1996.03.24 Unia Tarnów - Wisła Kraków 1:0
Z Historia Wisły
| Unia Tarnów | 1:0 (1:0) | Wisła Kraków | ||||||||
| widzów: 4000 | ||||||||||
| sędzia: Marek Kowal z Katowic. | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
| W 60 minucie Krzysztof Palej nie wykorzystał rzutu karnego. Artur Sarnat obronił. | ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Spis treści |
Relacje prasowe
Wideo
Dziennik Polski. 1996, nr 69 (21 III) = nr 15735
Kibice piłkarzy Wisły z niecierpliwością czekają na pierwszy w tym roku ligowy występ swoich ulubieńców. Wybierają się więc w niedzielę do Tarnowa na mecz z tamtejszą Unią. Odjadą pociągiem z krakowskiego Dworca Głównego o godz. 12.54. Na jutro zaś, w nowej hali przy ul. Reymonta o godz. 18, zaplanowali spotkanie organizacyjne przed eskapadą na kolejny mecz, tym razem do Płocka. Przedstawiciele Koła Sympatyków twierdzą, że przy właściwej organizacji łatwiej jest o porozumienie z licznym gronem kibiców.
Dziennik Polski. 1996, nr 71 (23/24 III) = nr 15737
Unia: Więcej słońca! Tarnowska Unia zagra jutro o 15.30 mecz II ligi z Wisłą. Kierownik sekcji Tadeusz Kędzior: - Tak jak wszędzie, największe problemy były z boiskiem. Ściągnęliśmy śnieg, nocą jednak ciągle są mrozy, płyta nie schnie szybko. Liczymy, że do niedzieli będzie więcej słońca i boisko całkowicie zdatne do gry. Piłkarze Unii wyjdą na mecz, aby wygrać z Wisłą, choć doceniamy klasę rywala. Przed nami na wiosnę zadanie utrzymania miejsca w II lidze, a więc gdzie szukać punktów, jak nie na swoim stadionie? Nie zagrają kontuzjowani D. Popiela, Szczerba i Urasiński. Trener Korbela nie wyklucza udziału w spotkaniu nabytków Olszewskiego, A. Prokopa i Łapczyńskiego. Mam wiadomość z Krakowa, że na mecz wybiera się ponad tysiąc kibiców Wisły. Wisła: Walka, walka! „Biała Gwiazda” zbierała niezłe recenzje w ostatnich meczach sparingowych. Trener Lucjan Franczak był zadowolony przede wszystkim z waleczności i agresywności swoich zawodników. Ale przecież mecze ligowe to coś zupełnie innego niż kontrolne. Dlatego pojedynek z „jaskółkami” jawi się jako pewna niewiadoma. W wiślackim obozie wszyscy zawodnicy są gotowi do gry. Ich opiekunowie w pierwszym rzędzie żądają od nich walki na 100 procent aktualnych możliwości.
Dziennik Polski. 1996, nr 72 (25 III) = nr 15738
Unia Tarnów - Wisła Kraków 1-0 (1-O) 1-0 K. Palej 4 min. Sędziował M. Kowal (Katowice). Żółte kartki: Dzięciołowski, A. Wstępnik. Widzów 4 tys. Unia: Olszewski- P. Mikołajczak, Dzięciołowski, Prokop, Kijowski - Foszcz, Łapczyński, Jasiak (90 J. Wójcik), J. Popiela (59 A. Wstępnik) - K. Palej, Ropski. Wisła: Sarnat - Głownia, Zając, Matyja (46 M. Wójcik) - Sydorenko (73 Surma), Kulawik, Pater (46 Marzec), Łętocha, Giszka - Świerad, Kaliciak. Piłkarze tarnowskiej Unii w pełni zrewanżowali się krakowianom za porażkę 1-2 poniesioną na jesieni, choć z przebiegu gry, goście zasłużyli przynajmniej na remis. Losy spotkania rozstrzygnęły się już w 4 min, kiedy to Łapczyński podał do Ropskiego, a ten wypuścił Paleja, który stojąc ok. 12 m od bramki, precyzyjnym strzałem przy słupku pokonał Sarnata. Przez kolejne minuty gra toczyła się głównie w środku boiska i dopiero w 20 min groźniejszą sytuację stworzyli tarnowianie. Jasiak ograł wówczas Zająca, wypuścił sobie jednak za daleko piłkę, do której pierwszy doszedł krakowski bramkarz. Dziesięć minut później w dogodnej sytuacji znalazł się (po podaniu od Łętochy) Świerad, ale jego strzał Olszewski zdołał wybić na róg. Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy mogło już być 2-0. Łapczyński idealnie obsłużył bowiem Foszcza, ten jednak mając przed sobą tylko Sarnata strzelił wprost w niego. Po przerwie obraz gry uległ diametralnej zmianie. Przez pierwsze minuty wiślacy niemal nie schodzili z połowy Unii jednak ich akcje nie przynosiły powodzenia. W 52 min Kaliciak z ok. 17 m uderzył nad bramką, w 54 min po błędzie. Popieli, Olszewski miał spore kłopoty z dośrodkowaniem M. Wójcika, ale swoją klasę debiutujący w barwach „jaskółek” bramkarz, udowodnił w pełni w 57 min. Po dośrodkowaniu z prawej strony Świerada, piękną główką z najbliższej odległości popisał się Kaliciak, a Olszewski z najwyższym trudem zdołał obronić ten strzał. Dwie minuty później mogło już być praktycznie po meczu. Po bardzo problematycznym faulu Zająca na Jasiaku, sędzia podyktował bowiem rzut karny. Sarnat wyczuł jednak intencje K. Paleja i obronił „jedenastkę”. Była to właściwie jedyna w tej części meczu okazja do zdobycia bramki przez Unię. Krakowianie atakowali bowiem non stop, jednak na szczęście dla gospodarzy w ich bramce stał świetnie dysponowany Olszewski. Szczególnie podobać mogła się jego interwencja w 77 min, kiedy to po „główce” Zająca zatrzymał piłkę niemal na linii bramkowej. Wisła walczyła do ostatnich sekund i w 89 min bliska była zdobycia wyrównania. Po stracie piłki przez Jasiaka, z lewej strony dośrodkowywał Kulawik, a Świerad minimalnie minął się z piłką, wpadając zamiast niej do bramki. Chwilę potem sędzia odgwizdał koniec spotkania. Po meczu powiedzieli: Bogdan Kwiek (II trener Unii): - Chłopcom należą się pochwały za grę w defensywie, dużą mądrość w grze i ambicję. Cała drużyna zagrała bardzo konsekwentnie, ale szczególnie podkreślić chciałbym postawę nowych nabytków: Olszewskiego i Prokopa. Lucjan Franczak (trener Wisły): - Co ja mogę powiedzieć, skoro przegrywa się spotkanie, w którym przeciwnik stwarza jedną sytuację i strzela bramkę po ewidentnym błędzie Matyi, któremu dziś jeszcze, chyba po raz ostatni, zaufałem. Po przerwie mieliśmy zdecydowaną przewagę, stworzyliśmy kilka sytuacji, po których mogliśmy strzelić bramkę, doskonale bronił jednak Olszewski. Moim podopiecznym należą się pochwały za ambicję i wolę walki do końca. Zazwyczaj nie oceniam pracy arbitrów, ale jeżeli sędzia przy stanie 1-0 dyktuje wyimaginowany rzut kamy, to coś mi tu nie gra... STEFAN MIKULSKI
Dziennik Polski. 1996, nr 73 (26 III) = nr 15739
W Tarnowie, na niedzielnym meczu piłkarzy tamtejszej Unii z Wisłą, zjawiło się blisko 2 tysiące kibiców „Białej Gwiazdy”. Przyjechali pociągiem, dziesięcioma autobusami oraz busami i samochodami osobowymi.
Wspomnienia po latach
Wspomnienie legendarnego zwycięstwa z krakowską Wisłą
data publikacji: 2016-03-24
Dziś mija 20 lat od meczu-legendy. Moim zdaniem najważniejszego meczu Unii i wygranej w historii. Dwie dekady temu świat wyglądał inaczej. Nie było internetu, telefonów komórkowych, a komputery posiadali nieliczni bogacze. Ekstraklasy czy ekstraligi nazywano po prostu I ligami, poniżej których były II ligi, potem III itd. Unia Tarnów była bogatym Zakładowym Klubem Sportowym, który miał I-ligowy żużel, II-ligowe koszykówkę i piłkę ręczną. Piłkarze nożni drużyna oparta na wychowankach! - w 1994 r. wygrali III ligę, grupę, którą dziś nazwano by małopolsko-podkarpacką, i awansowali na zaplecze ekstraklasy.
Składała się ona wówczas z dwóch równorzędnych grup: zachodniej i wschodniej. Jaskółki były rewelacją rozgrywek i jako beniaminek zajęły 5. miejsce (2 najlepsze zespoły wchodziły do I ligi). W 1995 r. rezerwy Unii awansowały do III ligi i przez rok grały m.in. z Resovią, Stalą Rzeszów czy Sandecją. Drugi sezon na zapleczu ekstraklasy I drużyny Unii był drugim sezonem także dla Wisły Kraków, która w 1994 r. spadła z I ligi. W sezonie 1994/5 meczów Unia-Wisła nie było, bo krakowianie zostali przydzieleni do gr. I. Dziwaczna decyzja PZPN do gr. II przypisała... Szombierki Bytom. Naprawiono to przed kolejnym sezonem, przesuwając obie drużyny zgodnie z kryterium geograficznym. Elektryzujące Tarnów ligowe mecze z Białą Gwiazdą miały rozpoczynać obie rundy rozgrywek. 31 lipca 1995 r. skazywana na pożarcie Unia pokazała się na stadionie przy Reymonta z bardzo dobrej strony. Wisła, która w drodze do ekstraklasy miała roznieść Jaskółki, z wielkim trudem wygrała tylko 2-1. Bramkę dla Unii zdobył w 67 minucie Jacek ROPSKI. Po rundzie jesiennej Unia była 13. w tabeli z 1 pkt. przewagi nad strefą spadkową, Wisła była na 3. miejscu z 1 pkt. straty do 2. miejsca dającego awans. Zimą nie odszedł z Unii żaden piłkarz, a kadrę wzmocniono Łapczyńskim z I-ligowego Hutnika, Prokopem z Tarnovii, który za chwilę miał zrobić karierę w ekstraklasie, oraz Olszewskim, bramkarzem z Sandecji. Pierwsza kolejka w rundzie wiosennej przełożona została o 2 tygodnie z powodu zimy, a i 24 marca dużo pracy musieli włożyć działacze Unii, żeby boisko nadawało się do gry. Było zimno, pochmurno, trawa jeszcze nie rosła.
24 marca emocje sięgnęły zenitu. Szalikowców tak wtedy określano kiboli Wisły przyjechało tylu, że nie zmieścili się w sektorze gości (był wówczas na łuku od strony stacji i to większy niż obecny po drugiej stronie). Zajęli teren obok sektora do połowy łuku, ale wszędzie jest ich pełno. Na trybunie głównej przed startem rundy zamontowano krzesełka tworzące napis UNIA TARNÓW. Nie widać go, bo trybuna prawie pełna. Wisła w najsilniejszym składzie z Kulawikiem i Kaliciakiem, którzy w zimie zostali powołani do reprezentacji Polski na wyjazd chyba do Azji. Zagrali 2 mecze, ale dziś nie uznaje się ich za oficjalne. Mecz się zaczyna. W 3 min Marek Foszcz przejął piłkę, podał do Jerzego Łapczyńskiego ten w "16" do Jacka Ropskiego, który przewracając się oddał ją Krzysztofowi Palejowi. Natychmiastowy strzał z 14 m tuż przy lewym słupku i 1 - 0 !!! Później przewagę osiągnęła Wisła, ale niewiele z niej wynikało. Do przerwy tylko dwukrotnie Świerad poważnie zagroził Unii. W 27 min po prostopadłym podaniu Łętochy napastnik Wisły uderzył z kąta w pełnym biegu w górny róg, ale Olszewski efektowną paradą odbił piłkę. W 30 min Świerad popisał się technicznym strzałem z rzutu wolnego czujny Olszewski odbił piłkę, a Pater nie zdążył z dobitką. W 45 min mogło być 2-0. Łapczyński przejął piłkę na 40 metrze i zagrał w prawo do wychodzącego za linię obrony Foszcza. Pomocnik Unii stanął oko w oko z Sarnatem i już w polu karnym uderzył z całej siły. Szkoda tylko że wprost w bramkarza Wisły. W przerwie trener krakowian wprowadził dwóch ofensywnych zawodników i Wisła ruszyła do frontalnego ataku. Tarnowianie zostali zamknięci jak w hokejowym zamku. W 52 min Kulawik przestrzelił z 16 metrów, w 57 wydawało się, że nic nie uratuje Unii od straty bramki. Głownia wypuścił po prawej Świerada, który z narożnika boiska idealnie dośrodkował na głowę Kaliciaka. Najlepszy strzelec Wisły strzelił z 7 metrów w prawy róg, ale Olszewski pokazał wielki talent i jakimś cudem odbił końcami palców piłkę. Po ponad kwadransie przygniatającej przewagi Wisły Unia wyszła z kontrą. Ropski podał z prawej do wbiegającego w pole karne Jasiaka, którego staranował Zając, a sędzia zagwizdał rzut karny. Jedenastkę wykonywał Palej, strzelił mocno w prawy róg, ale Sarnat wyczuł kierunek, rzucił się w tempo i odbił piłkę. Później Unia broniła prowadzenia całą drużyną, a Wisła nie mogła się przebić pod bramkę Jaskółek. W 77 min główkował Zając celnie, ale zbyt lekko, by Olszewski nie złapał piłki. W 89 min do Unii uśmiechnęło się szczęście. Techniczna wrzutka na lewo za linię obrony, Kulawik z pierwszej piłki zagrywa wzdłuż bramki, wślizgiem atakują piłkę dwaj obrońcy Unii i Kaliciak 3 metry od bramki żaden nie sięga, a piłka przemyka tuż obok prawego słupka. Za chwilę końcowy gwizdek i ZWYCIĘSTWO!! Wielki triumf Unii nad najlepszym klubem Małopolski staje się faktem. Można zacząć świętowanie! Wygrana Unii z walczącą o ekstraklasę Wisłą w derbach Małopolski była dużą niespodzianką, nawet sensacją. Wynik meczu podkreślił komentator 2 programu TVP. Wisła i tak awansowała do I ligi i gra w niej już 20 lat. Unia miała znakomitą rundę wiosenną w 1996 r. W 17 meczach zdobyła 31 punktów, odniosła 8 zwycięstw, przy 7 remisach i tylko 2 porażkach, bramki 28-14. Dało to Jaskółkom awans z 13. na 5. pozycję w tabeli. PIĘKNE TO BYŁY CZASY! Obyśmy jeszcze takich dożyli!
Źródło: zksunia.tarnow.pl
Relacja kibicowska z meczu:
Relacje kibicowskie z meczów Wisły- Sezon 1995/1996

