1928.08.15 ŁKS Łódź - Wisła Kraków 2:1

Z Historia Wisły

1928.08.15, I liga, 16. kolejka, Łódź, Stadion ŁKS, 17:00
ŁKS Łódź 2:1 (2:0) Wisła Kraków
widzów: ponad 3.000
sędzia: Longin Dudryk-Darlewski ze Lwowa lub Dudziński
Bramki
Władysław Król 19'
Władysław Król 35'

1:0
2:0
2:1


51’ Józef Krupa lub Stanisław Czulak
ŁKS Łódź
2-3-5
Hugo Pilz
Wawrzyniec Cyl
Wacław Jerzewski
Kazimierz Jasiński
Leopold Jakubiec
Antoni Trzmiela
Jan Durka
Stefan Sowiak
Władysław Król
Józef Moskal
Antoni Śledź

trener: Karl Linsmayr
Wisła Kraków
2-3-5
Tadeusz Łukiewicz
Aleksander Pychowski
Emil Skrynkowicz
Józef Kotlarczyk Grafika:Kontuzja.png
Jan Kotlarczyk Grafika:Kontuzja.png
Bronisław Makowski
Stanisław Czulak
Józef KrupaGrafika:Kontuzja.png
Henryk Reyman
Jan Reyman Grafika:Kontuzja.png
Mieczysław Balcer

trener: brak
Rogi: 5:0
Mecz przerwany po 63 minutach, dokończony po sezonie; wg IKC gol Czulaka w 57’

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Spis treści

Opis

Mecz przerwany po 63 minutach. Decyzją PZPN dokończono go po sezonie.

ŁKS grał nadspodziewanie dobrze, Wisła dość chaotycznie: "Jedynie Reyman I nie stracił 'głowy' i niecelowo![?] rozdawał piłki". Jedyny gol dla Wisły padł ze strzału Krupy po przerwie. Mecz toczony w nerwowej atmosferze. Sędzia Dudziński podyktował karnego dla Wisły, publiczność wstąpiła na boisko nie dając go wykonać i sędzia rzut karny odwołał.

Ciekawy mecz, ataki z obu stron (gole: 19' Król, 35' Król). II. połowa to seria ataków Wisły i "bajeczny strzał [Reymana], który Pilc z trudem broni”. Sędzia Dudryk mylnymi decyzjami dopuścił do ostrej gry. Wyróżniony Reyman.

Wg IKC kibice wpadli na boisko i chcieli pobić sędziego laskami; karny podyktowany po faulu na Czulaku, a nie ręce. Na podstawie: Stadion nr 34 i IKC.

Relacje prasowe

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1928, nr 224 (14 VIII)

Kraków, 13 sierpnia.

Wczorajsza niedziela ligowa obfitowała w t. zw. angielskie wyniki, tj. rezultaty małocyfrowe, jakie są niemal regułą w spotkaniach angielskiej ligi, gdzie klasa drużyn jest stosunkowo wyrównana. Niedzielne przeto rezultaty świadczyłyby właśnie o wyrównaniu i u nas klasy. Wystarczyłoby bowiem np. aby Cracovia była osłabiona brakiem Gintla i Sperlinga, a już Ruch przedstawiał dla niej poważnego przeciwnika i to na jej własnem boisku, podobnie było z Legją we Lwowie, która nawet do pauzy prezentowała się lepiej od Pogoni, a cóż dopiero mówić o Śląsku, który omal nie pokonał moralnego mistrza stolicy, Polonji. Wyrównanie przeto klasy bez sprzecznie przyszło i jest to zasługą Ligi, iż w miejsce dawniej czterech, dobrych drużyn, mamy ich dzisiaj znacznie więcej.

Ubiegła niedziela miała doniosłe następstwa dla naszych czołowych klubów, odsunęła ona chwilowo Wartę na drugie miejsce, a wysunęła I. F. C. na czoło tabeli ligowej. Jednak dalej, podobnie jak przedtem, a może jeszcze mniej można się domyślać, która z czterech drużyn, zajmujących czołowe miejsca (tj. IFC., Warta, Wisła i Cracovia) zdobędzie się na zwycięski finisz w walce o za szczytny tytuł mistrza.

Jeśli idzie o sympatje lokalne, to najbardziej zadowoleni mogą być z wczorajszych wirników Górnoślązacy: jedno doniosłe zwycięstwo, a dwie niespodziewane nierozegrane z poważnymi przeciwnikami — to chyba wystarczający powód do radości, gorzej poszło Lwowianom i Łodzianom, lepiej zato Warszawiakom, zato Poznańczycy i Krakowianie niezbyt tęgie mają miny.



„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1928, nr 227 (17 VIII)

Kraków, 16 sierpnia.

Wczorajsze rozgrywki ligowe przyniosły do nosie zmiany w tabeli ligowej, ale tylko jeśli idzie o kluby, znajdujące się w środku tejże. Mecz Wisły z ŁKS-em zakończył się wynikiem przegranym, atoli wobec wtargnięcia na boisko łódzkie publiczności, grożącej sędziemu w razie podyktowania rzutu karnego przeciw gospodarzom rezultat powyższych zawodów jest jeszcze nieprzesądzony. Nie można bowiem dopuścić, aby fanatyczni zwolennicy Łódzkiego Klubu Sportowego, chcąc ratować swój klub przed spadkiem do okręgowej kl. A. chwytali się wobec sędziego podobnych metod terom, z których boisko łódzkie jest na całą Polskę już znane.

Ł. K. S.-Wisła 2:1 (2:O).

Łódź, 15 sierpnia. Drużyna Wisły zawiodła do pauzy, w którym to okresie przeważającą wybitnie stroną byli Łodzianie, uzyskujący dwie bramki ze strzałów Króla. Kilka momentów w tej części gry niebezpiecznych pod bramką, Łodzian zlikwidowali łatwo obrońcy. Po przerwie Wisła opanowała zupełnie boisko, pierwszą bramkę dla niej zdobywa Krupa. W pewnym momencie Czulak, przedzierający się pod bramkę ŁKS-u zostaje nieprzepisowo przez bramkarza Łodzian potrącony, na skutek czego sędzia p. inż. Dudryk dyktuje rzut karny przeciw gospodarzom.

Tymczasem publiczność podburzona przez nieodpowiedzialne czynniki wkracza na boisko i nie chce dopuścić do wykonania rzutu karnego (!). Długi czas trwają pertraktacje, za nim publiczność usunięto z boiska. Sędzia wtedy pod naciskiem odwołuje poprzednie orzeczenie i zarządza wykonanie wykopu z linji poła bramkowego. Od tej pory zdeprymowana warunkami oraz atmosferą, w jakiej od bywała się dalsza część zawodów, drużyna Wisły nie jest w stanie zdobyć się na jakiś poważniejszy wysiłek. Publiczności ponad 3.000 widzów.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1928, nr 231 (21 VIII)


Dzień remisowych wyników w mistrzostwach ligowych.

Kraków, 20 sierpnia.

Ubiegły tydzień dostarczył zwolennikom emocyij piłkarskich i rozgrywek ligowych nielada emocyj — aż nawet do przesytu, przyczem niewątpliwie rekord zdobyło boisko Łódzkiego Klubu Sportowego.

W Warszawie Polonja na otwarcie swego nowego boiska odprawiła niespodziewanie wysoko Hasmoneę, strzelając aż 5 bramek, przyczem nastrój uroczystości zepsuły awantury poza boiskiem, a na boisku wykluczenie z gry trzech graczy lwowskich.

We Lwowie Czarni, mimo niewyzyskania aż dwu rzutów karnych, pokonawszy niegroźny Śląsk, wysunęli się wysoko, bo aż na siódme miejsce w tabeli mistrzowskiej, przyczem jedyny mecz środowy upłynął spokojnie. Zato w Łodzi, na słynnem boisku Łódzkie go Klubu Sportowego, któremu grozi spadek do okręgowej klasy A, zwolennicy tegoż snać postanowili sobie brakujące ich drużynie punkty znaleźć w niesamowity sposób. Ich droga do celu miała prowadzić albo przez „kości” przeciwnika albo przez terror wobec osoby sędziego. Ażeby mieć pewien obraz, jak się tam na meczu Wisła—-ŁKS działo, odda jemy głos tam pismu „Głosowi Polskiemu”, którego sprawozdawca miejscowy opisuje w następujący sposób przebieg meczu:

Ł. K. S—WISŁA 2:1 (2:0).

Skandaliczne zachowanie się publiczności. Sensacyjnie zapowiadający się mecz rewanżowy Ł. K. S. z Wisłą zgromadzał na boisku 3.000 tłum publiczności. Rozpoczyna ŁKS. Już w pierwszych minutach zauważyć można nadzwyczaj ostrą grę miejscowych i Reyman III odczuwa boleśnie zderzenie z Trzmielą, co zmusza go do zmiany pozycji z Balcerem. Gra rozwija się bardzo ładnie, czerwoni, szczególniej w linji ataku, grają dobrze, wyjątek stanowi Moskal, nie potrafiąc dostosować się do reszty zespołu.

ŁKS przejmuje inicjatywę gry i groźnie atakuje: szczególnie prawa strona ataku jest niebezpieczna. Dwa silne strzały Sowiaka i Króla broni nadspodziewanie przytomnie Łukiewicz na róg. ŁKS lekko przeważa, pracując nadzwyczaj ambitnie i ofiarnie. Gra staje się coraz ostrzejsza, a na domiar złego sędzia nie umie zapanować nad sytuacją. Rezultat nie pozwala na siebie długo czekać: pada Krupa, który na jakiś czas musiał wycofać się z gry i Kotlarczyk II.

W 15 min. atak ŁKS. uwieńczony silnym strzałem broni Łukiewicz na róg. Po rzucie z rogu wytwarza się zamieszanie, wreszcie Król przyziemnym strzałem szczęśliwie umieszcza piłkę w siatce. Wisła zrywa się do ataku, gra wyrównuje się, lecz goście popełniają błąd, który mamy im zawsze do zarzucenia: akcja linji napadu obliczona jest na wyrobienie pozycji do strzału Reymanowi I., lecz ten dobrze strzeżony w pierwszym rzędzie przez Kubiaka, w drugim przez Cylla, nic zdziałać nie może.

W 25 min. atak Ł. K. S. uwieńczony identycznym strzałem Króla, przynosi mu drugi punkt. Rozpoczyna się szereg ataków Wisły, szczególnie groźnych ze strony Krupy i Czulaka, lecz brak inicjatywy w strzałach nie po zwala na zmianę wyniku. Rzut wolny Reyman I strzela słabo. Do przerwy wynik utrzymany.

Po zamianie stron Wisła zabiera się do pracy z chęcią wyrównania i uzyskuje lekką przewagę. Ł. K. S. zaś rozpoczyna grę na czas i pragnąc utrzymać wynik, cofa łączników. Gra zaostrza się, tempo rośnie. W 12 min. Reyman I ślicznie wysuwa piłkę Czulakowi, który przyziemnym strzałem zdobywa pierwszego goala. Po wznowieniu gry Wisła jest nadal stroną atakującą. Ofiarą gry „na kości” pada Kotlarczyk I, którego znoszą z boiska. Wisła znów gra w 10-ciu.

W 17 min. Czulak prowadzi piłkę, tuż pod bramką zderza się z wybiegającym Pilcem i pada na ziemię. Sędzia dyktuje rzut karny. Ł. K. S. nie dopuszcza do egzekucji. Podminowana publiczność ma wdzięczne pole do popisu. Liczny zastęp niekulturalnych widzów-kibiców staje w obronie swej drużyny, wpada na boisko i z groźnie wzniesionemi laskami rzuca się na sędziego, który wśród graczy szuka zasłony.

Sytuacja staje się krytyczną. Po niejakimś czasie ukazuje się policja, a za nią jacyś panowie w pośpiechu wciągają czerwone opaski na rękawy. Widocznie byli to ordnerzy, którzy przypuszczali, iż funkcja ich kończy się z chwilą zaczęcia meczu.

Po 15 minutowych targach, grę wznowiono bez rzutu karnego Dalszy jednak przebieg gry niema żadnego znaczenia, bowiem, jak zdołaliśmy stwierdzić, sędzia w momencie wtargnięcia publiczności na boisko, odgwizdał zawody.

Wznowienie gry nastąpiło po porozumieniu się sędziego z kapitanem drużyny Wisły, Reymanem I tylko dla uspokojenia rozszalałej gawiedzi, w przeciwnym bowiem razie, sędzia i drużyna gości nie uszłaby cało z boiska. Fakt skandalicznego wystąpienia niesfornych tłumów publiczności na boisku Ł. K. S, notowaliśmy już niejednokrotnie. Ciągłe nawoływania, by raz wreszcie położyć kres temu, nie odnoszą pożądanego skutku. Wczorajsze godne pożałowania zajście było typową niedźwiedzią usługą, która może po ciągnąć za sobą przykre konsekwencje dla gospodarzy.

Sędziował inżynier Dudryk ze Lwowa, Wielkim błędem z jego strony było nieopanowanie sytuacji od pierwszej chwili zawodów.

Do powyższego sprawozdania dodać można tyle tylko, iż sędzia p. Dudryk po przerwaniu zawodów, zmuszony został do zarządzenia w porozumieniu z kapitałem I drużyny Wisły dalszej części zawodów, a to dla bezpieczeństwa osoby sędziego i drużyny Wisły. Zarazem p. Dudryk musiał rozpocząć nową część zawodów od rzutu bramkowego, ażeby w ten sposób upozorować zmianę swojej decyzji co do wykonania rzutu karnego przeciw ŁKS Była ona spowodowana oświadczeniem policji łódzkiej, która oświadczyła sędziemu, iż w razie wykonania rzutu kameno nie bierze odpowiedzialności za jego życie (II).

Następstwem tego jest wniesienie protestu przez Wisłę, która w myśl przepisów domaga się słusznie przyznania jej dwóch punktów oraz zwycięstwa w stosunku 3:0. Odnośny przepis bowiem „Postanowień PZPN” powiada, iż w razie niedojścia do skutku zawodów z winy jednej ze stron ustalonej przez Ligę, zostaje przyznany stosunek bramek 3:0 i dwa punkty tej stronie, która nie ponosi żadnej winy. Ponadto grozi b. poważnie Ł. K. S.-owi zamknięcie boiska. Zawodów powyższych w tabeli ligowej z tych powodów nie notujemy. Z dalszych, ważniejszych zdarzeń w Lidze podkreślić należy odmłodzenie, względnie „zgórnoślązaczenie” drużyny Polonji, która obok Diettnera pozyskała ostatnio Kocha i Ratkę z G. Śląska. W najbliższych dniach do tej kompanji ma przybyć Reisner z Diany. — Najwięcej boleje z tego powodu „Kattowitzer Zeitung”, która zamieszcza sążniste artykuły opisujące sposób pozyskania tych graczy przez Polonję, przyczem wielka rolę odegrać miał przebywający na G. Śląsku lekkoatleta Polonji, Kaczmarek.

Ostatnio zaś „Katowicerka“ domaga się interwencji P. Z. P. N., ponieważ Ratka miał rzekomo nie otrzymać zwolnienia od swego macierzystego klubu „09“ Mysłowice. Niedziela ubiegła niewiele różniła się, jeśli idzie o jakość (t. zn. małocyfrowość) wyników od poprzedniej. Znowu przeważały remisowe rezultaty i to przeważnie niespodziewane. Wyniki powyższe, uzyskane przez Wartę, Cracovię i Wisłę w wielkim stopniu wzmocniły szanse I. F. C. na zdobycie mistrzostwa Polski. Jedynie Pogoń wyszła zwycięsko z meczu z Ł K. S. i poprawiła sobie nieco miejsce w tabeli ligowej,



Przegląd Sportowy nr 37/1928:

Ł. K. S. -- WISŁA 2:1.

Wisła: Łukiewicz; Skrynkowicz, Pychowski, Kotlarczyk II, Kotlarczyk I, Makowski; Czulak, Krupa II, Reyman I, Reyman III, Balcer.

Ł. K. S.: Pilc; Cyll, Jeżewski; Jasiński, Jakubiec, Trzmiela; Darka, Sowiak, Król, Moskal, Śledź.

Gra należała do bardzo ciekawych zawodów, przyczem w pierwszej połowie ma więcej z gry Ł. K. S. W 7 minucie pada pierwszy strzał Derki, złapany przytomnie przez Łukiewicza, w chwilę potem Król z 4 metrów przestrzeliwuje.

Gra otwarta, ataki obustronne wytwarzają groźne momenty podbramkowe. U Wisły zauważyć się daje brak decyzji pod bramką, ciągłe podawanie piłki pozwala Ł. K. S. na obsadzenie zagrożonych pozycji. Pierwsza bramka dnia pada w 19 minucie. Z winy Skrynkowicza środkowa trójka ŁKS dochodzi do głosu: krótka kombinacja i Król strzela nieuchronnego gola. Już w 5 minut później Moskal marnuje pewną pozycję. Wreszcie w 35 minucie Króli mija dowcipnie obronę i strzela 2 bramkę.

Po zmianie stron Wisła rozpoczyna serję ataków. W tym momencie Reyman I oddaj bajeczny strzał, który Pilc z trudem broni.

Król swemi wypadami stwarza niebezpieczne momenty. Fatalny "kiks" Jeżewskiego wykorzystuje Krupa II, strzelając przyziemnym strzałem jedyną bramkę. Wisła teraz przeważa, gra ostro, nie przebierając w środkach.

W Ł. K. S. bez zarzutu grali - Śledź, Cyll bardzo dobry, Jasiński, który zwłaszcza w drugiej połowie wyjaśnił wiele bardzo groźnych momentów w Wiśle dobrzy - Reyman I, Czulak i bardzo przytomny Łukiewicz.

Sędzia inż. Dudryk, swemi mylnemi rozstrzygnięciami dopuścił do bardzo ostrej gry. Kornerów 5:0 na korzyść ŁKS.


W tabeli na czele: 1.FC i Warta (17-24), trzecia Wisła.

Ostatnie 27 minut meczu rozegrano 25 listopada 1928.