1931.09.13 Czarni Lwów – Wisła Kraków 1:2

Z Historia Wisły

1931.09.13, I liga, 17. kolejka, Lwów, Stadion Czarnych, 16:00
Czarni Lwów 1:2 (0:1) Wisła Kraków
widzów: 3.000
sędzia: Edward Gulicz ze Lwowa
Bramki

Marian Łańko 70'

0:1
1:1
1:2
27' Walerian Kisieliński

89' Mieczysław Balcer lub Walerian Kisieliński
Czarni Lwów
2-3-5
Zbigniew Kasprzak
Zygmunt Czyżewski
Stanisław Olejniczak
Roman Ficek
Antoni Amirowicz
Kazimierz Pilat
Edward Koch
Kazimierz Konopasek
Marian Łańko
Jan Reyman
Augustyn Drzymała

trener:
Wisła Kraków
2-3-5
Maksymilian Koźmin Grafika:Zmiana.PNG 71' (Zbigniew Olewski)
Aleksander Pychowski
Józef Kotlarczyk
Karol Bajorek
Jan Kotlarczyk
Bronisław Makowski
Stanisław Czulak
Walerian Kisieliński
Henryk Reyman
Artur Woźniak
Mieczysław Balcer

trener: brak
Wg "RDT", "IKC" i "Słowa Polskiego" - 90’ gol Kisielińskiego.
Według "PS" grał zamiast Artura Lubowiecki, wg "IKC" jednak Artur...

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

thumn
thumn

Spis treści

Relacje prasowe

Przegląd Sportowy numer 74/1931 strona 2:

Czarni przegrywają z Wisłą 1:2
Mimo doskonałej gry i wyższości nad zwycięzcami


LWÓW, 13.9. (Tel. wł. Przegl. Sp.).

Wisła: Koźmin (Olewki); Pychowski, Kotlarczyk II; Makowski, Kotlarczyk I, Bajorek; Balcer, Lubowiecki, Reyman I, Kisieliński, Czulak.

Czarni: Kasprzak; Olejniczak, Czyżewski; Pilat, Amirowicz, Ficek; Drzymała, Reyman II, Łańko, Konopasek, Koch.

Spotkanie Czarnych z Wisłą utrzymało się do pewnego stopnia w ramach tradycji. Wprawdzie Wisła szczęśliwie uratowała oba punkty, jednak wynik był do ostatniej chwili niepewny, praczem Czarni byli co najmniej zespołem równorzędnym i w zupełności zasłużyli na jeden punkt. Zabrakło im jednak szczęścia. Utraciwszy pierwszą bramkę jeszcze przed pauzą, zdołali po przerwie zasłużenie wyrównać, by niemal w ostatniej chwili umożliwić przeciwnikowi zwycięstwo z dość przypadkowej sytuacji.

Zawody miały w całem tego słowa znaczeniu przebieg dramatyczny. Obie strony walczyły, szczególnie po przerwie z wielką dozą ambicji i ofiarności, zaprzepaszczając przytem szereg dobrych pozycyj. Czarni mimo przegranej zaprezentowali się dobrze: był to bodaj najlepszy ich mecz sezonu, ustępowali bowiem Wiśle jedynie przez krótki okres po utracie pierwszej bramki i przez 20 minut drugiej połowy. Gdy sądzono już, że są zupełnie złamani, zdobyli się na heroiczny zryw, dzięki któremu nie tylko osiągnęli wyrównanie po pięciominutowem formalnem oblężeniu bramki przeciwnika, ale zdetonowali go tak dalece, że dalsza gra potoczyła się zupełnie otwarcie i raczej przy większej inicjatywie gospodarzy, niż gości.

Drużynie lwowskiej należy się przedewszystkiem uznanie za niewidzianą u niej dotychczas ambicję i bojowy animusz, jakim byli ożywieni wszyscy gracze.

Najlepszym graczem Czarnych, a nawet na boisku był Reyman II. Pracował on dosłownie za trzech. Łańko, mimo zdobycia wyrównującej bramki nie zadowolił. Stojąca gra, kilka dobrych główek, czy podań na skrzydło, to na 90 minut stanowczo za mało. Konopasek grał ambitnie i pracowicie, jednak nie wszystko mu się udawało. Koch tworzył początkowo niebezpieczne zamieszania, jednak później zaopiekował się nim pieczołowicie Kotlarczyk II. Drzymała miał dwukrotnie sposobność zadecydować o wyniku zawodów, zmarnował jednak wszystko. Obok Reymana II wybijał się na pierwszy plan bezsprzecznie Pilat. Amirowicz na środku dopisywał jedynie przez 45 minut, po pauzie opadł na siłach. Ficek, mający przeciw sobie Balcera, wywiązał się, jak na nowicjusza, wcale dobrze ze swego zadania. W obronie zabrakło Chmielowskiego, zastąpił go z powodzeniem Czyżewski, który do spółki z Olejniczakiem dawał sobie dobrze radę. Kasprzak obronił kilka piłek efektownie, jednak dzięki złym wybiegom w obu wypadkach nie był bez winy.

W Wiśle Reyman I grał tym razem bardzo słabo przetrzymując niejednokrotnie długo piłkę. Kisieliński grał przed pauzą zupełnie bezmyślnie. Również u Czulaka trudno było doszukać się wybitniejszych walorów. Lubowiecki był ruchliwy i wyjątkowo energiczny.

Balcer, mając za sobą dziesięciobój, był do pewnego stopnia zhandicapowany. Bramka decydująca uzyskana w bardzo trudnych warunkach była całkowicie jego zasługą.

Pomoc Wisły w porównaniu z dawnemi laty przedstawiała się bardzo blado. Bajorek przed pauzą nie dochodził prawie do piłki. Kotlarczyk I daleki był od dawnej formy. Makowski po słabym starcie nieźle się rozegrał. Jasnym punktem był Kotlarczyk II w obronie, Pychowski grał przedewszystkiem rutyną. Koźmin był słaby, to też po utracie bramki zajął jego miejsce Olecki, spisując się zupełnie dobrze.

Opis meczu

Grę rozpoczyna Wisła, tracąc szybko piłkę na rzecz Czarnych, którzy walczą ambitnie, zdobywając się nawet na przyziemne kombinacje. Pierwszą energiczniejszą ofensywę inicjuje ze skrzydła Balcer, przenosząc jednak piłkę daleko w aut. Ostry strzał Kocha nie daje rezultatu z powodu spalonej pozycji Drzymały. Dość niefortunny wybieg Kasprzaka umożliwia Kisielińskiemu zdobycie prowadzenia. Otwarta dotychczas gra przynosi lekką przewagę Wiśle, Czarni są jednak ciągle niebezpieczni.

Druga część gry rozpoczyna się atakiem Czarnych, zakończonym dalekim strzałem Konopaska. Wisła obejmuje inicjatywę i przeprowadza przez 30 minut ofensywę. Widownia okrzykami podnieca energicznie miejscowych, którzy nagle się zrywają i spychają przeciwnika na jego połowę. Konopasek otrzymuje doskonałą piłkę od Drzymały i z kilku kroków przenosi. Czarni grają teraz z olbrzymim animuszem, to też w rezultacie daleki strzał Łańki w 25-ej minucie przynosi im wyrównanie. Miejsce Koźmina w bramce Wisły zajmuje Olewski. Gra staje się bardzo żywa, obie strony przeprowadzają energiczne ataki i dążą całą parą do zwycięstwa. Więcej szczęścia ma Wisła. W 44-ej minucie Kisieliński podaje daleką, długą piłkę na lewą stronę i Balcer nie żałuje nóg. Kasprzak jest niezdecydowany, ostatecznie zupełnie niepotrzebnie wybiega, przeszkadzając swoim obrońcom tak, że lewoskrzydłowy Wisły ostatnim wysiłkiem pakuje piłkę do pustej bramki.

Widzów około 3.000. Sędziował dobrze p. Gulicz.

Raz, Dwa, Trzy: Ilustrowany Tygodnik Sportowy. 1931, nr 22

Wisła-Czarni 2:1 0:0).

Szczęśliwe zwycięstwo czerwonych.

Lwów, 13 kwietnia.

Do zawodów tych wystąpiły drużyny w następujących składach: Wisła: Koźmin, (Olewski), Pychowski, Kotlarczyk II, Bajorek, Kotlarczyk I, Makowski, Czulak, Kisieliński, Reyman, Artur, Balcer. Czarni: Kasprzak, Czyżewski, Olejniczak, Ficek, Amirowicz, Piłat, Koch, Konopasek, Łańko, Reyman, Drzymała.

Spotkania Wisły z Czarnymi na boisku lwowskiem, mają już swoją historję. Drużyna krakowska w ostatnich dwu latach w spotkaniach z Czarnymi we Lwowie stale się potykała, tracąc cenne punkty mistrzowskie. Również i tym razem zanosiło się na to, że tradycji stanie się zadość. Czarni bowiem potrafili w drugiej połowie nadrobić utraconą bramkę i dopiero ostatnia minuta gry zadecydowała o sukcesie Wisły.

Zespół krakowski mimo zwycięstwa, które naogół uzyskał zasłużenie, nie wykazał formy, w jakiej winien się znajdować pretendent do tytułu mistrzowskiego. W szczególności zawiodła linja napadu, która rzadko tylko potrafiła się zdobyć na przemyślane pociągnięcia. Główną winę tego ponosi Reyman, który tym razem pracował nierównomiernie. Akcje jego były stale powolne, podania źle obliczone, a również strzałowo był słabo dysponowany. W przeciwieństwie do Reymana bardzo dobrze wypadł Kisieliński, który był prawdziwym bohaterem zawodów Żywiołowy ten gracz o dobrym biegu i strzale, swoim sposobem gry ustawicznie rzucał się w oczy i szybko zaskarbił sobie względy publiczności. Również w sytuacjach podbramkowych wykazał Kisieliński dobrą orientację. Pozostali napastnicy Wisły nie osiągnęli swojej przeciętnej formy. Balcer przemęczony dwudniowym udziałem w dziesięcioboju rzadko dochodził do głosu. Niewiele też lepiej prezentował się Czulak. Rezerwowy Artur, grał przez cały czas bardzo ambitnie, lecz mało skutecznie.

Najlepszą linją Wisły była jej pomoc, która pod każdym- względem wywiązała się ze swego zadania. W szczególności na wyróżnienie zasługują Kotlarczyk I. i Bajorek.

Słabiej natomiast wypadł Makowski, który dość wyraźnie unikał agresywnego Kocha. Obrona nie popełniła większych błędów. Koźmin w bramce grał z wielkiem szczęściem? pozatem denerwował się zbytnio, co szczególnie objawiło się przy licznych ryzykownych wylęgach. Zastępujący go w ostatnich minutach Olewski, nie miał większego pola do popisu.

Jako całość Wisła wypadła lepiej, niż gospodarze, a zwłaszcza jeśli chodzi o stronę techniczną i taktyczną, znacznie nad nimi górowała. Klęskę Czarnych zawinił tym razem Kasprzak, który ma obie bramki na sumieniu. Wprawdzie obronił on kilka ostrych strzałów i to w sposób dość efektowny, dwukrotnie jednak lekkomyślnie opuścił swe stanowisko, co w obu wypadkach zakończyło się fatalnie. Pozatem jednak Czarni przedstawiali się lepiej, niż na poprzednich spotkaniach. Zwłaszcza po pauzie poszczególne linje gospodarzy pracowały sprawnie, dzięki czemu też osiągnęli na dłuższy okres przewagę. Obrona mimo braku Chmielowskiego, grała przez cały czas pewnie, z powodzeniem likwidując ataki Wisły. W pomocy Amirowicz, grający po dłuższej przerwie, naogół był b. dobry. Również dzielnie trzymał się Piłat, któremu przypadła trudna rola pilnowania Kisielińskiego. Słabiej od swych partnerów grał Ficek.

Atak w pierwszej połowie nie miał wyraźnego oblicza, po przerwie zademonstrował kilka dobrych pociągnięć, które z trudem likwidowała pomoc i obrona Wisły. Najlepsze wrażenie pozostawił pracowity Reyman, oraz ruchliwy i bardzo szybki Koch, natomiast Łańko, mimo zdobycia bramki, ciągle jest słaby.

Przebieg gry :

Po rozpoczęciu gry przez Wisłę, zawody toczą się dość chaotycznie na środku boiska. Pierwszy strzał na bramkę oddaje Konopasek dopiero w 9-ej minucie. Wisła inicjuje kilka ataków głównie prawą stroną, gdzie odrazu wyróżnia się Kisieliński. Gra przeważnie jest ospała, głównie z powodu słabej gry obu napadów. W 18-ej minucie nadarza się gospodarzom sposobność uzyskania prowadzenia, lecz Konopasek z dwóch metrów będąc sam przed bramką Koźmina przestrzeliwuje. W 27-ej minucie Kisieliński otrzymuje piłkę od Reymana podciąga i lekko strzela do siatki obok wybiegającego Kasprzaka. Wisła powoli naciska i uzyskuje kolejno dwa rogi niewykorzystane.

W drugiej połowie tempo jest znacznie żywsze. Początkowo Wisła zdobywa przewagę i w tym też czasie demonstruje kilka ładnych przyziemnych pociągnięć. Wkrótce jednak Czarni dopingowani przez publiczność, przypuszczają szereg groźnych ataków, co wyprowadza Wisłę z równowagi. Czarni osiągają dość znaczną przewagę i spychają gości na ich pole karne. Koch przechodzi teraz na łącznika w miejsce Konopaska, dzięki czemu atak Czarnych zyska na sile przebojowej. Wisła broni się chaotycznie, w szczególności Koźmin przez opuszczanie bramki ustawicznie stwarza groźne sytuacje. W 26-ej minucie uzyskują Czarni wyrównanie z silnego strzału Łańki. Wisła przypuszcza teraz szereg ataków, lecz obrona Czarnych jest stale na posterunku.

W 33-ciej minucie Ficek wykopuje piłkę z linji bramkowej. W 86-tej minucie Balcer znajduje się sam przed bramką Czarnych, strzela jednak z dwóch kroków w aut. W ostatnich minutach robi się coraz ciemniej i zdaje się, że wynik 1:1 utrzyma się do końca.

Tymczasem w ostatniej minucie Kisieliński niespodzianie przedziera się błyskawicznie z piłką na lewą stronę, mija Czyżewskiego i lekkim strzałem, podobnie jak przy pierwszej bramce, lokuje piłkę w siatce obok wybiegającego Kasprzaka. Sędziował p. Gulicz, widzów około 3.000.



Warta-Garbarnia 2:2 i to daje Wiśle tyle samo punktów przy jednym meczu więcej, Pogoń bije Warszawiankę 3:1. Tabela: Garbarnia 16-22, Wisła 17-22, Legia 17-21, Pogoń 16-21, Warta 15-19, ale w wypadku wygranych zaległych spotkań ma szansę na mistrza.

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1931, nr 255 (15 IX)

Wisła-Czarni 2:1 (1:0).

Lwów, 13 września (F. K.). Wisła: Koźmin, (Olecki), Pychowski, Kotlarczyk II, Bajorek, Kotlarczyk I, Makowski, Czulak, Kisieliński, Reyman I, Artur i Balcer. Czarni: Kasprzak, Czyżewski, Olejniczak, Pisek, Amirowicz, Gilat, Koch, Konopasek, Łańko, Reyman II, Drzymała. Niezwykłe to dla obu drużyn spotkanie zakończyło się zasłużonem, choć z trudem wywalczonem zwycięstwem Wisły. Decydująca o zwycięstwie bramka, padła w ostatniej minucie gry w chwili, gdy publiczność opuszczała już boisko, wierząc, że szczęście towarzyszące Czarnym w ostatnich latach w ich rozgrywkach z Wisłą i tym razem będzie im dopisywało.

Przebieg spotkania nie należał jednak do zbyt ciekawych, a w szczególności pierwsza połowa upłynęła pod znakiem gry ospałej, stojącej naogół na niskim poziomie. Wprawdzie Wisła miejscami potrafiła wykazać swą wyższość techniczną, tu i ówdzie mając momenty ładnej gry kombinacyjnej, jednak na skutek powolności napadu, nie uwidoczniła w większym stopniu swej przewagi.

Pierwsze momenty gry należały nawet do Czarnych, dopiero począwszy od 15 minuty coraz więcej do głosu dochodzi Wisła, przyczep obok bardzo dobrego Kisielińskiego, wyróżnia się Balcer, który szybkiemi swemi przebojami i precyzyjnemi podaniami stwarza szereg groźnych sytuacyj pod bramką Czarnych. Z drugiej jednak strony i Czarni dość często goszczą na polu Wisły, jednak na skutek niecelności w, strzałach nie dochodzą do bramki.

W 26 minucie uzyskuje Wisła pierwszą bramkę. Piłkę wypuszczoną lekko przez Reymana I otrzymuje Kisieliński, który wykorzystując wybieg Kasprzaka, bez większej trudności kieruje ją do siatki w dalszym ciągu gra jest już mało ciekawa.

Druga połowa należy do Czarnych, którzy silnie dopingowali przez publiczność całą parą dążą do uzyskania wyrównania. W dodatku Koźmin uwidacznia znaczne zdenerwowanie, co się udziela również linji obrony. W minucie po szeregu niezyskanych dogodnych pozycyj podbramkowych następuje w 25 minucie wyrównanie ze strzału Łańki, który podanie Reymana przytomnie wykorzystuje, nie bez winy był tu Koźmin, w następstwie czego zeszedł z boiska, a miejsce jego zajął rezerwowy Olecki. Czarni przez parę minut górują jeszcze nad widocznie skonsternowanym przeciwnikiem, pod koniec jednak inicjatywę ponownie obejmuje Wisła, dla której w ostatniej minucie gry Kisieliński z przeboju uzyskuje zwycięską bramkę. Sędzia Gulicz. Widzów około 3.000.



Zobacz też

"Jedenastobój" Mieczysława Balcera