, widzów 4 tys.

WISŁA Mucharski 4 Matyja 2, Zając 3, Pasionek 1 (39 Cholewiński 2) Piszczek (30 Pater 3), Dąbrowski 5, Kulawik 3, Giszka 3 Sidorenko 3, Szopa 2, Toborek 2 (90 Marion) GKS Jojko 4 Adamus 5, Widuch 4, Szala 4 Malcherek 4, Ledwoń 5, Pęczak 6, Wojciechowski 6 (84 Polarz), Bała 6 Kucz 6 (87.Szczygieł), Karwan 6 (90 Muszalik)

Był to jeden z najsłabszych występów Wisły w tym sezonie. Zwłaszcza w I połowie krakowianie grali chwilami jak sparaliżowani. Zazwyczaj pewna formacja „Białej gwiazdy”, obrona popełniała seryjne błędy. Nie było w tej formacji ani jednego poprawnie grającego zawodnika. Nic więc dziwnego, że po 16 minutach goście prowadzili 2-0. W 10 minucie po wolnym egzekwowanym przez Wojciechowskiego, Karwan wyskoczył za pleców Pasionka (zaspał też trochę Mucharski) i strzałem głową uzyskał prowadzenie. W 16 minucie cała obrona Wisły przyglądała się jak zawodnicy GKS wymieniali piłkę między sobą, w końcu pozostawiony bez opieki Wojciechowski nie dał żadnych szans Macharskiemu. Goście panowali niepodzielnie na boisku, krakowianie byli chwilami ogrywani jak dzieci. I oto nieoczekiwanie w 32 minucie do bezpańskiej piłki przed polem karnym doskoczył Dąbrowski, uderzył piłkę „kozłem” z ok. 17 metrów, interwencja Jojki była spóźniona. Nie upłynęły 4 minuty, a goście strzelili trzeciego gola. Wojciechowski ograł Matyję, podał piłkę na pole karne, uderzenie Karwana zdołał jeszcze odbić Mucharski, ale dobitka Kucza trafiła do siatki. W ciągu następnych 2 minut swobodnie grający gości mogli strzelić dalsze bramki, Mucharski obronił uderzenie Wojciechowskiego, potem strzelał Ledwoń po błędzie Zająca. Druga połowa była znacznie mniej ciekawa. Goście bronili korzystnego wyniku, Wisła próbowała atakować, ale miała wczoraj bardzo małą siłę przebicia. Słabiutko grali obaj nominalni napastnicy Szopa i Toborek (ten drugi nie ma sił na 90 minut gry), zupełnie niewidoczny był w II linii kapitan wiślaków Kulawik. W 55 min Ledwoń o mało co nie strzelił gola bezpośrednio z kornera. W 60 min Kulawik z Sidorenką spóźnili się do podania na pole bramkowe, ubiegł ich Jojko. W 73 min Wojciechowski ograł Giszkę i w pozycji sam na sam z Mucharskim posłał piłkę tuż obok słupka. Ostatnie 15 minut, to ataki Wisły, katowiczanie cofnięci na swoją połowę 8-9 zawodnikami czekali już tylko na końcowy gwizdek sędziego. Ze strony GKS była to trochę ryzykowna gra, tym bardziej, że ich obrona też popełniała sporo błędów. Na szczęście dla katowiczan krakowianie byli wczoraj wyjątkowo w kiepskiej dyspozycji. Praktycznie poza nieźle grającym Dąbrowskim, częściowo Mucharskim - wszyscy mieli wczoraj wyraźny „dołek”. ANDRZEJ STANOWSKI

Wojciech Łazarek: Prezenty mikołajowe Piotr Piekarczyk (trener GKS): - Po ostatniej porażce na swoim boisku z Lechem nieco przemeblowałem skład. Mamy młody zespół, tacy gracze jak Malcherek czy Pęczak stawiają dopiero pierwsze kroki w I lidze. Jestem z nich zadowolony zwłaszcza z gry Pęczka. Graliśmy dobrze w I połowie. W drugiej odsłonie graliśmy zbyt nerwowo, nasi zawodnicy zbyt głęboko cofnęli się na swoją połowę. Wojciech Łazarek (trener Wisły): - Włożyliśmy dużo sił w ostatni mecz w Łodzi i to dzisiaj odbiło się na naszej dyspozycji. Zaczęliśmy ten mecz bardzo nerwowo. Fatalne błędy w defensywie i nim obejrzeliśmy się było 2-0 dla gości. Błąd rodził błąd. Można rzec, iż były to mikołajowe prezenty dla rywali. Kiedy strzeliliśmy kontaktowego gola myślałem, że poderwiemy się do walki. Niestety dzisiaj nie było nas na to stać. Na pewno osłabieniem był brak Surmy, musiałem zmienić ustawienie zespołu. Zmieniłem 18-letniego Piszczka nie dlatego, ze grał słabo, ale w tym momencie przegrywaliśmy 0-2 i nie potrzebowałem już na boisku obrońcy. Trzeba będzie coś zmienić w składzie, niektórzy zawodnicy zawodzą mnie już od trzech spotkań. Ale rewolucji w drużynie nie będzie, bo czy w kadrze są lepsi? (AS)

Galeria: