1956.09.30 Wisła Kraków - Dynamo Moskwa 2:5

Z Historia Wisły

1956.09.30, mecz towarzyski, Kraków, Stadion Wisły,
Wisła Kraków 2:5 (-:-) Dynamo Moskwa
widzów: 35.000
sędzia: Józef Kowal z Katowic (Stalinogród)
Bramki
Wiesław Gamaj x2 Ryszkin
Iljin
Fiedosow
Mamykin
Wisła Kraków
3-2-5
Władysław Machowski
Władysław Kawula
Leszek Snopkowski
Ryszard Budka
Adam Michel
Ryszard Jędrys
Marian Machowski Grafika:Zmiana.PNG (Józef Maniecki)
Włodzimierz Kościelny
Antoni Rogoza Grafika:Zmiana.PNG (Marian Morek)
Stanisław Adamczyk
Wiesław Gamaj

trener: Artur Woźniak
Dynamo Moskwa

Jaszyn (Biełajew)
Radionew
Kesariew
Kuznicow
Sokeiw
Bajkew
Szabrew
Fiedosow (Mamykin)
Mamiedew
Iljin
Ryszkin

trener: Jakuszyn

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

  • Mecz transmitowany przez radio.

Spis treści

Galeria

Relacje prasowe

”Przegląd Sportowy” z 1956.10.01

Piękne rozpoczęcie uroczystości zbiegło się ze słabą formą Jubilatki

KRAKÓW. 30.9 (tel. wł.) Bardzo udaną oprawę miało uroczyste rozpoczęcie tygodnia Jubileuszowego z okazji 50-lecia krakowskiej Wisły. Na wygodnym, choć nie wykończonym jeszcze stadionie zebrało się ponad 35 tys. widzów. Uroczystość poprzedziła skromna lecz efektowna defilada pocztów sztandarowych krakowskich zrzeszeń (sztandar Cracovii niósł Glimas zaraz za sztandarami jubilata). Następnie sztafeta motocyklistów z Nowej huty przywiozła płomień ??: płomień jeszcze tydzień płonąc będzie na stadionie. Dalszym punktem programu było bardzo krótkie przemówienie prezesa Gwardii – Wisły płk. Kozłowskiego i tradycyjny hejnał zasłużonego klubu krakowskiego, niektórym ze starszych działaczy Wisły łzy cisnęły się do oczu, niektórzy próbowali zanucić stara znana wszędzie, gdzie tylko występowali sportowcy z białą gwiazdą na piersiach, piosenkę:

„Jak długo na Wawelu,
Zygmunta bije dzwon,
Tak długo nasza Wisła,
Płynie w morza toń.
Zwycięży Orzeł Biały,
Zwycięży Polski ród
Zwycięży nasza Wisła
bo to Krakowski klub”.


Przypominam słowa tej piosenki wszystkim wszystkim wiślakom najmłodszego pokolenia, by znaleźli w niej taki entuzjazm do pracy w tym klubie i takie oddanie jego barwom, jakie cechowały ich wielkich poprzedników. Uroczystość zakończył efektowny pokaz gimnastyki akrobatycznej w wykonaniu mistrzowskich zespołów zrzeszenia.

Potem samolot zrzucił na boisko piłkę, a spod trybun wymaszerowali piłkarze Dynamo i Wisły. Po krótkiej rozgrzewce rozpoczął się mecz. Jedenastka mistrza Związku Radzieckiego wywołała w Krakowie żywe zainteresowanie, wszyscy liczyli tu na pokaz ładnej gry w wykonaniu gości, drużyny gospodarzy, znanej z tego, ze w tzw. „wielkich meczach" potrafi się wznieść na bardzo wysoki poziom. Niestety, wielu z tych, którzy wiedzą co to jest piłka nożna, spotkał mały zawód, szczególnie ze strony jedenastki jubilata. Zagrała ona przeciętnie, raczej nie na tym poziomie, na jaki ją stać, a tylko w krótkim 15-minutowym okresie gry po przerwie była równorzędnym parterem dla mistrza ZSRR. Goście prawie o klasę przewyższali wiślaków szybkością, startem do piłki i dojrzalszą taktycznie grą. Nie byli zmuszeni przez przeciwnika do najwyższego wysiłku, wydaje się też, że goście prowadząc 4:0, jakby przestali się wysilać na podwyższenie wyniku.

JASZYN - RYSZKIN - ILJIN

W zespole dynama zaimponował spokojem, pewnymi chwytami i doskonałymi wyrzutami piłki bramkarz Jaszyn. Nie miał on wprawdzie poważniejszego zatrudnienia — napastnicy Wisły jakby czując respekt przed wielką klasą tego piłkarza starali się go oszczędzać, strzelając bardzo mało i niecelnie — ale w sumie Jaszyn pokazał, że słusznie nosi miano najlepszego bramkarza ZSRR i może z powodzeniem rywalizować z mistrzami tego fachu w świecie. Jaszyn przepuścił jedną bramkę, ale wówczas nie docenił on możliwości Gamaja. Zdenerwował się tym i ustąpił miejsca rezerwowemu Biełajewowi.

W wyrównanym na ogół zespole gości podobali się dwaj napastnicy Ryszkin i Iljin. Obaj byli na zmianę faktycznymi kierownikami akcji ofensywnych, obaj tez byli strzelcami, względnie współtwórcami zwycięskich bramek. Pozostali znają doskonale swoje rzemiosło. Nie ma w ich zagraniach zbyt wielkiego polotu, ale jest pewność, poprawne opanowanie piłki, trochę twardości w walce. Jest też ważna w grze rzecz — rozeznanie aktualnych sytuacji na boisku i wynikająca z tego potrzeba kierowania piłki tam gdzie w danej chwili jest najkorzystniej.

...I TYLKO GAMAJ

Wisła nie była w niedziele w jubileuszowej formie. Miała dobre i słabsze okresy, a tych ostatnich było znacznie więcej. Najrówniej i najlepiej jeszcze grała linia pomocy Michel — Jędrys. Obrona popełniła dwa błędy w kryciu i te kosztowały drużynę dwie bramki, Z 7 napastników na poziomie był jedynie strzelec obu bramek Gamaj. Dziwnie słaby Machowski, nie lepszy, jakkolwiek ruchliwszy jego następca Maniecki, niezaradnie próbowali grać Adamczyk, Rogoza, a nawet wprowadzony po przerwie na boisko Morek. Brak zdecydowania w dobrze nieraz pomyślanych akcjach, zbyt słabe i niedokładne podania ułatwiały przeciwdziałanie obrońcom Dynamo. Natomiast dwie szybkie i nie skomplikowane nawet akcje uwieńczone zostały powodzeniem, dzięki temu tylko Wisła zeszła z boiska z honorem.

BRAMKI NA ZAMÓWIENIE

Do 70 min. Wyglądał na to, ze jubilata czeka niechlubna klęska. W 65 min. goście prowadzili 4:0, zdobywając tę czwarta bramkę dosłownie jak na treningu. Lewy łącznik Dynamo Ijlin minął po skrzydle dwóch przeciwników, spokojnie podciągnął do linii bramkowej i nie atakowany przez nikogo skierował wprost na głowę czekającego na piłkę Fiedosowa. Temu też nikt nie przeszkadzał, by prawy łącznik gości, jakby na zamówienie inżografów skierował piłkę w sam róg bramki, desperacko, lecz nie w porę interweniującego Machowskiego II. Właśnie z tej sceny mogą defensorzy Wisły zobaczyć, jak nie należy bronić swej bramki, a szczególnie jak nie powinno zostawiać się wolnego napastnika, oczekującego tuż przed bramką na dośrodkowanie. Można tu mieć pretensje, głównie do Snopkowskiego jako bardziej doświadczonego piłkarza niż jego młodsi koledzy. (…)

DWA STRZAŁY GAMAJA

Wisła miała do przerwy kilka okazji do poważniejszego zatrudnienia reprezentacyjnego bramkarza ZSRR, ale niezdecydowani napastnicy albo zwlekali ze strzałem, albo posyłali piłki daleko od bramki. Przed przerwą Wisła miała aż cztery rzuty rożne, niestety żaden nie został wykorzystany. Tuż przed przerwą prawy łącznik gości Fiedosow pokazał wiślakom jak powinien grać napastnik strzelając z odległości ok. 20 m z półobrotu tuż nad poprzeczką Machowskiego.

Po zmianie boisk Morek zmienia Rogozę, a po chwili zamiast Machowskiego I wszedł Maniecki. Od 60 min. gry trener Jakuszyn wycofał Fiedosowa, a na jego miejsce wstawił do gry Mamykina. Goście zdobywają wielką przewagą i grają więcej dla oka, niż dla zdobycia bramki. Czasem wyglądało to jakby nie chcieli się specjalnie wysilać, oczywiście tempo gry spadło i tylko, od czasu do czasu zagrzewani przez publiczność wiślacy próbowali zrywami atakować bramkę Jaszyna. Po czwartej bramce gospodarze ruszyli do ataku, wykorzystując widoczne niewysilanie się dynamowców. W 60 minucie Gamaj wypuszczony przez Jędrysa, który ładnie przeszedł środkiem boiska, strzelił w dolny prawy róg Jaszyna i poderwał tym samym całą drużynę do walki. Zanim rozgrzał się rezerwowy bramkarz Biełajew, który wszedł na miejsce Jaszyna, Gamaj w podobnej sytuacji strzelił po raz drugi i Wisła poprawiła poważnie niekorzystny początkowo wynik.

Utrata dwóch bramek zmusiła przeciwnika do energiczniejszej gry i na 3 min. przed końcem rezerwowy Mamykin otrzymawszy piłkę od Raszkina spokojnie wyrobił sobie pozycję do strzału i z daleka posłał piłkę w same okienko bramki Wisły. Mimo zmiennych ataków wynik 5:2 na korzyść Dynamo nie uległ już zmianie.

A teraz składy drużyn pierwszego jubileuszowego meczu Wisły:

DYNAMO: Jaszyn (Biełajew), Radionew, Kesariew, Kuznicow, Sokeiw, Bajkew, Szabrew, Fiedosow (Mamykin), Mamiedew, Iljin, Ryszkin.

WISŁA: Machowski II. Kawula, Snopkowski, Budka, Michel, Jędrys, Machowski (Maniecki), Kościelny, Rogoza (Morek), Gamaj, Adamczyk.

Sędziował Kowal z Stalinogrodu.

G. Aleksandrowicz

”Dziennik Polski” z 1956.10.02

http://mbc.malopolska.pl/dlibra/doccontent?id=9352

Jubileusz 50-lecia gwardii-Wisły otwarty

Ostatnia niedziela września przebiegła pod znakiem uroczystości jubileuszowych Gwardii-Wisły. Przy pięknej jesiennej pogodzie i dźwiękach dziarskiego marsza wkroczyła na stadion defilada w której prócz jubilatki wzięły udział delegacje Cracovii, Garbami, Zwierzynieckiego, Kolejarza, LZS-u i innych zrzeszeń. Po wręczeniu przez sztafetę z Huty im. Lenina zapalonej pochodni, zasłużony mistrz sportu Jerzy Jurowicz zapalił znicz, który będzie płonął aż do zakończenia jubileuszowych uroczystości. Otwarcia zaś uroczystości dokonał przewodniczący Zarządu Wojewódzkiego Gwardiii-Wisły, płk. Tadeusz Kozłowski, po czym przy dźwiękach hymnu państwowego wciągnięto flagę państwową i Wisły na maszt. Po pięknych pokazach akrobatycznych, które spotkały się z dużym aplauzem 40-tysięczinej widowni, wbiegły na boisko drużyny Dynamo Moskwa i Wisły, które międzynarodowym meczem piłkarskim zainaugurowały sportowe imprezy jubileuszowe.

TRADYCJE SPOTKAŃ MIĘDZYNARODOWYCH

Wisła ma w swym dorobku sportowym także bogate tradycje spotkań piłkarskich z drużynami zagranicznymi. W latach bowiem 1910 do 1956, Wisła rozegrała 152 spotkania międzynarodowe, z których wygrała 54, przegrała — 79, a zremisowała — 19. Do cennych sukcesów zaliczyć należy m. in, zwycięstwo nad angielską drużyną zawodową Chelsea 1:0 w 1936 roku, nad Kispesti Budapeszt 2:0 w 1946 roku i nad Spartą Praga 5:3 w 1949 roku. Zremisowała zaś z takimi drużynami, jak z Admira Wiedeń 2:2 w roku 1924; z Vasasem Budapeszt 1:1 w r. 1928; z Wackerem Wiedeń 3:3 w r. 1932; z Ujpesti Budapeszt 1:1 w 1935 r.; z Armią Renu 2:2 w 1946 r, oraz z Kinizsi 2:2 w 1953 roku.

TYLKO 15 MINUT EMOCJI..

Mecz Wisły z drużyną Dynamo Moskwa, wielokrotnym mistrzem Związku Radzieckiego, wzbudził ogromne zainteresowanie nie tylko w Krakowie, ale w całym kraju. Toteż stadion wykazał nadkomplet widzów i szczyt emocjonalnego wyczekiwania. Spodziewano się przecież wiele nie tylko no drużynie radzieckiej, ale i po Wiśle. Dynamo, które oglądaliśmy, jest drużyną doskonale wyszkoloną, ograną i równą we wszystkich formacjach. Wprawdzie gra ich nie czarowała pięknem akcji, ale były one szybkie, długimi błyskawicznymi przerzutami zdobywano teren i strzelano bramki z najbliższej odległości nie do obrony. Grano więc skutecznie, a o to przecież chodzi. Dokładne zaś podania, technika i idealne krycie, utrudniały Wiśle nawiązanie równorzędnej gry, podkreślić przy tym należy, że jakkolwiek dynamowcy grali twardo, to jednak fair, a ich zachowanie się na boisku było nienaganne. Gdyby Wisła przeciwstawiła się jako silniejszy przeciwnik, zapewne Dynamo zaprezentowałoby dalszy repertuar swych umiejętności i możliwości. Wisła natomiast grała poniżej swych możliwości, akcje jej się nie kleiły, przetrzymywano za długo piłkę, zaś atak nie wykorzystał jeszcze dwu „murowanych" sytuacji do strzelenia dalszych bramek. Dlatego też mecz ten nie był efektowny i nie dostarczył spodziewanych emocji. Dopiero utrata czwartej bramki pobudziła atak Wisły do energiczniejszej akcji i wtedy to padły dwie bramki ze strzałów Gamaja. Radość jednak widowni i emocje były krótkotrwałe, gdyż dalsze wysiłki wiślaków nie przyniosły poprawy wyniku, a wręcz odwrotnie Dynamo zdobyło piątą bramkę.

Mimo to porażkę Wisły 2:5 z tak renomowanym i świetnym przeciwnikiem należy zaliczyć do... „połowicznych" sukcesów. Imprezy jubileuszowe dopiero się zaczęły, mamy więc nadzieję, że w dalszych imprezach sportowcy Wisły spiszą się lepiej.