Dragan Paljić

Z Historia Wisły

Dragan Paljić
Informacje o zawodniku
kraj Niemcy
Serbia
urodzony 08.04.1983, Starnberg
wzost/waga 174/71
pozycja pomocnik, obrońca
sukcesy Mistrz Polski: 2011
2. Bundesliga: 2010
Król strzelców Verbandsligi: 2004
Drużyny juniorskie
Lata Drużyna
1991–1994 FT Starnberg 09
1994–2000 TSV Blaichach
2000–2002 TSV 1860 Monachium
Kariera klubowa
Sezon Drużyna Mecze Gole
2001/02 TSV 1860 Monachium II 1 0
2002/03 TSV 1860 Monachium II 9 0
2003/04 Olympia Laupheim 20
2004/05 TSG 1899 Hoffenheim 23 5
2005/06 TSG 1899 Hoffenheim 23 1
2006/07 TSG 1899 Hoffenheim 31 6
2007/08 TSG 1899 Hoffenheim 19 1
2008/09 1. FC Kaiserslautern 29 2
2009/10 1. FC Kaiserslautern 17 1
2010/11 Wisła Kraków 28 1
2011/12 Wisła Kraków 24 0
2012/13 Heracles Almelo 18 0
2013/14 Heracles Almelo 1 0
2014/15 Heracles Almelo 1 0
W rubryce Mecze/Gole najpierw podana jest statystyka z meczów ligowych, a w nawiasie ze wszystkich meczów oficjalnych.

Dragan Paljić (ur. 8 kwietnia 1983 roku w Starnbergu) – niemiecki zawodnik Wisły serbskiego pochodzenia. Jego nominalna pozycja to lewy pomocnik, ale w Wiśle grał najczęściej jako lewy obrońca. Jest pierwszym niemieckim piłkarzem jaki zagrał w oficjalnym meczu pierwszego zespołu Wisły.

Spis treści

Biografia

Paljić w wieku juniorskim reprezentował barwy klubów FT Starnberg 09 oraz TSV Blaichach. W 2000 roku przeniósł się do TSV 1860 Monachium. W barwach rezerw tego klubu rozegrał 10 spotkań, po czym w 2003 roku przeniósł się do Olympii Laupheim, grającej w piątej klasie rozgrywkowej w Niemczech. Zdobywając 20 goli został królem strzelców.

Swoimi występami zwrócił na siebie uwagę przedstawicieli TSG 1899 Hoffenheim. Po kilku występach w drugiej drużynie, przebił się do pierwszego zespołu i wywalczył sobie w nim miejsce. Podczas trzech lat gry w lidze regionalnej rozegrał 77 spotkań i zdobył 12 bramek. W sezonie 2006/07 wywalczył z zespołem awans do 2. Bundesligi. Wówczas rozgrywając 19 meczów (9 od pierwszej minuty) i zdobywając jednego gola przyczynił się do awansu zespołu do 1. Bundesligi. W niej jednak nie zdołał zadebiutować.

W sierpniu 2009 roku przeszedł do drugoligowego FC Kaiserslautern, podpisując trzyletni kontrakt. W pierwszym sezonie rozegrał 29 spotkań (15 w pierwszym składzie, 5 w pełnym wymiarze) w 2. Bundeslidze i zdobył dwa gole. W sezonie 2009/10 pojawiał się na boisku zdecydowanie rzadziej, Łącznie zaliczył 17 występów (5 w pierwszym składzie, 1 w pełnym wymiarze) i strzelił jedną bramkę.

17 lipca 2010 roku podpisał dwuletni kontrakt z Wisłą. Dzień wcześniej rozwiązał swój kontrakt z Kaiserslautern.

Dragan Paljić rozstał się z Wisłą w maju 2012 roku.

Historia występów w barwach Wisły Kraków

Podział na sezony:

Sezon Rozgrywki M 0-90 grafika:Zk.jpg grafika:Cz.jpg
2010/2011 Ekstraklasa 28 25 2 1 1 4  
2010/2011 Puchar Polski 4 4       1  
2010/2011 Liga Europy 2   2        
2011/2012 Ekstraklasa 24 19 2 3   4  
2011/2012 Puchar Polski 5 3 1 1   1  
2011/2012 Liga Europy 4 3   1   2  
2011/2012 Liga Mistrzów 3 2   1      
Razem Ekstraklasa (I) 52 44 4 4 1 8  
Puchar Polski (PP) 9 7 1 1   2  
Liga Europy (LE) 6 3 2 1   2  
Liga Mistrzów (LM) 3 2   1      
RAZEM 70 56 7 7 1 12  

Statystyki

Klub Sezon Liga Liga Puchary krajowe Puchary europejskie Suma
Mecze Bramki Mecze Bramki Mecze Bramki Mecze Bramki
TSV 1860 Monachium II 2001/2002 (w) Oberliga 1010
2002/2003 Oberliga 9090
FV Olympia Laupheim 2003/2004 Verbandsliga 2020
TSG 1899 Hoffenheim 2004/2005 Regionalliga Süd 235235
2005/2006 Regionalliga Süd 231231
2006/2007 Regionalliga Süd 316316
2007/2008 2. Bundesliga 19121212
2008/2009 (j) Bundesliga 001010
1. FC Kaiserslautern 2008/2009 2. Bundesliga 292292
2009/2010 2. Bundesliga 17120191
Wisła Kraków 2010/2011 Ekstraklasa 2814020341
2011/2012 Ekstraklasa 2405070360
Heracles Almelo 2012/2013 Eredivisie 18020200
2013/2014 Eredivisie 100010
2014/2015 Eredivisie 101020
Suma TSV 1860 Monachium II 10 0 10 0
Suma TSG 1899 Hoffenheim 96 13 3 1 0 0 99 14
Suma 1. FC Kaiserslautern 46 3 2 0 0 0 38 3
Suma Wisła Kraków 52 1 9 0 9 0 70 1
Suma Heracles Almelo 20 0 3 0 23 0

Dragan Paljić - artykuły, wywiady

Dragan Paljić podpisał kontrakt z Wisłą Kraków

17-07-2010

Do Białej Gwiazdy dołączył kolejny piłkarz. Dwuletni kontrakt z Wisłą podpisał Dragan Paljić.

Paljić urodził się 8 kwietnia 1983 roku w Starnberg. Ma obywatelstwo niemieckie i serbskie. Mierzy 174 cm wzrostu, waży 71 kg. Jest graczem ofensywnym. „Mogę grać na każdej pozycji w ofensywie, ale najlepiej czuję się na lewej pomocy, bo jestem lewonożnym piłkarzem” – powiedział nam nowy zawodnik Wisły Kraków.

W latach 2004-2008 grał w TSG 1899 Hoffenheim. W 2004 roku Hoffenheim występowało w lidze regionalnej. W sezonie 2007/2008 drużyna z Sinsheim wywalczyła 2. miejsce w 2. Bundeslidze i wywalczyła awans do Bundesligi. W TSG Hoffenheim Paljić rozegrał łącznie 96 meczów i zdobył 13 bramek.

W sierpniu 2008 roku Dragan Paljić przeszedł do drugoligowego 1. FC Kaiserslautern. W ciągu dwóch lat piłkarz rozegrał w tej drużynie 46 spotkań i zdobył 3 gole. W zakończonym już sezonie 2009/2010 Paljić wywalczył wraz z Kaiserslautern awans do Bundesligi. Obecnie Paljić jest wolnym zawodnikiem. Kilka dni temu pomocnik rozwiązał za porozumieniem stron umowę z beniaminkiem Bundesligi.

W Wiśle Dragan będzie grał w koszulce z numerem „13”.

Późnym wieczorem zaprezentujemy materiał wideo z rozmową z Draganem Paljiciem.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA

Paljić: Nie będę wykrzykiwał “fuck you”

10.02.2011

Jego pierwsze wrażenia z pobytu w Polsce nie były dobre. Przeraził się treningami Henryka Kasperczaka. Wcześniej od środka oglądał, jak w siłę rośnie niemiecki Hoffenheim. W Bundeslidze nigdy nie zadebiutował, ale nie ma tego złego… Bo jak twierdzi, i tak jest specjalistą od „pole position”. Dragan Paljić w wywiadzie dla WislaKrakow.com.

Mam wrażenie, że wróciłeś właśnie z najdłuższego zimowego urlopu w karierze. Prawda czy fałsz?

- Prawda. Szczerze mówiąc, gdy w grudniu usłyszałem, że mamy sześć tygodni wolnego, naprawdę się zdziwiłem. W Niemczech dostawaliśmy tyle dopiero po zakończeniu sezonu. W zimie była to dosłownie chwilę, może tydzień. Uważam, że ponad miesiąc bez gry to zdecydowanie za dużo.

Nie ucieszyły cię te nowe obyczaje?

- Może trochę. Tylko dlatego, że mogłem w końcu spędzić czas w domu, w Niemczech. Tydzień odpocząłem też z rodziną w Hiszpanii i pojechałem na kilka dni do Serbii, skąd pochodzą moi rodzice.

Milan Jovanić uważa, że jesteś stuprocentowym Niemcem.

- Tak powiedział? Ok, urodziłem się w Niemczech, dorastałem, chodziłem do szkoły, ale na boisku mam bałkański temperament. Zresztą świetnie mówię po serbsku. Wszyscy w moim domu mówią.

Niemcy mają bardzo zdolną generację młodych piłkarzy, ale też podstawy, infrastrukturę. W Serbii czy Bośni te talenty rodzą się w zasadzie „na kamieniu”.

- Przede wszystkim z powodu wojny, Bałkany wyglądają dziś tak, jak wyglądają. Ludzie żyją za bardzo małe pieniądze, na futbol też ich brakuje. Kiedyś było inaczej. Serbowie osiągali sukcesy w Europie, choćby Crvena Zvezda. Gdyby nie wojna, pewnie dalej by tak było.

Szybko poczułeś przepaść między piłką w Polsce i w Niemczech?

- Na samym początku zdziwiłem się, że treningi są tak lekkie. Gdy prowadził nas Kasperczak, było bardzo łatwo. Ćwiczyliśmy raz dziennie, na niskim tempie. Inaczej niż w Niemczech, gdzie ciągle się biegało, każdy walczył.

Jak jest teraz?

- Po przyjściu Maaskanta wiele zmieniło się na lepsze. Trenujemy dużo intensywniej i oby niedługo pojawiły się tego efekty.

Masz satysfakcję z ostatniego półrocza gry w Wiśle?

- Cieszę się, bo wreszcie mogę czuć się zawodnikiem pierwszego składu. Gram w prawie każdym meczu i to rzeczywiście daje satysfakcję. Poza tym, Kraków to przyjemne miejsce do życia, bo Polacy mają dobrą mentalność.

(„Nie słuchaj go, on kłamie, to wszystko nieprawda” – pokrzykują w tym momencie Gordan Bunoza z Nourdinem Boukharim, którzy właśnie zasiadają do obiadu)

- Boukhari nigdy nie potrafi być poważny (śmiech).

Poza klubem spędzacie razem pewnie sporo czasu.

- Moja żona właśnie zachorowała, więc teraz, poza treningami, prawie nie wychodzę z domu. Opiekuję się dzieckiem. Ale z Boukharim czy Bunozą obowiązkowo trzeba czasem wyjść do “Bonarki” – na jakieś zakupy, do kina. To dobre chłopaki.

A propos żony… Naprawdę poznaliście się w pociągu?

- Tak, to prawda. Jechałem z Monachium, by podpisać kontrakt z Hoffenheim. Musiałem oddać samochód, który był własnością TSV, więc spakowałem walizkę i wsiadłem do pociągu. A tam – moja przyszła żona (śmiech).

Inna ciekawostka – podobno przed każdym meczem całujesz buty, w których grasz.

- Masz dobre informacje. Rzeczywiście, robię to za każdym razem. Nic wielkiego, po prostu taki mini-rytuał. Na szczęście.

Jeden z twoich rodaków powiedział kiedyś: „Kto walczy, może przegrać. Kto nie walczy, przegrał już na starcie”. Cytuję to nie przez przypadek, bo mam wrażenie, że ty na boisku walczysz zawsze.

- U mnie to już taka naturalna cecha, nie znoszę przegrywać. To jest chyba właśnie ta bałkańska mentalność.

W Polsce masz łatwiej, nie trzeba tyle biegać.

- Ale ja wcale nie zamierzam krytykować polskiej piłki. Udzieliłem kilku wywiadów niemieckim dziennikarzom i każdemu mówiłem, że poziom się podnosi, powstają nowe stadiony, na mecze przychodzą fanatyczni kibice. W Bundeslidze po prostu gra dużo więcej piłkarzy światowej klasy. Oni dokonują na boisku lepszych wyborów. Więcej też walczy się jeden na jeden.

Podpisując kontrakt z Wisłą powiedziałeś, że możesz grać na każdej pozycji w ofensywie. Wtedy nie mogłeś się spodziewać, że całą rundę spędzisz jako lewy obrońca.

- No tak, występowałem już jako napastnik, lewoskrzydłowy, prawoskrzydłowy, jako typowa “dziesiątka”, ale w obronie nigdy. Tak się złożyło, że Piotr Brożek był kontuzjowany, trener mnie wypróbował i stwierdził, że tam też mogę dać radę. Dopóki będę grał dobrze na tej pozycji, nie będę narzekał.

Pamiętasz piłkarza, który najbardziej dał ci w kość w Ekstraklasie?

- Peszko z Lecha. Był najtrudniejszy do powstrzymania. Ten mecz w ogóle był dla Wisły najgorszy w całej rundzie.

Peszko dobrze wybrał, przechodząc do FC Koeln?

- Oczywiście. Zobaczy, jak trenuje się w Niemczech. Sprawdzi w nowej rzeczywistości i myślę, że sobie poradzi.

Jeden z najlepszych strzelców naszej ligi poszedł latem do Kaiserslautern i…

- Micanski?

Znacie się? Nie poradził sobie. Podobno myśli o powrocie.

- Poznaliśmy się kilka tygodni temu. Pojechałem do klubu odwiedzić starych znajomych, porozmawiać z trenerem. Micanski mówi po serbsku, więc szybko się dogadaliśmy. Zaprosiłem go nawet do swojego domu. Jest w trudnej sytuacji, bo w klubie postawili na jednego napastnika. Lakić zdobywa bramki i Ilijan ma zamkniętą drogę.

Wróćmy do Wisły. Jak zareagowałeś na wieść o odejściu braci Brożków i Mariusza Pawełka?

- Trochę się zasmuciłem. Paweł był dla Wisły bardzo ważny. Mariusz też miał świetną rundę. Chcemy być mistrzem, więc działacze muszą pomyśleć o wzmocnieniach.

Podobno przed pierwszym treningiem Stan Valckx przyszedł do waszej szatni i powiedział, że o nowych zawodników nie musicie się martwić.

- Tak było. Oby miał rację. Konkurencja napędza drużynę. Dlatego, choć mamy Riosa i Żurawskiego, przydałby się jeszcze jeden napastnik. Podobnie stoper, szczególnie po odejściu Clebera. Jedziemy na obóz do Hiszpanii i może tam ktoś się pojawi. Ci, którzy już są, na pewno będą ciężko pracować. Zarabiamy dobre pieniądze, więc czegoś się od nas wymaga.

Kto, poza „Sobolem”, pociągnie drużynę mentalnie?

- Mogę być jedną z takich osób. Jednak gdy na boisku coś pójdzie nie tak, nie będę krzyczał “fuck you” i machał rękami. W Wiśle nieraz się to zdarzało i bardzo mi przeszkadzało. W Niemczech, gdy źle podasz, kolega z drużyny na pewno nie będzie cię przeklinał.

Dalej panuje ta niezdrowa atmosfera?

- Jest dużo lepiej. Maaskant zna się na futbolu. Wie, że drużynie nie potrzeba tylko dobrych piłkarzy, ale też, na przykład, takiego Boukhariego. On zawsze rozładuje emocje, zażartuje.

Na koniec musimy pogadać o porażkach, ale jeszcze słowo o marzeniach. Gdy spytano cię o nie w jednym z wywiadów, odpowiedziałeś: „chciałbym przez tydzień być właścicielem kasyna”.

- No pewnie, chyba każdy by chciał. Ale w tym wywiadzie to był tylko żart. Byłem świeżo po powrocie z Las Vegas, dlatego tak wymyśliłem.

Niektórzy piłkarze od czasu do czasu muszą zakręcić ruletką. Też bywasz?

- Może raz w miesiącu się zdarzy. Ale więcej niż tysiąc euro na pewno bym do kasyna nie wziął. Mam rodzinę, dziecko, mógłbym mieć problem z żoną. Trzeba być odpowiedzialnym.

Miało być jeszcze o porażkach. Nigdy nie zadebiutowałeś w Bundeslidze.

- No tak, sukces to nie jest (śmiech). Z drugiej strony, zawsze grałem w klubach z góry tabeli. Nigdy nie spadałem z ligi, za to często bywałem na “pole position”. Miałem pecha w Hoffenheim. Awansowaliśmy z trzeciej ligi do drugiej, zaraz potem do pierwszej, a ja w tym momencie odszedłem do Kaiserslautern. Może chociaż z Wisłą osiągnę to „pole position” i awansuję do Ligi Mistrzów.

Nie powiesz – „na Bundesligę po prostu byłem za słaby”?

- Do Hoffenheim przyszli w tym czasie Demba Ba, Carlos Eduardo, Chinedu Obasi. Wszyscy kosztowali po 6-7 milionów. Wiedziałem, że nie mogę liczyć na więcej, jak 15-20 minut gry na mecz. Dlatego odszedłem. Kto by pomyślał, że sezon później Hoffenheim będzie odnosić takie sukcesy?

Nic nie wskazywało, że tak będzie? Widziałeś więcej niż kibice i dziennikarze. Znałeś drużynę od środka.

- Przedsezonowe sparingi wypadły raczej słabo. Każdy był więc zaskoczony. Tak już jest w piłce, nigdy nie możesz być niczego pewnym. Ale nie żałuję. Tam bym pewnie nie pograł, a Wisła daje mi satysfakcję.

Źródło: pawelmuzyka.wordpress.com
Autor: Paweł Muzyka

Dragan Paljić odchodzi z Wisły

17 maja 2012

Wisła Kraków rozwiązała dziś za porozumieniem stron kontrakt z Draganem Paljiciem - podała oficjalna strona naszego klubu. Serb grał w Wiśle przez dwa ostatnie sezony i wystąpił w tym czasie w dokładnie 70 spotkaniach. Jego największym sukcesem było wywalczenie przed rokiem mistrzostwa Polski.

Do "Białej Gwiazdy" trafił na zasadzie wolnego transferu z niemieckiego 1.FC Kaiserslautern, jako lewoskrzydłowy, a swój debiut zaliczył w pamiętnym zapewne dla wielu spotkaniu kwalifikacji Ligi Europy z azerskim Qarabağ Ağdam (0-1).

Jedynego gola, ale na wagę trzech punktów, strzelił w spotkaniu z Widzewem Łódź (1-0).

Dość szybko został przesunięty z lewej pomocy - na lewą obronę, na której grał aż do końca swojej przygody z Wisłą.

Oto szczegółowy bilans Paljicia w naszym zespole:

Ekstraklasa: 52/1
Puchar Polski: 9/0
Kwalifikacje Ligi Mistrzów: 3/0
Kwalifikacje Ligi Europy: 2/0
Liga Europy: 4/0
Razem dla "Białej Gwiazdy": 70/1

Źródło: wislaportal.pl

Galeria zdjęć