2001.03.21 Wisła Kraków - Amica Wronki 2:0

Z Historia Wisły

2001.03.21, 1/2 finału Pucharu Ligi, Kraków, Stadion Wisły, 15:00
Wisła Kraków 2:0 (2:0) Amica Wronki
widzów: 5.000
sędzia: Tomasz Mikulski (Lublin)
Bramki
Maciej Żurawski (k) 14’
Maciej Żurawski (k) 44’
1:0
2:0
Wisła Kraków
Maciej Szczęsny
Marcin Baszczyński
Kazimierz Moskal
Grzegorz Niciński
Kamil Kosowski
Grafika:Zk.jpg Grzegorz Pater grafika: Zmiana.PNG (76’ Kelechi Iheanacho)
Mirosław Szymkowiak grafika: Zmiana.PNG (62’ Grafika:Zk.jpg Tomasz Kulawik)
Ryszard Czerwiec grafika: Zmiana.PNG (88’ Bogdan Zając)
Maciej Żurawski
Łukasz Sosin
Olgierd Moskalewicz

trener: Orest Lenczyk
Amica Wronki
Maciej Mielcarz Grafika:Zk.jpg
Paweł Pęczak
Marek Bajor Grafika:Zk.jpg
Mirosław Siara Grafika:Zk.jpg
Dariusz Dudka Grafika:Zk.jpg
Rafał Andraszak
Krzysztof Piskuła grafika: Zmiana.PNG (46’ Radosław Biliński)
Dariusz Jackiewicz
Robert Bednarek
Tomasz Dawidowski grafika: Zmiana.PNG (46’ Maxwell Kalu)
Mike Okoro

trener: Stefan Majewski

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Spis treści

WSTĘP DO MECZU

1/2 finału Pucharu Ligi, 21.03.2001, godz. 15:00 Wisła - Amica

Transmisja: Canal+ oraz LIVE! na www.futbol.pl
Ostatni mecz: 04.11.00 - Wisła 4:0 Amica
Przewidywane składy:
Wisła:
Szczęsny
Baszczyński, Moskal, Kulawik (Niciński?), Kosowski
Pater, Szymkowiak, Czerwiec, Żurawski
Frankowski (Sosin?), Moskalewicz

Amica:
Król (Dawidowski?), Sobociński
Bednarek, Jackiewicz, Biliński, Piskuła, Sokołowski
Bieniuk, Bajor, Bosacki
Stróżyński

W Wiśle nie zagrają: B.Zając(?), M.Zając(?), Frankowski(?), Głowacki, Iheanacho (kontuzje), Kałużny (kartki i zgrupowanie kadry) W Amice nie zagrają: Kukiełka (zgrupowanie kadry)

O pieniądze...

...grać będą w środę drużyny Wisły Kraków i Amiki Wronki. Puchar Ligi, to rozgrywki typowo komercyjne, nie przynoszące żadnych korzyści sportowych, jak awans do któregoś z europejskich pucharów. Zdobycie Pucharu Ligi, to jednak dobra okazja do zarobienia "paru złotych" oraz na sprawdzenie się w pucharowej rywalizacji na krajowym podwórku - wiadomo wszak, że puchary żądzą się zupełnie innymi regułami, niż rozgrywki ligowe.
W środę rywalem "Białej Gwiazdy" będzie jeden z rywali, z którym krakowianie mają swe porachunki. Szczególnie porachunki pucharowe! To właśnie z Amicą przegraliśmy dwa sezony temu Superpuchar Polski, to Amica zdobyła Puchar Polski rok temu, pokonując w finałowym dwumeczu Wisłę. Są też i porachunki drugoligowe - wszyscy pamiętają, jak kilka lat temu Amica (z pomocą arbitrów?) awansowała do pierwszej ligi, zaś Wisła plany awansu musiała odłożyć na rok następny.
Amica to również niewygodny rywal ligowy. Był tylko jeden sezon, w którym Wisła wygrała oba ligowe spotkania z drużyną Wronek. Ale nawet wtedy (lata 1998/99) wygrane z Amicą nie przychodziły łatwo - w Krakowie wygrana 1-0, na wyjeździe 3-1. Ostatni mecz między obiema drużynami zakończył się efektownym i najłatwiejszym w historii kontaktów obu zespołów zwycięstwiem "Białej Gwiazdy" 4:0. Środowe spotkanie na pewno nie będzie łatwe i jeśli obie drużyny podejdą do gry z maksymalnym zaangażowaniem, należy się liczyć z ciężkim meczem dla Wisły.

Wisła: Szpital Ciężko wytypować zestawienie wiślaków w jutrzejszym spotkaniu. Głównym tego powodem jest zła sytuacja zdrowotna w zespole. Nadal nie wiadomo, czy gotowi do gry będą Marek i Bogdan Zając. Ten drugi figurował już w składzie wiślaków na mecz z Groclinem, ale nie wydaje się, by pan Bogdan był gotowy na grę na pełnych obrotach przez 90 minut. Na pewno nie zagra Arek Głowacki, w dalszym ciągu leczący uraz nogi. Radek Kałużny również nie będzie uczestniczyć w spotkaniu - pauzuje za kartki, ponadto wyjechał już na zgrupowanie reprezentacji Polski. Trener Lenczyk będzie miał więc do dyspozycji tylko trzech nominalnych obrońców (Baszczyński, Moskal, Kosowski), do których dołączy zapewne Tomek Kulawik. Na ławce rezerwowych zasiąść będzie musiał któryś z juniorów: Nawotczyński, Strąk bądź Kuzera.

W pomocy szkoleniowiec Wisły również nie ma za bardzo w kim wybierać. Zagrają pewniacy: Pater, Żurawski i Szymkowiak, do tej czwórki dołączy też Ryszard Czerwiec. Ciekawe, jak będzie się układać współpraca między nim a Szymkowiakiem. Teoretycznie jest to duet, który z pewnością będzie potrafił "rozklepać" każdą pomoc w Polsce, ale jak to będzie wyglądać w rzeczywistości? Ponadto brakuje w tym zestawieniu piłkarza silnego fizycznie, potrafiącego nawiązać walkę w pojedynkach główkowych, jakim bez wątpienia jest Kałużny.

W ataku zagra "Franek" z "Olem". Trochę martwiliśmy się o zdrowie tego pierwszego, wszak po meczu z Groclinem pan Tomasz został odwieziony do szpitala na prześwietlenie. Jak się potem okazało uraz z sobotniego meczu to tylko stłuczenie i nie powinien on już odskwierać jutro. Mam nadzieję, że Frankowski zaprezentuje się lepiej niż przeciwko Groclinowi, gdzie zawalił kilka bardzo dobrych sytuacji. Łukasz Sosin ponownie zasiądzie na ławce, ale nie wyobrażam sobie, żeby piłkarz ten nie wyszedł na murawę by zagrać choćby przez kwadrans - jego sposób gry pozwala na rozmontowanie nawet najsilniejszej defensywy, przynajmniej w kraju. Podsumowując: choć to Wisła jest faworytem pierwszego meczu półfinałowego Pucharu Ligi, to jednak można być nieco zaniepokojonym o wynik jutrzejszej rywalizacji. Miejmy nadzieję, że będzie on jednak korzystny.

Amica: Zawodnicy z Wronek w ostatniej ligowej kolejce zremisowali u siebie z bardzo dobrze grającym na wiosnę Zagłębiem 1-1. Podobno jednak prezesi Amiki nie są ostatnio zadowolneni z pracy Adama Majewskiego, szkoleniowca tego klubu. Od wyniku rywalizacji pucharowej z Wisłą może zależeć przyszłość Majewskiego.

Goście nie mają takich kłopotów z wystawieniem jedenastki jak Wisła. Wystąpią niemal w najsilniejszym zestawieniu. W obronie kierowanej przez doświadczonego Marka Bajora zagrają młodzi Bartosz Bosacki i Jarosłąw Bieniuk. Pomoc Amiki z całą pewnością należy do silniejszych w lidze - bardzo dobrze grają w niej ostatnio Jackiewicz i Sokołowski. Ten drugi zdobył w ostatnim meczu bardzo ładnego gola. Zabraknie natomiast powołanego do kadry Mariusza Kukiełki. Atak Amiki też należy do groźniejszych. Młody Grzegorz Król strzelił już w tym sezonie sporo bramek, w lidze ma ich na koncie 7. O zwycięstwo nad drużyną z Wronek nie będzie łatwo.

Relacje meczowe

Spokojne zwycięstwo

Kamil Kosowski
Kamil Kosowski

W pierwszym meczu półfinałowym o Puchar Ligi Wisła pokonała Amicę 2:0. Obie bramki padły znów z rzutów karnych, tym razem nie było jednak żadnych wątpliwości co do słuszności obu jedenastek. Pewnym egzekutorem okazał się Maciej Żurawski.

Przed spotkaniem można było mieć pewne obawy co do wyniku rywalizacji. Wisła musiała wygrać przynajmniej dwiema bramkami i najlepiej "do zera", aby myśleć o finale Pucharu Ligi. Cel ten został wykonany i tylko niepoprawni wronieccy optymiści mogą przypuszczać, że Wisła do finału nie awansuje.

W bramce Wisły po raz pierwszy na krakowskim stadionie (mocno dziś wyludnionym) oglądaliśmy Macieja Szczęsnego. Trzeba przyznać, że pan Maciej nie napracował się dziś zbytnio, gdyż piłkarze z Wronek bardzo żadko oddawali celne strzały na bramkę Wisły. Nie zagrał Tomek Frankowski, który jeszcze odczuwa skutki sobotniego starcia z Kowalewskim. Wiślacy od pierwszych minut ostro zabrali się do roboty. Już w 4 minucie za faul na wychodzącym "sam na sam" Olgierdzie Moskalewiczu kartkę ujrzał Dariusz Dudka. Mocny strzał z rzutu wolnego z trudem obronił rezerwowy bramkarz Amiki - Mielcarz. Dwie minuty później groźnie główkował Sosin. Następnie oglądaliśmy dwa groźne strzały Moskalewicza i jedno uderzenie Nicińskiego. Z drugiej strony boiska w 12 minucie prawą stroną przedarł się Andraszak, ale strzelił bardzo lekko i niecelnie.

W 15 minucie pada pierwszy gol dla Wisły. Ładne prostopadłe podanie dociera do Moskalewicza, który mija bramkarza i zostaje faulowany przez golkipera gości. Arbiter nie ma wątpliwości i wskazuje na jedenasty metr, zaś Mielcarzowi wręcza żółtą kartkę. Rzut karny skutecznie wykonuje Żurawski i jest 1:0.

Niewiele brakowało, by minutę później krakowianie prowadzili dwiema bramkami. W swoim stylu wpadł w pole karne Kamil Kosowski, niestety z kilkunastu metrów uderzył bardzo niecelnie. W 21 minucie pierwszą znakomitą szansę miała Amica. Prawą stroną przedarł się Piskuła, podał do zupełnie niepilnowanego Dawidowskiego (co w tym czasie robił "Baszczu"?), który jednak niemiłosiernie chybił. Duża w tym zasługa Szczęsnego - prawidłowo skrócił kąt i uniemożliwił oddanie łatwego strzału. Jakby jednak nie zachował się bramkarz Wisły należy powiedzieć, że była to 100-procentowa sytuacja dla Amiki.

Ta akcja gości nie spowodowała jakiegoś zrywu z ich strony. Przeciwnie - nadal zdecydowanie atakowała Wisła, często konstruując akcje i nie pozwalając wyjść rywalom z własnej połowy. Kolejno strzelali na bramkę Mielcarza: Niciński, Sosin ("sam na sam") i dwukrotnie Szymkowiak. W 28 minucie bardzo ładny rajd środkiem boiska przeprowadził, chwalony po meczu przez Lenczyka, Żurawski, podał do Baszczyńskiego, który wpadł w pole karne ...i zamiast strzelać oddał piłkę do tyłu - tam niestety nikogo nie było.

Po tej akcji "gra siadła". Wiślacy chcieli sprowokować Amicę do nieco żywszych ataków, mając nadzieję na skuteczną grę z kontry, z kolei piłkarze z Wronek zupełnie się do podejmowania ofensywnych działań nie kwapili. W związku z tym kibice oglądali nudne widowisko. W 40 minucie "obudził się" Baszczyński, jego strzał obronił Mielcarz. Minutę później drugą znakomitą sytuację w tym meczu miał Dawidowski i znów przestrzelił.

Wreszcie w 44 minucie dynamicznie w pole karne z lewej strony wbiegł Kamil Kosowski. Biegnący za nim Mike Okoro próbował wślizgiem wybić piłkę, spóźnił się jednak i trafił w nogi "Kosy". Tomasz Mikulski ponownie zarządził rzut karny, który niemal identycznie wykorzystał Maciej Żurawski. Ważna bramka do przerwy, która całkowicie ustawiła losy tego spotkania.

Po przerwie trener Majewski przeprowadził dwie zmiany, ale nic one nie dały. Wisła kontrolowała sytuację nie kwapiąc się do żywszych ataków. Podopieczni Oresta Lenczyka grali dużo piłką, podając na wolne pole, często do tyłu. Z kolei piłkarze Amiki nie potrafili znaleźć recepty na zagęszczenie środkowej strefy boiska przez Wisłę i często tracili piłkę. Naprawdę groźne sytuacje można policzyć na palcach jednej ręki, dominowały lekkie i niecelne uderzenia z dystansu. Z kronikarskiego obowiązku odnotuję jednak: mocny strzał Kosowskiego (54 min), uderzenie Czerwca z rzutu wolnego (58 min), groźną akcję Patera i jego niecelny strzał w długi róg (59 min), dwa strzały: "Kosy" - odbity i Kulawika - niecelny (68 min) oraz uderzenia Żurawskiego (80 min) i Kosowskiego z rzutu wolnego (82 min). Z kolei goście praktycznie raz, ale dość poważnie, zagrozili bramce Szczęsnego. Rafał Andraszak strzelał z kilku metrów, bramkarz Wisły wykazał się jednak świetnym refleksem, łapiąc piłkę.

Po średnim widowisku Wisła pokonała Amicę 2:0. Warto wspomnieć o wejściu na boisko dwóch rekonwalescentów: Iheanacho Kelechiego i Bogdana Zająca. Ten drugi powinien zagrać w najbliższym meczu rezerw "Białej Gwiazdy" i miejmy nadzieję już wkrótce będzie podstawowym obrońcą w jedenastce Oresta Lenczyka.

Rafał Oramus

Minuta po minucie

Maciej Żurawski
Maciej Żurawski
Łukasz Sosin
Łukasz Sosin

4' Strzał Moskalewicza z rzutu wolnego broni Mielcarz.
6' Rzut rożny wykonuje Czerwiec, strzela Sosin, bramkarz wybija na róg.
8' Świetne dośrodkowanie do Moskalewicza, jego wolej z ostrego kąta mija poprzeczkę bramki Amiki.
12' Solowa akcja i fatalny strzał Andraszaka.
14' Niegroźny strzał Nicińskiego w bramkarza.
15' 1:0! Żurawski wykorzystuje rzut karny za faul na Moskalewiczu.
16' Niecelny strzał Kosowskiego po ładnej, solowej akcji.
21' Piskuła podaje do Dawidowskiego, który z kilkunastu metrów strzela obok bramki Wisły.
23' Po nieporozumieniu Bajora z Mielcarzem rzut rożny dla Wisły. Zbyt lekka główka "Nitki".
24' Naciskany przez obrońcę Łukasz Sosin w sytuacji "sam na sam" trafia w nogi bramkarza.
25' Mielcarz broni nieprzyjemny strzał Szymkowiaka.
27' Ładna akcja Wisły: Czerwiec podaje do Moskalewicza, ten zgrywa do tyłu do "Szymka", który strzela obok bramki.
28' Fatalnie zachowuje się Baszczyński po efektownej solowej akcji Żurawskiego.
40' Mielcarz broni lekki strzał Baszczyńskiego.
41' Dawidowski w sytuacji "sam na sam" ze Szczęsnym strzela ponad bramką.
44' 2:0! Ewidentny rzut karny za faul Okoro na Kosowskim po raz drugi dziś na bramkę zamienia "Żuraw".
49' Potężny strzał Szymkowiaka minimalnie niecelny.
54' Mocne uderzenie Kosowskiego z narożnika pola karnego trafia w bramkarza.
58' Czerwiec z rzutu wolnego kieruje piłkę tuż obok spojenia słupka z poprzeczką.
59' Sosin na prawo do Patera, ten podciąga kilka metrów i mocno strzela tuż obok długiego rogu bramki Amiki.
61' Baszczyński wbiega w pole karne, ale po jego kiksie piłka wychodzi na aut bramkowy.
64' Trzecia "setka" Amiki: Andraszak strzela z bliska, Szczęsny łapie piłkę.
68' Strzał Kosowskiego zza pola karnego trafia w obrońcę, dobitka Kulawika bardzo niecelna.
69' "Olo" uderza tuż obok bramki.
73' Rzut wolny z 17 metrów: Jackiewicz strzela lekko nad bramką.
79' Nitka strzela mocno z 35 metrów, trafia wprost w bramkarza.
80' Potężna bomba Żurawskiego ponad bramką Amiki.
82' Kamil Kosowski bardzo mocno uderza z rzutu wolnego - znów minimalnie obok słupka.

Drugim okiem

Olgierd Moskalewicz
Olgierd Moskalewicz

Wisła odniosła pierwsze zasłużone zwycięstwo tej wiosny. Po meczu w Radzionkowie odezwały się głosy podważające słuszność przyznanych Wiśle karnych. Wtedy dwukrotnie z jedenastek bramki strzelał Tomek Frankowski, dziś zastąpił go Maciej Żurawski. Mimo, że oba faule, po których sędzia Mikulski wskazywał na "wapno" były bezdyskusyjne, znów sympatycy Wisły usłyszą zapewne wiele cierpkich słów. Będą one wypowiadane przez ludzi, którzy nie chcą zauważyć, że, gdyby wiślacy nie byli w tych sytuacjach faulowani, zapewne bramki padły by i tak. Nie chcą oni zauważyć, że Wisła w dzisiejszym meczu miała jeszcze wiele innych dogodnych sytuacji, które powinny dać jej wyższe prowadzenie. Ludzie ci widzą tylko, że Wisła w trzech meczach strzeliła pięć bramek, z tego cztery z rzutów karnych, a jedną w 96 minucie. To działa na wyobraźnie...

Jednak my wciąż możemy czuć niedosyt. Wisła bowiem wykazuje niepokojący brak skuteczności. Jest dużo zabawy z piłką, dużo podań. Jeśli już pada strzał to zazwyczaj oddawany z dalekiej odległości i niemal równie często trafia w obrońców, lub przelatuje obok bramki. Tak było w sobotę, tak było dziś. Być może, coś w tej materii zmieni przerwa w rozgrywkach, która spowodowana jest meczami reprezentacji w eliminacjach do Mistrzostw Świata.

Warto odnotować dwa powroty. Na boisku w końcówce meczu pojawili się powracający po kontuzjach Kelechi Iheanacho i Bogdan Zając. Cieszy szczególnie powrót tego drugiego, który, wobec kłopotów Oresta Lenczyka ze skleceniem lini obrony, może okazać się wybawieniem. Dziś bowiem, grało w niej trzech (byłych?) pomocników, z czego dwóch jeszcze kilka lat temu występowało w linii ataku. Oprócz wspomnianych zmian na boisko wszedł także Tomasz Kulawik i to była praktycznie ostatnia sensowna roszada, której dokonać mógł Lenczyk. Na ławce bowiem znów panowała pustka. Oprócz rezerwowego bramkarza był tam jeszcze tylko junior Paweł Strąk, który przynajmniej na razie nie stanowi realnego wzmocnienia.

Szkoda, że nie znalazł się na niej Dariusz Zawadzki, stanowiłby pewną alternatywę dla słabiutkiego Ryszarda Czerwca. Zawodnik ten, wraz z wiekiem traci nie tylko szybkość i kondycję, a także, co dziwne, przegląd pola i pomysł na grę. Wielokrotnie nie dostrzegał lepiej ustawionych partnerów, zwalniał akcje złym podaniem. Słabo zagrał już w sobotę, dziś potwierdził fatalną dyspozycję, powoli traci zaufanie Oresta Lenczyka...

Lepsza sytuacja kadrowa może czekać Lenczyka już po wspomnianej przeze mnie przerwie w rozgrywkach. Na mecz z Górnikiem będą już gotowi: Tomek Frankowski, Marek Zając, Bogdan Zając, do zespołu powróci Radek Kałużny. A to są zawodnicy, którzy potencjalnie mają duże szansę na natychmiastowe wskoczenie do podstawowej jedenastki.

I jeszcze jedno - mecz oglądała jedynie garstka (jak na krakowskie warunki). Szkoda, bo rywal był stosunkowo atrakcyjny. Wiem, że środa, ale co by było, gdyby mecz rozpoczął się o godzinie 18, mówić chyba nie muszę. Ciekawe, kiedy doczekamy się na stadionie przy ulicy Reymonta jupiterów z prawdziwego zdarzenia...

Mateusz Miga

Konferencja prasowa

Stefan Majewski (trener Amiki): Puchar Ligi to pożyteczne rozgrywki w czasie przerwy na kadrę, w trakcie których mogłem sprawdzić dublerów. Przyjechaliśmy powalczyć, osiągnąć w miarę korzystny wynik. Wisła wygrała zasłużenie. Karne były ewidentne. Mam pretensje do zawodników o niewykorzystane sytuacje. Prosze mnie pytać o zespół, zawodników, natomiast o moją osobę zapytać zarząd. To głównie media piszą o moim odejściu. Nie warto było ryzykować wstawienia do jedenastki rekonwalescentów: Króla i Sobocińskiego. Zieńczuk i Bosacki pauzowali za kartki, Kukiełka wiadomo - powołany. Stróżyński będzie miał 10 dni przerwy. W rewanżu postaramy się odrobić straty, choć dziś nie mogę niczego obiecać, bo nie wiem, jaką kadrą będę dysponował.

Orest Lenczyk: Jestem zadowolony z postawy Żurawskiego, Moskalewicza, Moskala i Baszczyńskiego. Jeśli pozostali dołączą do nich z formą to będzie bardzo dobrze. Jeśli chodzi o Bogdana Zająca, to nie mógł on dziś wystąpić od pierwszej minuty. Od 1 stycznia do dziś rozegrał on praktycznie 2 i pół sparingu. Brakuje mu gier, zagra w najbliższym meczu rezerw (z Karpatami Siepraw w niedzielę - przyp. rav). Sądzę iż Czerwiec gra coraz lepiej, jednak daleko mu do tego co grał. Nie mam zamiaru umniejszać jego roli w zespole. Nie mamy nadmiaru zawodników w pomocy. Szymkowiak również potrafi grać lepiej niż dziś. Jeżeli jego obecna forma to sprawa aklimatyzacji, to mogę być optymistą. Jeżeli natomiast w środku pola nie będzie grał dobrze, to postaram się mu znaleźć inną pozycję. Media powinny dać pokój Sarnatowi, mnie i Szczęsnemu.

Źródło: wislakrakow.com