2003.03.19 Wisła Kraków - Szczakowianka Jaworzno 2:2

Z Historia Wisły

2003.03.19, I Liga, 17. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 18:00
Wisła Kraków 2:2 (1:2) Szczakowianka Jaworzno
widzów: 7.500
sędzia: Krzysztof Zdunek z Łodzi
Bramki

Maciej Żurawski (k) 7’

Kalu Uche 85’
0:1
1:1
1:2
2:2
2' (k) Mile Knežević

25' (k) Mile Knežević

Wisła Kraków
Grafika:Zk.jpg Angelo Hugues
Marcin Baszczyński grafika: Zmiana.PNG (46’ Grzegorz Pater)
Arkadiusz Głowacki grafika: Zmiana.PNG (65’ Jacek Paszulewicz)
Mariusz Jop
Grzegorz Kaliciak
Kalu Uche
Kazimierz Moskal grafika: Zmiana.PNG (46’ Mauro Cantoro)
Mirosław Szymkowiak
Kamil Kosowski
Maciej Żurawski
Grafika:Zk.jpg Grafika:Zk.jpg Grafika:Cz.jpg 31' Marcin Kuźba

trener: Henryk Kasperczak
Szczakowianka Jaworzno
Andrzej Bledzewski Grafika:Zk.jpg
Mile Knežević
Dženan Hošić
Piotr Przerywacz
Jarosław Zadylak
Janusz Wolański
Maciej Iwański
Krzysztof Przytuła Grafika:Zk.jpg grafika: Zmiana.PNG (72’ Rafał Górak Grafika:Cz.jpg 80')
Dariusz Kozubek Grafika:Zk.jpg
Maciej Bykowski grafika: Zmiana.PNG (90’ Łukasz Błasiak)
Abel Salami Grafika:Zk.jpg grafika: Zmiana.PNG (77’ Robert Chudy)

trener: Marek Motyka

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Spis treści

Przed meczem z Garbarnią Szczakowianką Jaworzno

Ligowe zmagania wkraczają na stadion przy ul. Reymonta. We środę pierwsza ich odsłona: Wisła podejmie Garbarnię-Szczakowiankę Jaworzno, prowadzoną przez byłego szkoleniowca wiślackich drużyn - Marka Motykę. W Wiśle zabraknie Macieja Stolarczyka, który ujrzał w Chorzowie czwartą żółtą kartkę.

- Rozpoczęliśmy rundę wiosenną od zwycięstwa z Ruchem w Chorzowie 3:0 i byłem zadowolony z tego wyniku, natomiast trochę mniej z gry drużyny - powiedział trener wiślaków Henryk Kasperczak. - Możemy grać jeszcze lepiej i ciągle nad tym pracujemy. W każdym meczu dążymy do zwycięstwa i także w środę będziemy chcieli pokonać Szczakowiankę.

Krakowianie w środę wystąpią bez obrońcy Macieja Stolarczyka, który musi pauzować za żółte kartki. Zastąpi go Grzegorz Kaliciak albo Jacek Paszulewicz. Poza tym nie należy się spodziewać zmian w drużynie Wisły. Wszyscy krakowianie są zdrowi.

Pomocnik Mauro Cantoro, który w ostatnich meczach, także pucharowych, spisywał się bardzo dobrze, wyjdzie prawdopodobnie i tym razem na boisko w podstawowym składzie. Henryk Kasperczak jest zadowolony z jego gry i chwali go za postępy, jakie ostatnio poczynił. W tej sytuacji Mirosław Szymkowiak, który wypadł z pierwszej jedenastki z powodu kontuzji, musi teraz na ławce rezerwowych czekać na swoją szansę.

Jutro czekamy na kolejne gole Marcina Kuźby, który Ruchowi strzelił aż trzy bramki i dzięki temu dołączył do czołówki najlepszych snajperów ekstraklasy. Ma na swoim koncie już 15 goli zdobytych w tym sezonie. Kuźba ma duże szansę nie tylko na tytuł króla strzelców, ale także na miejsce w kadrze Pawła Janasa.

- Liczę na powołanie mnie do kadry, bo przecież dobrze zagrałem nie tylko z Ruchem, ale także w meczach pucharowych Wisły - stwierdził Marcin Kuźba. - Ostateczna decyzja należy do trenera Janasa. W meczu z Garbarnią chciałbym potwierdzić, że jestem w wysokiej formie. Nie zamierzam jednak koncentrować się tylko na "polowaniu" na kolejne bramki. Zdobycie tytułu króla strzelców byłoby miłe, ale nie jest najważniejsze. Najważniejszy jest tytuł mistrza Polski, który jest naszym głównym celem. Garbarnie nie będzie łatwym rywalem, ale jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu i powinniśmy sobie poradzić z beniaminkiem. Musimy wygrywać, jeśli chcemy utrzymać pierwsze miejsce w tabeli.

Mecz Wisły z Garbarnią rozegrany zostanie na dobrze przygotowanej płycie. Murawa, po przyśpieszonym odmrożeniu na mecz rewanżowy z Lazio, a następnie po obfitych deszczach, była bardzo rozmokła, ale już wyschła. Dzięki trwającym cały czas zabiegom pielęgnacyjnym na płycie boiska.

- Gdy padał deszcz ze śniegiem cała murawa była przykryta folią i dzięki temu nie rozmokła - zapewnił dyrektor Wisły Marek Gorączko. - Teraz w dzień boisko odsłaniamy, ale w nocy przed meczem będzie znowu przykryte. W środę murawa powinna być suche i w dobrym stanie.

PAP (rav)

Źródło: wislakrakow.com

Relacje meczowe

Niespodziewane emocje

- Nie spodziewałem się, że ten mecz będzie tak emocjonujący - mówił po meczu trener gości, Marek Motyka. Faktycznie, kto mógł spodziewać się, że mecz ze Szczakowianką przyniesie tyle wrażen i że o choćby jeden punkt trzeba będzie walczyć do samego końca. Wisła - Szczakowianka 2:2.

Trener Henryk Kasperczak niespodziewanie, w stosunku do meczu w Chorzowie, zmienił obu środkowych pomocników. Nie było to lekceważenie przeciwnika, lecz, jak zapewniał trener, chęć wprowadzenia rotacji składu. Czy teraz żałuje swojej decyzji? Nie wiadomo, lecz jasne jest, że Wisła raczej straciła dwa punkty, niż zyskała jeden.

Mecz zaczął się od mocnego uderzenia. Jeszcze nie wszyscy kibice zdążyli skupić się na wydarzebniach boiskowych, a już goście objęli prowadzenie. Zastępujący Stolarczyka Kaliciak sprowadził do parteru Wolańskiego, a sędzia bez wahania wskazał na wapno. Rzut karny wykorzystał Mile Knezevic. Chwilę później historia powtórzyła się z drugiej strony boiska. Hosić sfaulował wybiegającego na pozycję Żurawskiego, sędzia gwizdnął, a "Żuraw" płaskim strzałem w prawy róg doprowadził z rzutu karnego do wyrównania. Mecz zaczynał się od nowa...

W 11 minucie sędzia Zdunek mógł gwizdnąć po raz kolejny, lecz nie zauważył zagrania ręką Wolańskiego w polu karnym Szczakowianki. 8 minut później kibice mieli już jasność, że dziś Wisła nie funkcjonowała tak jak powinna. Kneżević łatwo zwiódł Szymkowiaka i ostro strzelił - Hugues z trudem sparował piłkę na róg. Wisła nie radziła sobie z wybieganą i niespodziewanie ofensywnie usposobioną Szczakowianką. - Naszą bronią miał być atak - mówił po meczu Motyka.

Po 25 minutach gry znów radość nastała w sektorze gości. Długą piłkę otrzymał Bykowski, dwukrotnie zaatakował go ścigający Głowacki, a sędzia za drugim wślizgiem wskazał na "wapno". Do piłki ponownie podszedł Kneżevic i strzałem, tym razem w drugi róg, pokonał Huguesa. Jednak najgorsze dopiero miało nadejść.

Po jednej z akcji Marcin Kuźba uderzył w twarz Kneżevica, co wychwycił sędzia liniowy. Pan Zdunek po konsultacji z asystentem, wyjął z kieszonki czerwony kartonik. - Jeśli rzeczywiście go uderzył, to nieładnie - komentował Kasperczak na konferencji prasowej. Czerwona kartka oznacza, że Marcin nie zagra przynajmniej w dwóch meczach (z Zagłębiem i Groclinem). To był prawdziwy cios - słabo grająca Wisła została pozbawiona jednego zawodnika.

Mało brakowało, a prowadzenie gości do przerwy byłoby okazalsze, lecz w 35 minucie Hugues szczęśliwie obronił strzał Iwańskiego, a dobitka Zadylaka trafiła w boczną siatkę.

W przerwie Kasperczak dokonał dwóch zmian - zeszli narzekający na urazy Baszczyński i Moskal, a w ich miejsce do boju posłał Patera i Cantoro. Tym samym chciał też wzmocnić ofensywę - Wisła w drugiej połowie po raz pierwszy za kadencji Kasperczaka miała grać trójką w obronie.

Taki styl gry początkowo wychodził Wiśle... fatalnie, jednak wraz z upływem czasu rozkręcała się i zaczynała grać na miarę oczekiwań, choć gra na krawędzi ryzyka przyprawiała kibiców o szybsze bicie serca. W 60 minucie Szczakowianka wyprowadziła kontrę czterech na trzech i tylko cud sprawił, że nie strzeliła trzeciej bramki. Chwilę wcześniej po świetnej akcji Uche w idealnej pozycji fatalnie zachował sie Kosowski, który zamiast strzelać... wyjechał z piłką za linię końcową. Mógł się poprawić dwie minuty później, lecz jego mocny strzał przeszedł metr obok słupka.

W 64 minucie sam Henryk Kasperczak machnął z rezygnacją ręką - sytuacja stawała się dramatyczna. Kontuzji doznał Arkadiusz Głowacki. Gdy był opatrywany za linią boczną goście ostro zaatakowali i tylko rozregulowanemu celownikowi Salami'ego zawdzięczamy, że nie strzelili bramki. W jego miejsce pojawił się Jacek Paszulewicz - obrona grała nie dość, że tylko w trzyosobowym składzie to jescze w całkowicie eksperymentalnym ustawieniu: Paszulewicz - Jop - Kaliciak.

A jednak Wisła grała coraz lepiej, dużo wniósł aktywny Mauro Cantoro. W 67 minucie Kosowski dośrodkował, a strzał Uche z pięciu metrów na samej linii obronił Bledzewski. Trzy minuty później przedwczesna radość na stadionie - po akcji Cantoro strzelał Kosowski - piłka przeszła tuż obok słupka, za chwilę Paszulewicz w świetnej pozycji trafił z dwóch metrów wprost w bramkarza.

Wisła grała coraz ofensywniej - rolę stopera przejął Hugues. Szkoda, że sędzia nie zauważył jak po jednej z akcji, łokciem trafił go Wolański. Szkoda także, że sędzia dawał się nabierać na teatralne sztuczki piłkarzy gości, które pozwalały im zarobić kilka cennych sekund.

Na 8 minut przed końcem liczba piłkarzy obu drużyn została wyrównana. Górak, który przed chwilą pojawił się na murawie brutalnie zaatakował w środku pola Szymkowiaka, za co otrzymał czerwony kartonik. Chwilę później frontalne ataki Wisły wreszcie dały bramkowy rezultat. Z rzutu wolnego zagrał Szymkowiak, Uche nie dał się upilnować obrońcom i z bliska wepchnął piłkę do siatki.

Bledzewskiego próbowali jeszcze pokonać Cantoro, Kosowski i Paszulewicz, lecz bez powodzenia. Sporo kontrowersji wzbudziła sytuacja z 93 minuty meczu, gdy po starciu Żurawskiego z Bledzewskim sędzia podyktował rzut wolny dla gości. Wydaje się, że słusznie, gdyż bramkarz złapał piłkę.

(mat19)

Źródło: wislakrakow.com

Konferencja pomeczowa

- Myślę, że trzeba się cieszyć z tego remisu, szczególnie dlatego że przez większość meczu graliśmy w 10-tkę a udało się wyrównać. Początek meczu był dla nas bardzo ciężki. Mieliśmy w końcówce nawet szansę na zwycięstwo, niestety nie udało się. - powiedział po meczu Kasperczak.

Henryk Kasperczak: - Myślę, że trzeba się cieszyć z tego remisu, szczególnie dlatego że przez większość meczu graliśmy w 10-tkę a udało się wyrównać. Początek meczu był dla nas bardzo ciężki. Mieliśmy w końcówce nawet szansę na zwycięstwo, niestety nie udało się.

Decyzje sędziów były jakie były, oni widzieli najlepiej. Jedyne zastrzeżenie jakie mam, to to, że powinni karać kartkami za faule, ostre zagrania a nie wdawać się w dyskusje z zawodnikami. Sędziowie mają być sędziami, nie wychowawcami.

Kilku moich zawodników odniosło dziś kontuzje (Baszczyński, Głowacki, Moskal - przyp. rav). Musimy poczekać na diagnozy, teraz jeszcze nie wiem jak długą będą mieli przerwę w treningach i meczach. Jeśli chodzi o zmianę składu w porównaniu z poprzednimi meczami: mam grupę wyrównanych zawodników, a rozgrywamy teraz mecze co trzy dni. Chciałem dać odpocząć Strąkowi i Cantoro, którzy brali udział we wszystkich meczach od poczatku roku. Trudno mi w tej chwili powiedzieć czy mam pretensje do Marcina Kuźby za osłabienie drużyny. Będę musiał zobaczyć tą sytuację, może rzeczywiście uderzył rywala...

Marek Motyka (trener Szczakowianki) - Marzyłem o tym remisie i bardzo się z niego cieszę, ale nie spodziewałem się takiego meczu. Chciałem bardzo pochwalić zawodników, za to że skutecznie realizowali założenia przedmeczowe. Przypuszczaliśmy, że Wisła może nas zlekceważyć, a początek meczu udał nam się znakomicie. Naszym celem było dziś przede wszystkim zneutralizowanie napastników oraz nagroźniejszych piłkarzy w drugiej linii: Kosowskiego i Uche. To realizowaliśmy bardzo dobrze zwłaszcza w pierwszej połowie. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy kilku sytuacji bramkowych, bo moglibyśmy stąd wywieźć sensacyjne zwycięstwo. Ale i tak jestem bardzo zadowolony z postawy chłopaków i ich zaangażowania, udowodnili, że potrafią grać bardzo dobrze i że drzemią w nich jeszcze duże możliwości. Za ten mecz dostaną oni normalną premię - za poprzedni z KSZO powinno im się odebrać 50%.

(rav)

Źródło: wislakrakow.com

Kuźba: Nie uderzyłem Kneżevica

- Obrońca mnie trzymał, chciałem się wyzwolić z jego uścisku i szarpnąłem się, ale go nie uderzyłem. Sędzia zinterpretował to na czerwoną kartkę. Przyznaję, że miał prawo - komentował Marcin Kuźba "na gorąco" po meczu ze Szczakowianką sytuację, po której ujrzał czerwoną kartkę.

Regulamin PZPN mówi, że tzw "samoistna" czerwona kartka oznacza automatycznie dwa mecze dyskwalifikacji. Dodatkowo sprawą może zająć się Wydział Dyscypliny, którzy może przedłużyć dyskwalifkację. - Nie wiem, czy klubowy regulamin przewiduje jakieś kary za takie sytuacje i czy zostanę dodatkowo ukarany - dodaje Kuźba.

Innego zdania jest poszkodowany, Mile Kneżevic. - Napastnik Wisły uderzył mnie bardzo mocno łokciem w przeponę. W pierwszej chwili zobaczyłem gwiazdy, a przecież go nie prowokowałem - analizuje Serbski obrońca.

Czerwona kartka może mieć dla Kuźby szczególne znacznenie. Ostatnio media typowały go na tego, który obok Emmanuela Olisadebe powinien wybiec w ataku reprezentacji Polski na mecz z Węgrami. Tym czasem dyskwalifikacja oznacza, że Kuźba nie zagra w jedynym meczu Wisły przed meczem na stadionie Śląskim. - W czasie meczu wcale nie myślałem o reprezentacji, całkowicie skupiłem się na grze, która nam się nie układała. A moja kartka tylko to pogłębiła - mówił zmartwiony napastnik Wisły.

gazeta.pl (mat19)

Za: wislakrakow.com

Relacja kibicowska z meczu:

Relacje kibicowskie z meczów Wisły-Sezon 2002/2003